W pustyni i w puszczy
Jak omówić lekturę?
Małgorzata Baran
KANAŁ SUESKI�Kanał Sueski uroczyście otwarto 17 listopada 1869 r. Tym samym skrócono drogę morską do Indii o ponad siedem tysięcy kilometrów. Budowa trwała ponad 10 lat i była nie lada wyczynem technicznym.
Ćwiczenia:
Wstaw brakujące litery "z" lub "s":
Sue......
Kanał Sue.....ki
Zatoka Sue.....ka
Utwórz przymiotniki od nazw państw.
Egipt-
Libia-
Algieria-
Tunezja-
Sudan-
Etiopia-
Niger-
W podróży z Litwosem
W okresie od 29 grudnia 1890 do 21 kwietnia 1891 roku Sienkiewicz zobaczył Egipt, gdzie przede wszystkim bawił w Kairze, zwiedzał piramidy, Sfinksa, Al-Fajjum, Aleksandrię, Port Said i Suez.
Ćwiczenia:
Wyznacz na mapie Google trasę, którą pokonał Sienkiewicz. Jak długo trwałby współcześnie przejazd samochodem na tym odcinku?
2 lutego 1891 roku niemieckim parostatkiem „Bundesrath7” wyruszył z Suezu do Zanzibaru, ówczesnej kolonii Sułtanatu Omanu �i dotarł tam �w połowie lutego.��Podróż statkiem trwała około 2 tygodnie. Samochodem trwałaby 116 godzin. �
Następnie Litwos skierował się do Bagamajo, gdzie dopłynął 28 lutego.
3 marca pisarz wyruszył na pieszą wyprawę, w której towarzyszył mu Jan Tyszkiewicz. Dotarł do góry M’Pangwe, a stamtąd wrócił do Bagamajo (17 marca).
FEBRA
O swej chorobie, która pokrzyżowała mu plany myśliwskie, opowiadał bez rozczulania się nad sobą, z przekąsem, w liście do Godlewskiego (27 marca 1891 r.) pisanym w szpitalu francuskim – „najlepszym hotelu, o jakim można marzyć w Zanzibarze […] dość powiedzieć, że jest i lód. […] Miałem 39,2 gorączki i przestałem widzieć dobrze i byłem bliski zemdlenia. Krzyże i stawy bolały okropnie. Ponieważ mam więcej energii postanowień od Płoszowskiego, postanowiłem wracać nazajutrz do dnia, jeśli będę żyw. Zażyłem porcję chininy bez skutku. W nocy było coraz gorzej i zadawałem sobie pytania: Febra? – Tak. Ale zwyczajna, wątrobiana, czy tak zwana zgubna. Chwilami zawrót głowy odbierał mi przytomność. Siedząc na krzesełku myśliwskim słyszałem w dali w ciemnościach jakby głębokie stękanie. Brat Oskar [z zakonu Ojców Białych – JCN] mówił mi potem, że tak stękają lwy, gdy im pragnienie dokucza.
ĆWICZENIA:�Gorączka - związki frazeologiczne
FEBRA [wł. febbre, z łac. febris - gorączka]
Wyjaśnij poniższe związki frazeologiczne:
1911 rok- ukazała się książka �"W pustyni i w puszczy"
Za pierwowzór Stasia Tarkowskiego wymieniano Dicka Sanda z powieści Juliusza Verne’a pt. „Piętnastoletni kapitan”. Autor mógł się wzorować na książce „Flibustierowie” Władysława Umińskiego, „Księdze dżungli” Rudyarda Kiplinga. Oprócz fikcyjnych postaci doszukiwano się także pierwowzoru rzeczywistego w rodowodzie Stasia Tarkowskiego. Najprawdopodobniej głównemu bohaterowi imienia i nazwiska użyczył 12-letni Stanisław, ulubieniec Henryka Sienkiewicza. Chłopiec był synem Pana Tarkowskiego, właściciel sklepu kolonialnego mieszczącego się w Warszawie na rogu ulic Marszałkowskiej i Sądowej. W sklepie tym noblista często zaopatrywał się w potrzebne produkty, stąd znał się z chłopcem i jego ojcem. Sienkiewicz opowiadał malcowi o swoich podróżach, a ten słuchał ich z zapartym tchem.
Nel Rawlison
Za pierwowzór Nel Rawlison posłużyła Sienkiewiczowi mała Wanda Ulanowska. Była to przybrana córka profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, znakomitego prawnika Bolesława Ulanowskiego, będącego przyjacielem noblisty. Małą Wandę poznał Sienkiewicz w 1906 r. w Karlsbandzie. Tak się mocno polubili, iż prowadzili korespondencję aż do śmierci pisarza. Już po napisaniu powieści Sienkiewicz przysłał Wandzie pudełko czekoladek z krótkim liścikiem, w którym podpisał się „Staś Tarkowski”.
Rzeczywistego i literackiego pierwowzoru doszukiwano się także u towarzysza Stasia i Nel, Kalego. Uważano, iż Sienkiewicz opisał tą postać wzorując się na kucharzu o imieniu M’sa, biorącym udział w jego wyprawie po kontynencie afrykańskim. Pomocnik murzyński miał się okazać królem plemienia Wa-hima. Podczas podróży często M’sa mówił „nyama msuri”, co znaczy „dobre mięso”. Za literacki pierwowzór Kalego uznano z kolei Piętaszka z przygód na bezludnej wyspie Robinsona Crusoe w książce Daniela Defoe.
�
KALI
Powstanie Mahdiego (1881-1885). �Muhammad Ahmad ibn Abd Allah�Fakty i legendy.
mahdi
[arab., ‘prowadzony przez Boga’],
w islamie mesjasz, zbawiciel, który ma się pojawić przed końcem świata, wysłany przez Boga, by uratować ludzkość przed szatanem i poprowadzić do raju.
1881 ogłosił się mahdim i stanął na czele walki przeciw władzom tur.-egipskim, głosząc hasło świętej wojny przeciwko bryt. kolonizatorom; zorganizowane przez niego oddziały derwiszów rozbiły 1881–82 wojska egipskie, 1883–85 zadały dotkliwe klęski wojskom bryt. i opanowały cały Sudan; w niezależnym (do 1898) państwie Mahdi zatrzymał w swym ręku wyłącznie władzę religijną.
"Słyszałam, że [Mahdi] jest brzydki i niegrzeczny".�/ Nel/
Kefija, turban i burka
Kefija – tradycyjne arabskie nakrycie głowy. Służy do ochrony głowy i twarzy przed słońcem, piaskiem i zimnem. Często kefija jest noszona z czarną obręczą - egalem, trzymającym szalik na głowie.
Trudno jednoznacznie określić, czy turbany pochodzą z Bliskiego Wschodu, Afryki czy Indii. Najpewniej jednak początkowo było to męskie nakrycie głowy będące oznaką statusu. W Islamie czarny turban nosiły osoby uważające się za potomków Mahometa.
Burka – rodzaj nieprzezroczystego przykrycia głowy, noszonego dodatkowo oprócz chusty przez muzułmanki.
ĆWICZENIA:�
Zredaguj instrukcję wiązania damskiego turbanu:
............................................................................
............................................................................
............................................................................
............................................................................
…........................................................................
............................................................................
…........................................................................
............................................................................
Charles George, Gordon Pasza (1833-85)
generał angielski; służył w Afryce i w Chinach; 1877-79 i od 1884 gubernator Sudanu zwalczający powstanie mahdystów; poległ podczas oblężenia Chartumu.
��
Pełno też żebraków roiło się koło straganów z żywnością. Pierwszym jednak przedmiotem, jaki zwrócił uwagę dzieci, była głowa ludzka zatknięta na wysokim bambusie wkopanym w środku rynku. Twarz tej głowy była wyschnięta i prawie czarna, natomiast włosy na czaszce i brodzie białe jak mleko. Jeden z żołnierzy objaśnił Idrysa, że to jest głowa Gordona. Stasia, gdy to usłyszał, ogarnął niezgłębiony żal, oburzenie i paląca chęć zemsty, a zarazem przestrach zmroził mu krew w żyłach. Tak więc skończył ów bohater, ów rycerz bez skazy i bojaźni, człowiek przy tym sprawiedliwy i dobry, kochany nawet w Sudanie. I Anglicy nie przyszli mu na czas z pomocą, a potem cofnęli się pozostawiając jego zwłoki bez chrześcijańskiego pogrzebu, na pohańbienie! Staś stracił w tej chwili wiarę w Anglików. Dotychczas mniemał naiwnie, że Anglia za najmniejszą krzywdę wyrządzoną jednemu z jej obywateli gotowa jest zawsze do wojny z całym światem.
