fiM. fi. fil
/ '! dy Jan Paweł II stanął dnia 10 czerwca
1987 roku w Tarnowie, chciał się „ »napatrzeć« nieprzeliczonej rzeszy wiernych, chciał się napatrzeć tej bliskiej Jego sercu ziemi. (...) Patrzył z tęsknotą na południowy horyzont (...) i mówił: »A dalej są też i góry«, Są góry Beskidu Sądeckiego, które Jan Paweł li zna ze swoich wędrówek od Krościenka po Stary Sącz, i dalej aż po Piwniczną i Wysową. Są miasta tak Mu bliskie, jak Nowy Sącz ze swoim sanktuarium Przemienienia Pańskiego (po remoncie bazyliki i renowacji obrazu Przemienienia Pańskiego kard. Wojtyła z bp. Ablewiczem w raku 1972 przewodniczył uroczystościom ponownego osadzenia obrazu w ołtarzu głównym - przyp. aut.). Jest i Stary Sącz, dokąd przybywał z Krakowa, aby wraz z siostrami Klaryskami modlić się
0 kanonizację krakowskiej królowej, a potem mniszki, Pani Ziemi Sądeckiej. To wszystko zapewne zobaczył oczami duszy gdy wpatrywał się z tarnowskiego placu w horyzont. (...) I oto po dwunastu latach, w 1999 roku (...) przychodzi na Ziemię Sądecką, urzekającą pięknem krajobrazu, bogactwem kultury i tradycji.” (ks. bp Wiktor Skworc).
Stary Sącz jest najstarszym miastem na sądecczyżnie. Leży na południowym krańcu Kotliny Sądeckiej, w widłach Dunajca i Popradu. Zachowana zabytkowa zabudowa sprawia, że przenosimy się w inną epokę. Nastrój ciepła
1 łagodności stwarzają malownicze uliczki i tradycyjne, niskie domki jak z obrazka - ukryte w cieniu starych drzew.
Nad tym niepowtarzalnym pięknem, czuwa duch św. Kingi - królewny węgierskiej,
żony polskiego króla Bolesława Wstydliwego. Za zgodą męża, zachowała dziewictwo w małżeństwie. Cały swój posag królowa przeznaczyła na odbudowę Polski, w taki sposób wspierając męża w sprawowaniu władzy. W zamian za to otrzymała na własność ziemię sądecką. Po śmierci Bolesława, zamieszkała na stałe w Sączu i rozwinęła w całym regionie szeroką działalność -zakładała osady, budowała kościoły i parafie, prowadziła - rozpoczętą wcześniej w Krakowie -działalność charytatywną. Na budowę i późniejsze potrzeby klasztoru ss. Klarysek w Starym Sączu, przeznaczyła całe swoje dziedzictwo,
W 1288 r. Kinga wstąpiła do nowicjatu. Zmarła po ciężkiej chorobie 24 lipca 1292 r. w opinii świętości i została pochowana w kaplicy kościoła przy klasztorze.
Kinga, przez całe swe życie ceniła dzieła sztuki, muzykę, kochała mowę polską, była wrażliwa na piękno przyrody - stała się wielką orędowniczką kultury polskiej.
1 1.06.1690 r. - papież Aleksander VIII ogłosił ją błogosławioną. Pozostawiła ludziom dar soli w Bochni i Wieliczce, i związaną z tym piękną legendę.
Wiele set lat ciągnął się proces kanonizacyjny krakowskiej królowej, aż do 16.06.1999 r„ kiedy to Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył błogosławioną Kingę do Katalogu Świętych.
Ołtarz połowy w Starym Sączu, przy którym była z tej okazji sprawowana uroczysta liturgia, stał zwrócony w stronę Pasma Radziejowej, a po jego stopniach płynął z szelestem, wśród kamieni, „prawdziwy" strumień. Ojciec Święty odprawiał Mszę św. kanonizacyjną bł. Kingi, ale ze względu
| | |
| | |
2 | | |
| / \ | _ |
| | 5 | f |
LA | | ś | |
| | |
| | |
| | |
rr | USD\4 1 W U« % 1 MMI'-.' flONioni! | |
Witraż w kościele parafialnym w Tymbarku przedstawiający Św. Kinc/ę ■ patronkę Ziemi Sądeckiej (fol. T. Wlasiuk)
na Jego zasłabnięcie poprzedniego dnia, homilię papieską odczytał metropolita krakowski - ks. kardynał Franciszek Macharski: Wdzięczny jestem
Bożej Opatrzności za lo, że dane mi było dokonać kanonizacji Świętej Kingi tu, na ziemi Sądeckiej, z którą tak bardzo była związana, która przechowała jej pamięć przez siedem wieków (...)" - brzmiał fragment papieskiego nauczania.
Beskid Sądecki
Na zakończenie Mszy św., Papież osobiście wygłosił do zebranych pozdrowienie, w którym, na koniec, znalazła miejsce słynna „powtórka z geografii" - jej zaskakująca treść, wywołała poruszenie wśród kardynalsko-biskupiej świty i olbrzymiej rzeszy wiernych zgromadzonej u stóp ołtarza. Ojciec Święty dowiódł mianowicie, jak wiełkie jest Jego umiłowanie gór, górskiej turystyki i samych turystów.
Oto, dokonany przez KAI, zapis magnetofonowy papieskiego wystąpienia: „A teraz jeszcze powtórka z geografii. Jesteśmy tu, w Starym Sączu, skąd. wyruszamy ku Dzwonkówce, Wielkiej Raczy, na Prehybę, dochodzimy do Wielkiej Raczy. Wracamy na Prehybę i schodzimy albo zjeżdżamy na nartach, na nartach... (oklaski) z Prehyby do Szlachtowej i do Krościenka. W Krościenku na Kopiej Górce jest Centrum Oazy. W Krościenku przekraczamy Dunajec, który płynie razem z Popradem w kierunku Sącza Nowego i Starego i jesteśmy w Sączu z powrotem. A kiedy na Dunajcu jest wysoka woda, to można w pięć, sześć godzin przepłynąć od Nowego Targu do Nowego Sącza. I tyle tej powtórki z geografii.’’.
Zachwycone zgromadzenie pochwaliło Ojca Świętego gromkimi i radosnymi okrzykami: „Szóstka z plusem", „ Zostań dłużej!".
To dopiero było turystyczne wydarzenie! Jan Paweł II, wspominający niemal bezbłędnie (chodziło oczywiście o Wielką Radziejową - to już tyle lat...) topograficzne osobliwości pasma Radziejowej Beskidu Sądeckiego w lecie i w zimie! Nowosądecki aktyw PJTTK zareagował od razu i dla upamiętnienia całej sprawy w terenie, oznaczył tablicami szlaki turystyczne ze Starego Sącza na Prehybę (wzdłuż żółtego) oraz z Prehyby przez Dzwonkówkę do Krościenka (wzdłuż czer-
Beskid Sądecki
won ego). Tak powstał kolejny, górski szlak papieski. Często podążają nim młodzieżowe rajdy szlakami papieskimi, organizowane corocznie od maja do października.
Ołtarz w Starym Sączu pozostał i nadal służy liturgii. Pod opieką księdza Tadeusza Sajdaka działa tutaj Sądeckie Centrum Pielgrzymowania im. Jana Pawła II. W zaadaptowanych pod ołtarzem pomieszczeniach powstała niewielka, ałe bardzo ciekawa, salka muzealna poświęcona Ojcu Świętemu i Jego pobytowi w Starym Sączu. Można tu też obejrzeć filmy o Ojcu Świętym i Świętej Kindze - Patronce Ziemi Sądeckiej. W niedalekich planach, pobliskie błonia mają zostać zagospodarowane na potrzeby pielgrzymującej młodzieży - już teraz jest tutaj pole namiotowe i miejsce na ognisko, a w budowie - Dom Pielgrzyma. Obok starosądeckiego klasztoru, jest też niedrogie schronisko turystyczne.
Rodzina góralska z Pisarzowej w strojach regionalnych - w tle Pasmo Łososińskie (fol, U. Wlasiuk)
Ze stopni ołtarza, na który każdy chętny może wejść, roztacza się rozległy widok na pasmo Radziejowej i Stary Sącz z klasztorem sióstr Klarysek na pierwszym planie. Działa też nadal mechanizm potoczku, któiy zapewne umilił Ojcu Świętemu to krótkie spotkanie z góralami Białymi, Zagórzanami, Lachami sądeckimi i limanowskimi, śpiewającymi z całych sił:
„Wszystkiego dobrego życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa przez Serce Maryi”.
Olga Bielakowa, dzierżawca schroniska PTTK na Prehybie, wspomina, że nikt z. personelu schroniska nie udał się na spotkanie z Ojcem Świętym w Starym Sączu, ponieważ było prawie pewne (zawiadamiał telefonicznie ks. biskup Jan
„Sd/far muzealna po/l ołtarzem połowy m w Starym Sączu - jest tu fotel papieski, sutanna, szaty ponlyfikalne a nawet parasol (fot U. Wlasiuk)
Beskid Sądecki
Chrapek) iż Papież odwiedzi, dobrze sobie znaną i łubianą Prehybę. Niestety, fatalne warunki atmosferyczne w tym dniu uniemożliwiły lądowanie helikopterom, które tylko (ale jednak!) przeleciały nad schroniskiem, na Wierchu Prehyby.
Papieska Msza św. w Starym Sączu, miała miejsce 16.06.1999 r.; 45 lat wcześniej - od 4 do
15.08.1954 r., grupa krakowskiej młodzieży ze swym Wujkiem czyli ks. Karolem Wojtyłą, wędrowała wakacyjnie - szlakiem górskim, wiodącym przez trzy pasma: Gorce z Pasmem Lubania, Pieniny i Beskid Sądecki. Przez Prehybę i Radziejową - sądeckim szlakiem - doszli do Piwnicznej i zanocowali w stodole. Dalej, przez Łomnicę - Łabowską - Runek - Jaworzynę dotarli do Krynicy. Po drodze, była jeszcze nocna kąpiel w Popradzie.
Sierpień w górach - piękny miesiąc! Na pewno kwitły dziewięćsiły, goryczki i wrzosy. Zaczynała rumienić się jarzębina. Na górskich polanach pasty się, zbyrkając dzwonkami - stada owiec, pilnowanych przez pasterskie psy. Do licznych wówczas szałasów - bacowie zapraszali na żętycę i serki.
W ciszy - niezmąconej wszechobecną dziś techniką - zaszumiał las, potok, niosło się pasterskie helokanie.
...Góry moje góry, dałbym wos wyzłocić coby mogły mi się młode latka wrócić...
1 jak to siano pachniało. I ile było gwiazd na niebie, i ... komarów. I świerszczy.
Zimą też pięknie: smreki w puszystych
Posąg iw. Kingi na dziedzińcu klasztoru ss klarysek w Starum Sączu (fot. U Własiuk)
czapach, niskie słońce kładzie na śniegu długie barwne, cienie. Powietrze przejrzyste - daleko widać, aż po latry. Irzeba to koniecznie zobaczyć, dotknąć Na początku marca 1955 r., wyrusza więc wycieczka narciarska „fizyków” - z Czorsztyna przez Pieniny. Z przełęczy „Chwała Bogu" zjechano do Krościenka i jeszcze tego samego dnia ruszono dalej
Beskid Sądecki
208
ŁĄCKO
JAZOWSKO
Cebulówko
741
Błyszcz (Suchy Gron)
GABON
TYLMANOWA
Jaworzynka
936
Wdiary
Niżne
Rozerwą)
Kłodne
Zgrzypy
1120
Skałko
KŁODNE
do RYTRA
Dzwon kówka
Oirorfek Od aa Kop-ej G< w Ki okien
Pl^EHYBA
Polano
Koszarki
Radziejowa *Ł 1262
i Kogacz
Bereśnik A 843 r
do RYTRA
KROŚCIENKO
■'O 026 Nieme owo
Sfory
'Wierch
839
800
Cichoniówko
PIWNICZNA
Oliełzo
930/
do KOSARZYSK i PIWNICZNEJ
[CZAWNICA
szlak Po piaski szlak narciarski"*-draga dojazdowa
SZLACHTOWA
do
JAWOREK
no Elitzdwkę
na Dzwonkówkc /. zamiarem dotarcia przez Przysłop na Prehybę. Wczesny zmrok złapał jednak narciarzy na trasie i zabłądzono. Noc upłynęła w przypadkowym szałasie przy ognisku rozpalonym w jego wnętrzu. Rankiem okazało się, że do Przysłopu było zaledwie kilkaset metrów. Z Pre-
hyby przez Radziejową zjechano do Rytra.
„Z chwilą nominacji na biskupa pomocniczego w Krakowie ks. Wojtyła miał coraz mniej czasu zwłaszcza od 1964 roku, kiedy to jako arcybiskup objął rządy w metropolii krakowskiej -cytuję za Andrzejem Tomczakiem - Wspólne
I
Beskid Sądecki
Kopia Górka. Figura MB Niepokalanej, Matki Kościoła. U jej stóp źródełko wymurowane kamieniami z Dunajca. Na kamieniu obok grecki napis ZQH (dzoe) co znaczy życie. Autorem wizerunku jest artysta Wiesław Daroch (fot. U. Własiuk)
wyprawy w góry zmieniły więc nieco swój charakter - skończyły się wędrówki trasami od schroniska do schroniska, od wsi do wsi. W zamian co roku w styczniu lub lutym organizowano wspólny kilkudniowy pobyt z nartami w wybranym schronisku. Z reguły była to Prehyba, gdzie w 1958 r. oddano do użytku nowe, wygodne schronisko. Pierwszy raz spotkano się Lam w 1959 r., a potem wracano wielokrotnie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Tylko w 1961 r. miejscem spotkania stał się również Przegibek, a w 1963 r. i w 1970 r.-Hala Lipowska. Na Prehybę podchodzono zwykle od południa od strony
Szlachtowej, w Latach późniejszych od północy, od Gabonia."
W czasie zimowego pobytu na Prehybie w latach siedemdziesiątych, pewnego wieczoru Jerzy Ciesielski zażartował: „Ciekaw też jestem, czy jak Wujek zostanie papieżem, to nas zaprosi na narty do Cortina dAmpezzo ?" - ks. kardynał i wszyscy z towarzyszącej wówczas grupy roześmiali się serdecznie.
Na stoku, wspomnianej przez Ojca Świętego Kopiej Górki w Krościenku - przy czerwonym szlaku na Lubań — znajcJuje się dom Centrum Ruchu Światło-Życie, znanego w całej Polsce pod
209
nazwą Oazy (Oaza Żywego Kościoła). Dom ten, położony w atrakcyjnym widokowo miejscu, nabył w 1964 roku ks. Franciszek Blachnicki (192 1-1987) - twórca oazy i założyciel Ruchu Swiatło-Życie, dziś kandydat na ołtarze. Ruch ten rozwinął się z oaz - rekolekcji, które w ciągu 1 5 dni umożliwiają przeżycie najważniejszych tajemnic i prawd wiary katolickiej. I kwietnia 2000 roku -doczesne szczątki sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego złożono w dolnej części kościoła parafialnego p.w. Dobrego Pasterza w Krościenku. Do.Jego grobu przybywają liczni pielgrzymi prosząc o łaski za Jego wstawiennictwem; od 1 995 roku toczy się proces beatyfikacyjny.
Krościenko (420 m) - położone pomiędzy pasmami Gorców, Pienin i Beskidu Sądeckiego w kotlinie utworzonej przez Dunajec i Krośnicę -jest prześlicznym miasteczkiem o charakterze turystyczno - uzdrowiskowym, związanym z kul-
210
Ołtarz papieski w Starym Sączu - stan obecny (fol. T. Wlasiuk)
r
Beskid Sądecki
tem św. Kingi. Na starodawnym ryneczku w cieniu lip, chylą się ku ziemi zabytkowe domki. Uliczki toną w kwiatach. W oknach staroświeckich willi w szwajcarskim stylu - kwitną okazale fuksje* Zachwycają stareńkie kapliczki na ścianach budynków.
W Krościenku ma metę spływ przełomem Dunajca, rozpoczynający się w Sromowcach Kątach. Często można tu zobaczyć flisaków w regionalnych, błękitnych, haftowanych kubraczkach i góralskich portkach z parzenicami, a na brzegu Dunajca-wyciągnięte na brzeg czółna.
Gorczański Szlak Papieski łączy się w Krościenku, ze Szlakiem Papieskim w Paśmie Radzie-jowej.
