1 of 23

PRZYWRÓCIĆ GŁOS NIEZŁOMNYM NIEOBECNYM NA LEKCJACH HISTORII

Konkurs zorganizowany przez Szkołę Podstawową Nr 21 z oddziałami integracyjnymi im. św. Jana Pawła w Zespole Szkolno-Przedszkolnym Nr 3 w Nowym Sączu.

80 rocznica męczeńskiej śmierci św. Ojca Maksymiliana Marii Kolbe

2 of 23

To Twoja troskliwość i odwaga kazała Ci otworzyć w czasie wojny drzwi Niepokalanowa dla chorych, głodnych, rannych i wystraszonych. Z miłości do drugiego, nieznanego człowieka oddałeś swoje życie. Chciałbym, abyś nie był zapomniany, abyś był w szkolnych podręcznikach; aby poznały Ciȩ wszystkie polskie dzieci, bo mój ojciec będąc w szkole wiȩcej wiedzial o generale Świerczewskim niż o Tobie. Niech blask świecący nad Tobą przypomina wszystkim o Twoim szlachetnym życiu. Szkoda, że dobrzy ludzie nie mogą żyć wiecznie.

Św. Ojcze Maksymilianie, dziękuję Ci, że swym krótkim życiem, pełnym życzliwości i dobroci pokazałeś jak należy żyć i wciąż jesteś wzorem dla nas wszystkich. Tyle było w Tobie pogody ducha, mądrości i dobroci, że dzięki temu wróciłeś ludziom wiarę i nadzieję. Twoje „złote myśli” budowały i umacniały ludzi w trudnej, życiowej drodze.

3 of 23

Urodziłeś się jako Rajmund, nie na salonach, ale w biednej rodzinie. Nigdy nie zaznałeś bogactwa. Rodzice dbali, abyś chodził do kościoła i codziennie modlił się. Może dlatego upodobała Cię sobie Matka Boska i objawiła Ci się aż dwa razy. Myślę, że Ona wiedziała, że będziesz Jej wiernie służył.

4 of 23

Twój zapał i chęć do nauki, Twoje najwyższe oceny w seminarium to dowód na to, że prosty, biedny człowiek niczym, oprócz ubóstwa, nie różni się od bogacza.Wysłano Cię nawet na studia do Rzymu, gdzie celująco obroniłeś dwa doktoraty. Przeczytałem, że gdy wręczono Ci drugi dyplom to rektor uczelni napisał w aktach proroczą opinię „ młody święty”. Na pewno nie było Ci łatwiej niż nam dzisiaj – mamy Internet, smartfony , poruszamy się samochodami i - w przeciwieństwie do Ciebie - ciągle narzekamy.

5 of 23

Wiem, że już w seminarium przyjąłeś imię Maksymilian, a potem, już po złożeniu ślubów wieczystych przyjąłeś imię Maria. W Rzymie złożyłeś śluby kapłańskie i tam też odprawiłeś swoją pierwszą mszę. Szukałem informacji, czy w tej wielkiej uroczystości towarzyszyli Ci rodzice – niestety nie znalazłem konkretnej odpowiedzi (Twój dom był wówczas „rozwiązany”). Pomyślałem, że mogę być Bogu wdzięczny, gdyż moi rodzice zawsze są ze mną we wszystkich ważnych chwilach; chcę zawsze być ich radością.

6 of 23

W 1919 r. wróciłeś do wolnej Polski i od razu, tak jak reszta Polaków, zabrałeś się do pracy. Przekonałem się, że jesteś dobrym organizatorem - w rekordowym tempie uzyskałeś teren od księcia Druckiego – Lubeckiego i wybudowałeś potężny klasztor, który nazwałeś Niepokalanowem. Wyprzedziłeś swoje czasy, bo już 100 lat temu doceniłeś rolę mediów wydając miesięcznik „Rycerz Niepokalanej”. Uczysz nas, byśmy nie bali się walczyć o cel, byśmy szli naprzód, rozwijali się.

7 of 23

Chciałeś, aby cały świat czcił Niepokalaną, wyruszyłeś więc na misje. Znalazłem Cię w Japonii, Indiach, Rzymie. W Japonii poszukiwali profesora, dostali piękny klasztor. Wybudowałeś „Ogród Niepokalanej”- bez funduszy, bez znajomości kraju i języka i przy słabym zdrowiu. Cudowny medalik Maryi, o którym mówiłeś „kulka na zło” był zawsze z Tobą. Wiem, dziś powiedziałbyś nam – odwagi w planowaniu, cierpliwości i ze spokojem znoś trudności!