TEKST PIOSENKI: RZEKA MARZEŃ- Beata Kozidrak
Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Ostatni oddech słońca przynosi wiatr�Pod złotą łunę, pod świata płonący dach.�Znad Rzeki Wspomnień obraz unosi się:�Dom twój daleki zgubiony dawno gdzieś.��Z dala od bliskich, tak nagle rzucił los,�W gwarze tajemnic brzmi nowy, nieznany głos.�Znad Rzeki Wspomnień obłok unosi się:�Dom twój daleki zgubiony dawno gdzieś.��Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Wyciągnij dłonie i chwyć marzenie�Ono rozproszy złej nocy cienie.�Niechaj nadziei skrzydła białe�Z powrotem niosą cię, jak ptak.��Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!�Wyciągnij dłonie i chwyć marzenie�Ono rozproszy złej nocy cienie.�
Niechaj nadziei skrzydła białe�Z powrotem niosą cię, jak ptak.��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��I wtedy czujesz, jak dobrze może być,�...I wtedy czujesz, jak dobrze może być...�Kiedy bezpiecznym snom już nie zagraża nic.�Znad Rzeki Wspomnień księżyc odsuwa mgłę,�Dom twój daleki znowu odpływa gdzieś...��Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Wyciągnij dłonie i chwyć marzenie�Ono rozproszy złej nocy cienie.�Niechaj nadziei skrzydła białe�Z powrotem niosą cię, jak ptak.��Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��
Wyciągnij dłonie i chwyć marzenie�Ono rozproszy złej nocy cienie.�Niechaj nadziei skrzydła białe�Z powrotem niosą cię, jak ptak.��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Boo mere mere se com fe�Se com fe nea.. Ma na wou!��Wyciągnij dłonie i chwyć marzenia...
ĆWICZENIA:
Wyjaśnij o jakich marzeniach śpiewa Beata Kozidrak.
Jak rozumiesz tytuł piosenki?
Ćwiczenia:
Do podanych nazw państw- dopisz nazwy ich mieszkańców:
Egipt-
Libia-
Algieria-
Tunezja-
Sudan-
Etiopia-
Niger-
Afryka-
Azja-
Nazwa mieszkańców części świata , planet, krajów, krain historycznych, regionów oraz nazwy ludzi jako członków narodów, ras, plemion, szczepów piszemy wielką literą.
Ludzie należący do rasy czarnej to......................................
Czerwonoskórzy bohaterowie książek to.............................
Ćwiczenia:
Połącz w pary wyrazy z właściwymi wyjaśnieniami:
ĆWICZENIA:
Synonimy do słowa egzotyczny
��EGIPT�W Port Saidzie
Czerwonaki
Pelikan
EGIPT�W Port Saidzie
Skorpion
Przepiórki, bociany, żurawie
�EGIPT�W Medinet - Boże Narodzenie dzieci
Dromader
Czapla
El- Gharak
Stacja kolejowa, do której dotarły dzieci
Staś i Nel mieli tutaj spotkać się z ojcami
Tutaj Chamis zabrał Stasia i Nel
ĆWICZENIA:
Noc w Egipcie
"Noc zapada w Egipcie koło godziny szóstej, więc zorze wkrótce zgasły, a po pewnym czasie na niebo wytoczył się wielki, czerwony od blasku zórz księżyc i rozświecił pustynię łagodnym światłem."
Jaka jest różnica czasu między Egiptem i Polską?
21:22- Egipt
20:22- Polska
�
EGIPT�Pustynia- jak rozpalić ognisko?
Róża jerychońska
Pustynia - szakal
Róża jerychońska
Na pustyni
Przez czas jakiś, gdy Sudańczycy zajęci byli wielbłądami, Staś, Nel i jej piastunka, stara Dinah, znaleźli się razem, w odosobnieniu. Lecz Dinah była bardziej jeszcze przerażona od dzieci i nie mogła słowa przemówić. Owinęła tylko Nel w ciepły pled i, siadłszy koło niej na ziemi, poczęła z jękiem całować jej rączki. Staś natychmiast zapytał Chamisa, co znaczy to wszystko, co się stało, ale ów, śmiejąc się, ukazał mu tylko swe białe zęby i poszedł zbierać w dalszym ciągu róże jerychońskie. Zapytany następnie Idrys, odpowiedział jednem słowem: »Zobaczysz« — i pogroził mu palcem. Gdy wreszcie zabłysło ognisko z róż, które więcej tliły się, niż płonęły, otoczyli je wszyscy kołem, prócz Gebhra, który został jeszcze przy wielbłądach, i poczęli jeść płatki z kukurydzy, oraz suszone baranie i kozie mięso.
Zmartwychwstanka
Róża jerychońska to bardzo osobliwa i niezwykła roślina. Występuje w formie zaschniętej kuli, a gdy tylko otrzyma dawkę wilgoci, momentalnie ożywa (stąd jej potoczna nazwa – zmartwychwstanka).
Burza piaskowa na Pustyni Libijskiej
A „pan” właśnie nadleciał i targnął wielbłądami z siłą tak straszliwą, że omal nie poupadały na ziemię. Zwierzęta zbiły się teraz w ciasną gromadę, z głowami zwróconymi w środek ku sobie. Poruszyły się całe masy piasku. Karawanę ogarnął mrok głębszy niż poprzednio, a w tym mroku przelatywały obok jeźdźców jakieś jeszcze ciemniejsze, niewyraźne przedmioty, jakby olbrzymie ptaki lub rozpędzone wraz z huraganem wielbłądy. Lęk ogarnął Arabów, którym zdawało się, że to są duchy zaginionych pod piaskami zwierząt i ludzi. Wśród huku i wycia wichru słychać było dziwne głosy podobne do szlochania, Pustynia, Wiatr to do śmiechu, to do wołania o pomoc. Lecz to były złudy. Karawanie groziło stokroć straszniejsze, rzeczywiste niebezpieczeństwo. Sudańczycy wiedzieli dobrze, że jeśli który z wielkich wirów tworzących się ustawicznie w łonie huraganu pochwyci ich w swe skręty, to postrąca jeźdźców i porozprasza wielbłądy, a jeśli załamie się i zwali na nich, wówczas w mgnieniu oka usypie nad nimi olbrzymią piaszczystą mogiłę, w której będą czekali, póki następny huragan nie odwieje ich kościotrupów.
I rzeczywiście wiatr nadchodził. W oddali pojawiła się jakby ciemna chmura, która czyniła się w oczach coraz wyższą i zbliżała się do karawany. Poruszyły się też naokół najbliższe fale powietrza i nagle podmuchy poczęły skręcać piasek. Tu i ówdzie tworzyły się lejki, jakby ktoś wiercił kijem powierzchnię pustyni. Miejscami wstawały chybkie wiry, podobne do kolumienek cienkich u spodu, a rozwianych jak pióropusze w górze. Ale wszystko to trwało przez jedno mgnienie oka. Chmura, którą pierwszy ujrzał przewodnik wielbłądów, nadleciała z niepojętą szybkością. W ludzi i zwierzęta uderzyło jakby skrzydło olbrzymiego ptaka. W jednej chwili oczy i usta jeźdźców napełniły się kurzawą. Tumany pyłu zakryły niebo, zakryły słońce i na świecie uczynił się mrok. Ludzie poczęli tracić się z oczu, a najbliższe nawet wielbłądy majaczyły jak we mgle. Nie szum — bo na pustyni nie ma drzew — ale huk wichru głuszył nawoływania przewodnika i ryk zwierząt. W powietrzu czuć było taką woń, jaką wydaje czad węgli. Wielbłądy stanęły i odwróciwszy się od wiatru, powyciągały długie szyje w dół, tak że nozdrza ich dotykały prawie piasku.
ĆWICZENIA: dynamiczny- statyczny
Z powyższego fragmentu wypisz czasowniki w formie osobowej, które dynamizują opis.
Jaką funkcję pełnią porównania w opisie burzy piaskowej.