Ksiądz kardynał Karol Wojtyła, był częstym gościem na zgromadzeniach Ruchu Swiatło-Życie na Kopiej Górce, odwiedzał także oazy w innych miejscowościach.
ii
Rynek w Starym Sączu - dobrze widoczne wieże klasztoru ss. klarysek (fol. U. Własiuk)
Beskid Sądecki
W Paśmie Radziejowej, dobrze znany Ojcu Świętemu jest też niewielki szczyt Suchy Gron
(935 m); w tradycji oaz nazwano go mylnie Błyszczem, od nazwy niewielkiego szczytu (833 m) odchodzącego w bok od głównego pasma ku dolinie Dunajca. Na jego stokach znajduje się rezerwat przyrody „Kłodne nad Dunajcem". Dziś oficjalnie przeniesiono nazwę Błyszcz w miejsce Suchego Gronia.
14.07.1971 r, z inspiracji ks. F. Blachnickiego, ustalono pierwszy, jak to wówczas nazwano - „międzyoazowy zlot gwiaździsty", o charakterze pielgrzymki, na szczyt góry Błyszcz. Zebrało się wówczas około 600. osób z dwudziestu grup oazowych, głównie młodzieży i rodzin (oazy dla rodzin rozpoczęły się w 1973 r.).
16.08.1972 r. na uroczystość oazową na Błyszczu przybył kardynał Karol Wojtyła, wielki protektor ruchu. Towarzyszył mu ks. Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz kardynała. Przyszli drogą od kościoła w Tylmanowej, prowadzeni przez przewodników. Na przeciw wyszedł ks. Blachnicki. Zgromadzenie ok. 700. osób z dwudziestu pięciu oaz rozpoczęło się o 15w. Mszy św. przewodniczył ks. kardynał w koncelebrze 50. księży. Uroczystość zakłóciła nagła burza; znaleziono tylko dwa parasole (!), aby osłonić ołtarz.
I czerwca 1998 r., gdy Ojciec Święty zobaczył wykonaną wóxvczas fotografię, przywiezioną w darze ks. bp. Stanisławowi Dziwiszowi, przypomniał sobie natychmiast tamten dzień: „Idziemy na Błyszcz. Ale wtedy lało!" (str. 200). Na pamiątkę spotkania młodzieży z ks. kard. Wojtyłą - w roku 2001, na szczycie Błyszcza, postawiono kapliczkę.
II czerwca 1973 r. o godz. 1200 ks. kar¬
dynał przybył do Krościenka z najkrótszą, lecz
0 wielkim znaczeniu historycznym - wizytą w centrali ruchu oazowego. Wydarzenie miało miejsce w święto Matki Kościoła, a jego treścią było poświęcenie na Kopiej Górce figury Niepokalanej
1 zawierzenie ruchu oazowego oraz Kopiej Górki -Niepokalanej Matce Kościoła. Pomimo licznych, w tym dniu zajęć, przybył na Górkę /. „wewnętrznego nakazu serca", wewnętrznej potrzeby i wreszcie „jeżeli iii przybyłem (...) 1 o także dlatego, że pragnę położyć jakiś akcent na tę całcf apostolska inicjatywę, która lulaj znalazła swoje gniazdo, czy raczej źródło i która slgd stara się promieniować". Humorystycznie dodał też, że w tym celu „otworzył okienko" przez które ,wyszedł z Krakowa i przez które szybko musi wrócić".
Uczestnicy spotkań oazowych w obecności ks. Kardynała, wspominają wieczory przy ognisku, długie dyskusje, śpiewanie piosenek i nieza-
Orkiestra ,Echo Gór' z Kasinki Matei yrnla Ojcu Świflrmu wraz z innymi 27 orkiestrami w Starym Syczu. Na zdjfciu z ks. proboszczem Stanisławem Uryiją i ks bp. ordynariuszem Archidiecezji Rzeszowskie; Kazimierzem Górnym (fot. U. Wtasiuk)
pomnianą, towarzyszącą im atmosferę. W czasie kolejnej pielgrzymki w 1997 roku, Ojciec Święty wspomniał w Krakowie, że popierał, wspomagał i gotów był bronić oazy w razie zagrożenia ze strony ówczesnych władz państwowych, także po wyborze na Stolicę Piotrową. Dzięki takiemu oparciu Ruch Światło-Życie, mógł się szeroko rozwinąć. Od tamtych lat, w okolicznych miejscowościach (Ochotnica, Tylmanowa i inne) prowadzone są wakacyjne rekolekcje, zwane oazami. W 1979 r., gdy Ojciec Święty pierwszy raz odwiedził Ojczyznę, Kopia Górka żyła nadzieją na wizytę swego Wielkiego Protektora. Licząc się z tym, przygotowano nawet amfiteatr mogący pomieścić 3000 osób. Stało się jednak inaczej -oazowicze udali się wówczas na spotkanie z Ojcem Świętym do Nowego Targu. Na zakończenie uroczystości zaśpiewali Ojcu Świętemu Jego ulubioną pieśń oazową:
Tylmanowa - most nad Dunajcem, na drugim brzegu Pasmo Kadziejowej i Suchy Gron - Błyszcz (fol. T Własiuk)
Beskid Sądecki
„Zwiastunom z gór, stopom ich cześć, bo niosą nam radosną wieść - tę wieść: Pokoju dar, wśród życia dróg...
Wzruszony Ojciec Święty dopowiedział: „Chcę wam przypomnieć, żeśmy to ostatni raz razem śpiewali... (tu głos Papieża wyraźnie się załamał) Powiem wam nawet gdzie to było. To było na takiej skarpie za Kluszkowcami, z początkiem lipca. Myślę, że mi to jeszcze zaśpiewacie w Rzymie".
Wprawdzie rzeczywiście grupy oazowe wielokrotnie odwiedzały od tamtego czasu Ojca Świętego, jednak pragnienie osobistego spotkania z Krościenkiem musiało nie opuszczać Jana Pawła II, bowiem ó. czerwca 1997 r., podczas pielgrzymki do Polski i pobytu w Tatrach, przeleciał
Marek Juszczak wręcza Ojcu Świętemu obraz M. Kozłowskiego „Pejzaż Gorców" -dar Wojewódzkiego Sejmiku Samorz Woj Nowosądeckiego (arch. Al. Juszczak)
Beskid Sądecki
helikopterem nad Kopią Górką.
W czasie pielgrzymki do Ojczyzny w roku 2002, na Błoniach w Krakowie powiedział na zakończenie uroczystości: pragnę zwrócić się do młodzieży. (...) wiem, że jest tu obecna spora grupa członków ruchu »Swia-tło - Życie«. (...) Pamiętam, że dokładnie przed trzydziestu laty, 16 sierpnia, w Błyszczu koło Tylmanowej nad Dunajcem uczestniczyłem w Izw. Dniach Wspólnoty. Powiedziałem wtedy, że osobiście bliski jest mi ten styl życia, jaki zaproponował młodym sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. I tego zdania nie zmieniłem. Bogu dziękuję za ten ruch, który przyniósł tyle błogosławionych owoców w sercach młodzieży w minionych trudnych latach, a i dziś stanowi prężne środowisko duchowego rozwoju młodzieży i rodzin. Kochani Oazowicze, jako biskup Krakowa starałem się wspierać was swą obecnością, a jako biskup Rzymu nieustannie jestem z wami w moich modlitwach i serdecznych myślach. Umiłowanie Eucharystii i Biblii niech zawsze rzuca Boże światło na drogi waszego życia”.
Gdy młodzież zaśpiewała Ojcu Świętemu pieśń „Barka", Jan Paweł II dodał: „Właśnie ta oazowa pieśń wyprowadziła mnie z Ojczyzny przed 23 laty. Miałem ją w uszach, kiedy słyszałem wyrok konklawe i z nią, z tą oazową pieśnią me rozstawałem się przez wszystkie te lula. Była jakimś ukrytym tchnieniem Ojczyzny. Była też przewodniczką na różnych drogach Kościoła. I ona przyprowadzała mnie tu wielokrotnie, na te krakowskie Błonia, pod kopiec Kościuszki. Dziękuję ci, pieśni oazowa".
Schronisko na Hali Łabowskiej .. (fol. M. Cądck)
... i jego wierni Stróże (fot M Cgdek)
yprawy górskie w Beskidy... Było ich wiele. Wszystkie pod znakiem dyskusji,
„ .■ której można by nadać hasto Nauka -
Religia - Dzieje wiele lat przedtem zanim się to stało tematem seminariów w Castel Gandolfo. Ale prócz dyskusji byt w tych wyprawach jakiś czar życia wspólnoty chrześcijańskiej z charakteT rystycznymi elementami życzliwości, przyjaźni.
Pewnego wieczoru, późnym latem 17 września 1953 roku, znaleźliśmy się - wraz z Wujkiem (jeszcze wtedy nie biskupem) - u podnóża Gorców we wsi Klikuszowa. Wszystkim spodobała się idea nocnego podejścia na Turbacz; byta piękna pogoda, noc księżycowa. Podejście (z dyskusją oczywiście) trwało kilka godzin. Wyszliśmy wreszcie na halę przy tak zwanym Czole Turbacza. Stał tam wielki szałas pełen siana. Zanim jednak poszliśmy spać, rozpaliliśmy ognisko, coś jedliśmy i śpiewali (...)
Na wycieczkach, Wujek odprawiał dla nas Mszę św. Tam pod Turbaczem powiedział: „Wiecie co, w Kościele próbują wprowadzać elementy nowej liturgii. Jednym z tych elementów jest pozycja kapłana odprawiającego Mszę św. Ma on mianowicie stać twarzą do wiernych. Zróbmy tak."
W drzwiach szałasu umocowaliśmy deskę. Pod deskę, dla wzmocnienia konstrukcji, wsunęliśmy kopkę siana. Wujek stanął wewnątrz szałasu, twarzą do nas, przy desce, która stała się ołtarzem, a my na zewnątrz szałasu. „In nomine Patris..." zaczął, oczywiście po łacinie, na zmianę języka trzeba było poczekać jeszcze parę lat. 1 tak pod szczytem Gorców trwała Najświętsza Ofiara na chwałę Stwórcy otaczającej nas pięknej przyrody.
W czasie Mszy świętej pojawili się gospodarze z którejś z podgorczańskich wsi dla zebrania
siana. Podeszli do naszego szałasu-kościoła i pobożnie uklękli. Ciekaw jestem czy uznali tę Mszę świętą jako triumf Boga nad zwalczającym Go komunizmem."
To niezwykłe, gorczańskie wspomnienie, zanotował Jerzy Janik - wieloletni przyjaciel ks. Karola Wojtyły, inicjator i organizator pierwszych wspólnych wypadów narciarskich najpierw w Tatry, a następnie w Gorce i pasma Beskidów oraz letnich wycieczek pieszych i rowerowych. Msza święta, którą opisuje Jerzy Janik, miała miejsce w czasie długiej, wakacyjnej wędrówki 15-25 września 1953 roku w - okresie przedsobo-rowym. Należy to koniecznie zaznaczyć, ponieważ Sobór Watykański II, obradujący w latach 1962-1965, przyniósł zasadnicze zmiany, między innymi w sposobie sprawowania liturgii. Tak więc Msza święta na Turbaczu była wyjątkowym wydarzeniem, odważę się powiedzieć - prekursorskim, w życiu Kościoła w Polsce. Na młodych uczestnikach liturgii w nowej postaci - zrobiła duże wrażenie; „kiedyś stanie tu kapliczka" - mówili między sobą.
Wycieczkowicze wędrowali wówczas w gronie 12 osób, od 15 do 25 września, długą trasą: Sucha Beskidzka - Magurka - Zawoja - Markowe Szczawiny - Babia Góra - Polica - Sidzina - Klikuszowa (nocleg) - Stare Wierchy - Hala Turbacz (nocleg) - Dolina Kamienicy - Rzeki (nocleg) - zejście przezMogielicę i topień cloTymbarku.
Zachowała się lista uczestników tej wyprawy, potwierdzona przez ZO PTTK w Krakowie, na której ksiądz Wojtyła figuruje na 11. pozycji.
Miejscem w Gorcach, szczególnie związanym z ks. Karolem Wojtyłą jest tzw. „Papieżówka",
123
Kaplica na furbaczu i kapliczka MB Królowej Gorców, znajdująca się obecnie za jej ołtarzem (rys A M, Witkowski)
czyli skromny, drewniany szałas drwali w uroczej dolinie rzeki Kamienicy Gorczańskiej; teraz w Gorczańskim Parku Narodowym, około 40 min, marszu od małego przysiółka Rzeki, nałeżącego do wsi Lubomierz.
Napotkamy go wędrując z Rzek, w górę
Gorce
doliny Kamienicy, za znakami niebieskimi, w miejscu ujścia do Kamienicy potoku Ustępny.
W lipcu 1970 r., w zakątku tym, przez około dwa tygodnie - ks. kardynał K. Wojtyła przebywał incognito, przygotowując się na prace Kongresu Eucharystycznego w Stanach Zjednoczonych, dokąd udawał się wkrótce jako delegat Episkopatu Polski.
Domek naLeżał do Nadleśnictwa - miał dwie izdebki siermiężnie umeblowane (prycza, prosty stół, krzesło i „koza" do ogrzewania), ale był nowy, pachnący świeżym drzewem. Na prośbę Kurii krakowskiej, wynajął go księdzu kardynałowi nadleśniczy Jan Honowski. Pracujący intensywnie umysłowo ks. kardynał - dła wygody, ale prawdopodobnie też dla odprężenia, ułożył przed wejściem bruk z głazów rzecznych istniejący do dziś. Tajemniczy Gość budził zaciekawienie górali, lecz nikt nie śmiałby zakłócić Mu spokoju. Na dalekie wycieczki wówczas nie chodził - inny był cel tego pobytu. Pracował w odosobnieniu sprzyjającemu skupieniu, kontemplacji i modlitwie. Towarzyszył Mu nieustający szum potoku za ścianą domku i pomruk wiatru w brodatych smrekach. Widywał tylko drwali ściągających ścięte drzewa na niedaleki plac składowy. W ciężkiej pracy własnej i koni pomagali sobie głośną „łaciną". Cierpliwy dość długo lokator domku - wspomina żona ówczesnego gajowego - poprosił wreszcie któregoś dnia. aby „pomoc" była cichsza i parlamentarna. Poskutkowało - górale się zawstydzili; odtąd zaczęto snuć domysły kim jest ów wrażliwy' jegomość. Sprawa wyszła dopiero wówczas na jaw, gdy po wąskiej drodze w dolinie Kamienicy przejechała elegancka.
Gorce
czarna limuzyna z siedziby arcybiskupów krakowskich - to księża Franciszek Macharski i Andrzej Deskur z Watykanu, z trudem odnaleźli w zapadającym zmroku mieszkańca domku, aby przekazać Mu ważne wiadomości z Rzymu.
Urok wspomnianego, niezwykłego zakątka Gorców, odkrył ks. Karol Wojtyła na jednej z pierwszych wycieczek w te strony. Dla księdza i Jego przyjaciół szukających spokoju, swobody i obcowania z przyrodą bez ograniczeń - miejsce było ideaLne
Do najbliższego kościoła - w Lubomierzu, odległego o około 4 km. od Rzek, trzeba było leśnymi duktami i polnymi drogami dojść na piechotę, dojechać furmanką - zimą saniami. Istniała jednak w Rzekach niewielka, bardzo już stara kapliczka, fundacji dawnych właścicieli wsi - Lubomirskich. W tej kapliczce ks. Wojtyła odprawiał Mszę św. dła wędrujących z Nim młodych przyjaciół z Krakowa i mieszkańców Rzek. Zimą, bywało, że Mszę św. ksiądz sprawował w domu Nachmanów, gdzie młodzi turyści mieli zwykle kwaterę w czasie pobytu w Rzekach.
Chodzili wówczas na długie wycieczki; często do Ochotnicy przez Gore i na Turbacz doliną Kamienicy. Ta ostatnia trasa była w tym czasie bardzo trudna - nieoznakowana, mało uczę-
Bacówka na Majerzy - formowanie oscypków czyli owczych serków wędzonych (fot U. Własiuk)
Wypas owiec przy bacówce na Obidowej - popołudniowy udój (fot. U Własiuk)
126
„1’apieżówka" w Oolinir Kamienicy (fot. U Własiuk)
szczana leśna ścieżka - jej przejście dawało posmak prawdziwej, gorczańskiej przygody.
