Dotarłem na miejsce. Piękny dom.
Zresztą nawet gdyby był brzydki, nie umiałbym stwierdzić, że jest brzydki.
Nie znam się aż tak na budownictwie.
Zapukam. Od początku miałem taki zamiar.
Właściwie odkąd się urodziłem.
Puk, puk…
Kto tam?
Czy mieszka tu pani Kwiatek?
Nie, pani Kwiatek tu nie mieszka.
Tutaj mieszka pan Koleżka.
Czy wobec tego mogę wstąpić na herbatę?
Nie…
…ale może pan wstąpić tak po prostu.
Jak gdyby nigdy nic.
I gdzie jest ten pan Koleżka? Czy jest obecny?
Tak, to ja. We własnej osobie.
Czyli mieszka pan tu sam, jak mniemam.
Sam jak palec.
I lubię jak ktoś mnie odwiedza.
Pewnie, że w towarzystwie raźniej.
Smutek mniej doskwiera, no i można wymienić się informacjami ze świata.
To prawda, w świecie zawsze coś się wydarza, a tu w moim pustym mieszkaniu niewiele.
I dlatego zaprasza pan znajomych.
Nie, zwykle sami się wpraszają
Albo przypałętają się przypadkowe osoby, tak jak pan.
Ale to też zależy
Od czego?
Od mojego nastroju. Bywam niemiły.
Nie wierzę.
I słusznie, bo żartowałem. Ha, ha!
Zawsze staram się być miły, choć to szkodzi mojemu zdrowiu.
Cierpię na depresję.
Nie mówi się o takich rzeczach jak depresja. To w złym tonie.
Ale skoro o wilku mowa, to…
…ja też cierpię na depresję.
Ale i tak nie pójdę do lekarza. Nie ufam wszelkiej maści psychiatrom i terapeutom. Zraziłem się.
No właśnie, oni tylko wyłudzają od nas dane wrażliwe i wykorzystują do swoich niecnych celów.
Podboju świata, zdobycia jeszcze większej władzy i jeszcze większych pieniędzy.
A te ich teorie spiskowe, że my, Bogu ducha winni pacjenci, miewamy paranoje – uszy więdną od samego słuchania.
Ja, na wypadek gdyby jakiś lekarz psychiatra, za bardzo chciał mnie zmienić, prowadzę produkcję bomb atomowych.
Czy to aby bezpieczne?
W zupełności.
To produkcja małoskalowa. Wyłącznie na użytek własny.
Pokazać panu?
Chętnie.
Wyjdźmy więc na pole.
Myśli pan, że jedna bomba atomowa starczy, aby unicestwić jednego psychiatrę albo psychologa?
To potężni ludzie.
Myślę, że tak. Niech pan tylko spojrzy, jakie dorodne okazy.
A te tyczki tu po co?
Dla wzmocnienia łodygi. Żeby mi się bomby nie płożyły po ziemi i żeby ich chwasty nie zagłuszyły.
Rzeczywiście wspaniałe sztuki. Musiał pan porządnie nawozić wzbogaconym uranem.
Nawet nie. Na czarnoziemiu wszystko tak ładnie się przyjmuje.
Poza tym stosuję płodozmian i ugorowanie.
Jednego roku sadzę buraki, drugiego bomby atomowe, a trzeciego ziemię zostawiam odłogiem, żeby odpoczęła.
Ziemia lepiej to znosi i daje obfitszy plon.
Wykopmy jedną bombę na próbę i wypróbujmy.
A ma pan jakiegoś wroga pod ręką?
Żebyśmy nie musieli tachać tego żelastwa nie wiadomo ile kilometrów..
Tak, po sąsiedzku mieszka lekarz psychiatra, który mnie badał i odkrył we mnie wiele chorób psychicznych i zaburzeń.
Nie mogę mu darować tej jego odkrywkowej kopalni wiedzy o mnie.
Jest różnica być wariatem zdiagnozowanym, a nie zdiagnozowanym.
My, wariaci zdiagnozowani, jesteśmy jakby na świeczniku.
Niech pan chwilę poczeka. Skoczę tylko do składziku po motykę.
I już pan jest z powrotem. No proszę jak szybko.
Trzeba ostrożnie kopać. Zapalnik znajduje się tuż nad korzeniami.
Nie chodzi wszak o to, aby siebie wysadzić w powietrze, lecz wroga, który na nas dybie.
