Karta postaci i armii
 Share
The version of the browser you are using is no longer supported. Please upgrade to a supported browser.Dismiss

View only
 
 
ABCDEFGHIJKLMNOPQRSTUVWXYZ
1
KRUCJATA
SIŁY ZBROJNE
1810
2
NickBohater
Narodowość postaci
Rodzaj dowodzonego oddziału
Liczebność wojska
Charakter postaci
Domyślna taktyka oddziału
Fabularna narodowość postaci
Dodatkowe informacje o postaci (nieobowiązkowe)
Oryginalna armia
3
2077
Hubert "Dwa Tysiące"
frankijskaŁucznicy160WojownikOfensywnaLotaryńczyk
Wasal wasala archiduxa Lotara. Wyruszył na Krucjatę, by zarobić dla siebie i dla swoich ludzi na spokojną starość. Wyśmienity łucznik, nie boi się wyzwań.
2. "Pugnus Alba"
4
Anagama
Baron Eyck von Denesle
germańskaCiężka kawaleria 30DowódcaOfensywna
Eyck Von Denesle wzór błędnego rycerza, przybywa do ziemi świętej żeby bronić ludzi i religi. Towarzyszą mu dwa piękne charty Tei i Vei. Dobro chrześcijan i przygoda są ważniejsze niż pieniądze.
3. "Biała Armia"
5
Aroneu
Aron Pokierszowany
frankijska
Ciężka piechota z mieczami
100WojownikAgresywna
2. "Pugnus Alba"
6
Don_SimonBrat WilhelmzakonnikŁucznicy140Dowódca
Zachowawcza
Włoska
Straszy i doświadczony zakonnik, pochodzący z terenów Neapolu.
4. "Zakon Rycerzy Chrystusowych"
7
Flameg
Hrabia Wibert Szalony
frankijska
Ciężka piechota z mieczami
100WojownikAgresywna
Ludzie którzy Nie znaja Wiberta moga go uznac za zwyklego nieokrzesanego mlodzieńca. Tak naprawde jest skrajnym fanatykiem religijnym. W walce wpada w swoisty szał berserkera I atakuje wszystkich wokoło którzy nie sa jego sojusznikami. Walczy za pomoca miecza dwuręcznego.
3. "Biała Armia"
8
fuKlanAdraHrepuS
hrabia Bastian du Chuarn
frankijskaCiężka kawaleria40DowódcaAgresywna
Wywodzący się z Lotaryngii władca ziemski. Syn wielkiego hrabiego Gerarda który zaszczepił w swym pierworodnym Bastianie miłość do Boga i wrażliwość na krzywdę bliźniego.
Zamożny hrabia który używając swoich środków pragnie odebrać Ziemię Świętą poganom. Pobożny i uczciwy.
5. "Ramię Samaela"
9
Grzechu10gGrigorio MaciaronniwłoskaMilicja300DowódcaOfensywnaFloreńczyk
2. "Pugnus Alba"
10
Hiszpan_JanAugust SedláčekzakonnikŁucznicy140WojownikOfensywnaCzeska
łysy, ślepy na lewe oko, natomiast prawe bystrzejsze od wszystkich w swoim zakonie.
4. "Zakon Rycerzy Chrystusowych"
11
Hrabia_Vik
Vaelkonys Marr/ Zabójca Olbrzyma
germańska
Ciężka piechota z mieczami
100Wojownik
Zachowawcza
Ślązak.
Vaelkonys Marr urodzony jako jeden z młodszych synów mało znaczącego rodu zamieszkującego Święte Cesarstwo Rzymskie, w wieku 7 lat dołączył do drużyny wędrownych rycerzy jako paź ucząc się przyszłego zawodu i poznając większość zachodnio europejskich ziem. Już jako 15 latek zabił pierwszego wroga, bardzo wysokiego rabusia ratując przy okazji dobytek podróżującego germańskiego lorda. W ten sposób zdobył swój przydomek, bowiem bard lorda zaśpiewał pieśń na cześć Marra zapoczątkowując jego karierę jako wędrownego rycerza. Obecnie Vaelkonys poszukuję swojego miejsca w średniowiecznym świecie mając nadzieję, że kiedyś uda mu się zdobyć własną ziemię i ożenić się, jednak czy nowe krucjaty dadzą mu tę szansę?