�(…)lejki, JAKBY ktoś wiercił kijem powierzchnię pustyni. Miejscami wstawały chybkie wiry, PODOBNE DO kolumienek cienkich u spodu, a rozwianych (…) w górze.
(….) kolumienek (…) rozwianych JAK pióropusze
(…) uderzyło JAKBY skrzydło olbrzymiego ptaka.
(…) woń, JAKĄ wydaje czad węgli.
KHOR- wyschnięty kanał wodny (szczególnie �w krajach afrykańskich)
Khor był szeroki, zasypany na dole kamieniami, między którymi rosły karłowate cierniste krzaki. Południową jego ścianę stanowiły wysokie skały, pełne załamań i rozpadlin. Arabowie rozeznali to wszystko przy świetle cichych, ale coraz częstszych błyskawic. Wkrótce też odkryli w skalistej ścianie rodzaj płytkiej jaskini, a raczej obszerną wnękę, w której ludzie łatwo mogli się pomieścić i w razie wielkiej ulewy znaleźć przed nią schronienie. Wielbłądy pomieściły się też wygodnie na lekkim wzniesieniu, tuż przed wnęką. Beduini i dwaj Sudańczycy pozdejmowali z nich ciężary i siodła, by mogły dobrze wypocząć, a Chamis, syn Chadigiego, zajął się tymczasem ścinaniem krzaków cierniowych na ognisko. Duże, pojedyncze krople deszczu spadały ciągle, ale ulewa rozpoczęła się dopiero wówczas, gdy już ludzie rozłożyli się na nocleg. Z początku były to jakby sznurki wody, potem powrozy, a w końcu zdawało się, że całe rzeki zlatują z niewidzialnych chmur na ziemię. Takie to właśnie dżdże, które zdarzają się raz na kilka lat, wzdymają nawet w zimie wodę w kanałach i w Nilu, a w Adenie napełniają olbrzymie cysterny, bez których miasto nie mogłoby wcale istnieć. Staś nigdy w życiu nie widział nic podobnego. Na dnie khoru począł szumieć potok, wejście do wnęki zasłaniały jakby firanki wody, naokół słychać było tylko plusk i bełkotanie.
FATAMORGANA
zwana również mirażem, to wyjątkowe, występujące naturalnie zjawisko, które powstaje wskutek działania wielu czynników załamania światła w warstwach powietrza o różnej temperaturze i gęstości. Co jest efektem fatamorgany? Powoduje ona powstawanie pozornego obrazu, który przedstawia odległy przedmiot lub obiekt.
Ale nie! to chyba Medinet… Poznaję minaret i widzę nawet wiatraki na studniach. Jakoż istotnie w oddali błyszczały wysoko wzniesione wiatraki studni amerykańskich podobne do wielkich białych gwiazd. Na zielonym tle drzew widać je było tak dokładnie, że bystry wzrok Stasia mógł odróżnić pomalowane na czerwono brzegi skrzydeł. — To Medinet!… Staś wiedział przecie i z książek, i z opowiadań, że na pustyni istnieją majaki, zwane fatamorgana, i że nieraz podróżnym zdarza się widzieć oazy, miasta, kępy drzew i jeziora, które są niczym innym jak złudą, grą światła i odbiciem rzeczywistych, dalekich przedmiotów.
ŚPIEW PIASKÓW PUSTYNI
ŚPIEW PIASKÓW PUSTYNI
Było to coś podobnego do cienkiego, metalicznego głosu trzcinowej piszczałki. Staś przerwał rozmowę i począł nasłuchiwać. Po chwili takie cieniutkie i żałosne głosy ozwały się z wielu stron naraz. /.../
— Piaski zaczynają śpiewać. Pustynia Staś był tak rozciekawiony, że zapomniał w tej chwili, iż postanowił nie rozmawiać wcale z Idrysem, i zapytał: — Piaski? Co to znaczy? — Tak bywa, a znaczy to, że długo nie będzie deszczu. Ale upał nam nie dokuczy, gdyż aż do Assuanu będziemy jechali tylko nocą. I więcej nie można się było od niego dowiedzieć. Staś i Nel wsłuchiwali się długo w te osobliwe dźwięki, które trwały dopóty, dopóki słońce nie zniżyło się ku zachodowi. Po czym zapadła noc i karawana ruszyła w dalszą drogę.
ASSUAN- miasto na południu Egiptu i zarazem stolica gubernatorstwa o tej samej nazwie. Miasto położone jest na wschodnim brzegu Nilu, przy pierwszej katarakcie i jest z tego powodu celem wycieczek oraz ważnym centrum lokalnej turystyki.
ĆWICZENIA: FRAZEOLOGIA
Aż na koniec, gdy Beduini z położenia i postaci khorów rozpoznali, że Assuan został już za nimi, wielki ciężar spadł z piersi Idrysa.
Wyjaśnij podkreślony związek frazeologiczny-…...............................................................................................................
…................................................................................................................
ASSUAN-WADI HALFA
PODRÓŻ
Minęli Assuan! Staś myślał o tym ciągle i w duszę poczęła mu z wolna wkradać się wątpliwość, czy pościg ich dogoni. Wiedział wprawdzie, że nie tylko właściwy Egipt, który kończy się za Wadi-Halfa, to jest za drugą kataraktą, ale i cała Nubia jest dotychczas w ręku rządu egipskiego, ale rozumiał, że za Assuanem, a zwłaszcza za Wadi-Halfa, pogoń będzie trudniejsza, a rozkazy rządu niedbalej wykonywane. Miał tylko jeszcze nadzieję, że ojciec wraz z panem Rawlisonem po urządzeniu pogoni z Fajumu sami udali się do Wadi-Halfa...
STEP
We dwa tygodnie po wyruszeniu z okolic Wadi-Halfa karawana weszła w kraj zdobyty przez Mahdiego. Przebyli w skok pagórkowatą pustynię Gezire i w pobliżu Chendi, gdzie przedtem Anglicy znieśli doszczętnie Musę-uled-Helu, wjechali w okolice wcale już do pustyni niepodobne. Piasków ani osypisk nie było tu widać. Jak okiem sięgnąć rozciągał się step porośnięty w części zieloną trawą, w części dżunglą, wśród której rosły kępami kolczaste akacje, wydające znaną gumę sudańską, a tu i ówdzie pojedyncze, olbrzymie drzewa nabaku, tak rozłożyste, że pod ich konarami stu ludzi mogło znaleźć przed słońcem schronienie. Od czasu do czasu karawana mijała wysokie, podobne do słupów kopce termitów, czyli termitiery, którymi cała podzwrotnikowa Afryka jest zasiana. Zieloność pastwisk i akacyj mile nęciła oczy po jednostajnej, jałowej barwie piasków pustyni.
�nabaku- [krzew kolczasty �z rodziny szakłakowatych rosnący w Azji, Afryce, Australii
Kopce termitów- termitiery
Akacje- guma sudańska
termit
ĆWICZENIA: STEP
Zredaguj notatkę w punktach, jakie zastosowanie ma guma arabska
CHARTUM
W CHARTUM /SUDAN/
Żony emira zajęły się w dość ludzki sposób ledwie żywą ze zmęczenia Nel i chociaż w całym Chartumie dawał się uczuć brak żywności, znalazły dla małej dżanem trochę suszonych daktylów i trochę ryżu z miodem, po czym zaprowadziły ją na piętro i ułożyły do snu. Staś, który nocował między wielbłądami i końmi na dworze, musiał poprzestać na jednym sucharze, natomiast nie brakło mu wody, albowiem fontanna w ogrodzie nie została dziwnym trafem zrujnowana.
dżan — wyraz pieszczotliwy: jagniątko, duszka
OMDURMAN /SUDAN/
W OMDURMANIE
Przez kręte uliczki doszli na koniec do rynku, położonego w środku miasta. Po drodze widzieli wielu ludzi z obciętą jedną ręką lub jedną nogą. Byli to przestępcy, którzy zataili łupy, albo złodzieje. Kary wymierzane przez kalifów i emirów za nieposłuszeństwo lub przekroczenie praw ogłaszanych przez proroka były straszne i nawet za lekkie przewinienia, jak na przykład za palenie tytoniu, bito do krwi i do nieprzytomności korbaczami. Ale sami kalifowie stosowali się do przepisów tylko pozornie, w domach zaś pozwalali sobie na wszystko, tak że kary spadały tylko na biednych ludzi, którym zagrabiano za jednym zachodem całe mienie. Nie pozostawało im potem nic innego, jak żebrać, a ponieważ w ogóle w Omdurmanie brakło zapasów, więc przymierali głodem. Pełno też żebraków roiło się koło straganów z żywnością.