Patrzę i widzę, że praca rolnika do łatwych nie należy.
Nie narzekam. Mógłbym być kimś innym, ale wolałem zostać sobą.
Mój ojciec był rolnikiem, dziadek i pradziadek też, i wszyscy mieli jakichś wrogów.
Ale dopiero ja wpadłem na pomysł wykorzystania bomby atomowej jako środka do ich odstraszania.
Odstraszyć wroga, a go unicestwić, to różnica.
E tam, najlepszą obroną jest atak.
Od wroga można się wiele nauczyć. Wbrew pozorom wrogowie są pożyteczni.
Wróg zawsze powie ci prawdę. Szczególnie jeśli jest dla ciebie bolesna.
Prawda. Razem, eep!
No i pięknie.
Pan wybaczy, że znów pana opuszczę…
..ale muszę skoczyć po wózek.
Jak mus to mus.
Nic dodać, nic ująć.
Przeniesiemy ją na wózek. Pan chwyci z tamtej strony, a ja z tej.
Ciekawe, ile ona waży?
Będzie ze cztery tony.
Czyli tyle samo, ile cztery tony ziemniaków.
Niesamowite.
Kiedyś ćwiczyłem podnoszenie ciężarów. Mój rekord w podrzucie to 80 kilo.
Ale tu będzie bardziej martwy ciąg, a więc łatwiej.
Ale czy na tyle łatwo, aby dźwignąć cztery tony?
Proszę jednak pamiętać, że ciężar rozłoży się na nas dwóch.
I więcej się nie zamartwiać.
Wszak Jezus nauczał: jedni drugim ciężary noście.
Ale nie doprecyzował, czy chodziło mu o podrzut, czy martwy ciąg.
Tak na marginesie, ja też w młodości ćwiczyłem podnoszenie ciężarów.
I nasze szanse oceniam pół na pół.
Zupełnie jak z tą szklanką do połowy pełną albo do połowy pustą.
Właśnie, grunt to pozytywne nastawienie do zaplanowanego zadania.
Razem, eep!...
Możemy sobie pogratulować.
I jeszcze dziś zgłosić akces do najbliższej olimpiady
Najpierw obowiązki, potem przyjemności.
Mieliśmy przecież wysadzić wrogiego sąsiada w powietrze.
Racja, komu w drogę, temu czas.
Daleko jeszcze?
Gdybym był ślimakiem, odpowiedziałbym, że życia dziesięciu takich jak ja, nie starczy na tę wyprawę.
Ale nie jestem ślimakiem.
I dobrze, bo nie chciałbym dźwigać swojego domu na plecach.
Jesteśmy na miejscu. Oto i mój sąsiad.
Dzień dobry, sąsiedzie.
Dzień dobry, panie Koleżko.
Dla jakich celów ta bomba atomowa? Nie przypominam sobie, żebym zamawiał.
Jestem pokojowo nastawiony do świata i sprzeciwiam się wyścigowi zbrojeń.
Poczucie bezpieczeństwa to kwestia subiektywna. Można nad tym pracować, poświęcając się introspekcji.
Mówi pan tak, bo jest psychologiem lub psychiatrą.
Z którego to powodu postanowiliśmy pana zgładzić.
Tą oto bombą atomową.
Mylicie się, nie jestem ani psychologiem, ani psychiatrą. Musieliście wziąć mnie za kogoś innego.
Uprawiam żyto, ziemniaki. Hoduję kury, krowy i bydło w ogólności.
Niech pan się głupio nie tłumaczy. Tylko winni się tłumaczą.
Czy te oczy mogą kłamać?
Panie doktorze, umówiony pacjent przyszedł na wizytę.
Ach, więc to tak?
Uh…, oh… tak, jestem doktorem, ale… weterynarii.
Pacjenci przyprowadzają do mnie chore zwierzęta, a ja je leczę.
Proszę w takim razie wylegitymować się dyplomem ukończenia studiów weterynaryjnych.
Uh…, oh…, nie mam, tego…, krowa zjadła.
I znów nieprawda, krowy jedzą trawę.
Ale jeśli podać im razem z trawą dyplom ukończenia studiów, to nie zauważą.
Chętnie udowodnię wam swoją niewinność. Proszę za mną
To moja obora, a w niej krowy, świnki, kaczki.