5. "Ramię Samaela"
12
jaksa0
Tymazjusz, biskup Canathy
zakonnikCiężka kawaleria35DowódcaOfensywna
biskup podbitej przez muzułmanów Canathy, przyłącza się do krucjaty z nadzieją na odbicie Ziemi Świętej i swojej diecezji
4. "Zakon Rycerzy Chrystusowych"
13
meinigel
Notger von Rothkirch
germańskaCiężka kawaleria40WojownikAgresywnaGermańska
4. "Zakon Rycerzy Chrystusowych"
14
Mnichuy
Hrabia Juliano Furian
zakonnik
Ciężka piechota z mieczami
85Dowódca
Zachowawcza
Retowie
Jeden z ostatnich hrabiów posługujących się jeszcze językiem retoromańskim który zachował swoje dawne kulturowe korzenie. Teraz ma zamiar dołączyć do świętej krucjaty i założyć klasztor Najświętszej Maryi Niepokalanej blisko wybrzeży Morza Śródziemnego, dałoby to możliwość nauczania wiernych tego zapomnianego języka, a przy okazji możliwość dostarczania zaopatrzenia krucjacie. Zyskałbym także w oczach papieża tworząc nowy święty zakon.
22. "Oddział NMN"
15
orlando74Ulrich Czarnyzakonnik
Ciężka piechota z mieczami
85WojownikAgresywnaGermanie
Pochodzi z rodu rycerskiego z teren Germanii, odrzucił wszystko dla miłości życia. Wraz z rodziną rozpoczął podróże oraz zajmował się handlem obwoźnym. Przemierzył drogę z Chin do Paryża, podczas podróży w stronę półwyspu Arabskiego został napadnięty przez muzułmanów. Cudem uszedł z życiem, niestety cała jego rodzina została zabita na jego oczach- żona, dwóch synów oraz dwie córki. Szukając przebaczenia wstąpił do Zakonu Rycerzy Chrystusowych. Odnalazł je, rozbudzając w sobie żądzę zemsty. Od 20 lat ciężko trenuje i tylko miecz koi jego wciąż niespokojne sumienie.
4. "Zakon Rycerzy Chrystusowych"
16
PrawieZagadalem
Yeezus ChrisownerwłoskaKusznicy140DowódcaOfensywna
2. "Pugnus Alba"
17
Refusek
Eylert Von Lackendorf
zakonnik
Lekka piechota z włóczniami
170Dowódca
Zachowawcza
2. "Pugnus Alba"
18
TynkarzCzwartejSciany
Mario BrossoliniwłoskaKusznicy 105WojownikOfensywnasycylijczyk
Starszy syn sycylijskiego barona Nitendala Brossoliniego. Dzieciństwo upływało mu beztrosko, jednak wraz z wypadnięciem pierwszego zęba ojciec zaczął go stopniowo wprowadzać w prowadzony przez siebie "biznes" polegający na łupieniu kupców, podróżników, czy nawet zwykłych rybaków i udawaniu że o niczym nie ma pojęcia. Swój pierwszy statek złupił jako mały, pulchny ośmiolatek. Skok okazał się wielkim sukcesem i mimo że to bosman realnie dowodził, Mario zyskał sympatię żołnierzy jako dziecko przynoszące szczęście na morzu. Niezachwiany szacunek swojej bandy zyskał po osiągnięciu dorosłości. Przebrany za mnicha zapłacił kilku doborowym najemnikom, którzy zostali przysłani przez króla Sycylii w celu rozwiązania narastającego problemu "nieznanych" grasantów, aby go eskortowali do klasztoru przez las w którym obozowali ludzie ojca. Wprowadził najemników w zastawioną wcześniej zasadzkę po czym jeden z nich chcąc dobrze wykonać swoją pracę wyprowadzał zleceniodawcę z dala od zagrożenia. Mario poderżnął mu wtedy gardło i wpakował bełt z jego ciężkiej, wzmocnionej kuszy w plecy innego najemnika. Wśród swoich ludzi został okrzyknięty "wilkiem w owczej skórze" i mimo że geneza tego tytułu utrzymywana jest w ścisłej tajemnicy, przyjęła się wśród miejscowych. Zabicie najemników wygenerowało inny problem, a stary baron z biedą wyłgał się od interwencji królewskiego wojska na jego terenie. Wraz z wiekiem i treningiem tłusty chłopczyk stał się silnym, krępym mężczyzną co w połączeniu z niskim (nawet jak na panujące realia) wzrostem upodobniło go do mitycznego krasnoluda. W walce posługuje się zdobyczną kuszą lub buławą i ogromną tarczą, którą zazwyczaj nosi na plecach. Mario posiada też łagodniejszą stronę, którą okazuje tylko nielicznym: między innymi razem z bratem kolekcjonuje rzadkie okazy kwiatów i grzybów.
Kiedy ród Brossolinich został zobowiązany przez króla Giovanniego I do wystawienia swojej reprezentacji podczas krucjaty, głowa rodziny stanęła przed trudnym wyborem: wysłać młodszego z synów, żeby był bezużyteczny gdzie indziej i wrócił mężniejszy lub wcale, albo polecić starszemu, aby wrócił statkiem wyładowanym złotem. Nitendal zdecydował się na drugą opcję, licząc przy okazji że ewentualny sukces Maria udobrucha nieprzychylnego mu króla. Na odchodne ostrzegł pierworodnego, aby postępował ostrożnie podczas nieznanego dotąd mu typu wojaczki. Syn - gorąca głowa - aż pchał się do walki, jednak nie zamierzał ryzykować życiem dla dobra krucjaty.