8 of 23

W Japonii zapoznałeś się z radiofonią i po powrocie do Polski założyłeś radiostację - sygnałem była pieśń maryjna „Po górach, dolinach”. Marzysz o uruchomieniu telewizji, planujesz zbudowanie lotniska, a drukarnie wyposażyłeś w najnowocześniejszy sprzęt. Nigdy nie marnujesz ani chwili, a my ?.... często swoje projekty odkładamy na bok, bo.....nie mamy czasu. Chciałbym być tak dobrze zorganizowanym jak Ty!

9 of 23

Bracia w Niepokalanowie prowadzili życie surowe i ubogie. Miałeś 2 habity, jeden był „wyjściowy”. Mieliście również wspólne „wyjściowe buty”, na co dzień chodziłeś w starych sandałach. Na pamiątkę Twojego życia w ubóstwie postaram się wyrzec nadmiaru rzeczy; oddam je potrzebującym. Dzięki Tobie będę pamiętał o dzieciach chorych, biedniejszych i głodnych.

10 of 23

We wrześniu 1939 r. czarne chmury zawisły nad Niepokalanowem. Niemcy aresztowali Cię, a gdy po kilku miesiącach wróciłeś to zastałeś Niepokalanów zrujnowany. Otwarłeś bramy klasztoru dla uciekinierów, rannych, głodnych, dla Żydów. Starasz się, aby klasztor był samowystarczalny, więc otwierasz piekarnię, pralnię i mnóstwo warsztatów. Hodujecie nawet kury. To tylko rozwścieczyło Niemców i ponownie aresztowali Cię - najpierw torturowali Cię na Pawiaku, potem przewieziono Cię do Auschwitz.

11 of 23

Od chwili, gdy wysiadłeś z bydlęcego wagonu i przywitała Cię szydercza brama „Praca czyni wolnym” rozpoczęła się Twoja droga krzyżowa – szykany, pogarda i poniżenie. Najpierw przebrano Cię w łachmany i przydzielono Ci nr 16 670 – odebrano Ci twarz, jesteś tylko numerem. Mimo, iż wiedziałeś, że Niemcy zwalczają księży, zawsze podkreślałeś, że jesteś katolickim kapłanem. Karano Cię za to okrutnie i kierowano do najcięższych prac. Znosiłeś to zawsze ze spokojem i godnością.

12 of 23

Wkrótce po przybyciu do Auschwitz obozowy krwawy kapo pobił Cię do nieprzytomności. Tylko dzięki współczującym Ci więźniom znalazłeś się w obozowym szpitalu. Tu nie użalasz się nad sobą, lecz nad innymi. Dobrocią i dobrym słowem uspokajałeś chorych, spowiadałeś i pocieszałeś. Gdy będzie mi źle to zawsze myślą wrócę do Ciebie; każdy ból przytulę do Ciebie, bo Ty zrozumiesz.

13 of 23

Nie było dnia bez kopniaków, wyzwisk i szyderstw. Niektórzy esesmani bili po głowie i twarzy rzemieniem okutym w ołów. Kierowano Cię do najcięższych prac, bito Cię - a Ty z godnością i dumą przyjmowałeś wszystkie ciosy, obelgi i słowa. A głód narastał z każdym dniem. Usiadłem w ciszy i rozmyślam..... Ojcze Maksymilianie, za co Ty tak cierpisz?

14 of 23

Ci, którzy przeżyli mówią, że nigdy się nie denerwowałeś.Nawet w tym oświęcimskim piekle potrafiłeś uśmiechać się ciepło do współwięźniów. Oglądam Twoje zdjęcia – zawsze masz takie dobre, spokojne oczy. A Niemcy mówili, że Twój wzrok jest przenikliwy i nie mogli go znieść. Krzyczeli do Ciebie „Patrz na ziemię, nie na nas!”

15 of 23

29 lipca uciekł z obozu więzień # 14 156, a to oznaczało, że 10 osób z jego bloku zostanie skazanych na śmierć głodową. Trzymali was na placu bez jedzenia i picia dzień i noc. Potem zaczęło się odliczanie.Obok Ciebie Ojcze stał więzień # 5659, którego Niemcy wybrali na śmierć. Gdy usłyszałeś jego rozpacz „Jak mi żal żony i dzieci które osierocę” to zadziwiłeś wszystkich; szeregi więźniów zamarły.