Górale z Ochotnicy spotykali też ks. Wojtyłę na halach, gdzie latem przenosili się z dobytkiem do kolib zbierali siano, paśli owce. Jan Ja miński z przysiółka Gorcowe, zapamiętał spotkanie z ks. kardynałem, którego znał ze zdjęć - wędrującego
Gorce
Dolina Kamienicy - widok z Przełęczy Przystąp na przysiółek Rzeki (fol. U. Własiuk)
z grupą turystów. Ksiądz Boga pochwalił i zapytał jak się kosi. Jamiński westchnął: "Nie za bardzo, bo tu w górach pracuje się ciężko". „Ale wyście są już do tego przyzwyczajeni" - zauważył niezwykły Turysta. „A ja widzę, że ksiądz biskup też jest przyzwyczajony do chodzenia po górach, bo tak raźnie idzie" - odpowiedział kosiarz. „Bo ja góry lubię" - powiedział ks. kardynał. „To się przenieście do nas" - zaproponował Jamiński. „Ale wolą Bożą jest bym mieszkał gdzie indziej!" - odrzekł kardynał Wojtyła. ^
Ten sam J. Jamiński wraz z innymi góralami, na prośbę proboszcza z Ochotnicy ks. W. Zygmunta, budował na Jaworzynie w pobliżu Gorca - ołtarz z kamieni, na którym ks. kardynał miał sprawować Mszę św. dla młodzieży. Dla upamiętnienia tego miejsca, w Międzynarodowym Roku Gór 2002 i Roku Gorców staraniem proboszcza parafii Ochotnica Dolna ks. Stanisława Wojcieszaka, górale z Gorcowego wznieśli w po-
Gorce
bliżu uroczę kapliczkę z kamienia, kryjącą kopię limanowskiej Piety. Na ołtarzu polowym przed kapliczką, w uroczystość Piotra i Pawia, odprawiana jest Msza św. w intencji Piotra naszych czasów, a także o błogosławieństwo dla turystów i urodzaj grzybów i owoców leśnych z których słyną Gorce. Z kolei, na zakończenie sezonu wakacyjnego - pod koniec sierpnia, z racji uroczystości Matki Bożej Jasnogórskiej, odprawiana jest Msza św. w pobliżu bazy namiotowej na Lubaniu.
Z Lubaniem jest związane wspomnienie prof. Stefana Swieżawskiego - otóż 12 września 1954 r., na szlaku pomiędzy Turbaczem, a Lubaniem profesor namawiał gorąco ks. Wojtyłę, aby zechciał oddać swe siły i zdolności, borykającemu się z trudnościami, Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu. Tak zaczęła się wieloletnia praca ks. Wojtyły jako wykładowcy i pracownika naukowego w KUL. Zawiązała się też przyjaźń - prof. Swieżawski był jedynym recenzentem świeckim w przewodzie habilitacyjnym ks. Karola Wojtyły na Wydziale Teologicznym UJ. A wszystko zaczęło się w Gorcach...
Niezwykły Kapłan - Turysta wędrował gorczańskimi ścieżkami od wiosny do jesieni, a zimą - jak wspominaliśmy, przyjeżdżał na narty. Odwiedzał w Gorcach wiele miejsc. Odnotowujemy tutaj tylko kilka dat. Wiadomo, że oprócz wycieczek z młodzieżą wędrował także z kolegami - księżmi, z wykładowcami z UJ i KUL.
w czerwcu 1952 r. - wycieczka z młodzieżową
„paczką" krakowską, szlakiem: Rabka - Turbacz -
Nowy Targ.
Tradycyjny ogródek pachnący ffoksami przy starym domu w Rzekach (fol. U. Własiuk)
w Lutym, 1955 r.- pierwsza wycieczka narciarska z grupę młodych fizyków z UJ trasą: Ko-waniec - Turbacz - nocleg w Koninie - Kudłoń -nocleg w Rzekach-Gore-Ochotnica-Łopuszna.
w grudniu 1953 r. - wycieczka narciarska zakończona w Nowym Targu,
od 15 do 25 września 1955 r. - opisana powyżej trasa: Sucha Beskidzka - Tymbark,
w lutym, 1 954 r. - z grupę fizyków krakowskich wędrował na nartach z Tymbarku przez Mo-gielicę-Rzeki-Kudłoń - do Koniny,
w sierpniu, 1954 r. - 12, osobowa wycieczka trasą: Rabka - Turbacz (10 sierpień) - Lubań -Czorsztyn - Szczawnica - Prehyba - Rytro -Piwniczna - Hala Łabowska - Krynica,
Ksiądz Stanisław Wojcieszak, proboszcz w Ochotnicy Dolnej, był na audiencji u Ojca Świętego 13 grudnia 2001 roku. Po przedstawieniu się. usłyszał: Ja tam u was byłem...’ Ojciec Święty
pamiętał dobrze drewniany ochotnicki kościół, był zorientowany w działalności partyzanckiej na terenie wsi w czasie drugiej wojny i pytał: „Czy jeszcze żyje ten ksiądz, który przed laty był w Ochotnicy proboszczem?”. Chodziło o ks. Wojciecha Zygmunta - pszczelarza i narciarza; w 2001 128 roku miał 90 lat, zm. 06.08.2002 r. Bardzo dobrze
pamiętał ks. kardynała Wojtyłę z okresu Jego gorczańskich wędrówek. Sam kilkakrotnie towarzyszył Mu w narciarskich wyprawach.
Zimowe podejście na Lubań zapamiętał ks. bp Adam Dyczkowski; tego dnia ze szczytu roztaczał się cudowny widok na Tatry. Oczarowani, długo chłonęli w milczeniu niezwykłe piękno; wreszcie ks. kard. Wojtyła powiedział: „...ta się można modlić".
Ochotnica Górna z drogi na Przełęcz Knurowską (fol. T. Wtasiuk)
Gorce
W styczniu 1955 r., grupa fizyków z Krakowa zorganizowała w przerwie semestralnej bazę narciarską w przysiółku Skałka w Ochotnicy Górnej w domu Józefa i Katarzyny Janczurów.' Warunki bytowe w góralskich kwaterach były wówczas spartańskie. Narciarze doszli z Kowańca przez Turbacz do Ochotnicy, ale ich spory, konieczny bagaż (nawet żelazny piecyk) przyjechał na saniach z Nowego Targu przez przełęcz Knurowską. Ze Skałki czyniono wypady - na jednej z dłuższych wypraw narciarskich (nocleg na skraju Studzionek), przy pięknej zimowej pogodzie - ks. Karol Wojtyła odprawił na wolnym powietrzu Mszę św. na szczycie Lubania. Ołtarz ustawiono z nart, a świątynią była niezwykła zimowa sceneria gór z panoramą ośnieżonych Tatr w oddali. Uczestnicy tej wyprawy wspominają ją jako wyjątkowo męczącą; obowiązywały jeszcze wtedy długie posty przed przyjęciem komunii św., więc kilkugodzinną trasę na szczyt,
Okolice Tylmanowej w dolinie Dunajca (fol U Własiuk)
Gorce
przy mroźnej pogodzie, pokonywali zachowując
od północy post eucharystyczny.
Wieczorami prowadzono dyskusje filozoficzne i światopoglądowe.
Na domu Janczurów widnieje dziś tablica pamiątkowa treści: „Ten dom służył w dniach 20 stycznia do 2 lutego 1955 roku księdzu Karolowi Wojtyle późniejszemu Papieżowi Janowi Pawłowi II i towarzyszącej Mu młodzieży, jako punkt wypadowy do wielu wycieczek narciarskich w okoliczne góry, Tu codziennie odprawiał Mszę świętą"..
16 września 1955 r. Celem wycieczki ks. Wojtyły i grupy Środowiska wracającej z Tatr, byt Turbacz,
2 7 maja, 1956 r. - jednodniowy wypad ks. Wojtyły z grupą 18. osób, z Rabki na Turbacz i z powrotem,
16 września 1956 r. - wycieczka na Turbacz z grupą Środowiska wracającą z Tatr,
styczeń 195 7 r. - narty w Rzekach,
od 1 do 8 sierpnia 1965 roku wędrowano trasą z Mszany Dolnej przez Jasień - biwak w Dolinie Kamienicy - Szczawa - Kamienica (stąd Wujek odjechał do Krakowa - grupa poszła dalej przez Gore naTurbacz),
w lipcu 1972 roku ks. kardynał Wojtyła wraz z ks. Stanisławem Dziwiszem odwiedził w Ochotnicy grupę osób z Środowiska (mamy
z dziećmi) spędzającą tu wakacje. Długo szukali swoich „letników" - jak nazywali wypoczywających góraLe, gdyż nie mieli dokładnego adresu. Ochotnica jest długą i rozległą wsią, a letników w górach przebywało wówczas sporo. Wreszcie, radośnie witani, trafili do domu Waresiaków w osiedlu Polisiówka.
w zimie 1978 roku, ks. kardynał wędrował na fokach zielonym szlakiem, wraz z księdzem Krzysztofem Szczygłem; prawdopodobnie, była to ostatnia przed konklawe, wyprawa w te góry.
W okresie pełnienia obowiązków biskupa i metropolity krakowskiego, ks. Wojtyła bywał turystycznie w Gorcach, ale z braku czasu - rzadziej. Zdarzyło się, że w Kowańcu koło Nowego Targu zgubił przy wyciągu narciarskim brewiarz - znalazła go życzliwa dusza i odniosła do kurii w Krakowie (podobna sytuacja miała miejsce w Tatrach).
Kuściót w Ochotnicy Dolnej (fol U Wfasiuk)
Gorce
Gorce, podobnie jak inne górskie okolice, ks. kard. Karol Wojtyła odwiedzał bardzo często również jako duszpasterz - byty to wizytacje, spotkania oazowe, bierzmowania i inne uroczystości parafialne. W programie wyjazdów starał się zawsze znaleźć miejsce na wycieczkę w góry - zwykle były to krótkie wypady.
Do spotkań z młodzieżą oazową ks. kardynał przywiązywał bardzo dużą wagę, nie szczędząc sił i czasu. W tym miejscu można mnożyć opowieści uczestników tych spotkań. W kronice parafialnej w Olszówce czytamy taki zapis ówczesnego proboszcza ks. Stanisława Szańcy: „ks. kard. Wojtyła był bardzo serdecznie ustosunkowany do oazy i kiedy tylko odbywały się w Olszówce rekolekcje oazowe zawsze przybył na każdy turnus i brał udział szczególnie w imprezach przy ognisku w tzw. »raju«. Siadywał wtedy na ławeczce, którą wkrótce nazwano »ławką kardynalską*. Młodzież urządzała księdzu kardynałowi serdeczne owacje i zapraszała do Olszówki". I jeszcze jedna notatka z stycznia 1976 roku: „Na zakończenie rekolekcji przybył ks. kard. Wojtyła i wziął udział w zakończeniu rekolekcji oazowych. W przemówieniu wspomniał jak ważną rolę w życiu Kościoła odgrywa młodzież. Pamiętne są Jego słowa: »Wszyscy stawiamy na młodzież«
Ostatni raz był w Olszówce 4 sierpnia 1978 roku - trafił akurat na „wizytę" służby bezpieczeństwa składaną na plebani. Ostro zarzucano ówczesnemu proboszczowi nielegalność spotkań oazowych. Funkcjonariusze wycofali się na widok ks. kardynała. Zdenerwowany zajściem ks. proboszcz prosił ks. kardynała, aby zmienił mu parafię, ponieważ brak mu zdrowia clo takich utarczek (do Olszówki stale przyjeżdżała młodzież na spotkania oazowe i podobne sytuacje powtarzały się). Po krótkim namyśle ks. kardynał miał obiecać, że rozważy sprawę w przyszłym roku. Słowa nie dotrzymał - nie zdążył, bowiem był już wtedy w Watykanie, a ks. proboszcz Szańca przybył z pielgrzymką parafian z Olszówki do Następcy św. Piotra.
W latach siedemdziesiątych, między innymi również w Rdzawce, odbywały się podczas wakacji zloty młodzieży przeżywającej oazowe rekolekcje zwane Dniami Wspólnoty. Częstym gościem był ks. kardynał Wojtyła. Zwykle przewodniczył Mszy św. przy polowym ołtarzu ustawionym obok kościoła, a potem przy
Ks. kurii. K. Wojtyła w czasie wizytacji w Szczawie rozmawia!z legendarnym kapitanem AK Janem Cieślakiem ps. „Maciej" (fot. arch.)
Stara kapliczka w Rzekach (fot T Wiasiuk)
Gorce
prowizorycznym stole, wraz ze zgromadzonymi spożywał prosty, oazowy posiłek.
W łatach 1973-1974 ks. kardynał często odprawiał Msze św. na fundamentach powstających kościołów - taka Msza św. połączona z opłatkiem z kapłanami rocznika 1971, miała miejsce 25 stycznia 1978 r. w kaplicy w Rabce-Zarytem wspomina ówczesny proboszcz, ksiądz Ryszard Gołuch.
„Jako młodszego wikarego skierowano mnie do pracy w szkole w Ponicach i Rdzawce, a następnie w Kurii zdecydowano, że powinienem spróbować swoich sił także w szkole średniej" -tak ks. Mieczysław Maliński wspomina czasy, gdy został katechetą w liceum w Rabce-Zdroju -„Ksiądz Wojtyła przyjeżdżał do nas na rekolekcje sześć razy, rok po roku od 1953 do 1958. Po pierwszym pobycie Wojtyły zapytałem swoich uczniów: kogo chcecie aby przyjechał do was w tym roku? Mimo, że przyszły Papież głosił »trudne kazania« (zmuszały uczniów do samodzielnego myślenia) - wszyscy jednym tchem odkrzyknęli, że chcą księdza Wojtyłę. Charakterystycznym było to, że dłuższą chwilę przed rozpoczęciem rekolekcji ksiądz Wojtyła spacerował przed Kaplicą Zdrojową (dzisiaj kościół parafialny pw. św. Teresy) i rozmawiał indywidualnie z poszczególnymi uczniami. Podobnie było po skończeniu kazań. Co roku wydeptywał ze swoimi słuchaczami ścieżkę od Kaplicy Zdrojowej do rogu Nowego Światu i ul. Orkana. Zabierałem księdza Wojtyłę do moich rabczańskich przyjaciół, by poznał domy młodzieży, do której kieruje słowa rekolekcji."
Rabczanka Władysława Franczak była wówczas uczennicą i zapamiętała górskie wędrówki
Kościół w Niedźwiedziu, pamiętający czasy wędrówek Ojca Świętego -spłonął. Ocalał z niego tylko ten aniołek (mai. Ł. Kasina)
(fol. U. Własiuk)
Bywają i takie spotkania przy szlaku w Gorcach (fot. U. Własiuk)
ks. Karola Wojtyły z ks. M. Malińskim w Gorce -m.in. na Madejową i Stare Wierchy. „To od nich usłyszałam słowa »góry stoją bliżej nieba«, wykorzystane potem w jednej z piosenek".
Jednak najważniejsze „papieskie" miejsce w Gorcach, to Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem
Córce
134
750
Przełęcz Przyslop
RZEKI
Papieżówka
Niedźwiedź
"Orkanówka"
Nowa Polana
Czoło Turbacza \1275 _
Przełęcz
Borek
Polana
Bieniowe,
Polana Jaworzyna Kamienicka
Młynne
kt284 •\ Kiczora
OCHOTNICA GÓRNA
OCHOTNICA
DOLNA
Przełęcz
Knurowska
Bukowina
Waksmundzka
Lubań
Dolina Dunajca
Geń&um Rodni
Szlaki turystyczna Szosy
Kośololy
Rzakl
KROŚCIENKO NAD DUNAJCEM
ŁOPUSZNA
SZLAK PAPIESK
Koninki
Stary Sącz Limanowa
i im MWr ilr ii
'FJwyb
Gore
1220
Kaplica j
Papieska
* 1138 Bukowina Miejska ,
KO WA NIEĆ
Polana
Brożek
I LUDŹMIERZ
*.......
NOWY TARG
-— Turbacz
"" Rabka Zdrój 1310
Stare Wierchy (983)
Madejowa (815)
\Sieć ścieżek Papieskich w Rabie Wyżnej
I
a
Jak głosi napis na pamiątkowej tablicy, osadzonej na ścianie, została „...wzniesiona ku czci świętego Stanisława biskupa krakowskiego na 900-lecie męczeństwa l 079-I 979, dedykowana Janowi Pawłowi Ii - pierwszemu Papieżowi z rodu Polaków, z okazji Jego pielgrzymki do Macierzy, a szczególnie na Podhale w dniu 8 czerwca 1979 roku”.