3. "Biała Armia"
19
UaimmiauUnold von UaimgermańskaCiężka kawaleria40WojownikOfensywna
Święte Cesarstwo Rzymskie
Zarys postaci : Unold von Uaim
Syn wpływowego biskupa Świętego Cesarstwa Rzymskiego, oficjalnie pierworodny Hrabiego Ulryka von Uaim (bliskiego przyjaciela biskupa).
Od dziecka uczony do roli Bożego Wojownika (chociaż przysypiał na lekcjach teoretycznych).
Oczywiście nie ma pojęcia o swoim biologicznym ojcu, ale dziwnym trafem przez całe życie wszystkie drogi stoją przed nim otworem.

Sytuacja na czas obecny:
-stary hrabia jest już bliski wyzionięcia ducha (Unold jest jego jedyną rodziną, więc prawdopodobnie zostanie hrabią)
-Odkąd Unold usłyszał o planowanej krucjacie gromadzi konie i ciężkozbrojnych z posiadłości Ulryka
-Jest zafascynowany muzułmańskim światem nauk, ale i zdeterminowany by zasłużyć na miejsce w niebie
3. "Biała Armia"
20
21
22
JIHAD
SIŁY ZBROJNE
1670
23
NickBohater
Narodowość postaci
Rodzaj dowodzonego oddziału
Liczebność wojska
Charakter postaci
Domyślna taktyka oddziału
Fabularna narodowość postaci
Dodatkowe informacje o postaci (nieobowiązkowe)
Oryginalna armia
24
achtunki
Tehno ibn Kratus al-Achtunki
turecka
Lekka piechota z włóczniami
200DowódcaAgresywnaSyryjska
Tehno ibn Kratus al-Achtunki narodził się w roku 1094. Mimo pochodzenia syryjskiego podróżował po Europie oraz świecie arabskim gdzie otrzymywał nauki prywatne na najlepszych uniwersytetach obecnych czasów. W wieku 23 lat postanowił zostać uczonym, z zamiłowania jest inżynierem i naukowcem. Po roku udało mu się skonstruować ulepszoną włócznię, która posiadała delikatne haczyki na metalowym zakończeniu z niezwykle wytrzymałego stopu co w walce okazało się bardzo mocnym i skutecznym rozwiązaniem powodującym większe obrażenia u ciężkozbrojnej piechoty. Po takim sukcesie Tehno ibn Kratus al-Achtunki postanowił stworzyć poprawioną lekką zbroję, która to dzięki zastosowaniu prostych w konserwacji skrzyżowanych pasów skórzanych oraz wplecionej w newralgicznych miejscach kolczugi uratowała jemu samemu życie w bitwie pod Filomelionem w 1118 kiedy to chciał przetestować swoje własne dzieło. Mimo przegranej bitwy i konieczności uznania granic Cesarstwa Bizantyńskiego przez świat arabski, Tehno ibn Kratus al-Achtunki zyskał uznanie na dworze Seljuków oraz zyskał rangę dowódcy, jednocześnie stale eksperymentując. Sytuacja zmieniła się w 1120 kiedy to ponownie wezwano dowódców na zbliżającą się wojnę o odzyskanie ziem zrabowanych przez Europejczyków. Czy będzie to kolejna okazja do szalonego, wojennego eksperymentowania i być może zmiany szali zwycięstwa na korzyść swoich pobratymców? Nadchodzący czas to pokaże, nowa historia do napisania właśnie się rozpoczęła.
101. Lisy Pustyni
25
AweregeRabi Al JuearabskaŁucznicy160Dowódca
Zachowawcza
Egipt
104. Szczury Proroka
26
DreadSoleAbdul Alhazredarabska
Lekka kawaleria z łukami
60DowódcaOfensywna
Abdul był dziwnym człowiekiem. Przez wielu był uważany za szaleńca, jednak jego umiejętności w dowodzeniu nikt nie mógł kwestionować. Wszędzie chodził ze swoją dziwną książką. Pilnował, aby nikt oprócz niego nie miał do niej dostępu. Nieliczni, którzy widzieli zawartość księgi, mówili, że znajdują się w niej jakieś niezrozumiałe rysunki i napisy. Wielu twierdziło, że Abdul jest przeklęty.