ĆWICZENIA:
Przedstaw jeden dzień w Omdurmanie w formie
pamiętnika Nel lub Stasia.
Mahomet (arab. pełne arabskie imię: Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib; ur. w Mekce, zm. 8 czerwca 632 w Medynie – prorok islamu, założyciel pierwszej wspólnoty muzułmańskiej.
U MAHDIEGO
STAŚ U MAHDIEGO- SZALENIEC CZY BOHATER?
— Proroku — rzekł — twojej nauki nie znam, więc gdybym ją przyjął, uczyniłbym to tylko ze strachu jak tchórz i człowiek podły. A czyż zależy ci na tym, by wiarę twoją wyznawali tchórze i ludzie podli?
I tak mówiąc patrzył wciąż wprost w oczy Mahdiego. Uczyniła się taka cisza, że słychać było brzęczenie much.
Lecz stała się zarazem rzecz nadzwyczajna. Oto Mahdi zmieszał się i na razie nie umiał znaleźć odpowiedzi. Uśmiech zniknął mu z twarzy, na której odbiło się zakłopotanie i niechęć. Wyciągnąwszy rękę wziął tykwę napełnioną wodą z miodem i począł pić, ale widocznie dlatego tylko, by zyskać na czasie i pokryć zmieszanie.
ĆWICZENIA: �Wymyśl krótkie opowiadanie, w którym przedstawisz historię Stasia i Nel po spotkaniu z Mahdim. Wyobraź sobie, że Staś przyjął islam.
......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
GREK KALIOPULI
Urzędnik na dworze Mahdiego. Aby ocalić życie przeszedł na muzułmanizm. Tłumaczył to: „przed przemocą trzeba się ugiąć, choćby pozornie… […] Obowiązkiem człowieka jest bronić życia, i byłoby szaleństwem, a nawet grzechem je narażać”.
— Przeklęty! zgubiłeś to dziecko niewinne — mówił wskazując na Nel — zgubiłeś siebie, a może i mnie.
— Kto by ci zabronił zostać w duszy chrześcijaninem? — mówił. — Myślisz, że ja nim nie jestem? Ale nie jestem głupcem. Tyś zaś wolał się popisać ze swym fałszywym bohaterstwem.
GREK KALIOPULI
Na szczęście Grek, który miał dobre serce, przyszedł przed wieczorem odwiedzić dzieci i pożegnać, a zarazem opatrzyć je na drogę. Przyniósł im także kilka proszków chininy, a prócz tego trochę paciorków szklanych i trochę żywności. Przede wszystkim jednak, dowiedziawszy się o chorobie Idrysa, zwrócił się do Gebhra oraz Chamisa i Beduinów.
— Wiedzcie — rzekł im — że przychodzę tu z rozkazu Mahdiego. A gdy słysząc to uderzyli czołem, tak mówił dalej:
— Macie w drodze żywić dzieci i obchodzić się z nimi dobrze. Mają one zdać sprawę z waszego postępowania Smainowi.
Mam córkę w tym samym wieku… którą kocham więcej niż własne życie… Dla niej uczyniłem wszystko to, com uczynił… Chrystus będzie mnie za to sądził… Nosi ona dotychczas pod suknią na piersiach srebrny krzyżyk… Na imię jej tak jak tobie, moja mała. Gdyby nie ona, wolałbym i ja umrzeć niż żyć w tym piekle.
DŻUNGLA
Okolica po prawym i lewym brzegu pokryta była wysoką dżunglą, wśród której wznosiły się kopce termitów i pojedyncze olbrzymie drzewa; gdzieniegdzie lasy dochodziły aż do rzeki. Na suchszych miejscach rosły gaje akacji. Przez pierwsze tygodnie spotykali osady i miasteczka arabskie złożone z domów o dziwnych baniastych dachach uwitych ze słomy dochnu, lecz za Abbą, od osady Goz-Abu-Guma, wjechali w kraj czarnych. /.../
Prócz słoni spotykano także i żyrafy, które ujrzawszy karawanę uciekały pośpiesznie ciężkim kłusem, kiwając długimi szyjami, jakby były kulawe. Za Goz-Abu-Guma pojawiały się coraz częściej bawoły i całe stada antylop.
FASZODA = KODOK
W FASZODZIE
ŚLADAMI SMAINA - KRAJ SKALISTY
euforbia
mimoza
pentarka
ariel
W WĄWOZIE
BAJKA
KALI
Młody Murzyn, którego Gebhr głodził w okropny sposób, zjadł taką ilość pokarmu, jaka mogła nasycić dwóch ludzi. Ale też był za to całym sercem wdzięczny swoim nowym państwu i natychmiast po wieczerzy padł na twarz przed Stasiem i Nel na znak, że pragnie do końca życia zostać ich niewolnikiem, a następnie złożył równie pokorną czołobitność strzelbie Stasia rozumiejąc widocznie, że bezpieczniej jest zjednać sobie łaskę tak groźnego narzędzia. Po czym oświadczył, że podczas snu „pana wielkiego” i bibi będzie czuwał na przemian z Meą, by ogień nie zgasł — i siadł przy nim w kucki mrucząc z cicha coś w rodzaju piosenki, w której powtarzały się co chwila wyrazy: „Simba kufa! simba kufa!”, co znaczy w języku ki-swahili: lew zabity.
— Kali, jak się zowie twój naród? — zapytał.
— Wa-hima — odpowiedział młody Murzyn.
— Czy to jest duży naród?
— Wielki, który wojuje ze złymi Samburu i zabiera im bydło.
— A gdzie leży twoja wieś?
— Daleko! daleko!… Kali nie wie gdzie.
— Czy w takim kraju jak ten?
— Nie. Tam jest wielka woda i góry.
— Jak nazywacie tę wodę?
— Nazywamy ją „Ciemna Woda”.
KALI
— Czym jest twój ojciec?
— Królem Wa-hima.
SługaStasiowi pochlebiło to trochę, że ma za sługę królewicza.
— Czy chciałbyś zobaczyć ojca?
— Kali chcieć zobaczyć matkę.
— A co byś uczynił, gdybyśmy spotkali Wa-hima, i co by oni uczynili?
— Wa-hima paść na twarz przed Kalim.
/.../Kali siedział już na antylopie i rozcinał jej brzuch nożem Gebhra. Staś podszedł ku niemu chcąc się bliżej zwierzęciu przypatrzyć — i wielkie było jego zdziwienie, gdy po chwili młody Murzyn podał mu zakrwawionymi rękoma dymiącą jeszcze wątrobę antylopy.
— Dlaczego mi to dajesz? — zapytał.
— Msuri, msuri! Bwana kubwa jeść zaraz.
— Zjedzże sam! — odpowiedział Staś, oburzony propozycją.
Kali nie dał sobie tego dwa razy powtarzać, lecz natychmiast począł rwać zębami wątrobę i łykać z chciwością surowe kawały, a widząc, że Staś patrzy na niego z obrzydzeniem, nie przestawał między jednym a drugim łykiem powtarzać: „Msuri! msuri!”
Zjadł w ten sposób przeszło pół wątroby...
Staś na prośby Nel wydobył z jednego toboła sznurek szklanych paciorków, w które przy wyjeździe z Omdurmanu zaopatrzył ich Grek Kaliopuli, i przyozdobił nim wspaniale szyję Kalego, ów zaś, uszczęśliwiony z podarku, spojrzał zaraz z wielką dumą na Meę i rzekł:
— Mea nie mieć paciorków, a Kali mieć, bo Kali jest „wielki świat”.