Wszystkich miłośników gór, warto zachęcić do wycieczki w to niezwykłe miejsce. Prowadzi tam turystyczny szlak w kolorze żółtym, biorący początek w letniskowej dzielnicy Nowego Targu -Kowańcu. Szlak przebiega drogą dojazdową do schroniska PTTK na Turbaczu, w związku z czym -nawet w zimie i niezależnie od grubości pokrywy
Gorce
śnieżnej - jest owa droga utrzymywana.
Kaplicę wybudowano, na słynącym z walorów widokowych, górnym skraju malowniczych Polan Bukowina, w odległości około 30 minut marszu od Turbacza (131 lm) - najwyższego wzniesienia w Gorcach,
„Od ostatniego przystanku komunikacji miejskiej w Kowańcu - opisuje trasę A. Matuszczyk - wyruszamy w górę wśród domów Osiedla Kowaniec, drogą wznoszącą się na łąki, a po przekroczeniu potoczku, Wądrożem w górę. Na prawo widać grzbiet i szczyt Czarnotówki (76ó m), a w dali panoramę Tatr. Mijamy dom przysiółka Oleksówki (pod lasem stoi murowana kaplica Matki Bożej Różańcowej) i wchodzimy w świerkowy las, jednostajnie w górę. Z kolejnej łąki można podziwiać Tatry oraz grzbiet Bukowiny Obidowskiej. Za kapliczką, z figurą Matki Bożej, podchodzimy lasem świerkowym na główny grzbiet Bukowiny Miejskiej, zwany także Oleksówką (od Kowańca 45 minut). Przez Polanę Dziubasówkę, żółty szlak zmierza płasko na północ, a następnie świerkowym lasem na Polanę Bukowinkę - do znaczniejszego wyrębu z widokami na bliski grzbiet Hrubego oraz na Pasmo Podhalańskie i sylwetę Babiej Góry w oddali. Odtąd, lasami świerkowymi w górę, do spiętrzenia stoku Bukowiny Miejskiej i na Polanę Rusnakową. Wyżej, połączenie grzbietów oraz skrzyżowanie szlaków: żółtego i czarnego z Klikuszowej (od wyjścia z Kowańca 1 goclz. 15 min.). Idziemy skrajem młodników świerkowych i rozległego ciągu polan Bukowina, z widokiem na coraz bliższą kopułę szczytową Turbacza. Na prawo, szczyt Bukowiny Miejskiej (1138 m). Droga obniża się w zagłębienie terenu na polanach
Kapliczka dziękczynna maiki poety Władysława Orkana, za powrót syna z wojny, stoi przy jaworowej drodze do Orkanówki. W tle wzgórze Pustka (fot. U Własiuk)
Pachnąca, wiosenna łąka koto domu Władysława Orkana ~ w głębi Slamui-chowski Gron, z prawej rząd jaworów sadzonych ręką poety (fot. U, Wląsiukl
Bukowina. Mijamy kapliczkę na stupie, z Figurką Matki Bożej. Z lewej strony, na stoku Turbacza, widać polanę Bukowinę Obidowską, na której stoi turystyczne schronisko harcerskie „Bene". Skrajem lasu świerkowego i następnie polanami Bukowina,
136
Msza św przed kapliczką MB limanowskiej pod Gorcem (mai na szkic ks. Sl Wojcieszak, fol. T. WTasiuk)
Gorce
szlak żółty doprowadza do kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców - całość przejścia od Kowańca 1,45-2 godzin."
Kaplicę wznieśli nowotarscy górale, w tempie iście ekspresowym, z inicjatywy i fundacji Czesława Pajerskiego. Spodziewano się, że Ojciec Święty odwiedzi Turbacz w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. W noc przed wizytą Papieża w Nowym Targu, przy pachnącej świeżym drewnem kaplicy, zgromadzili się przy płonącej watrze jej budowniczowie z Czesławem Pajerskim na czele i sporo turystów.
Kaplica stanęła w terminie, tuż przed przybyciem Dostojnego Gościa, jednak Ojcu Świętemu zabrakło czasu, aby ją nawiedzić i poświęcić. W czasie Mszy świętej, którą odprawił na lotnisku w Nowym Targu - 8 czerwca 1979r., górale wręczyli Mu symboliczne klucze do -jak to określili - „Waszej, Ojcze Święty, bacówki", czyli do kaplicy na Turbaczu.
W 1985 roku również nie doszła do skutku, tak oczekiwana, wizyta na Turbaczu (papieski helikopter "wylądował wówczas w Dolinie Chochołowskiej), ale Papież pamiętał o gorczańskiej kaplicy, ofiarowanej Mu przez górali w 1979 roku. Przekonał się o tym Andrzej Tomczak, który w roku 1998 w Castel Gandolfo, ofiarował Ojcu Świętemu zestaw kolorowych fotografii kaplicy i jej otoczenia. Papież przeglądnął je z zainteresowaniem i powiedział „Tak, to tam
Gorce
na mnie wtedy czekali...".
Drewniana konstrukcja kaplicy, jest zbudowana na planie krzyża Virtuti Militarii, a jej dach zdobią orły polskie z kilku epok historycznych. Napis na drzwiach wejściowych głosi: „Pasterzowi RP - pasterze - 1979”, „Do Twej dążym kaplicy 1079-1979". Przy wejściu, znajduje się okolicznościowa tablica, ufundowana z okazji ponownej bytności Ojca Świętego w Polsce w roku 1983,
Historię kaplicy na Turbaczu, zapoczątkowała kapliczka przy żółtym szlaku turystycznym, postawiona przez Czesława Pajerskiego, wielkiego patriotę - społecznego opiekuna zabytków na polskim Podhalu, Orawie i Spiszu. Kapliczka ta, to rosochaty pień smreka, skrępowany drutem kolczastym, z wbitymi weń trzema bagnetami. Symbolizują one trzy armie: niemiecką, sowiecką i słowacką, które we wrześniu 1939 roku zaatakowały Polskę. To ten pień, ze znakiem Polski Walczącej, kryje - czczoną przez górali od dziesiątków lat, maleńką figurkę Matki Bożej Leśnej w koronie, stojącą pomiędzy trzema konarami. Konarów bronią hełmy polskiej piechoty, polskiej kawalerii i polskich zdobywców Monte Cassino. W czasie budowy kaplicy dla Ojca Świętego w 1979 roku, stara kapliczka, którą stale niszczyła bezpieka za patriotyczne przestanie, znalazła schronienie w jej prezbiterium. Belkowanie drzwi kaplicy wyobraża kształt polskiego orla. Za kaplicą, znajduje się pomnik katyński. Wszystko to, symbolizuje w barwny sposób istotne fragmenty historii Polski. Kaplicę, uznaje się także za wyraz hołdu dla gorczańskich partyzantów z okresu II wojny światowej - na lewej bocznej ścianie przypominają o tym tablice, poświęcone
Hala Długa na Turbaczu (fol. M. Własiuk)
Z niwa w Niedźwiedziu - widok na Turbaczyk i Slarmachowski Gron (fot U Własiuk)
poległym partyzantom z I Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Stąd również inna, używana nazwa kaplicy-partyzancka.
Gorce, przez całą okupację stanowiły centrum partyzantki na Podhalu. W Szczawie jest muzeum, poświęcone pamięci tych walk.
Gorce
Na podstawie zdjęcia W. Śliwińskiego Iz lewej) sporządzono w Podhalańskiej Pracowni Architektonicznej Jana Karpiela Bułecki wizualizacje U prawej) i projekt Szałasowego Ołtarza. Ciesiołkę wykonali Wojciech i Maciq Trzebunie z Kościeliska i materiału ofiarowanego przez Stanisława Gruszkę z Dzianisza. Krzyz wykuł
kowal Stanisław Gąsienica Byrcyn z Zakopanego. Głaz - pomnik potozyłi Teresa Janik i Włodzimierz Jaworski - gospodarze schroniska na Turbaczu Ołtarz stanął w miejscu ofiarowanym na ten cel przez właścicieli polany Jana i Franciszka Zapotocznych z Obidowej. Projekt i wszystkie prace zostały wykonane bezinteresownie.
13 września 2003 roku ołtarz został poświęcony i odbyła się przy nim pierwsza Msza św. w intencji Ojca Świętego Jana Pawła U.
W sezonie turystycznym w kaplicy odprawiane są Msze święte w niedziele i święta, dla baców, juhasów i turystów, na ołtarzu z dwutonowej granitowej skały, przed wizerunkiem - rzeźbą autorstwa Michała Batkiewicza, przedstawiającą Matkę Bożą Bolesną Królową Gorców. Wiernych, wzywa na nabożeństwa dzwon, zawieszony na piętnastometrowej, drewnianej dzwonnicy.
Właśnie w tej kaplicy, o szczególnej wymowie, przy polowym ołtarzu ekumenicznym, odbywały się słynne „ślebodne" Msze święte za Ojczyznę, odprawiane przez księdza prof. Józefa Tischnera - kapelana Związku Podhalan, przyjaciela Ojca Świętego. Pierwszą taką Mszę, odprawił ks. J. Tischner w pierwszą niedzielę sierpnia 1981 roku (w rocznicę akcji „Burza" i Powstania Warszawskiego). Potem Związek Podhalan posta¬
nowił, aby Msze na Turbaczu, nazywane też „Mszami ludzi gór", odprawiane były corocznie w drugą sierpniową niedzielę. Na zakończenie Mszy śpiewano: „Zatonie, zatonie piórecko na wodzie, ale nie zaginie nuta o śłebodzie”.
W 1994 roku, na Mszę świętą w turbaczowej kaplicy - ks. Józef Tischner przywiózł z Casteł Gandolfo kielich - dar od Papieża dla gorczańskiej bacówki. Powiedział przy tym: „Wcora rano^wi-dziołeJc sie z Ojcem Świętym. Powiedziof: „chodzicie moimi drogami". Był bardzo wzruszony. Pedziół: Jo byk juz nie wysed". I z tego wzruszenio doi kaplicy na Turbaczu prezent. Jest to piękny kielich z herbem papieskim i patena. Jo myślę, ze niejedno szlachetno parafia w Polsce by pozazdrościła kielicha od Ojca Świętego. Kaziu - zwrócił się do ks. Krakowczyka - to teraz już gazduj tu na cale
Gorce
sto procent kaplicom i kielichym".
28 czerwca 2000 roku ks. prof. J. Tischner zmarł, ale tradycja Mszy sierpniowych, którą za-począ t kował - pozos tata.
Warto też dodać, że budowniczy kaplicy -Czesław Pajerski (zm, w lutym 2000 roku), był przez wiele lat, za jej wystawienie, szykanowany przez władze PRL, a wprowadzony od 1981 roku stan wojenny, stworzył dla jego prześladowców wyjątkowo korzystny klimat.
Od kaplicy roztacza sit,- malowniczy widok na Tatry, Kotlinę Nowotarską z Ludźmierzem oraz na bliski stożek Bukowiny Miejskiej. Na dalszym planie, na prawo, widać Pasmo Podhalańskie oraz Babią Górę z Pasmem Policy. Patrząc, od progu tej świątyni, na piękno otaczające nas dokoła - trudno nie przyznać racji ks. Kazimierzowi Krakowczyko-wi, pełniącemu Służbę Bożą w tej niezwykłej kaplicy - kapelanowi Grupy Podhalańskiej GOPR, iż .....największym i najwspanialszym Bożym San¬
ktuarium jest przyroda".
5 czerwca 1997 roku, grupa kardynałów i biskupów, spływająca przełomem Dunajca ze Sromowiec Kątów, widziała papieski śmigłowiec nad Krościenkiem, Szczawnicą i zbiornikiem Czorsztyńskim, a liczni górale oglądali helikoptery nad Nowym Targiem, Dębnem i Niedzicą. Tak więc, Ojciec Święty z powietrza odwiedził Matkę Bożą Królową Gorców w swej „papieskiej bacówce" na Turbaczu i mógł popatrzeć z góry na polany Bukowina. Przeleciał potem nad Koninkami, gdzie ludzie spodziewali się papieskich helikopterów i pilnie ich wypatrywali: nadleciały wreszcie od strony Turbacza, kierując się wzdłuż doliny potoku Koninki dotarty do Potaczkowej i zatoczyły
Ołtarz powstańców AK z wizerunkiem MB Ludźmierskiej w kos'ciele parafialnym w Szczawie (fol T. Własiuk)
139
Fragment ekspozycji w Muzeum Armii Krajowej w Szczawie (fol. T. Własiuk)
140
Zdjęcie papieskiej bacówki - kaplicy na Turbaczu wykonane z helikoptera, w czasie przelotu Ojca Świętego (arch. T. Kochański)
szeroki łuk w lewo w stronę Raby Wyżnej i Rokicin. Tom je także widziano - czuwający mieszkańcy Rokicin ułożyli nawet wielki, powitalny napis z kwiatów. Górale i letnicy wybiegali przed domy i machali czym kto miał - rękami, chustkami, gałązkami.
Gorce
Byłam świadkiem przelotu nad Koninkami i widziałam białe helikoptery na błękitnym niebie. Wzruszenia nie da się opisać. On był tak blisko -gór i ludzi. Radosny, świąteczny nastrój potęgowała wspaniała, słoneczna pogoda i bardzo dobra, w tym dniu. widoczność. Z wysokości lotu, Ojciec Święty miał na pewno wspaniałe widoki na wszystkie, tak umiłowane, dobrze znane góry.
30 czerwca 1997 roku, przybyła na Turbacz grupa duchownych. Wpis do księgi pamiątkowej w schronisku: „Posłuszni wezwaniu Ojca świętego Jana Pawła II: „Chodź na Turbacz", przyszliśmy, zobaczyli, ucieszyli się i dziękujemy za to Bogu z nadzieją że się tu jeszcze spotkamy. Serdeczne podziękowanie składamy za gościnność. błogosławimy z całego serca - ks. Tadeusz Rakoczy, ks. Stanisław Dziwisz, ks. Mieczysław Lukaszczyk, br. Tomasz Chmura, ks. Jacek Konieczny". Duchowym współtowarzyszem wycieczki był... sam Ojciec Święty. Znamienici goście •przynieśli bowiem Jego autograf na Firmowym papierze z herbem papieskim: „Turbacz, 5 czerwca 1997 - Jan Paweł II"
Rozszyfrujmy; ksiądz Tadeusz Rakoczy -biskup, ordynariusz diecezji bielsko-ż.ywieckiej, ksiądz Stanisław Dziwisz - sekretarz osobisty Jego Świątobliwości obecnie biskup, ksiądz Mieczysław Łukaszczyk - prałat, proboszcz parafii św. Katarzyny w Nowym Targu, br. Tomasz Chmura - ksiądz dr, wykładowca PAT, ks, mgr Jacek Konieczny — wikariusz parafii Czernichów koło Krakowa.
28 października 1996 r. udała się do Ojca Świętego grupa samorządowców z Małopolski. Wśród nich znalazł się Władysław Bulanda. Wszyscy podchodzili kolejno do Ojca Świętego, przedstawiali
Gorce
się, całowali pierścień, ofiarowali upominki. Atmosfera spotkania była tym bardziej wzruszająca, że Ojciec Święty był zaledwie tydzień po operacji. Przyklękając, W. Bulanda przedstawił się: „Kamienica w Gorcach" i szybko dodał „Ojcze Święty zapraszamy w Gorce!”. Ojciec Święty wyraźnie poruszony i ucieszony serdecznie przytulił jego głowę i obiema dłońmi mocno ścisnął rękę Bulandy, a wskazując
•y s/? /' Ą
Wpisy do księgi pamiąlkowej schroniska na Turbaczu
Widok na Zalew Czorsztyński i Pieniny z okolicy Przełęczy Knurowskiej (fot U Własiuk)
na obraz przedstawiający Gore - dar sejmiku samorządowego województwa nowosądeckiego, powiedział: i„0 moje Córce - pozdrówcie ode mnie ie Córce, moje kochane Gorce. Byłem tam u was, byłem ... Szczawa, Kamienica ... pamiętam. Wróciłbym na te szlaki, chętnie bym pochodził, odwiedził, ale teraz to mi chyba nie dadzą...".
To widoczne przywiązanie Ojca Świętego do polskich gór - wycisnęło niejedną łzę.