102. Armia Kat'aanów
27
eliot123
Aszn ar-Rahman ibn Asad
arabska
Lekka piechota z włóczniami
200WojownikAgresywna
103. Arabska BPP
28
endrjukAlik al-Warraqturecka
Lekka kawaleria z łukami
60Dowódca
Zachowawcza
101. Lisy Pustyni
29
KroomkaKemal al-KromüktureckaInżynierowie50Wojownik
Zachowawcza
Jak na kogoś urodzonego w rodzie o bogatych tradycjach wojskowych, Kemal nigdy nie był przesadnie zafascynowany wojaczką. Od najmłodszych lat interesowała go nauka, a z biegiem czasu wyuczył się inżynierii, dyplomacji i podstaw astronomii. Ma jednak jedną cechę, która wyraźnie łączy go z pozostałymi członkami rodziny - głęboką wiarę i gotowość do poświęceń dla islamu. Kiedy usłyszał, że Al-Quds jest zagrożone, nie wahał się długo przed zabraniem grupy lojalnych inżynierów na odsiecz Ziemi Świętej, aby pomóc w każdy możliwy sposób.
103. Arabska BPP
30
Krzychu-MHajsam Al-Haddadarabska
Lekka kawaleria z łukami
60Wojownik
Zachowawcza
102. Armia Kat'aanów
31
kvvachNasir Al-QuesarAsasynCiężka kawaleria40WojownikOfensywnaSyn Emira Bahrajnu
Sym Emira Bahrajnu. Szef siatki wywiadu/bractwa. Sadysta. Umie żeglować
101. Lisy Pustyni
32
LisarosAl-Ladin Lis-arosberberyjska
Lekka kawaleria z szablami
100WojownikAgresywna
Królestwo Almorawidów (Maroko)
101. Lisy Pustyni
33
Matei123Malik al-Taniinarabska
Lekka kawaleria z łukami
60Dowódca
Zachowawcza
Matka chrześcijanka porwana w trakcie podróży do Jerozolimy
102. Armia Kat'aanów
34
Miczubezial-Khidr ibn Al-Ka'imAsasynCiężka kawaleria40WojownikOfensywnaSyryjczyk
Szyita, uzależniony od haszyszu, podczas jednego z tripów wydłubał sobie oko, samozwańczy filozof, bękart kalifa Bagdadzkiego Al-Ka'Ima (tak przynajmniej utrzymuje). Wykazuje podnadprzeciętną inteligencję, jednak przez zamiłowanie nauki zaniedbuje treningi siłowe, co w walce nadrabia zwinnością. Niezdrowa pasja do zabijania celów tylko i wyłącznie trucizną.
103. Arabska BPP
35
Onde
Abu’l al-Hasan Dżabadahutt
berberyjska
Lekka kawaleria z szablami
100Dowódca
Zachowawcza
Członek klanu rządzącego Cyrenajką
Urodził się jako członek berberyjskiego klanu, rządzącego Cyrenajką. Jako syn kupca spędzał dużo czasu na szlakach handlowych, podróżując po znanym mu świecie. Przemierzył Szlak Jedwabny, podróżował po Arabii i Persji, obserwował tętniący życiem Konstantynopol. Podczas wypraw często obserwował lokalnych medyków przy pracy, dyskutował z różnymi podróżnikami w karawanserajach, czytał księgi medyczne, powoli ucząc się tej sztuki. Ostatecznie trafił pod skrzydła nadwornego medyka, gdzie poznał tajniki sztuki Awicenny, Abulcasisa oraz medyków europejskiej starożytności. Podróże nauczyły go również innej rzeczy – jeśli nie przemieszczasz się z odpowiednią ilością zbrojnych i sam nie potrafisz walczyć, to nie masz większych szans na przeżycie. Pomogło mu to przetrwać wiele ataków rozbójniczych. Pieniądze uzyskane na handlu pozwoliły na uformowanie małej armii, która zawsze towarzyszy mu w wyprawach. Gdy przyszło wezwanie do dżihadu, rada starszych klanu właśnie jemu postanowiła powierzyć dowództwo nad oddziałami Cyrenajki, zebrał więc przydzieloną mu konnicę i ruszył w bój pod czerwono-zielonym sztandarem z Zulfikarem i znakiem rodu.
101. Lisy Pustyni
36
pocotosienoginoco
Hasik al-KasaadAsasynCiężka kawaleria40WojownikOfensywna
Arab-turek (Matka turczynka, ojciec Arab)
Jego ojciec był pomniejszym książątkiem w Kalifacie Arabskim.
Już wtedy nie cieszył się zbyt dobrą opinią na dworze, a opinia ta pogorszyła się jeszcze bardziej gdy wziął za pierwszą żonę pewną Turczynkę. Nie było w tym zresztą nic złego, ale tak się złożyło że jego rodzina miała zatargi z rodziną tej kobiety. Zresztą ich związek nie przetrwał długo, miłość szybko została zastąpiona przez krzyki i przemoc. Oboje odreagowywali to na synu. W szczytowym momencie ich kryzysu, jego ojciec aby tylko dopiec żonie, uprowadził go i zaciągnął go do Damaszku, gdzie miał spędzić resztę życia jako assasyn...albo zginąć w trakcie szkolenia. Tamtego dnia, gdy musiał przybrać nowe imię, znienawidził swoich rodziców, to nienawiść podtrzymywała go przy życiu przez następne lata. Zarówno wtedy, gdy jak każde dziecko musiał gnać na bazar, aby spełnić każdą, nawet najbardziej absurdalną zachciankę mistrza, jak i wtedy gdy był bity do nieprzytomności za nie do końca czystą podłogę.