BIAŁE GODZINY
O tej porze dnia wszyscy podróżnicy po Afryce zatrzymują się na południowy wypoczynek i nawet karawany złożone z Murzynów chronią się pod cień wielkich drzew, są to bowiem tak zwane „białe godziny” — godziny upału i milczenia, podczas których słońce praży niemiłosiernie i spoglądając z wysoka, zdaje się szukać, kogo by zabić. Wszelki zwierz zaszywa się wówczas w największe gąszcze; ustaje śpiew ptaków, ustaje brzęczenie owadów i cała natura zapada w ciszę, przytaja się, jakby chcąc uchronić się przed okiem złego bóstwa. Lecz oni jechali wąwozem, w którym jedna ze ścian rzucała głęboki cień, więc mogli posuwać się naprzód nie narażając się na spiekę. Staś nie chciał opuszczać wąwozu naprzód dlatego, że na górze mogli być dostrzeżeni z dala przez oddziały Smaina, a po wtóre, że łatwiej w nim było znaleźć w rozpadlinach skalnych wodę, która w miejscach odkrytych wsiąkała w ziemię lub zmieniała się pod wpływem promieni słonecznych w parę.
Na ścianach skalnych widać było miejscami żółte złogi siarki. Woda w szczelinach przejęta była także jej zapachem, co obojgu dzieciom przypominało w niemiły sposób Omdurman i mahdystów, którzy namaszczali głowy tłuszczem ugniecionym z proszkiem siarczanym. W innych natomiast miejscach czuć było koty piżmowe, a tam, gdzie z wysokich wiszarów spadały aż na dół wąwozu przepyszne kaskady lianów, rozchodziła się upajająca woń wanilii. Mali wędrowcy chętnie zatrzymywali się w cieniu tych kotar haftowanych kwieciem purpurowym i lila, które wraz z liśćmi dostarczało pokarmu dla koni.
Zwierząt nie było widać, tylko gdzieniegdzie na zrębach skał siedziały w kucki małpy...
kot piżmowy
małpa
liany
wanilia
ZERIBA
Rodzaj ogrodzenia z kolczastych i ciernistych gałęzi wokół wioski, obozowiska lub placu dla bydła, głównie stosowana dla ochrony przed drapieżnikami. Według Sienkiewicza nazwa ta była stosowana raczej w Afryce Północnej, w Sudanie
PORA DŻDŻYSTA
Zbliżała się pora dżdżysta. Zza widnokręgu wysuwały się tu i ówdzie chmury, białe jak mleko, ale głębokie i zawalne. Stronami widać było już smugi dżdżu i dalekie tęcze. Nad ranem trzeciego dnia jedna z takich chmur pękła nad ich głowami jak beczka, z której zleciała obręcz, i pokropiła ich ciepłym i obfitym, ale na szczęście krótkotrwałym deszczem. Potem pogoda uczyniła się jednak piękna i mogli jechać dalej.
/.../nadleciało w tej chwili stadko prześlicznych papug, szarych, z różowymi głowami i z różową podszewką pod spodem skrzydeł. Dzieci zapomniały natychmiast o poprzedniej rozmowie i poczęły śledzić oczyma ich lot. Stadko zakręciło nad grupą euforbii i spadło na rosnący opodal sykomor, wśród którego gałęzi rozległy się zaraz głosy podobne do gadatliwej narady lub kłótni.
— To są papugi, które najłatwiej uczą się mówić
chlebowiec
NOC NA DRZEWIE
LAS PODZWROTNIKOWY
/.../oboje z Nel zaczęli przypatrywać się ciekawie roślinności, ponieważ dotychczas nigdy nie przejeżdżali tak blisko podzwrotnikowego lasu.
storczyk
dziki jaśmin
daktylowiec
rafia
Palma wachlarzowa
sykomory
euforbie
tukany
małpy żałobniczki
siafu
SŁOŃ
Olbrzymi zwierz leżał na brzuchu i ku wielkiemu zdziwieniu Stasia nie zerwał się na ich widok, tylko gdy Saba począł dopadać do brzegu wądołu i szczekać zajadle, poruszył na chwilę ogromnymi uszami i podniósł trąbę, ale opuścił ją natychmiast.
Dzieci trzymając się za ręce długo patrzyły na niego w milczeniu, które przerwał dopiero Kali.
— On umierać z głodu! — zawołał.
Rzeczywiście słoń wychudzony był do tego stopnia, że jego grzbiet tworzył wzdłuż ciała jakby sterczący grzebień; boki miał zapadłe, pod skórą, mimo jej grubości, rysowały się wyraźnie żebra — i łatwo było odgadnąć, że nie wstaje dlatego, że nie ma już sił. /.../
— Tak, on rzeczywiście umiera z głodu. Siedzi tu już pewnie ze dwa tygodnie, to jest od czasu, gdy pożar spalił starą dżunglę.
BAOBAB - KRAKÓW
Boa dusiciel
mucha tse tse
BAOBAB - KRAKÓW - NAD RZEKĄ
remizy
ibis
warzęchy
kulik
marabut
ĆWICZENIA:�Opisz jedno ze zwierząt, wg planu:��1. Prezentacja zwierzęcia afrykańskiego,�2. Wygląd,�3. Miejsce występowania,�4. Sposób polowania,�5. Ocena zwierzęcia.
FEBRA
Ale to był tylko koniec pierwszego paroksyzmu tej strasznej afrykańskiej febry, zwanej „zgubną”, której dwa ataki ludzie silni i zdrowi mogą przetrzymać; trzeciego nie przetrzymał dotychczas nikt.
Drugi atak przyszedł dopiero po tygodniu — i nie był tak silny jak pierwszy, ale Nel uczuła się po nim jeszcze słabszą. Wychudła i zmizerniała do tego stopnia, że nie była to już dziewczynka, ale cień dziewczynki. Płomyk jej życia tlił się tak słabo, że zdawało się, iż dość jest dmuchnąć, aby go zgasić. Staś zrozumiał, że śmierć nie potrzebuje czekać na trzeci atak, by ją zabrać — i oczekiwał jej lada dzień, lada godzina.
Febra (malaria) - zakażenie i objawy
Febra to dawna nazwa malarii, zwanej również zimnicą, przewlekłej tropikalnej choroby pasożytniczej. Wywołuje ją jednokomórkowy pasożyt – zarodziec (Plasmodium) – który zagnieżdża się w komórkach wątroby, szpiku kostnego, śledziony, węzłów chłonnych i czerwonych krwinkach krwi. Głównym objawem u osób, u których występuje zimnica, jest pojawiająca się napadowo co jakiś czas gorączka. W przebiegu choroby pojawia się niedokrwistość hemolityczna, anemia, wyniszczenie organizmu.
HENRYK LINDE- SZWAJCAR Z ZURYCHU
— Dobrze, dobrze. Nazywam się Linde, jestem Szwajcar z Zurychu… Dwa dni temu miałem wypadek: ranił mnie ciężko dzik ndiri.
Następnie zwrócił się do czarnego malca:
— Nasibu, nałóż mi fajkę.
Po czym do Stasia:
— W nocy mam zawsze większą gorączkę i trochę mi się troi w głowie. Ale fajka rozjaśnia mi myśli. Wszak mówiłeś, że uciekliście z niewoli derwiszów i ukrywacie się w dżungli? Czy tak?
Z POMOCĄ LINDEGO
— Więc co ja mam począć i dokąd iść z Nel? — zapytał Staś. — Mówiłem, że położenie jest ciężkie — rzekł Linde. To rzekłszy założył obie ręce na głowę i długi czas leżał w milczeniu. — Do oceanu — ozwał się wreszcie — będzie stąd przeszło dziewięćset kilometrów przez góry, przez dzikie ludy, a nawet przez pustynię, bo tam są podobno całe okolice, w których brak wody. Ale kraj należy nominalnie do Anglii. Można trafić na transporty kości słoniowej do Kismaja, do Lamu i do Mombassy — może na wyprawy misyjne… Zrozumiawszy, że z powodu derwiszów nie zdołam zbadać biegu tej rzeki, ponieważ skręca ona do Nilu, chciałem i ja iść na wschód, do oceanu…
/.../— Uważaj pilnie, co ci powiem. O dzień drogi stąd na południe wznosi się osobna góra, nie wyższa nad osiemset metrów. Wygląda tak jak rondel przewrócony dnem do góry. Boki ma zupełnie strome i jedyny do niej dostęp stanowi skalisty grzbiet tak wąski, że w niektórych miejscach zaledwie dwa konie mogą iść obok siebie. Na płaskim jej szczycie, rozległym na kilometr albo więcej, była wioska murzyńska, ale mahdyści ludność wycięli i zabrali...