Kościółek w Łopusznej - rodzinnej parafii ks. prof. I Tischnera (fol U Wtasiuk)
fiM. fi. fil
/ '! dy Jan Paweł II stanął dnia 10 czerwca
1987 roku w Tarnowie, chciał się „ »napatrzeć« nieprzeliczonej rzeszy wiernych, chciał się napatrzeć tej bliskiej Jego sercu ziemi. (...) Patrzył z tęsknotą na południowy horyzont (...) i mówił: »A dalej są też i góry«, Są góry Beskidu Sądeckiego, które Jan Paweł li zna ze swoich wędrówek od Krościenka po Stary Sącz, i dalej aż po Piwniczną i Wysową. Są miasta tak Mu bliskie, jak Nowy Sącz ze swoim sanktuarium Przemienienia Pańskiego (po remoncie bazyliki i renowacji obrazu Przemienienia Pańskiego kard. Wojtyła z bp. Ablewiczem w raku 1972 przewodniczył uroczystościom ponownego osadzenia obrazu w ołtarzu głównym - przyp. aut.). Jest i Stary Sącz, dokąd przybywał z Krakowa, aby wraz z siostrami Klaryskami modlić się
0 kanonizację krakowskiej królowej, a potem mniszki, Pani Ziemi Sądeckiej. To wszystko zapewne zobaczył oczami duszy gdy wpatrywał się z tarnowskiego placu w horyzont. (...) I oto po dwunastu latach, w 1999 roku (...) przychodzi na Ziemię Sądecką, urzekającą pięknem krajobrazu, bogactwem kultury i tradycji.” (ks. bp Wiktor Skworc).
Stary Sącz jest najstarszym miastem na sądecczyżnie. Leży na południowym krańcu Kotliny Sądeckiej, w widłach Dunajca i Popradu. Zachowana zabytkowa zabudowa sprawia, że przenosimy się w inną epokę. Nastrój ciepła
1 łagodności stwarzają malownicze uliczki i tradycyjne, niskie domki jak z obrazka - ukryte w cieniu starych drzew.
Nad tym niepowtarzalnym pięknem, czuwa duch św. Kingi - królewny węgierskiej,
żony polskiego króla Bolesława Wstydliwego. Za zgodą męża, zachowała dziewictwo w małżeństwie. Cały swój posag królowa przeznaczyła na odbudowę Polski, w taki sposób wspierając męża w sprawowaniu władzy. W zamian za to otrzymała na własność ziemię sądecką. Po śmierci Bolesława, zamieszkała na stałe w Sączu i rozwinęła w całym regionie szeroką działalność -zakładała osady, budowała kościoły i parafie, prowadziła - rozpoczętą wcześniej w Krakowie -działalność charytatywną. Na budowę i późniejsze potrzeby klasztoru ss. Klarysek w Starym Sączu, przeznaczyła całe swoje dziedzictwo,
W 1288 r. Kinga wstąpiła do nowicjatu. Zmarła po ciężkiej chorobie 24 lipca 1292 r. w opinii świętości i została pochowana w kaplicy kościoła przy klasztorze.
Kinga, przez całe swe życie ceniła dzieła sztuki, muzykę, kochała mowę polską, była wrażliwa na piękno przyrody - stała się wielką orędowniczką kultury polskiej.
1 1.06.1690 r. - papież Aleksander VIII ogłosił ją błogosławioną. Pozostawiła ludziom dar soli w Bochni i Wieliczce, i związaną z tym piękną legendę.
Wiele set lat ciągnął się proces kanonizacyjny krakowskiej królowej, aż do 16.06.1999 r„ kiedy to Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył błogosławioną Kingę do Katalogu Świętych.
Ołtarz połowy w Starym Sączu, przy którym była z tej okazji sprawowana uroczysta liturgia, stał zwrócony w stronę Pasma Radziejowej, a po jego stopniach płynął z szelestem, wśród kamieni, „prawdziwy" strumień. Ojciec Święty odprawiał Mszę św. kanonizacyjną bł. Kingi, ale ze względu
| | |
| | |
2 | | |
| / \ | _ |
| | 5 | f |
LA | | ś | |
| | |
| | |
| | |
rr | USD\4 1 W U« % 1 MMI'-.' flONioni! | |
Witraż w kościele parafialnym w Tymbarku przedstawiający Św. Kinc/ę ■ patronkę Ziemi Sądeckiej (fol. T. Wlasiuk)
na Jego zasłabnięcie poprzedniego dnia, homilię papieską odczytał metropolita krakowski - ks. kardynał Franciszek Macharski: Wdzięczny jestem
Bożej Opatrzności za lo, że dane mi było dokonać kanonizacji Świętej Kingi tu, na ziemi Sądeckiej, z którą tak bardzo była związana, która przechowała jej pamięć przez siedem wieków (...)" - brzmiał fragment papieskiego nauczania.
Beskid Sądecki
Na zakończenie Mszy św., Papież osobiście wygłosił do zebranych pozdrowienie, w którym, na koniec, znalazła miejsce słynna „powtórka z geografii" - jej zaskakująca treść, wywołała poruszenie wśród kardynalsko-biskupiej świty i olbrzymiej rzeszy wiernych zgromadzonej u stóp ołtarza. Ojciec Święty dowiódł mianowicie, jak wiełkie jest Jego umiłowanie gór, górskiej turystyki i samych turystów.
Oto, dokonany przez KAI, zapis magnetofonowy papieskiego wystąpienia: „A teraz jeszcze powtórka z geografii. Jesteśmy tu, w Starym Sączu, skąd. wyruszamy ku Dzwonkówce, Wielkiej Raczy, na Prehybę, dochodzimy do Wielkiej Raczy. Wracamy na Prehybę i schodzimy albo zjeżdżamy na nartach, na nartach... (oklaski) z Prehyby do Szlachtowej i do Krościenka. W Krościenku na Kopiej Górce jest Centrum Oazy. W Krościenku przekraczamy Dunajec, który płynie razem z Popradem w kierunku Sącza Nowego i Starego i jesteśmy w Sączu z powrotem. A kiedy na Dunajcu jest wysoka woda, to można w pięć, sześć godzin przepłynąć od Nowego Targu do Nowego Sącza. I tyle tej powtórki z geografii.’’.
Zachwycone zgromadzenie pochwaliło Ojca Świętego gromkimi i radosnymi okrzykami: „Szóstka z plusem", „ Zostań dłużej!".
To dopiero było turystyczne wydarzenie! Jan Paweł II, wspominający niemal bezbłędnie (chodziło oczywiście o Wielką Radziejową - to już tyle lat...) topograficzne osobliwości pasma Radziejowej Beskidu Sądeckiego w lecie i w zimie! Nowosądecki aktyw PJTTK zareagował od razu i dla upamiętnienia całej sprawy w terenie, oznaczył tablicami szlaki turystyczne ze Starego Sącza na Prehybę (wzdłuż żółtego) oraz z Prehyby przez Dzwonkówkę do Krościenka (wzdłuż czer-
Beskid Sądecki
won ego). Tak powstał kolejny, górski szlak papieski. Często podążają nim młodzieżowe rajdy szlakami papieskimi, organizowane corocznie od maja do października.
Ołtarz w Starym Sączu pozostał i nadal służy liturgii. Pod opieką księdza Tadeusza Sajdaka działa tutaj Sądeckie Centrum Pielgrzymowania im. Jana Pawła II. W zaadaptowanych pod ołtarzem pomieszczeniach powstała niewielka, ałe bardzo ciekawa, salka muzealna poświęcona Ojcu Świętemu i Jego pobytowi w Starym Sączu. Można tu też obejrzeć filmy o Ojcu Świętym i Świętej Kindze - Patronce Ziemi Sądeckiej. W niedalekich planach, pobliskie błonia mają zostać zagospodarowane na potrzeby pielgrzymującej młodzieży - już teraz jest tutaj pole namiotowe i miejsce na ognisko, a w budowie - Dom Pielgrzyma. Obok starosądeckiego klasztoru, jest też niedrogie schronisko turystyczne.
Rodzina góralska z Pisarzowej w strojach regionalnych - w tle Pasmo Łososińskie (fol, U. Wlasiuk)
Ze stopni ołtarza, na który każdy chętny może wejść, roztacza się rozległy widok na pasmo Radziejowej i Stary Sącz z klasztorem sióstr Klarysek na pierwszym planie. Działa też nadal mechanizm potoczku, któiy zapewne umilił Ojcu Świętemu to krótkie spotkanie z góralami Białymi, Zagórzanami, Lachami sądeckimi i limanowskimi, śpiewającymi z całych sił:
„Wszystkiego dobrego życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa przez Serce Maryi”.
Olga Bielakowa, dzierżawca schroniska PTTK na Prehybie, wspomina, że nikt z. personelu schroniska nie udał się na spotkanie z Ojcem Świętym w Starym Sączu, ponieważ było prawie pewne (zawiadamiał telefonicznie ks. biskup Jan
„Sd/far muzealna po/l ołtarzem połowy m w Starym Sączu - jest tu fotel papieski, sutanna, szaty ponlyfikalne a nawet parasol (fot U. Wlasiuk)
Beskid Sądecki
Chrapek) iż Papież odwiedzi, dobrze sobie znaną i łubianą Prehybę. Niestety, fatalne warunki atmosferyczne w tym dniu uniemożliwiły lądowanie helikopterom, które tylko (ale jednak!) przeleciały nad schroniskiem, na Wierchu Prehyby.
Papieska Msza św. w Starym Sączu, miała miejsce 16.06.1999 r.; 45 lat wcześniej - od 4 do
15.08.1954 r., grupa krakowskiej młodzieży ze swym Wujkiem czyli ks. Karolem Wojtyłą, wędrowała wakacyjnie - szlakiem górskim, wiodącym przez trzy pasma: Gorce z Pasmem Lubania, Pieniny i Beskid Sądecki. Przez Prehybę i Radziejową - sądeckim szlakiem - doszli do Piwnicznej i zanocowali w stodole. Dalej, przez Łomnicę - Łabowską - Runek - Jaworzynę dotarli do Krynicy. Po drodze, była jeszcze nocna kąpiel w Popradzie.
Sierpień w górach - piękny miesiąc! Na pewno kwitły dziewięćsiły, goryczki i wrzosy. Zaczynała rumienić się jarzębina. Na górskich polanach pasty się, zbyrkając dzwonkami - stada owiec, pilnowanych przez pasterskie psy. Do licznych wówczas szałasów - bacowie zapraszali na żętycę i serki.
W ciszy - niezmąconej wszechobecną dziś techniką - zaszumiał las, potok, niosło się pasterskie helokanie.
...Góry moje góry, dałbym wos wyzłocić coby mogły mi się młode latka wrócić...
1 jak to siano pachniało. I ile było gwiazd na niebie, i ... komarów. I świerszczy.
Zimą też pięknie: smreki w puszystych
Posąg iw. Kingi na dziedzińcu klasztoru ss klarysek w Starum Sączu (fot. U Własiuk)
czapach, niskie słońce kładzie na śniegu długie barwne, cienie. Powietrze przejrzyste - daleko widać, aż po latry. Irzeba to koniecznie zobaczyć, dotknąć Na początku marca 1955 r., wyrusza więc wycieczka narciarska „fizyków” - z Czorsztyna przez Pieniny. Z przełęczy „Chwała Bogu" zjechano do Krościenka i jeszcze tego samego dnia ruszono dalej
Beskid Sądecki
208
ŁĄCKO
JAZOWSKO
Cebulówko
741
Błyszcz (Suchy Gron)
GABON
TYLMANOWA
Jaworzynka
936
Wdiary
Niżne
Rozerwą)
Kłodne
Zgrzypy
1120
Skałko
KŁODNE
do RYTRA
Dzwon kówka
Oirorfek Od aa Kop-ej G< w Ki okien
Pl^EHYBA
Polano
Koszarki
Radziejowa *Ł 1262
i Kogacz
Bereśnik A 843 r
do RYTRA
KROŚCIENKO
■'O 026 Nieme owo
Sfory
'Wierch
839
800
Cichoniówko
PIWNICZNA
Oliełzo
930/
do KOSARZYSK i PIWNICZNEJ
[CZAWNICA
szlak Po piaski szlak narciarski"*-draga dojazdowa
SZLACHTOWA
do
JAWOREK
no Elitzdwkę
na Dzwonkówkc /. zamiarem dotarcia przez Przysłop na Prehybę. Wczesny zmrok złapał jednak narciarzy na trasie i zabłądzono. Noc upłynęła w przypadkowym szałasie przy ognisku rozpalonym w jego wnętrzu. Rankiem okazało się, że do Przysłopu było zaledwie kilkaset metrów. Z Pre-
hyby przez Radziejową zjechano do Rytra.
„Z chwilą nominacji na biskupa pomocniczego w Krakowie ks. Wojtyła miał coraz mniej czasu zwłaszcza od 1964 roku, kiedy to jako arcybiskup objął rządy w metropolii krakowskiej -cytuję za Andrzejem Tomczakiem - Wspólne
I
Beskid Sądecki
Kopia Górka. Figura MB Niepokalanej, Matki Kościoła. U jej stóp źródełko wymurowane kamieniami z Dunajca. Na kamieniu obok grecki napis ZQH (dzoe) co znaczy życie. Autorem wizerunku jest artysta Wiesław Daroch (fot. U. Własiuk)
wyprawy w góry zmieniły więc nieco swój charakter - skończyły się wędrówki trasami od schroniska do schroniska, od wsi do wsi. W zamian co roku w styczniu lub lutym organizowano wspólny kilkudniowy pobyt z nartami w wybranym schronisku. Z reguły była to Prehyba, gdzie w 1958 r. oddano do użytku nowe, wygodne schronisko. Pierwszy raz spotkano się Lam w 1959 r., a potem wracano wielokrotnie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Tylko w 1961 r. miejscem spotkania stał się również Przegibek, a w 1963 r. i w 1970 r.-Hala Lipowska. Na Prehybę podchodzono zwykle od południa od strony
Szlachtowej, w Latach późniejszych od północy, od Gabonia."
W czasie zimowego pobytu na Prehybie w latach siedemdziesiątych, pewnego wieczoru Jerzy Ciesielski zażartował: „Ciekaw też jestem, czy jak Wujek zostanie papieżem, to nas zaprosi na narty do Cortina dAmpezzo ?" - ks. kardynał i wszyscy z towarzyszącej wówczas grupy roześmiali się serdecznie.
Na stoku, wspomnianej przez Ojca Świętego Kopiej Górki w Krościenku - przy czerwonym szlaku na Lubań — znajcJuje się dom Centrum Ruchu Światło-Życie, znanego w całej Polsce pod
209
nazwą Oazy (Oaza Żywego Kościoła). Dom ten, położony w atrakcyjnym widokowo miejscu, nabył w 1964 roku ks. Franciszek Blachnicki (192 1-1987) - twórca oazy i założyciel Ruchu Swiatło-Życie, dziś kandydat na ołtarze. Ruch ten rozwinął się z oaz - rekolekcji, które w ciągu 1 5 dni umożliwiają przeżycie najważniejszych tajemnic i prawd wiary katolickiej. I kwietnia 2000 roku -doczesne szczątki sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego złożono w dolnej części kościoła parafialnego p.w. Dobrego Pasterza w Krościenku. Do.Jego grobu przybywają liczni pielgrzymi prosząc o łaski za Jego wstawiennictwem; od 1 995 roku toczy się proces beatyfikacyjny.
Krościenko (420 m) - położone pomiędzy pasmami Gorców, Pienin i Beskidu Sądeckiego w kotlinie utworzonej przez Dunajec i Krośnicę -jest prześlicznym miasteczkiem o charakterze turystyczno - uzdrowiskowym, związanym z kul-
210
Ołtarz papieski w Starym Sączu - stan obecny (fol. T. Wlasiuk)
r
Beskid Sądecki
tem św. Kingi. Na starodawnym ryneczku w cieniu lip, chylą się ku ziemi zabytkowe domki. Uliczki toną w kwiatach. W oknach staroświeckich willi w szwajcarskim stylu - kwitną okazale fuksje* Zachwycają stareńkie kapliczki na ścianach budynków.
W Krościenku ma metę spływ przełomem Dunajca, rozpoczynający się w Sromowcach Kątach. Często można tu zobaczyć flisaków w regionalnych, błękitnych, haftowanych kubraczkach i góralskich portkach z parzenicami, a na brzegu Dunajca-wyciągnięte na brzeg czółna.
Gorczański Szlak Papieski łączy się w Krościenku, ze Szlakiem Papieskim w Paśmie Radzie-jowej.