Nie znał wtedy innego świata niż ten w Damaszku, w którym żył już kilkanaście lat. Często wychodził na bazar, aby słuchać opowieści kupców o innych miastach czy krajach. Najbardziej interesowały go te, w których ludzie mówili innymi językami,
nie podobnymi do niczego, co znał. Pewnego ranka, gdy jak to miał w zwyczaju chodził wśród karawan, jego uwagę
przykuł człowiek, jakiego jeszcze nigdy nie widział. Owszem, widywał już ludzi o skórze jaśniejszej od jego własnej
czy też czarnych jak noc niewolników, ale nigdy nie widział człowieka takiego jak ten. Górował nad wszystkimi wokół
których stał, a jego długie jasne włosy, były zupełnym przeciwieństwem jego własnych. Od razu podszedł do jednego z kupców i zapytał się, o tego mężczyznę.

-Znam wasz język, chłopcze. - odpowiedział za kupca ów jasnowłosy
-Przepraszam Effendi, ale skąd pochodzisz? Nigdy nie widziałem człowieka, który wyglądałby podobnie jak Ty.
Tak też poznał mężczyznę, który przedstawił się jako Fat'hi. Przez wiele dni słuchał jego opowieści, o przeróżnych krajach, wspaniałych miastach i pięknych kobietach. Niedługo potem zostali przyjaciółmi. Razem próbowali odbić jego ukochaną z rąk Tureckich porywaczy, a gdy to wzięło w łeb, pomógł mu dostać się do Jerozolimy, gdzie mógł oczekiwać azylu. Na odchodnym, obiecali sobie, że jeszcze się spotkają.

Odziany w brązowe szaty, z białym turbanem i czarnym zawojem wypełnia swoje obowiązki. W walce posługuje się
długą włócznią, a gdy ta zawiedzie, przy pasie wisi mu prosta i cienka, obosieczna klinga. Z drugiej strony ma
przypasany Handżar, którym świetnie rzucał.
101. Lisy Pustyni
37
SirSherwoodJazid Ayadturecka
Lekka piechota z włóczniami
200Dowódca
Zachowawcza
Turecka
Jazid urodził się w szanowanej i znanej rodzinie Ayad która miała pod swoją opieka tereny graniczące z Cesarstwem Bizantyjskim. Jego ojciec Emir Qudamah, był na usługach Sułtanatu Wielkich Seldżuków, tak jak i jego ojciec Rakin. Za młodu Jazid wraz ze swoim starszym bratem Zahirem, byli uczeni przez najlepszych nauczycieli matematyki, polityki i dyplomacji. Zaufani dowódcy wojskowi służący ich ojcu, szkolili ich w sztuce miecza i dowodzenia. Podróżowali z zaufanymi kupcami przez cały Lewant, gdzie się szkolili z języków i nowych idei. W przeciwieństwie do swojego brata, bohater tej historii Jazid nie przykładał się do nauki. Od nauki wolał beztroskę, zabawę.
Kiedy usłyszeli wieści, że zbliżyła się wojna w ich rodzinnych stronach i ich ojciec wezwał Zahira, który który powoli wkraczał w dorosłość. Młody Jazid na początku sie buntował i nie chciał puścić swojego brata, twierdząc, że jak dorośli chcą się bić to niech sie biją. Jednak Zahir nie wysłuchał swojego brata i powrócił w rodzinne strony. Jazida przy nauce trzymała jedynie więź braterska, a kiedy ona znikła, Jazid porzucił naukę i stał się nieposłuszny wobec swoich opiekunów. Sfrustrowani kupcy nie mogli nic na to poradzić. Chcieli porzucić Jazida, jednak złożyli obietnice jego ojcu, a każdy kupiec dotrzymuje obietnic. Stan ten trwał przez parę kolejnych lat, aż Jazid wszedł w wiek dorosły i on został wezwany przez swojego ojca. Kiedy otrzymał list, zaśmiał się i rzucił go w twarz kupcom. Kupcy natomiast, wraz z momentem kiedy przyszedł list zostali też zwolnieni z obowiązku pilnowania Jazida, więc wyrzucili go z karawany. Dali mu konia oraz pieniądze na podróż powrotną i ruszyli dalej w swoją podróż. Jazid jako iż nie miał wyboru, postanowił wrócić do domu. Jednak nie wracał łodzią, tak jak jego ojciec nalegał w liście, ale postanowił wrócić konno, po drodze wydając pieniądze na zabawę. Wstępował do wielu karczm, i na wiele weseli, gdzie zabawiał do rana i nie przejmował się światem.