W chatach znajdziecie dużo ludzkich kości, ale zarazy od trupów się nie bój, ponieważ po derwiszach były tam mrówki, które i nas stamtąd wyparły. Zresztą ani żywego ducha! Zostańcie w tej wiosce miesiąc lub dwa. Na tej wysokości febry nie ma. Noce bywają chłodne. Tam twoja mała odzyska zdrowie, ty zaś nabędziesz nowych sił. — A potem co uczynić i dokąd iść? — Potem będzie, co Bóg da. Postaracie się albo przedrzeć do Abisynii w miejscowościach położonych dalej, niż dochodzą derwisze, albo pójdziecie na wschód. Słyszałem, że Arabowie z wybrzeży docierają aż do jakiegoś jeziora w poszukiwaniu kości słoniowej, którą nabywają od szczepów Samburu i Wa-hima./.../
- Przyjdź tu jutro rano... Ja mam do ciebie prośbę, którą jeśli spełnisz, to może Bóg wyprowadzi was z tych afrykańskich czeluści, a mnie da śmierć lekką. Chciałem tę prośbę odłożyć do jutra, ale ponieważ jutro mogę już być nieprzytomny, więc wypowiem ją dziś: weź wody w jakie naczynie, zatrzymaj się przed każdym z tych śpiących biedaków, pryśnij na niego wodą i powiedz te słowa: "Ja ciebie chrzczę - w imię Ojca i Syna, i Ducha!..."
UWOLNIENIE KINGA
Staś po urządzeniu miny wcisnął ją w najgłębszą szparę, po czym zalepił całkowicie szparę gliną zostawiając tylko mały otwór, przez który zwieszał się lont ukręcony z suchych włókien palmowych i potarty zmielonym prochem. Stanowcza chwila wreszcie nadeszła; Staś zapalił osobiście naprochowany sznurek, po czym pomknął, ile miał sił w nogach, do drzewa, w którym poprzednio wszystkich pozamykał. Nel obawiała się, czy King nie zanadto się przestraszy, lecz chłopiec uspokoił ją naprzód tym, że wybrał dzień, w którym rano przeszła burza z grzmotami, a po wtóre, zapewnieniem, że dzikie słonie słyszą nieraz huk piorunów, gdy żywioły niebieskie rozpętają się nad dżunglą. Siedzieli jednak z bijącym sercem, licząc minutę za minutą. Straszny huk targnął wreszcie powietrzem tak, że potężny baobab zadrżał od góry aż do dołu, a resztki nie wyskrobanego próchna posypały się im na głowy. Staś wyskoczył w tej samej chwili z drzewa i omijając zakręty wąwozu pobiegł do przejścia. Skutki wybuchu okazały się nadzwyczajne. Jedna połowa wapiennej skały rozsypała się w drobne szczątki, druga pękła na kilkanaście większych i mniejszych kawałów, które siła eksplozji porozrzucała na dość znacznej przestrzeni. Słoń był wolny.
��ĆWICZENIA:���Ułóż plan wydarzeń,� w formie �równoważników zdań, dotyczący �uwolnienia Kinga.�������
1...............................................................
2.................................................................
3.................................................................
4.................................................................
5.................................................................
6................................................................
7...............................................................
8................................................................
NA GÓRZE LINDEGO
/.../ przed zachodem słońca Staś dojrzał już górę, ku której dążyli. W dali rysowało się na tle nieba długie pasmo innych szczytów, a ona wznosiła się bliżej i osobno, zupełnie jak wyspa wśród morza dżungli. Gdy przyjechali bliżej, okazało się, że strome jej boki oblewa pętlica tejże samej rzeki, nad którą siedzieli poprzednio. Szczyt był ścięty, płaski zupełnie i widziany z dołu, wydawał się pokryty jednym gęstym lasem. Staś wyliczył, że skoro cypel, na którym rósł ich baobab, wyniesiony był na siedemset metrów, a góra na osiemset, będą więc mieszkali na wysokości tysiąca pięciuset metrów, a zatem w klimacie niewiele już gorętszym od egipskiego. Myśl ta dodała mu otuchy i chęci do jak najprędszego zajęcia tej naturalnej fortecy. Jedyny grzbiet skalisty, który do niej prowadził, znaleźli łatwo i poczęli się nim wspinać. Po upływie półtorej godziny stanęli na szczycie. Ów las widziany z dołu był istotnie lasem, ale bananów. Widok ich uradował nadzwyczajnie wszystkich nie wyłączając Kinga, ale szczególnie rad był Staś, wiedział bowiem, że nie masz w Afryce posilniejszego, zdrowszego i bardziej zapobiegającego wszelkim chorobom pokarmu jak mąka z wysuszonych bananowych owoców. Było ich zaś tyle, że mogło starczyć choćby na rok. Wśród olbrzymich liści tych roślin ukryte były chaty murzyńskie, niektóre popalone w czasie napadu, inne zrujnowane - ale niektóre całe. W środku wznosiła się największa, należąca niegdyś do króla wioski, pięknie ulepiona z gliny, z obszernym dachem tworzącym naokół ścian rodzaj werandy. Przed chatami leżały tu i ówdzie kości i całe kościotrupy ludzkie białe jak kreda, albowiem oczyszczone przez mrówki, o których najściu wspominał Linde. /.../
- Góra powinna się nazywać w geografii Górą Lindego, a ta wioska niech się nazywa tak jak ty: Nel.�- To i ja będę w geografii? - zapytała z wielką radością.
- A będziesz, będziesz - odpowiedział z całą powagą Staś.
LATAWCE
Kali oprawiał ryby i mięso ich suszył na słońcu, a pęcherze odnosił do Nel, która rozcinała je, rozciągała na desce i zmieniała je jakby w ćwiartki papieru, tak duże jak dwie dłonie. Pomagał jej w tym Staś i Mea, gdyż robota wcale nie była łatwa. Błonki były znacznie grubsze niż w pęcherzach naszych ryb rzecznych, ale po wysuszeniu stawały się niezmiernie kruche. Staś dopiero po niejaki czasie odkrył, że należy je suszyć w cieniu. Chwilami jednak tracił cierpliwość i jeśli nie zarzucił zamiaru robienia latawców z błon, to tylko dlatego, że uważał je za lżejsze od papierowych i bardziej oporne na deszcz. Zbliżała się już wprawdzie sucha pora roku, ale on nie był pewien, czy i podczas lata nie przechodzą czasem deszcze, zwłaszcza w górach.�Kleił jednak latawce i z papieru, którego sporo znalazło się między rzeczami Lindego. Pierwszy, duży i lekki, puszczony z wiatrem zachodnim, wzbił się od razu bardzo wysoko, a gdy Staś przeciął sznurek, poleciał, porwany silnym prądem powietrznym, ku łańcuchowi gór Karamojo. Staś śledził jego lot za pomocą lunety, póki nie stał się tak mały jak motyl, jak muszka i póki nie roztopił się wreszcie w bladym błękicie nieba. Następnego dnia puścił inny, uczyniony już z rybich pęcherzy, który wzbił się jeszcze szybciej, ale zapewne z powodu przezroczystości błon wkrótce zniknął zupełnie z oczu.
ĆWICZENIE: LATAWCE�Wytnij latawce i ułóż we właściwej kolejności zgodnie z trasą wędrówki Stasia i Nel:
ĆWICZENIE: KALI – DOBRY I ZŁY UCZYNEK�W kilku zdaniach uzasadnij pogląd na temat dewizy Kalego.
Czarna trójka słuchała jak najchętniej nauk, ale pojmowała je na swój, właściwy Murzynom, sposób. Gdy Staś opowiadał im o stworzeniu świata, o raju i o wężu, szło jeszcze nieźle, ale gdy doszedł do tego, jak Kain zabił Abla, Kali mimo woli pogłaskał się po żołądku i zapytał z całym spokojem:�- A czy go potem zjadł?
Czarny chłopak twierdził wprawdzie zawsze, że Wa-hima nigdy ludzi nie jedzą, ale widocznie pamięć o tym pozostała jeszcze jako narodowa tradycja między nimi.�Nie mógł również zrozumieć, dlaczego Pan Bóg nie zabił złego Mzimu - i wielu podobnych rzeczy. Pojęcia o złem i dobrem miał także aż nadto afrykańskie, wskutek czego między nauczycielem a uczniem zdarzyła się pewnego razu taka rozmowa:
- Powiedz mi - zapytał Staś - co to jest zły uczynek?
- Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy - odpowiedział po krótkim namyśle - to jest zły uczynek.�- Doskonale! - zawołał Staś - a dobry?�Tym razem odpowiedź przyszła bez namysłu:�- Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowy.
ĆWICZENIE:�Uzupełnij tabelę- wpisz postacie, o których jest mowa.
Kto? | Pochodzenie etniczne. | Co o nim wiemy? |
…............................................ | szczep Wa-hima | czarnoskóry, ściśle przestrzega obrzędów plemiennych, chce być niewolnikiem białego, choć jest synem wodza. |
…............................................. | plemię Dinka | czarnoskóra -wierzy w dobre i złe duchy, wiernie służy swojej białej pani. |
…................................................ | pokolenie Dangalów, wierni słudzy Mahdiego | mahometanie |
….................................................. | pokolenie Dangalów | Mahometanin - przywódca powstania przeciw Anglikom |
PORWANIE NASIBU
Nasibu omal nie przypłacił swej gorliwości życiem albo przynajmniej szczególną w swoim rodzaju niewolą. Zdarzyło się bowiem, że gdy raz zbierał banany nad brzegiem stromego wiszaru, ujrzał nagle w szczerbie skalnej okropną twarz, pokrytą czarną sierścią, mrugającą nań oczyma i wyszczerzającą białe kły jakby w uśmiechu. Chłopiec skamieniał w pierwszej chwili ze strachu, a następnie począł zmykać co sił. Zanim jednak przebiegł kilkanaście kroków, kosmate ramię obwinęło go dokoła, podniosło w górę i czarny jak noc potwór począł z nim uciekać do przepaści.
Na szczęście olbrzymia małpa porwawszy chłopca mogła biec tylko na dwóch nogach, wskutek czego Saba, który był w pobliżu, dognał ją z łatwością i zatopił kły w jej plecach. Rozpoczęła się straszliwa walka, w której pies pomimo swego potężnego wzrostu i sił byłby uległ z pewnością, albowiem goryl pokonywa nawet lwa. /.../ nadbiegł King. Wystarczyło jedno lekkie uderzenie trąbą, by straszny "leśny diabeł", jak nazywają gorylów Murzyni, legł ze zdruzgotaną czaszką i karkiem. King jednak dla większej pewności lub przez przyrodzoną zapalczywość przygwoździł go jeszcze swym kłem do ziemi, a następnie nie przestawał się nad nim mścić, dopóki zaniepokojony rykiem i wyciem Staś nie nadleciał ze strzelbą od strony chat i nie kazał mu zaprzestać.
EGZOTYKA FLORY I FAUNY
Po godzinie drogi na niewielkiej suchej wyniosłości, wznoszącej się na wschód od Góry Lindego, trafili na olbrzymie osty, mające łodygi grubości pni drzewnych, a kwiaty tak wielkie jak głowa ludzka. Na zboczach niektórych wzgórz, które z daleka wydawały się jałowe, widzieli wrzosy wysokie na osiem metrów. Inne rośliny, które w Europie należą do najdrobniejszych, przybierały tu odpowiednie do ostów i wrzosów rozmiary, a olbrzymie pojedyncze drzewa wznoszące się nad dżunglą wyglądały istotnie jak kościoły. Szczególniej figowce, zwane daro, których płaczące gałęzie zetknąwszy się z ziemią zmieniają się w nowe pnie, pokrywały ogromne przestrzenie, tak że każde drzewo tworzyło jakby osobny gaj. Kraina z dala widziana wydawała się jak jeden las; z bliska jednak pokazywało się, że wszelkie drzewa rosną co kilkanaście, czasem co kilkadziesiąt kroków. W północnej stronie widać ich było bardzo mało i okolica przybierała charakter górskiego stepu pokrytego równą dżunglą, nad którą wznosiły się tylko parasolowate akacje. Trawy były tam bardziej zielone, mniejsze i widocznie lepsze jako pasza, albowiem Nel z grzbietu Kinga, a Staś z wyniosłości, na które wjeżdżał, widzieli tak wielkie stada antylop, jakich nie spotkali dotychczas nigdzie. Pasły się one czasem osobno, czasem pomieszane razem: gnu, pufu, ariele, antylopy, krowy, bubale, kozły skaczące i wielkie kudu. Nie brakło także zebr i żyraf.
osty
kudu
gnu
figowce
JEZIORO BASSA NAROK� /.../ Kali twierdził na pewno, że z jednej strony tego jeziora, które nazywał Bassa-Narok, mieszkają Wa-hima, z drugiej Samburu.
WŚRÓD MURZYNÓW
- Ludzie, ludzie! słuchajcie głosu Kalego, syna Fumby, potężnego króla Wa-himów... M'Rua wysunął się przed szereg, ale nie więcej niż na trzy kroki. Był to stary już Murzyn, wysoki i silnie zbudowany, lecz nie grzeszący widocznie zbytnią odwagą, gdyż łydki tak drżały pod nim, że musiał wbić ostrze dzidy w ziemię i oprzeć się na drzewcu, by utrzymać się na nogach./.../- Patrzcie i cieszcie się! Oto dobre Mzimu siedzi tam, w tej białej chacie na grzbiecie wielkiego słonia/.../ - O, M'Ruo i wy, dzieci M'Ruy! Oddaliście cześć dobremu Mzimu, więc wstańcie, patrzcie i napełnijcie nim oczy wasze, albowiem kto to uczyni, będzie nad nim błogosławieństwo Wielkiego Ducha. /.../niech M'Rua zje kawałek Kalego, a Kali kawałek M'Ruy.�- Niech tak będzie! - powtórzyli wojownicy.
- Kali, synu Fumby, czy chcesz zjeść kawałek M'Ruy, syna M'Kuli - i ty M'Ruo, synu M'Kuli, czy chcesz zjeść kawałek Kalego, syna Fumby?�- Chcemy - ozwali się przyszli bracia.�- Czy chcecie, aby serce Kalego było sercem M'Ruy, a serce M'Ruy sercem Kalego?�- Chcemy.�- I ręce, i włócznie, i krowy?�- I krowy!�- I wszystko, co każdy ma lub będzie miał?�- Co ma i co będzie miał!�- I aby nie było między wami kłamstwa ani zdrady, ani nienawiści?�- Ani nienawiści!�- I aby jeden nigdy drugiego nie okradł?�- Nigdy!�
WOBO
Nel stała pod krzem kusso z wyciągniętymi przed siebie rączkami; różowe kwiaty, które upuściła z przerażenia, leżały u jej nóg, a w odległości dwudziestu kilku kroków wielki płowoszary zwierz pełznął ku niej wśród niskiej trawy.�Staś widział wyraźnie jego zielone oczy wpatrzone w białą jak kreda twarz dziewczynki, jego zwężoną z przypłaszczonymi uszami głowę, jego podniesione w górę z powodu przyczajonej i pełzającej postawy łopatki, jego długie ciało i jeszcze dłuższy ogon, którego koniec poruszał się lekkim kocim ruchem. Chwila jeszcze - jeden skok, i byłoby po Nel. [Staś ] Jednym rzutem oka dojrzał ciemną cętkę w pobliżu ucha zwierzęcia - jednym lekkim ruchem skierował ku niej lufy strzelby i wypalił.�Huk wystrzału, krzyk Nel i krótki chrapliwy ryk ozwały się w tej samej chwili. Staś skoczył ku Nel i zastawiwszy ją własnym ciałem zmierzył znów do napastnika.