Ksiądz kardynał Karol Wojtyła, był częstym gościem na zgromadzeniach Ruchu Swiatło-Życie na Kopiej Górce, odwiedzał także oazy w innych miejscowościach.
ii
Rynek w Starym Sączu - dobrze widoczne wieże klasztoru ss. klarysek (fol. U. Własiuk)
Beskid Sądecki
W Paśmie Radziejowej, dobrze znany Ojcu Świętemu jest też niewielki szczyt Suchy Gron
(935 m); w tradycji oaz nazwano go mylnie Błyszczem, od nazwy niewielkiego szczytu (833 m) odchodzącego w bok od głównego pasma ku dolinie Dunajca. Na jego stokach znajduje się rezerwat przyrody „Kłodne nad Dunajcem". Dziś oficjalnie przeniesiono nazwę Błyszcz w miejsce Suchego Gronia.
14.07.1971 r, z inspiracji ks. F. Blachnickiego, ustalono pierwszy, jak to wówczas nazwano - „międzyoazowy zlot gwiaździsty", o charakterze pielgrzymki, na szczyt góry Błyszcz. Zebrało się wówczas około 600. osób z dwudziestu grup oazowych, głównie młodzieży i rodzin (oazy dla rodzin rozpoczęły się w 1973 r.).
16.08.1972 r. na uroczystość oazową na Błyszczu przybył kardynał Karol Wojtyła, wielki protektor ruchu. Towarzyszył mu ks. Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz kardynała. Przyszli drogą od kościoła w Tylmanowej, prowadzeni przez przewodników. Na przeciw wyszedł ks. Blachnicki. Zgromadzenie ok. 700. osób z dwudziestu pięciu oaz rozpoczęło się o 15w. Mszy św. przewodniczył ks. kardynał w koncelebrze 50. księży. Uroczystość zakłóciła nagła burza; znaleziono tylko dwa parasole (!), aby osłonić ołtarz.
I czerwca 1998 r., gdy Ojciec Święty zobaczył wykonaną wóxvczas fotografię, przywiezioną w darze ks. bp. Stanisławowi Dziwiszowi, przypomniał sobie natychmiast tamten dzień: „Idziemy na Błyszcz. Ale wtedy lało!" (str. 200). Na pamiątkę spotkania młodzieży z ks. kard. Wojtyłą - w roku 2001, na szczycie Błyszcza, postawiono kapliczkę.
II czerwca 1973 r. o godz. 1200 ks. kar¬
dynał przybył do Krościenka z najkrótszą, lecz
0 wielkim znaczeniu historycznym - wizytą w centrali ruchu oazowego. Wydarzenie miało miejsce w święto Matki Kościoła, a jego treścią było poświęcenie na Kopiej Górce figury Niepokalanej
1 zawierzenie ruchu oazowego oraz Kopiej Górki -Niepokalanej Matce Kościoła. Pomimo licznych, w tym dniu zajęć, przybył na Górkę /. „wewnętrznego nakazu serca", wewnętrznej potrzeby i wreszcie „jeżeli iii przybyłem (...) 1 o także dlatego, że pragnę położyć jakiś akcent na tę całcf apostolska inicjatywę, która lulaj znalazła swoje gniazdo, czy raczej źródło i która slgd stara się promieniować". Humorystycznie dodał też, że w tym celu „otworzył okienko" przez które ,wyszedł z Krakowa i przez które szybko musi wrócić".
Uczestnicy spotkań oazowych w obecności ks. Kardynała, wspominają wieczory przy ognisku, długie dyskusje, śpiewanie piosenek i nieza-
Orkiestra ,Echo Gór' z Kasinki Matei yrnla Ojcu Świflrmu wraz z innymi 27 orkiestrami w Starym Syczu. Na zdjfciu z ks. proboszczem Stanisławem Uryiją i ks bp. ordynariuszem Archidiecezji Rzeszowskie; Kazimierzem Górnym (fot. U. Wtasiuk)
pomnianą, towarzyszącą im atmosferę. W czasie kolejnej pielgrzymki w 1997 roku, Ojciec Święty wspomniał w Krakowie, że popierał, wspomagał i gotów był bronić oazy w razie zagrożenia ze strony ówczesnych władz państwowych, także po wyborze na Stolicę Piotrową. Dzięki takiemu oparciu Ruch Światło-Życie, mógł się szeroko rozwinąć. Od tamtych lat, w okolicznych miejscowościach (Ochotnica, Tylmanowa i inne) prowadzone są wakacyjne rekolekcje, zwane oazami. W 1979 r., gdy Ojciec Święty pierwszy raz odwiedził Ojczyznę, Kopia Górka żyła nadzieją na wizytę swego Wielkiego Protektora. Licząc się z tym, przygotowano nawet amfiteatr mogący pomieścić 3000 osób. Stało się jednak inaczej -oazowicze udali się wówczas na spotkanie z Ojcem Świętym do Nowego Targu. Na zakończenie uroczystości zaśpiewali Ojcu Świętemu Jego ulubioną pieśń oazową:
Tylmanowa - most nad Dunajcem, na drugim brzegu Pasmo Kadziejowej i Suchy Gron - Błyszcz (fol. T Własiuk)
Beskid Sądecki
„Zwiastunom z gór, stopom ich cześć, bo niosą nam radosną wieść - tę wieść: Pokoju dar, wśród życia dróg...
Wzruszony Ojciec Święty dopowiedział: „Chcę wam przypomnieć, żeśmy to ostatni raz razem śpiewali... (tu głos Papieża wyraźnie się załamał) Powiem wam nawet gdzie to było. To było na takiej skarpie za Kluszkowcami, z początkiem lipca. Myślę, że mi to jeszcze zaśpiewacie w Rzymie".
Wprawdzie rzeczywiście grupy oazowe wielokrotnie odwiedzały od tamtego czasu Ojca Świętego, jednak pragnienie osobistego spotkania z Krościenkiem musiało nie opuszczać Jana Pawła II, bowiem ó. czerwca 1997 r., podczas pielgrzymki do Polski i pobytu w Tatrach, przeleciał
Marek Juszczak wręcza Ojcu Świętemu obraz M. Kozłowskiego „Pejzaż Gorców" -dar Wojewódzkiego Sejmiku Samorz Woj Nowosądeckiego (arch. Al. Juszczak)
Beskid Sądecki
helikopterem nad Kopią Górką.
W czasie pielgrzymki do Ojczyzny w roku 2002, na Błoniach w Krakowie powiedział na zakończenie uroczystości: pragnę zwrócić się do młodzieży. (...) wiem, że jest tu obecna spora grupa członków ruchu »Swia-tło - Życie«. (...) Pamiętam, że dokładnie przed trzydziestu laty, 16 sierpnia, w Błyszczu koło Tylmanowej nad Dunajcem uczestniczyłem w Izw. Dniach Wspólnoty. Powiedziałem wtedy, że osobiście bliski jest mi ten styl życia, jaki zaproponował młodym sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. I tego zdania nie zmieniłem. Bogu dziękuję za ten ruch, który przyniósł tyle błogosławionych owoców w sercach młodzieży w minionych trudnych latach, a i dziś stanowi prężne środowisko duchowego rozwoju młodzieży i rodzin. Kochani Oazowicze, jako biskup Krakowa starałem się wspierać was swą obecnością, a jako biskup Rzymu nieustannie jestem z wami w moich modlitwach i serdecznych myślach. Umiłowanie Eucharystii i Biblii niech zawsze rzuca Boże światło na drogi waszego życia”.
Gdy młodzież zaśpiewała Ojcu Świętemu pieśń „Barka", Jan Paweł II dodał: „Właśnie ta oazowa pieśń wyprowadziła mnie z Ojczyzny przed 23 laty. Miałem ją w uszach, kiedy słyszałem wyrok konklawe i z nią, z tą oazową pieśnią me rozstawałem się przez wszystkie te lula. Była jakimś ukrytym tchnieniem Ojczyzny. Była też przewodniczką na różnych drogach Kościoła. I ona przyprowadzała mnie tu wielokrotnie, na te krakowskie Błonia, pod kopiec Kościuszki. Dziękuję ci, pieśni oazowa".
Schronisko na Hali Łabowskiej .. (fol. M. Cądck)
... i jego wierni Stróże (fot M Cgdek)
yprawy górskie w Beskidy... Było ich wiele. Wszystkie pod znakiem dyskusji,
„ .■ której można by nadać hasto Nauka -
Religia - Dzieje wiele lat przedtem zanim się to stało tematem seminariów w Castel Gandolfo. Ale prócz dyskusji byt w tych wyprawach jakiś czar życia wspólnoty chrześcijańskiej z charakteT rystycznymi elementami życzliwości, przyjaźni.
Pewnego wieczoru, późnym latem 17 września 1953 roku, znaleźliśmy się - wraz z Wujkiem (jeszcze wtedy nie biskupem) - u podnóża Gorców we wsi Klikuszowa. Wszystkim spodobała się idea nocnego podejścia na Turbacz; byta piękna pogoda, noc księżycowa. Podejście (z dyskusją oczywiście) trwało kilka godzin. Wyszliśmy wreszcie na halę przy tak zwanym Czole Turbacza. Stał tam wielki szałas pełen siana. Zanim jednak poszliśmy spać, rozpaliliśmy ognisko, coś jedliśmy i śpiewali (...)
Na wycieczkach, Wujek odprawiał dla nas Mszę św. Tam pod Turbaczem powiedział: „Wiecie co, w Kościele próbują wprowadzać elementy nowej liturgii. Jednym z tych elementów jest pozycja kapłana odprawiającego Mszę św. Ma on mianowicie stać twarzą do wiernych. Zróbmy tak."
W drzwiach szałasu umocowaliśmy deskę. Pod deskę, dla wzmocnienia konstrukcji, wsunęliśmy kopkę siana. Wujek stanął wewnątrz szałasu, twarzą do nas, przy desce, która stała się ołtarzem, a my na zewnątrz szałasu. „In nomine Patris..." zaczął, oczywiście po łacinie, na zmianę języka trzeba było poczekać jeszcze parę lat. 1 tak pod szczytem Gorców trwała Najświętsza Ofiara na chwałę Stwórcy otaczającej nas pięknej przyrody.
W czasie Mszy świętej pojawili się gospodarze z którejś z podgorczańskich wsi dla zebrania
siana. Podeszli do naszego szałasu-kościoła i pobożnie uklękli. Ciekaw jestem czy uznali tę Mszę świętą jako triumf Boga nad zwalczającym Go komunizmem."
To niezwykłe, gorczańskie wspomnienie, zanotował Jerzy Janik - wieloletni przyjaciel ks. Karola Wojtyły, inicjator i organizator pierwszych wspólnych wypadów narciarskich najpierw w Tatry, a następnie w Gorce i pasma Beskidów oraz letnich wycieczek pieszych i rowerowych. Msza święta, którą opisuje Jerzy Janik, miała miejsce w czasie długiej, wakacyjnej wędrówki 15-25 września 1953 roku w - okresie przedsobo-rowym. Należy to koniecznie zaznaczyć, ponieważ Sobór Watykański II, obradujący w latach 1962-1965, przyniósł zasadnicze zmiany, między innymi w sposobie sprawowania liturgii. Tak więc Msza święta na Turbaczu była wyjątkowym wydarzeniem, odważę się powiedzieć - prekursorskim, w życiu Kościoła w Polsce. Na młodych uczestnikach liturgii w nowej postaci - zrobiła duże wrażenie; „kiedyś stanie tu kapliczka" - mówili między sobą.
Wycieczkowicze wędrowali wówczas w gronie 12 osób, od 15 do 25 września, długą trasą: Sucha Beskidzka - Magurka - Zawoja - Markowe Szczawiny - Babia Góra - Polica - Sidzina - Klikuszowa (nocleg) - Stare Wierchy - Hala Turbacz (nocleg) - Dolina Kamienicy - Rzeki (nocleg) - zejście przezMogielicę i topień cloTymbarku.
Zachowała się lista uczestników tej wyprawy, potwierdzona przez ZO PTTK w Krakowie, na której ksiądz Wojtyła figuruje na 11. pozycji.
Miejscem w Gorcach, szczególnie związanym z ks. Karolem Wojtyłą jest tzw. „Papieżówka",
123
Kaplica na furbaczu i kapliczka MB Królowej Gorców, znajdująca się obecnie za jej ołtarzem (rys A M, Witkowski)
czyli skromny, drewniany szałas drwali w uroczej dolinie rzeki Kamienicy Gorczańskiej; teraz w Gorczańskim Parku Narodowym, około 40 min, marszu od małego przysiółka Rzeki, nałeżącego do wsi Lubomierz.
Napotkamy go wędrując z Rzek, w górę
Gorce
doliny Kamienicy, za znakami niebieskimi, w miejscu ujścia do Kamienicy potoku Ustępny.
W lipcu 1970 r., w zakątku tym, przez około dwa tygodnie - ks. kardynał K. Wojtyła przebywał incognito, przygotowując się na prace Kongresu Eucharystycznego w Stanach Zjednoczonych, dokąd udawał się wkrótce jako delegat Episkopatu Polski.
Domek naLeżał do Nadleśnictwa - miał dwie izdebki siermiężnie umeblowane (prycza, prosty stół, krzesło i „koza" do ogrzewania), ale był nowy, pachnący świeżym drzewem. Na prośbę Kurii krakowskiej, wynajął go księdzu kardynałowi nadleśniczy Jan Honowski. Pracujący intensywnie umysłowo ks. kardynał - dła wygody, ale prawdopodobnie też dla odprężenia, ułożył przed wejściem bruk z głazów rzecznych istniejący do dziś. Tajemniczy Gość budził zaciekawienie górali, lecz nikt nie śmiałby zakłócić Mu spokoju. Na dalekie wycieczki wówczas nie chodził - inny był cel tego pobytu. Pracował w odosobnieniu sprzyjającemu skupieniu, kontemplacji i modlitwie. Towarzyszył Mu nieustający szum potoku za ścianą domku i pomruk wiatru w brodatych smrekach. Widywał tylko drwali ściągających ścięte drzewa na niedaleki plac składowy. W ciężkiej pracy własnej i koni pomagali sobie głośną „łaciną". Cierpliwy dość długo lokator domku - wspomina żona ówczesnego gajowego - poprosił wreszcie któregoś dnia. aby „pomoc" była cichsza i parlamentarna. Poskutkowało - górale się zawstydzili; odtąd zaczęto snuć domysły kim jest ów wrażliwy' jegomość. Sprawa wyszła dopiero wówczas na jaw, gdy po wąskiej drodze w dolinie Kamienicy przejechała elegancka.
Gorce
czarna limuzyna z siedziby arcybiskupów krakowskich - to księża Franciszek Macharski i Andrzej Deskur z Watykanu, z trudem odnaleźli w zapadającym zmroku mieszkańca domku, aby przekazać Mu ważne wiadomości z Rzymu.
Urok wspomnianego, niezwykłego zakątka Gorców, odkrył ks. Karol Wojtyła na jednej z pierwszych wycieczek w te strony. Dla księdza i Jego przyjaciół szukających spokoju, swobody i obcowania z przyrodą bez ograniczeń - miejsce było ideaLne
Do najbliższego kościoła - w Lubomierzu, odległego o około 4 km. od Rzek, trzeba było leśnymi duktami i polnymi drogami dojść na piechotę, dojechać furmanką - zimą saniami. Istniała jednak w Rzekach niewielka, bardzo już stara kapliczka, fundacji dawnych właścicieli wsi - Lubomirskich. W tej kapliczce ks. Wojtyła odprawiał Mszę św. dła wędrujących z Nim młodych przyjaciół z Krakowa i mieszkańców Rzek. Zimą, bywało, że Mszę św. ksiądz sprawował w domu Nachmanów, gdzie młodzi turyści mieli zwykle kwaterę w czasie pobytu w Rzekach.
Chodzili wówczas na długie wycieczki; często do Ochotnicy przez Gore i na Turbacz doliną Kamienicy. Ta ostatnia trasa była w tym czasie bardzo trudna - nieoznakowana, mało uczę-
Bacówka na Majerzy - formowanie oscypków czyli owczych serków wędzonych (fot U. Własiuk)
Wypas owiec przy bacówce na Obidowej - popołudniowy udój (fot. U Własiuk)
126
„1’apieżówka" w Oolinir Kamienicy (fot. U Własiuk)
szczana leśna ścieżka - jej przejście dawało posmak prawdziwej, gorczańskiej przygody.