Po miesiącu dotarł do miasta do którego miał przypłynąć, jednak zamiast tego miasta, ujrzał zgliszcza i dym. Ponaglił konia i udał się cwałem, w kierunku ruin. Kiedy dotarł, zauważył, że ludzie próbują odbudowywać swoje dawne domy. Spytał się jednego z mieszkańców co sie stało.
- Miesiąc temu, Emir Qudamah przybył w oczekiwaniu na swojego syna do miasta. Czekał przez cały tydzień i kiedy już miał wyjeżdżać wraz ze swoją świtą z miasta, na horyzoncie pojawili się nieprzyjaciele. Emir Qudamah zarządził zebranie mężczyzn i zorganizował obronę. Próbowaliśmy walczyć, jednak siły wroga były zbyt wielkie. Kiedy tylko Emir Qudamah poległ, wróg się wycofał, zostawiając nas przy życiu – opowiedział ze smutkiem starzec.
Jazid nie odpowiedział.
Udał się na obrzeża miasta gdzie popadł w żałobę, obwiniając się za śmierć ojca. Napisał list, w którym przeprosił swojego brata i matke oraz oznajmił że udaje się na banicje. Wrócił do miasta i oddał wszystkie swoje pozostałe pieniądze, lokalnemu mieszkańcowi, którego poprosił o dostarczenie tego listu do posiadłości rodziny Ayad, a sam Jazid udał się na banicje. Podróżował wiele lat. służąc w wielu garnizonach, jako żołnierz czy jako najemnik. W końcu dotarł do Włoch, gdzie jako najemnik służył na usługach tamtejszych władców. Po czasie stał się cenionym i znanym dowódcą wojsk oraz lojalnym poddanym Doży Wenecji. Nie tylko wśród monarchów był znany, był też znany wśród mieszkańców Wenecji. Zawsze pomagał biednym i ludziom w potrzebie, oddając dziesięcinę co miesiąc. Rozmawiał z duchowieństwem na sprawy religii i wiary. Powszechnie w każdym kręgu społeczeństwa był szanowany i uważany za dobre człowieka. Jednak była też druga strona medalu. Był alkoholikiem i gdzie by nie poszedł, tam mu towarzyszyła flaszka. Codziennie się obwiniał i żałował swoich czynów. Nie miał nadziei na przebaczenie.
Pewnego razu, siedząc w karczmie i wypijając smutki, usłyszał rozmowę dwóch ludzi. Rozmawiali o Jerozolimie, o tym, że szykuje się następna krucjata, o tym, że władcy europy zbierają najemników i rycerzy. W Jazidzie zapłonął płomień nadziei. Nadziei na odkupienie swojej winy, albo chociaż lekkiego przypudrowania swojej zbrodni. Zrezygnował ze służby oraz sprzedał cały swój majątek i zakupił najlepszą zbroje, konia i broń. Kiedy zamknął wszystkie swoje sprawy, udał się na statek kupiecki który płynął do Lewantu, z nadzieją, że choć trochę odkupi swoje winy, walcząc i broniąc swoich rodzinnych stron.
101. Lisy Pustyni
38
Stah al Schek, Jasnobrody
arabska
Lekka piechota z włóczniami
200DowódcaAgresywna
anglik, ale od lat z arabami
Stah al Schek, Jasnobrody
Kiedyś Stanley Shieldmaker. Byłem krzyżowcem, jestem muzułmaninem.
Urodziłem się w odległej Anglii, według opowieści mój ród wywodzi się od samego Stahmira Zdobywcy - normandzkiego jara który podbił Anglię. W herbie mamy 3 śmierdzące tarcze. Mój ojciec przez pół roku płacił mnichowi który siedział w archiwum i po kolei fałszował wszystkie dokumenty wpisując świecące. Ojciec uważał że tak będzie dostojniej. "Robię to dla Ciebie i twoich braci". Gówno. To nie jego tłusty klecha próbował łapać za dupę. Sprzedajna suka. Potem kazał przemalować wszystkie herby i od nowa haftować tuniki. Ze smród to niby promyczki. Pudrowanie trupa.

Mam dobry słuch. Nie raz siedząc w komnacie słyszałem jak knuje ze swoim bratem (biskupem!). Temu obiecamy to, tamtemu tamto, tego się przekupi, a tego zastraszy. I cyk opiekunem małego barona zostaje nasz kuzyn. Polityczna przekupka. Za grosz honoru i dostojeństwa. "Podjąłem decyzję, pojedziesz na krucjatę. Żeby się liczyć trzeba mieć w rodzice jakiegoś krzyżowca". "To dlaczego Ty nie pojedziesz?" "Nie pyskuj". I tyle pogadaliśmy. Huj. Zawsze to mniej gęb do wykarmienia. A może mnie ubiją na tej krucjacie to wtedy jego ulubiony Victor dostanie majątek w całości. "Zostaniesz giermkiem von Paulsena, to prawy rycerz z Lotaryngi - nieposzlakowana opinia". Chuj był prawy. Świętszy od papieża. Przynajmniej na pokaz. Na uczcie suchy chleb i woda, codziennie na mszy. Nie przeszkadzało mu to lać żony i gwałcić swoich 3 córek. "Jemu się należy". Wszystko słyszałem. Najmłodsza miała 10 lat. Widać żeby być prawym wystarczy pościć i głośno krzyczeć o potrzebie zabijania niewiernych, wtedy gwałcenie córek jakoś ujdzie.