16 of 23

Wyszedłeś z szeregu, zdjąłeś czapkę i stanąłeś na baczność przed Niemcem. Usłyszałeś „czego chce ta polska świnia?” a Ty odpowiedziałeś mu z godnością, że “jesteś polskim księdzem katolickim i chcesz umrzeć za tego ojca rodziny”. Nawet Niemca zamurowało i stał się cud – wyraził zgodę, choć za Twoją odwagę mógł Cię dołączyć do wybranej dziesiątki. Więźniowie w szeregu odczuli ulgę; że to nie oni, bo przecież nikt nie chce umrzeć. Dopiero później pojęli Twój heroiczny czyn - że nawet w obozie jest miejsce na bohaterstwo.

17 of 23

Zaprowadzono was do bunkra, gdzie czekała was okrutna śmierć. Najpierw zmusili was do zdjęcia pasiaków i nagich wrzucono na zimną, cementową posadzkę. Strażnik zamykając drzwi celi okrutnie zażartował ”zdechniecie tu jak tulipany”, a Ty odpowiedziałeś mu modlitwą. Dajesz mi siłę i uczysz przebaczać tym, którzy mnie skrzywdzili. Nie będę też obojętny wobec trudności moich kolegów.

18 of 23

Tym razem było jednak inaczej, bo z Twojej celi dobiegały głosy modlitwy, odmawianie różańca i litanii; śpiewy pieśni maryjnych. Przerywano modlitwę tylko wówczas, gdy Niemcy otwierali drzwi celi, gdyż niektórzy z więźniów czołgali się do nich, błagając ich o wodę i chleb. W odpowiedzi dostawali kopniaka w brzuch, co zwykle kończyło się śmiercią. Ty Ojcze czuwałeś nad konającymi, spowiadałeś ich w swoich ramionach a potem robiłeś krzyżyk na czole. Nawet Niemcy mówili „ten ksiądz to porządny człowiek – takiego tu jeszcze nie mieliśmy”.

19 of 23

14 sierpnia, po 386 godzinach w celi śmierci odszedłeś do Niepokalanej, na spotkanie z którą czekałeś całe życie. Teraz już zdobyłeś obydwie korony – nie tylko oddałeś Maryi swoją czystość ale poświęciłeś też swoje życie. Maryjo, przytul Go z miłością do swojego serca.

NIENAWIŚĆ NIE JEST SIŁĄ TWÓRCZĄ, SIŁĄ TWÓRCZĄ JEST MIŁOŚĆ

20 of 23

Nikt nie oddał Ci należnej czci, nikt nie dokonał należytego obrządku wobec martwego ciała - włożono Cię do drewnianej skrzyni i spalono. Została po Tobie tylko smużka dymu.

Ciekawe,jak czują się Niemcy stojąc pod Twoim obrazem; czy oddają Ci hołd jako ofierze,którą zamordowali ich rodacy? Czy proszą o wybaczenie?

Ojcze Maksymilianie, zawsze będziesz dla mnie wzorem, jak okazywać ludziom, że są dla nas ważni; jak współczuć i dzielić się nadzieją. Nigdy nie narzekałeś, uczyłeś pokory i pokonywania przeciwności losu. Odmieniłeś moje serce i pokazałeś, co jest w życiu ważne.

21 of 23

Twoje wyniesienie na ołtarze było pewnym fenomenem w historii kościoła. Zostałeś beatyfikowany przez papieża Pawła VI w 1971 r. jako wyznawca a kanonizowany w 1982 r. przez Jana Pawła II jako męczennik za wiarę. W tej uroczystości wziął udział Franciszek Gajowniczek, ten którego ocaliłeś w Auschwitz. W 1972 otrzymałeś również pośmiertnie Złoty Krzyż Virtuti Militari i tym samym zaliczono Cię do najwspanialszych Polaków – bohaterów.

22 of 23

23 of 23

Pracę multimedialną wykonałem przy pomocy starszego brata, absolwenta mojej polskiej szkoły, który obecnie jest uczniem katolickiej szkoły średniej St. Joseph by the Sea w Nowym Jorku.

Swoją pracę wykonałem w oparciu o wspaniałą książkę redaktora T. Terlikowskiego „Maksymilian Kolbe; biografia świętego męczennika”. Obejrzałem również filmy na kanale You Tube, polecane przez organizatora konkursu.

Zdjęcia pochodzą z w/w publikacji oraz zasobów Internetu. Wiersz i rysunek są własne.

Podkład muzyczny:

        • „Nocturne in C sharp Minor”
        • „Ave Maria”
        • „Pie Jesu”

ŚW. OJCZE MAKSYMILIANIE

Zupełnie nieoczekiwanie stanąłeś na mojej drodze. Odszedłeś...... a jednak pozostałeś.

Żabusia