Górale z Ochotnicy spotykali też ks. Wojtyłę na halach, gdzie latem przenosili się z dobytkiem do kolib zbierali siano, paśli owce. Jan Ja miński z przysiółka Gorcowe, zapamiętał spotkanie z ks. kardynałem, którego znał ze zdjęć - wędrującego
Gorce
Dolina Kamienicy - widok z Przełęczy Przystąp na przysiółek Rzeki (fol. U. Własiuk)
z grupą turystów. Ksiądz Boga pochwalił i zapytał jak się kosi. Jamiński westchnął: "Nie za bardzo, bo tu w górach pracuje się ciężko". „Ale wyście są już do tego przyzwyczajeni" - zauważył niezwykły Turysta. „A ja widzę, że ksiądz biskup też jest przyzwyczajony do chodzenia po górach, bo tak raźnie idzie" - odpowiedział kosiarz. „Bo ja góry lubię" - powiedział ks. kardynał. „To się przenieście do nas" - zaproponował Jamiński. „Ale wolą Bożą jest bym mieszkał gdzie indziej!" - odrzekł kardynał Wojtyła. ^
Ten sam J. Jamiński wraz z innymi góralami, na prośbę proboszcza z Ochotnicy ks. W. Zygmunta, budował na Jaworzynie w pobliżu Gorca - ołtarz z kamieni, na którym ks. kardynał miał sprawować Mszę św. dla młodzieży. Dla upamiętnienia tego miejsca, w Międzynarodowym Roku Gór 2002 i Roku Gorców staraniem proboszcza parafii Ochotnica Dolna ks. Stanisława Wojcieszaka, górale z Gorcowego wznieśli w po-
Gorce
bliżu uroczę kapliczkę z kamienia, kryjącą kopię limanowskiej Piety. Na ołtarzu polowym przed kapliczką, w uroczystość Piotra i Pawia, odprawiana jest Msza św. w intencji Piotra naszych czasów, a także o błogosławieństwo dla turystów i urodzaj grzybów i owoców leśnych z których słyną Gorce. Z kolei, na zakończenie sezonu wakacyjnego - pod koniec sierpnia, z racji uroczystości Matki Bożej Jasnogórskiej, odprawiana jest Msza św. w pobliżu bazy namiotowej na Lubaniu.
Z Lubaniem jest związane wspomnienie prof. Stefana Swieżawskiego - otóż 12 września 1954 r., na szlaku pomiędzy Turbaczem, a Lubaniem profesor namawiał gorąco ks. Wojtyłę, aby zechciał oddać swe siły i zdolności, borykającemu się z trudnościami, Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu. Tak zaczęła się wieloletnia praca ks. Wojtyły jako wykładowcy i pracownika naukowego w KUL. Zawiązała się też przyjaźń - prof. Swieżawski był jedynym recenzentem świeckim w przewodzie habilitacyjnym ks. Karola Wojtyły na Wydziale Teologicznym UJ. A wszystko zaczęło się w Gorcach...
Niezwykły Kapłan - Turysta wędrował gorczańskimi ścieżkami od wiosny do jesieni, a zimą - jak wspominaliśmy, przyjeżdżał na narty. Odwiedzał w Gorcach wiele miejsc. Odnotowujemy tutaj tylko kilka dat. Wiadomo, że oprócz wycieczek z młodzieżą wędrował także z kolegami - księżmi, z wykładowcami z UJ i KUL.
w czerwcu 1952 r. - wycieczka z młodzieżową
„paczką" krakowską, szlakiem: Rabka - Turbacz -
Nowy Targ.
Tradycyjny ogródek pachnący ffoksami przy starym domu w Rzekach (fol. U. Własiuk)
w Lutym, 1955 r.- pierwsza wycieczka narciarska z grupę młodych fizyków z UJ trasą: Ko-waniec - Turbacz - nocleg w Koninie - Kudłoń -nocleg w Rzekach-Gore-Ochotnica-Łopuszna.
w grudniu 1953 r. - wycieczka narciarska zakończona w Nowym Targu,
od 15 do 25 września 1955 r. - opisana powyżej trasa: Sucha Beskidzka - Tymbark,
w lutym, 1 954 r. - z grupę fizyków krakowskich wędrował na nartach z Tymbarku przez Mo-gielicę-Rzeki-Kudłoń - do Koniny,
w sierpniu, 1954 r. - 12, osobowa wycieczka trasą: Rabka - Turbacz (10 sierpień) - Lubań -Czorsztyn - Szczawnica - Prehyba - Rytro -Piwniczna - Hala Łabowska - Krynica,
Ksiądz Stanisław Wojcieszak, proboszcz w Ochotnicy Dolnej, był na audiencji u Ojca Świętego 13 grudnia 2001 roku. Po przedstawieniu się. usłyszał: Ja tam u was byłem...’ Ojciec Święty
pamiętał dobrze drewniany ochotnicki kościół, był zorientowany w działalności partyzanckiej na terenie wsi w czasie drugiej wojny i pytał: „Czy jeszcze żyje ten ksiądz, który przed laty był w Ochotnicy proboszczem?”. Chodziło o ks. Wojciecha Zygmunta - pszczelarza i narciarza; w 2001 128 roku miał 90 lat, zm. 06.08.2002 r. Bardzo dobrze
pamiętał ks. kardynała Wojtyłę z okresu Jego gorczańskich wędrówek. Sam kilkakrotnie towarzyszył Mu w narciarskich wyprawach.
Zimowe podejście na Lubań zapamiętał ks. bp Adam Dyczkowski; tego dnia ze szczytu roztaczał się cudowny widok na Tatry. Oczarowani, długo chłonęli w milczeniu niezwykłe piękno; wreszcie ks. kard. Wojtyła powiedział: „...ta się można modlić".
Ochotnica Górna z drogi na Przełęcz Knurowską (fol. T. Wtasiuk)
Gorce
W styczniu 1955 r., grupa fizyków z Krakowa zorganizowała w przerwie semestralnej bazę narciarską w przysiółku Skałka w Ochotnicy Górnej w domu Józefa i Katarzyny Janczurów.' Warunki bytowe w góralskich kwaterach były wówczas spartańskie. Narciarze doszli z Kowańca przez Turbacz do Ochotnicy, ale ich spory, konieczny bagaż (nawet żelazny piecyk) przyjechał na saniach z Nowego Targu przez przełęcz Knurowską. Ze Skałki czyniono wypady - na jednej z dłuższych wypraw narciarskich (nocleg na skraju Studzionek), przy pięknej zimowej pogodzie - ks. Karol Wojtyła odprawił na wolnym powietrzu Mszę św. na szczycie Lubania. Ołtarz ustawiono z nart, a świątynią była niezwykła zimowa sceneria gór z panoramą ośnieżonych Tatr w oddali. Uczestnicy tej wyprawy wspominają ją jako wyjątkowo męczącą; obowiązywały jeszcze wtedy długie posty przed przyjęciem komunii św., więc kilkugodzinną trasę na szczyt,
Okolice Tylmanowej w dolinie Dunajca (fol U Własiuk)
Gorce
przy mroźnej pogodzie, pokonywali zachowując
od północy post eucharystyczny.
Wieczorami prowadzono dyskusje filozoficzne i światopoglądowe.
Na domu Janczurów widnieje dziś tablica pamiątkowa treści: „Ten dom służył w dniach 20 stycznia do 2 lutego 1955 roku księdzu Karolowi Wojtyle późniejszemu Papieżowi Janowi Pawłowi II i towarzyszącej Mu młodzieży, jako punkt wypadowy do wielu wycieczek narciarskich w okoliczne góry, Tu codziennie odprawiał Mszę świętą"..
16 września 1955 r. Celem wycieczki ks. Wojtyły i grupy Środowiska wracającej z Tatr, byt Turbacz,
2 7 maja, 1956 r. - jednodniowy wypad ks. Wojtyły z grupą 18. osób, z Rabki na Turbacz i z powrotem,
16 września 1956 r. - wycieczka na Turbacz z grupą Środowiska wracającą z Tatr,
styczeń 195 7 r. - narty w Rzekach,
od 1 do 8 sierpnia 1965 roku wędrowano trasą z Mszany Dolnej przez Jasień - biwak w Dolinie Kamienicy - Szczawa - Kamienica (stąd Wujek odjechał do Krakowa - grupa poszła dalej przez Gore naTurbacz),
w lipcu 1972 roku ks. kardynał Wojtyła wraz z ks. Stanisławem Dziwiszem odwiedził w Ochotnicy grupę osób z Środowiska (mamy
z dziećmi) spędzającą tu wakacje. Długo szukali swoich „letników" - jak nazywali wypoczywających góraLe, gdyż nie mieli dokładnego adresu. Ochotnica jest długą i rozległą wsią, a letników w górach przebywało wówczas sporo. Wreszcie, radośnie witani, trafili do domu Waresiaków w osiedlu Polisiówka.
w zimie 1978 roku, ks. kardynał wędrował na fokach zielonym szlakiem, wraz z księdzem Krzysztofem Szczygłem; prawdopodobnie, była to ostatnia przed konklawe, wyprawa w te góry.
W okresie pełnienia obowiązków biskupa i metropolity krakowskiego, ks. Wojtyła bywał turystycznie w Gorcach, ale z braku czasu - rzadziej. Zdarzyło się, że w Kowańcu koło Nowego Targu zgubił przy wyciągu narciarskim brewiarz - znalazła go życzliwa dusza i odniosła do kurii w Krakowie (podobna sytuacja miała miejsce w Tatrach).
Kuściót w Ochotnicy Dolnej (fol U Wfasiuk)
Gorce
Gorce, podobnie jak inne górskie okolice, ks. kard. Karol Wojtyła odwiedzał bardzo często również jako duszpasterz - byty to wizytacje, spotkania oazowe, bierzmowania i inne uroczystości parafialne. W programie wyjazdów starał się zawsze znaleźć miejsce na wycieczkę w góry - zwykle były to krótkie wypady.
Do spotkań z młodzieżą oazową ks. kardynał przywiązywał bardzo dużą wagę, nie szczędząc sił i czasu. W tym miejscu można mnożyć opowieści uczestników tych spotkań. W kronice parafialnej w Olszówce czytamy taki zapis ówczesnego proboszcza ks. Stanisława Szańcy: „ks. kard. Wojtyła był bardzo serdecznie ustosunkowany do oazy i kiedy tylko odbywały się w Olszówce rekolekcje oazowe zawsze przybył na każdy turnus i brał udział szczególnie w imprezach przy ognisku w tzw. »raju«. Siadywał wtedy na ławeczce, którą wkrótce nazwano »ławką kardynalską*. Młodzież urządzała księdzu kardynałowi serdeczne owacje i zapraszała do Olszówki". I jeszcze jedna notatka z stycznia 1976 roku: „Na zakończenie rekolekcji przybył ks. kard. Wojtyła i wziął udział w zakończeniu rekolekcji oazowych. W przemówieniu wspomniał jak ważną rolę w życiu Kościoła odgrywa młodzież. Pamiętne są Jego słowa: »Wszyscy stawiamy na młodzież«
Ostatni raz był w Olszówce 4 sierpnia 1978 roku - trafił akurat na „wizytę" służby bezpieczeństwa składaną na plebani. Ostro zarzucano ówczesnemu proboszczowi nielegalność spotkań oazowych. Funkcjonariusze wycofali się na widok ks. kardynała. Zdenerwowany zajściem ks. proboszcz prosił ks. kardynała, aby zmienił mu parafię, ponieważ brak mu zdrowia clo takich utarczek (do Olszówki stale przyjeżdżała młodzież na spotkania oazowe i podobne sytuacje powtarzały się). Po krótkim namyśle ks. kardynał miał obiecać, że rozważy sprawę w przyszłym roku. Słowa nie dotrzymał - nie zdążył, bowiem był już wtedy w Watykanie, a ks. proboszcz Szańca przybył z pielgrzymką parafian z Olszówki do Następcy św. Piotra.
W latach siedemdziesiątych, między innymi również w Rdzawce, odbywały się podczas wakacji zloty młodzieży przeżywającej oazowe rekolekcje zwane Dniami Wspólnoty. Częstym gościem był ks. kardynał Wojtyła. Zwykle przewodniczył Mszy św. przy polowym ołtarzu ustawionym obok kościoła, a potem przy
Ks. kurii. K. Wojtyła w czasie wizytacji w Szczawie rozmawia!z legendarnym kapitanem AK Janem Cieślakiem ps. „Maciej" (fot. arch.)
Stara kapliczka w Rzekach (fot T Wiasiuk)
Gorce
prowizorycznym stole, wraz ze zgromadzonymi spożywał prosty, oazowy posiłek.
W łatach 1973-1974 ks. kardynał często odprawiał Msze św. na fundamentach powstających kościołów - taka Msza św. połączona z opłatkiem z kapłanami rocznika 1971, miała miejsce 25 stycznia 1978 r. w kaplicy w Rabce-Zarytem wspomina ówczesny proboszcz, ksiądz Ryszard Gołuch.
„Jako młodszego wikarego skierowano mnie do pracy w szkole w Ponicach i Rdzawce, a następnie w Kurii zdecydowano, że powinienem spróbować swoich sił także w szkole średniej" -tak ks. Mieczysław Maliński wspomina czasy, gdy został katechetą w liceum w Rabce-Zdroju -„Ksiądz Wojtyła przyjeżdżał do nas na rekolekcje sześć razy, rok po roku od 1953 do 1958. Po pierwszym pobycie Wojtyły zapytałem swoich uczniów: kogo chcecie aby przyjechał do was w tym roku? Mimo, że przyszły Papież głosił »trudne kazania« (zmuszały uczniów do samodzielnego myślenia) - wszyscy jednym tchem odkrzyknęli, że chcą księdza Wojtyłę. Charakterystycznym było to, że dłuższą chwilę przed rozpoczęciem rekolekcji ksiądz Wojtyła spacerował przed Kaplicą Zdrojową (dzisiaj kościół parafialny pw. św. Teresy) i rozmawiał indywidualnie z poszczególnymi uczniami. Podobnie było po skończeniu kazań. Co roku wydeptywał ze swoimi słuchaczami ścieżkę od Kaplicy Zdrojowej do rogu Nowego Światu i ul. Orkana. Zabierałem księdza Wojtyłę do moich rabczańskich przyjaciół, by poznał domy młodzieży, do której kieruje słowa rekolekcji."
Rabczanka Władysława Franczak była wówczas uczennicą i zapamiętała górskie wędrówki
Kościół w Niedźwiedziu, pamiętający czasy wędrówek Ojca Świętego -spłonął. Ocalał z niego tylko ten aniołek (mai. Ł. Kasina)
(fol. U. Własiuk)
Bywają i takie spotkania przy szlaku w Gorcach (fot. U. Własiuk)
ks. Karola Wojtyły z ks. M. Malińskim w Gorce -m.in. na Madejową i Stare Wierchy. „To od nich usłyszałam słowa »góry stoją bliżej nieba«, wykorzystane potem w jednej z piosenek".
Jednak najważniejsze „papieskie" miejsce w Gorcach, to Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem
Córce
134
750
Przełęcz Przyslop
RZEKI
Papieżówka
Niedźwiedź
"Orkanówka"
Nowa Polana
Czoło Turbacza \1275 _
Przełęcz
Borek
Polana
Bieniowe,
Polana Jaworzyna Kamienicka
Młynne
kt284 •\ Kiczora
OCHOTNICA GÓRNA
OCHOTNICA
DOLNA
Przełęcz
Knurowska
Bukowina
Waksmundzka
Lubań
Dolina Dunajca
Geń&um Rodni
Szlaki turystyczna Szosy
Kośololy
Rzakl
KROŚCIENKO NAD DUNAJCEM
ŁOPUSZNA
SZLAK PAPIESK
Koninki
Stary Sącz Limanowa
i im MWr ilr ii
'FJwyb
Gore
1220
Kaplica j
Papieska
* 1138 Bukowina Miejska ,
KO WA NIEĆ
Polana
Brożek
I LUDŹMIERZ
*.......
NOWY TARG
-— Turbacz
"" Rabka Zdrój 1310
Stare Wierchy (983)
Madejowa (815)
\Sieć ścieżek Papieskich w Rabie Wyżnej
I
a
Jak głosi napis na pamiątkowej tablicy, osadzonej na ścianie, została „...wzniesiona ku czci świętego Stanisława biskupa krakowskiego na 900-lecie męczeństwa l 079-I 979, dedykowana Janowi Pawłowi Ii - pierwszemu Papieżowi z rodu Polaków, z okazji Jego pielgrzymki do Macierzy, a szczególnie na Podhale w dniu 8 czerwca 1979 roku”.