WOJNA WA-HIMÓW Z SAMBURAMI
/.../w okolicach olbrzymiej góry Kilima-Ndżaro niezmiernie wojowniczy szczep Massai47 dochowuje święcie tego zwyczaju, na mocy którego kobiety walczących stron chodzą zupełnie swobodnie na wyznaczone targowisko i nie podlegają nigdy napaściom. Istnienie tego zwyczaju na brzegach Bassa-Narok ucieszyło Stasia mocno, albowiem mógł być pewny, że Nel nie grozi żadne niebezpieczeństwo z powodu wojny. Zamierzył też wyruszyć z dziewczynką niezwłocznie do Lueli.../.../ z piekielnym chichotem jeszcze dwa ogniste węże, ale tym razem skierowane poziomo, wprost na obóz Samburów, a jednocześnie rozległ się ryk Kinga i wrzask trzystu Wa-himów, którzy uzbrojeni w asagaje, maczugi i noże, rzucili się w niepohamowanym pędzie naprzód. Rozpoczęła się bitwa, tym straszniejsza, że odbywała się w ciemnościach, gdyż natychmiast rozdeptano w zamieszaniu wszystkie ogniska. Ale zaraz z początku na widok węży ognistych ogarnęła Samburów ślepa trwoga. /.../ Mamba bronił się bohatersko, dopóki uderzenie maczugi nie strzaskało mu czaszki. Syn jego, młody Faru, wpadł w ręce Fumby, a ten kazał go związać jako przyszłą ofiarę dziękczynną dla duchów, które przyszły mu z pomocą./.../ młody Faru, gdy oznajmiono mu, że nie tylko nie zgruchocą mu głowy na cześć dobrego Mzimu i "wielkiego pana", ale że Kali ma zjeść "kawałek" jego, a on "kawałek" Kalego, nie chciał uszom wierzyć, a następnie dowiedziawszy się, komu zawdzięcza życie, położył się twarzą do ziemi przed wejściem do chaty Fumby i leżał dopóty, dopóki Nel nie wyszła do niego i nie kazała mu powstać. Wówczas objął swymi czarnymi dłońmi jej małą nóżkę i postawił ją na swej głowie na znak, że przez całe życie chce zostać jej niewolnikiem.
SŁONIE WODNE
- To jakieś dziwne słonie - rzekł Staś przypatrując się im ciągle z wielką uwagą. - Są mniejsze od Kinga, uszy mają także daleko mniejsze i wcale nie widzę kłów.�Tymczasem słonie weszły do wody, lecz nie zatrzymały się na brzegu, jak to czynił zwykle King, i nie poczęły się polewać trąbami, ale idąc wciąż naprzód, zanurzały się coraz głębiej, tak że w końcu tylko ich czarne grzbiety wystawały nad wodą, na podobieństwo złomów skalnych.�- Co to jest? Nurkują! - zawołał Staś./.../
- Kali! widziałeś?�- Tak, panie, Kali widzieć, to są słonie wodne52 - odpowiedział spokojnie młody Murzyn.�- Słonie wodne?�- Kali widzieć je nie raz.�- I one żyją w wodzie?
�- W nocy wychodzić w dżunglę i paść się, a w dzień mieszkać w jeziorze, tak jak kiboko (hipopotamy). One wyjść dopiero po zachodzi słońca.
NIE MA WODY NA PUSTYNI...
Po dziesięciu dniach drogi karawana przeszła wreszcie przełęcze górskie i weszła w kraj odmienny. Była to obszerna równina, gdzieniegdzie tylko powyginana w niewielkie wzgórza, ale przeważnie płaska. Roślinność zmieniła się zupełnie. Nie było wielkich drzew wznoszących się pojedynczo lub po kilka nad falującą powierzchnią wysokich traw/.../
- Panie - ozwał się Kali - niech dobre Mzimu... niech bibi poprosi Wielkiego Ducha o deszcz albo o rzekę.�Staś nie odpowiedział nic i odszedł. Przed namiotem zobaczył białą figurkę Nel; krzyki i wycia Murzynów rozbudziły ją już od dawna.�- Co to się stało, Stasiu? - zapytała podbiegając ku niemu.�A on położył jej rękę na główce i rzekł poważnie:�- Nel, módl się do Boga o wodę, gdyż inaczej zginiemy wszyscy.
Kali siadł w kucki przy Stasiu i Nel łowiąc otwartymi ustami powietrze i jął powtarzać błagalnie między jednym oddechem a drugim:�- Bwana kubwa, wody!�Staś patrzał na niego szklanym wzrokiem i milczał.�- Bwana kubwa, wody! - a po chwili: - Kali umierać...�wtedy Mea, która z niewiadomych przyczyn najłatwiej znosiła pragnienie i najmniej cierpiała ze wszystkich, zbliżyła się, siadła koło niego i objąwszy ramieniem jego szyję ozwała się cichym, melodyjnym głosem:�- Mea chce umrzeć razem z Kalim...
A wtem daleko, daleko, na srebrnym tle księżycowej nocy, ognista wstęga wzbiła się nagle ku górze i rozsypała się w złote gwiazdy, które spadały z wolna jak wielkie łzy na ziemię.�- Ratunek!!!! - krzyknął Staś./.../
Na czele szeregu szli dwaj Europejczycy w angielskich hełmach i karabinami w ręku.�Staś od jednego rzutu oka rozpoznał w nich kapitana Glena i doktora Clarego.
ĆWICZENIA: Oceniamy Stasia Tarkowskiego. �Uzupełnij tabelę, nazywając cechy osobowości Stasia ukazane w czasie różnych zdarzeń podczas wędrówki.
Zdarzenie | Cechy Stasia |
Wędrówka przez pustynię | troskliwość, zaradność ............................................................................................................................................................................................................................................................................................................ |
Spotkanie z Mahdim | Poczucie własnej godności, duma ….................................................................................................................................................................................................................................................. |
Zabicie Arabów | Opanowanie, niechęć do zabójstwa …................................................................................................................................................................ |
Pobyt w dżungli | Wytrzymałość fizyczna, zwinność ................................................................................. |
Szlak wędrówki Stasia I Nel
Audycja radiowa
Ikony
MAHDI Z SUDANU
Gdy noblista Henryk Sienkiewicz wypoczywał w Rudawie w willi Domańskich, to na wycieczki po okolicy woził go woźnica w Niegoszowic Wojciech Tarkowski. A przyjeżdżając do willi przywoził też świeże mleko. Towarzyszył mu 5-letni syn Staś Tarkowski - mówi Marcin Cieślak, sołtys Rudawy.
Zaznacza, że te przejażdżki i dostarczanie mleka gościom z willi Domańskich miało dla Rudawy znaczenie historyczne. Tu pisarz poznał Stasia.
Dlatego nasz plan był taki, żeby na odnowionym Rynku w Rudawie, między nowo budowanym centrum kultury, a kościołem pojawiły się dwie figurki. Henryka Sienkiewicza, siedzącego na ławeczce i zbliżającego się do niego Stasia Tarkowskiego. Uznaliśmy też, że nasz Staś nie będzie miał strzelby, jak ten z opowieści - przemierzający Afrykę, ale będzie miał bańkę z mlekiem. Bo historia Stasia Tarkowskiego zaczyna się u nas, od tych wizyt i dostarczania mleka Sienkiewiczowi - wyjaśnia sołtys Cieślak.
Do tego pod nogami rudawskiego Stasia jest też kartka (to także metalowy odlew) , która w założeniu wypadła z notatnika noblisty i jest na niej napis: "Stasiu uczynię Cię sławnym" - Henryk Sienkiewicz.
Mieszkańcy Rudawy wiedzą, że w rodzinie Tarkowskich był przechowywany list od Henryka Sienkiewicza, o którym mówił m.in. wnuk tamtego Stanisława Tarkowskiego - Paweł Tarkowski, że pisarz zapewnił w tym liście, że Stasia uczyni sławnym, a potem jego nazwisko pojawiło się w jednej z najbardziej poczytnych przygodowych książek dla młodzieży. List podobno zaginął w czasie wojny, tak samo jak egzemplarz książki "W pustyni i w puszczy" z dedykacją pisarza dla rodziny Tarkowskich.
Źródło https://dziennikpolski24.pl/rudawa-stas-tarkowski-bohater-w-pustyni-i-w-puszczy-z-banka-mleka-stoi-na-rynku-czeka-na-henryka-sienkiewicza/ar/c1-15910875
Co to jest lapbook? Jest czymś w rodzaju teczki tematycznej, w której możemy umieścić wiadomości na wybrany temat. Informacje te jednak nie są gromadzone niczym wycinki z gazet. Taka teczka pełni raczej funkcję interaktywnej przestrzeni na rysunki, opowiadania, wykresy, słówka, terminy czy też zdjęcia. To wszystko umieszczone jest w kieszonkach, książeczkach o przeróżnych kształtach i na karteczkach.
LAPBOOK
PLASTELINOWA AFRYKA