Jedno mu trzeba przyznać. Umiał się napierdalać. Mieczem robił jak mało kto, a z kopią i koniem stanowił niemal jedność. W turniejach nie uczestniczył "bo nie łaknie chwały". Huj że właśnie z tego bym znany. Ale trzeba przyznać, przez ten rok nauczył mnie robić mieczem, włócznia i toporem, a i walki konnej dobrze wyuczył. "W walce Ty będziesz mi plecy osłaniał, to musisz to robić dobrze". Użyć życia z nim nie użyłem, ale się przydał.

Tylko od razu przy pierwszej bitwie dał o sobie znać jego fanatyzm. Oczywiście musieliśmy uderzać w pierwszej linii - szarżując na Saracenów. Próbowałem zostać z tyłu to Huj mi lekcje przytrzymał. "Chwała na nas czeka". Jechałem za tym chorym skurwielem i cięliśmy Saracenów na prawo i lewo. Wtedy zobaczyłem, że w bitwie większość czego mnie nauczył to i tak gówno. Gówno widać, gówno słychać, koń się ślizga na gównie. Głównie rąbiesz wszystko co podleci i zasłaniasz się gównianą tarcza żeby żaden gówniarz nie trafił ciebie. No i gówno z tego wyszło. Dostałem gówniana włócznia w gówniany bebech. Fartownie bo nie zdechłem.

Von Paulsen okazał się jednak niespodziewanie równy chłop - mógł mnie zostawić w pizdu, mógł kazać załadować na wóz i odwieźć do lazaretu, tam bym sobie zdechł od zgnilizny i miałby spokój. Zamiast tego dogadał jakiegoś arabskiego medicusa - przyjął mnie do domu, opatrywał, przemywał rany i dawał mikstury do picia. Powoli wracałem do zdrowia. No i wtedy po raz pierwszy w życiu zobaczyłem co znaczy honor. Okazało się że nasi przegrali następna bitwę i z podwiniętymi ogonami zmykali do domu. Miasto zagarnęli Osmanie. Wysłannik sułtana zgłosił się do mojego gospodarza, wszyscy wiedzieli że leczy cudzoziemca. Medicusa jednak oświadczył że jestem jego gościem i nie może mnie wydać. Oświadczył to ponownie gdy następnego dnia wysłannik przyjechał że zbrojnymi. Mówił poważnie. Widać było że jest gotów zginąć broniąc mnie, bo tak każe mu honor. Bo jestem jego gościem. Opuścili. Uszanowali to. Wtedy zaczęłam poznawać gospodarza, jego rodzinę, sąsiadów. Zwyczaje, kulturę. Religie. I wtedy też zrozumiałem co my tu robimy. Krzyżowy byli najeźdźcami, paliliśmy ich miasta, rabowali ich dobytek. Gwałcili ich córki. To nie my honorowo broniliśmy grobu pańskiego. To oni honorowo bronili swoich domów. W międzyczasie przyjąłem ich wiarę. Ich imamowie byli zdecydowanie różnił się od naszych opasłych biskupów. Bóg jest jeden, ale ich droga do niego wydawała mi się uczciwsza. Jak wydobrzałem zupełnie postanowiłem zaoferować swoją służbę lokalnemu Kalifowi.

To było 50 lat temu. Długich lat. Spędzonych głównie na końskim grzbiecie. Często z szabla w dłoni. Ogorzałem od słońca i wiatru. Mówię jak oni, ubieram się jak oni, chodzę jak oni. Przyjąłem nowe imię. Tylko kolor mojej brody zdradza, że nie jestem jednym z nich. Stah al Schek. Jasnobrody.

Najgorsze jest to że przez te lata zrozumiałem ojca. Nie jestem już tym honorowym młodzikiem. Robiłem takie rzeczy że jeszcze mi wstyd. Ale są rzeczy ważniejsze niż honor. Honor nie uratuje wioski przed rzeźnia, nie uzbroi armii, nie przerwie oblężenia. A takie rzeczy potrafią trucizna, przekupstwo i zdrada. Moi długoletni przyjaciele. A gdzie Bóg? Bóg nie ma nic do tego, to my ludzie urządzamy sobie tutaj piekło na ziemi. A gdzie honor? Nie ma honoru. Zostają strzępki zasad. Nie zabijać w nie honorowej walce szybko przeszło w nie zabijać od tyłu. Potem w nie zabijać bezbronnych. Nie zabijać kobiet i dzieci. Po pierwszej zatrutej studni już tylko nie zabijać kobiet i dzieci własnoręcznie. Nie zabijać dzieci własnoręcznie. Tyle zostało. Nie zabijać własnoręcznie dzieci. Ostatni strzępek człowieczeństwa. Czy go utrzymam? A czy warto? Czy na tym zapomnianym przez Boga świecie jeszcze cokolwiek warto?