Wszystkich miłośników gór, warto zachęcić do wycieczki w to niezwykłe miejsce. Prowadzi tam turystyczny szlak w kolorze żółtym, biorący początek w letniskowej dzielnicy Nowego Targu -Kowańcu. Szlak przebiega drogą dojazdową do schroniska PTTK na Turbaczu, w związku z czym -nawet w zimie i niezależnie od grubości pokrywy
Gorce
śnieżnej - jest owa droga utrzymywana.
Kaplicę wybudowano, na słynącym z walorów widokowych, górnym skraju malowniczych Polan Bukowina, w odległości około 30 minut marszu od Turbacza (131 lm) - najwyższego wzniesienia w Gorcach,
„Od ostatniego przystanku komunikacji miejskiej w Kowańcu - opisuje trasę A. Matuszczyk - wyruszamy w górę wśród domów Osiedla Kowaniec, drogą wznoszącą się na łąki, a po przekroczeniu potoczku, Wądrożem w górę. Na prawo widać grzbiet i szczyt Czarnotówki (76ó m), a w dali panoramę Tatr. Mijamy dom przysiółka Oleksówki (pod lasem stoi murowana kaplica Matki Bożej Różańcowej) i wchodzimy w świerkowy las, jednostajnie w górę. Z kolejnej łąki można podziwiać Tatry oraz grzbiet Bukowiny Obidowskiej. Za kapliczką, z figurą Matki Bożej, podchodzimy lasem świerkowym na główny grzbiet Bukowiny Miejskiej, zwany także Oleksówką (od Kowańca 45 minut). Przez Polanę Dziubasówkę, żółty szlak zmierza płasko na północ, a następnie świerkowym lasem na Polanę Bukowinkę - do znaczniejszego wyrębu z widokami na bliski grzbiet Hrubego oraz na Pasmo Podhalańskie i sylwetę Babiej Góry w oddali. Odtąd, lasami świerkowymi w górę, do spiętrzenia stoku Bukowiny Miejskiej i na Polanę Rusnakową. Wyżej, połączenie grzbietów oraz skrzyżowanie szlaków: żółtego i czarnego z Klikuszowej (od wyjścia z Kowańca 1 goclz. 15 min.). Idziemy skrajem młodników świerkowych i rozległego ciągu polan Bukowina, z widokiem na coraz bliższą kopułę szczytową Turbacza. Na prawo, szczyt Bukowiny Miejskiej (1138 m). Droga obniża się w zagłębienie terenu na polanach
Kapliczka dziękczynna maiki poety Władysława Orkana, za powrót syna z wojny, stoi przy jaworowej drodze do Orkanówki. W tle wzgórze Pustka (fot. U Własiuk)
Pachnąca, wiosenna łąka koto domu Władysława Orkana ~ w głębi Slamui-chowski Gron, z prawej rząd jaworów sadzonych ręką poety (fot. U, Wląsiukl
Bukowina. Mijamy kapliczkę na stupie, z Figurką Matki Bożej. Z lewej strony, na stoku Turbacza, widać polanę Bukowinę Obidowską, na której stoi turystyczne schronisko harcerskie „Bene". Skrajem lasu świerkowego i następnie polanami Bukowina,
136
Msza św przed kapliczką MB limanowskiej pod Gorcem (mai na szkic ks. Sl Wojcieszak, fol. T. WTasiuk)
Gorce
szlak żółty doprowadza do kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców - całość przejścia od Kowańca 1,45-2 godzin."
Kaplicę wznieśli nowotarscy górale, w tempie iście ekspresowym, z inicjatywy i fundacji Czesława Pajerskiego. Spodziewano się, że Ojciec Święty odwiedzi Turbacz w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. W noc przed wizytą Papieża w Nowym Targu, przy pachnącej świeżym drewnem kaplicy, zgromadzili się przy płonącej watrze jej budowniczowie z Czesławem Pajerskim na czele i sporo turystów.
Kaplica stanęła w terminie, tuż przed przybyciem Dostojnego Gościa, jednak Ojcu Świętemu zabrakło czasu, aby ją nawiedzić i poświęcić. W czasie Mszy świętej, którą odprawił na lotnisku w Nowym Targu - 8 czerwca 1979r., górale wręczyli Mu symboliczne klucze do -jak to określili - „Waszej, Ojcze Święty, bacówki", czyli do kaplicy na Turbaczu.
W 1985 roku również nie doszła do skutku, tak oczekiwana, wizyta na Turbaczu (papieski helikopter "wylądował wówczas w Dolinie Chochołowskiej), ale Papież pamiętał o gorczańskiej kaplicy, ofiarowanej Mu przez górali w 1979 roku. Przekonał się o tym Andrzej Tomczak, który w roku 1998 w Castel Gandolfo, ofiarował Ojcu Świętemu zestaw kolorowych fotografii kaplicy i jej otoczenia. Papież przeglądnął je z zainteresowaniem i powiedział „Tak, to tam
Gorce
na mnie wtedy czekali...".
Drewniana konstrukcja kaplicy, jest zbudowana na planie krzyża Virtuti Militarii, a jej dach zdobią orły polskie z kilku epok historycznych. Napis na drzwiach wejściowych głosi: „Pasterzowi RP - pasterze - 1979”, „Do Twej dążym kaplicy 1079-1979". Przy wejściu, znajduje się okolicznościowa tablica, ufundowana z okazji ponownej bytności Ojca Świętego w Polsce w roku 1983,
Historię kaplicy na Turbaczu, zapoczątkowała kapliczka przy żółtym szlaku turystycznym, postawiona przez Czesława Pajerskiego, wielkiego patriotę - społecznego opiekuna zabytków na polskim Podhalu, Orawie i Spiszu. Kapliczka ta, to rosochaty pień smreka, skrępowany drutem kolczastym, z wbitymi weń trzema bagnetami. Symbolizują one trzy armie: niemiecką, sowiecką i słowacką, które we wrześniu 1939 roku zaatakowały Polskę. To ten pień, ze znakiem Polski Walczącej, kryje - czczoną przez górali od dziesiątków lat, maleńką figurkę Matki Bożej Leśnej w koronie, stojącą pomiędzy trzema konarami. Konarów bronią hełmy polskiej piechoty, polskiej kawalerii i polskich zdobywców Monte Cassino. W czasie budowy kaplicy dla Ojca Świętego w 1979 roku, stara kapliczka, którą stale niszczyła bezpieka za patriotyczne przestanie, znalazła schronienie w jej prezbiterium. Belkowanie drzwi kaplicy wyobraża kształt polskiego orla. Za kaplicą, znajduje się pomnik katyński. Wszystko to, symbolizuje w barwny sposób istotne fragmenty historii Polski. Kaplicę, uznaje się także za wyraz hołdu dla gorczańskich partyzantów z okresu II wojny światowej - na lewej bocznej ścianie przypominają o tym tablice, poświęcone
Hala Długa na Turbaczu (fol. M. Własiuk)
Z niwa w Niedźwiedziu - widok na Turbaczyk i Slarmachowski Gron (fot U Własiuk)
poległym partyzantom z I Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Stąd również inna, używana nazwa kaplicy-partyzancka.
Gorce, przez całą okupację stanowiły centrum partyzantki na Podhalu. W Szczawie jest muzeum, poświęcone pamięci tych walk.
Gorce
Na podstawie zdjęcia W. Śliwińskiego Iz lewej) sporządzono w Podhalańskiej Pracowni Architektonicznej Jana Karpiela Bułecki wizualizacje U prawej) i projekt Szałasowego Ołtarza. Ciesiołkę wykonali Wojciech i Maciq Trzebunie z Kościeliska i materiału ofiarowanego przez Stanisława Gruszkę z Dzianisza. Krzyz wykuł
kowal Stanisław Gąsienica Byrcyn z Zakopanego. Głaz - pomnik potozyłi Teresa Janik i Włodzimierz Jaworski - gospodarze schroniska na Turbaczu Ołtarz stanął w miejscu ofiarowanym na ten cel przez właścicieli polany Jana i Franciszka Zapotocznych z Obidowej. Projekt i wszystkie prace zostały wykonane bezinteresownie.
13 września 2003 roku ołtarz został poświęcony i odbyła się przy nim pierwsza Msza św. w intencji Ojca Świętego Jana Pawła U.
W sezonie turystycznym w kaplicy odprawiane są Msze święte w niedziele i święta, dla baców, juhasów i turystów, na ołtarzu z dwutonowej granitowej skały, przed wizerunkiem - rzeźbą autorstwa Michała Batkiewicza, przedstawiającą Matkę Bożą Bolesną Królową Gorców. Wiernych, wzywa na nabożeństwa dzwon, zawieszony na piętnastometrowej, drewnianej dzwonnicy.
Właśnie w tej kaplicy, o szczególnej wymowie, przy polowym ołtarzu ekumenicznym, odbywały się słynne „ślebodne" Msze święte za Ojczyznę, odprawiane przez księdza prof. Józefa Tischnera - kapelana Związku Podhalan, przyjaciela Ojca Świętego. Pierwszą taką Mszę, odprawił ks. J. Tischner w pierwszą niedzielę sierpnia 1981 roku (w rocznicę akcji „Burza" i Powstania Warszawskiego). Potem Związek Podhalan posta¬
nowił, aby Msze na Turbaczu, nazywane też „Mszami ludzi gór", odprawiane były corocznie w drugą sierpniową niedzielę. Na zakończenie Mszy śpiewano: „Zatonie, zatonie piórecko na wodzie, ale nie zaginie nuta o śłebodzie”.
W 1994 roku, na Mszę świętą w turbaczowej kaplicy - ks. Józef Tischner przywiózł z Casteł Gandolfo kielich - dar od Papieża dla gorczańskiej bacówki. Powiedział przy tym: „Wcora rano^wi-dziołeJc sie z Ojcem Świętym. Powiedziof: „chodzicie moimi drogami". Był bardzo wzruszony. Pedziół: Jo byk juz nie wysed". I z tego wzruszenio doi kaplicy na Turbaczu prezent. Jest to piękny kielich z herbem papieskim i patena. Jo myślę, ze niejedno szlachetno parafia w Polsce by pozazdrościła kielicha od Ojca Świętego. Kaziu - zwrócił się do ks. Krakowczyka - to teraz już gazduj tu na cale
Gorce
sto procent kaplicom i kielichym".
28 czerwca 2000 roku ks. prof. J. Tischner zmarł, ale tradycja Mszy sierpniowych, którą za-począ t kował - pozos tata.
Warto też dodać, że budowniczy kaplicy -Czesław Pajerski (zm, w lutym 2000 roku), był przez wiele lat, za jej wystawienie, szykanowany przez władze PRL, a wprowadzony od 1981 roku stan wojenny, stworzył dla jego prześladowców wyjątkowo korzystny klimat.
Od kaplicy roztacza sit,- malowniczy widok na Tatry, Kotlinę Nowotarską z Ludźmierzem oraz na bliski stożek Bukowiny Miejskiej. Na dalszym planie, na prawo, widać Pasmo Podhalańskie oraz Babią Górę z Pasmem Policy. Patrząc, od progu tej świątyni, na piękno otaczające nas dokoła - trudno nie przyznać racji ks. Kazimierzowi Krakowczyko-wi, pełniącemu Służbę Bożą w tej niezwykłej kaplicy - kapelanowi Grupy Podhalańskiej GOPR, iż .....największym i najwspanialszym Bożym San¬
ktuarium jest przyroda".
5 czerwca 1997 roku, grupa kardynałów i biskupów, spływająca przełomem Dunajca ze Sromowiec Kątów, widziała papieski śmigłowiec nad Krościenkiem, Szczawnicą i zbiornikiem Czorsztyńskim, a liczni górale oglądali helikoptery nad Nowym Targiem, Dębnem i Niedzicą. Tak więc, Ojciec Święty z powietrza odwiedził Matkę Bożą Królową Gorców w swej „papieskiej bacówce" na Turbaczu i mógł popatrzeć z góry na polany Bukowina. Przeleciał potem nad Koninkami, gdzie ludzie spodziewali się papieskich helikopterów i pilnie ich wypatrywali: nadleciały wreszcie od strony Turbacza, kierując się wzdłuż doliny potoku Koninki dotarty do Potaczkowej i zatoczyły
Ołtarz powstańców AK z wizerunkiem MB Ludźmierskiej w kos'ciele parafialnym w Szczawie (fol T. Własiuk)
139
Fragment ekspozycji w Muzeum Armii Krajowej w Szczawie (fol. T. Własiuk)
140
Zdjęcie papieskiej bacówki - kaplicy na Turbaczu wykonane z helikoptera, w czasie przelotu Ojca Świętego (arch. T. Kochański)
szeroki łuk w lewo w stronę Raby Wyżnej i Rokicin. Tom je także widziano - czuwający mieszkańcy Rokicin ułożyli nawet wielki, powitalny napis z kwiatów. Górale i letnicy wybiegali przed domy i machali czym kto miał - rękami, chustkami, gałązkami.
Gorce
Byłam świadkiem przelotu nad Koninkami i widziałam białe helikoptery na błękitnym niebie. Wzruszenia nie da się opisać. On był tak blisko -gór i ludzi. Radosny, świąteczny nastrój potęgowała wspaniała, słoneczna pogoda i bardzo dobra, w tym dniu. widoczność. Z wysokości lotu, Ojciec Święty miał na pewno wspaniałe widoki na wszystkie, tak umiłowane, dobrze znane góry.
30 czerwca 1997 roku, przybyła na Turbacz grupa duchownych. Wpis do księgi pamiątkowej w schronisku: „Posłuszni wezwaniu Ojca świętego Jana Pawła II: „Chodź na Turbacz", przyszliśmy, zobaczyli, ucieszyli się i dziękujemy za to Bogu z nadzieją że się tu jeszcze spotkamy. Serdeczne podziękowanie składamy za gościnność. błogosławimy z całego serca - ks. Tadeusz Rakoczy, ks. Stanisław Dziwisz, ks. Mieczysław Lukaszczyk, br. Tomasz Chmura, ks. Jacek Konieczny". Duchowym współtowarzyszem wycieczki był... sam Ojciec Święty. Znamienici goście •przynieśli bowiem Jego autograf na Firmowym papierze z herbem papieskim: „Turbacz, 5 czerwca 1997 - Jan Paweł II"
Rozszyfrujmy; ksiądz Tadeusz Rakoczy -biskup, ordynariusz diecezji bielsko-ż.ywieckiej, ksiądz Stanisław Dziwisz - sekretarz osobisty Jego Świątobliwości obecnie biskup, ksiądz Mieczysław Łukaszczyk - prałat, proboszcz parafii św. Katarzyny w Nowym Targu, br. Tomasz Chmura - ksiądz dr, wykładowca PAT, ks, mgr Jacek Konieczny — wikariusz parafii Czernichów koło Krakowa.
28 października 1996 r. udała się do Ojca Świętego grupa samorządowców z Małopolski. Wśród nich znalazł się Władysław Bulanda. Wszyscy podchodzili kolejno do Ojca Świętego, przedstawiali
Gorce
się, całowali pierścień, ofiarowali upominki. Atmosfera spotkania była tym bardziej wzruszająca, że Ojciec Święty był zaledwie tydzień po operacji. Przyklękając, W. Bulanda przedstawił się: „Kamienica w Gorcach" i szybko dodał „Ojcze Święty zapraszamy w Gorce!”. Ojciec Święty wyraźnie poruszony i ucieszony serdecznie przytulił jego głowę i obiema dłońmi mocno ścisnął rękę Bulandy, a wskazując
•y s/? /' Ą
Wpisy do księgi pamiąlkowej schroniska na Turbaczu
Widok na Zalew Czorsztyński i Pieniny z okolicy Przełęczy Knurowskiej (fot U Własiuk)
na obraz przedstawiający Gore - dar sejmiku samorządowego województwa nowosądeckiego, powiedział: i„0 moje Córce - pozdrówcie ode mnie ie Córce, moje kochane Gorce. Byłem tam u was, byłem ... Szczawa, Kamienica ... pamiętam. Wróciłbym na te szlaki, chętnie bym pochodził, odwiedził, ale teraz to mi chyba nie dadzą...".
To widoczne przywiązanie Ojca Świętego do polskich gór - wycisnęło niejedną łzę.
Kościółek w Łopusznej - rodzinnej parafii ks. prof. I Tischnera (fol U Wtasiuk)