Kalif na Raka był już stary, nie mógł chodzić, ale ciągle zachował bystrość umysłu. Przez lata byłem jego psem na posyłki, sługą, wojownikiem, dziesiętnikiem, generałem, przed śmiercią byłem już jego wiernym powiernikiem i prawą ręką. Miał 2 synów. Na wieść o Jihadzie zebrał konnych i wysłał ich z synami. Potem ściągnął mnie na rozmowę. "Stah... tej wojny nie wygrają konni. Wyjrzyj przez okno - kto stoi na majdanie?" "Chłopi. Chyba ze dwie setki" "Tak... chłopi... wiesz co powstrzymuje rycerza lepiej niż cios lekka szabla? Dwumetrowa tyczka wbita w bebech. Zresztą co ja Ci będę mówił, akurat Ty wiesz doskonale. Włócznie zamówiłem, wici rozesłałem - rekrutów Ci nie zabraknie. Nie sprawisz, żeby się nie zesrali na widok szarżującej na nich masy zakutych w zbroje rycerzy. Nie, na to nie ma szans. Ale musisz sprawić, żeby stali w miejscu i trzymali tyczki - nawet jak gówno płynie im po nogach. Tylko tak mogą przeżyć, jeżeli rzucą się do ucieczki są martwi. Oni, ich żony i córki. I My. Nie powstrzymamy niewiernych wymachując szablami. Ja ich już nijak nie powstrzymam. Bądź moim kijem który wepchnie im włócznie w słabiznę. Najlepiej od tyłu. Zrób co musi być zrobione. Idź, w imię Allaha"

(Przez to, że okazało się, że krucjata była 50 lat temu to wyszedł mi ok. 65 letni dziadek - możemy uznać, że nieźle się trzyma na swój wiek? Albo że "krucjata" na którą się wybrał okazała się krótkim wypadem, na który wszyscy spuścili zasłonę milczenia po gwałtownej klęsce? Pierwotnie miał mieć ok. 45, ale napisałem to już jakiś czas temu, jestem leniwą bestią i w dodatku nie mam pomysłu jak to zmienić, żeby się pozbyć krucjaty:) A polubiłem już tego złamanego życiem dziada. W sumie mój ojciec ma ok 60, na wojownika już by się nie bardzo nadał, ale jako doświadczony dowódca, którego od czasu do czasu strzeli w krzyżu, ale ogólnie to się jeszcze trzyma mógłby być :P )
103. Arabska BPP
39
YokaiiYu'rei ibn Kat'Aanturecka
Lekka kawaleria z szablami
100Dowódca
Zachowawcza
Wielki Seldżuk
Brat Yok'ai'a ibn Kat'Aan'a. Towarzysz jego licznych podróży. Mimo wielu wspólnych cech charakteru, w przeciwieństwie do brata, nie wziął udziału w początku Jihadu. Usłyszawszy jednak o śmierci brata, do którego był niezwykle przywiązany wyruszył na Jihad wraz ze swoim elitarnym oddziałem, który nie miał sobie równych spośród sił Seldżuków i Jihadu. Pała żądzą zemsty za śmierć brata. Po śmierci brata 7 w kolejce do tronu Toghrulów.
102. Armia Kat'aanów
40
41
Brak deklaracji
42
Ex2lightSpurdo Spärdegermańska
Ciężka piechota z mieczami
100WojownikAgresywnaFinlandia
2. "Pugnus Alba"
43
KrzemowyDuch
Sigeric, Czarny Cierń
frankijska
Ciężka piechota z mieczami
75WojownikOfensywna
Pierworodny syn jednego z grafów frankijskich. Jako pierworodny syn, jest nadzieją na naprawienie wizerunku i finansów swego rodu. Postanowił wyruszyć na krucjatę, doszukując się w tym tak dawno oczekiwanej okazji.
3. "Biała Armia"
Sigeric, Czarny Cierń
frankijska
Ciężka piechota z mieczami
100WojownikOfensywna
3. "Biała Armia"
Pierworodny syn jednego z grafów frankijskich. Jako pierworodny syn, jest nadzieją na naprawienie wizerunku i finansów swego rodu. Postanowił wyruszyć na krucjatę, doszukując się w tym tak dawno oczekiwanej okazji.
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
Loading...
Main menu