Czym według mnie tak naprawdę jest dom.
Uważam, że słowo “dom” nie jest jednoznaczne. Dla jednej osoby może ono oznaczać po prostu budynek, a inna będzie w nim widziała głębsze znaczenie. Słowo to, rzeczywiście definiuje budynek, jednak jest to też tzw. ognisko domowe, które tworzy społeczność, która w nim mieszka. Dom, to miejsce, w którym przebywamy od urodzenia i mamy do niego sentyment. Przeżywamy w nim nasze pierwsze radości i smutki. Jest to miejsce, za którym tęsknimy i do którego chcemy wracać.Czujemy się tam swobodnie, spokojnie i bezpiecznie. Społeczność, która w nim zamieszkuje nazywamy rodziną, są to ludzie, którzy się wspierają, kochają i starają się wspólnie rozwiązywać problemy. Myślę, że każda prawdziwa rodzina dąży do tego aby wszyscy domownicy czuli, że mają na kogo liczyć i kogoś kto zawsze ich wysłucha. Rodzina kojarzy nam się przede wszystkim ze wspólnie przeżytymi chwilami. Przypominają nam je uroczystości, wyjazdy, rozmowy, lamenty i płacze, które szczególnie zbliżają do siebie bliskich.
Chciałabym opowiedzieć historię rodzinnego domu mojego dziadka ze strony mamy.
Dom znajduje się w powiecie hajnowskim w miejscowości Orzeszkowo. Jego lokalizacja nie jest bezpośrednio we wsi. Przed wojną cała ludność mieszkała razem w jednej wsi, Jednak po wojnie, gdy Orzeszkowo zostało spalone ludzi osiedlano na koloniach i właśnie wtedy mój pradziadek Włodzimierz Koszel dostał taką działkę i tam w 1946 r. zbudował dom, który jest tematem przewodnim w tej prezentacji.
Wypowiedź Jerzego Koszel
Ściany zbudowane zostały z drewnianych bali i mają konstrukcję zrębową/wieńcową. Natomiast dach obecnie pokryty jest eternitem.
Konstrukcja zrębowa
(inaczej zwana wieńcową)
technika stawiania drewnianych ścian znana już w czasach prehistorycznych. Stosuje się ją do dziś w rejonach Polski, gdzie podtrzymuje się tradycje ciesielskie takich jak np. Podhale czy Kurpie. Ściana składa się z wieńców, czyli drewnianych belek ułożonych poziomo, łączonych w narożach na zamki. Belki, które na sobie leżą zazwyczaj łączone były dębowymi kołkami(tyblami). Pomiędzy nimi była szczelina, którą należało uszczelnić np. słomą, sznurem, pakułami czy wysuszonym mchem.
Na posesji oprócz chaty znajduje się ogród oraz gospodarstwo, które przejął mój dziadek Jerzy Koszel po swoim ojcu (Włodzimierzu Koszel).
Jerzy Koszel
Włodzimierz Koszel
Stoi tam drewniana stodoła, a po obu jej stronach znajdują się spichlerze, w których jeszcze do niedawna przechowywano zebrane zboże.
Po jednej stronie podwórka znajduje się ciąg zabudowań zwanych potocznie “chlewem” podzielonych na pięć części, w których trzymano bydło. Obok znajduje się tzw. parnik, w którym przygotowywano pokarm dla trzody oraz kur.
Po drugiej stronie znajdują się garaże na maszyny rolnicze, miejsce, w którym stała kiedyś ”krajzega” czyli maszyna do cięcia drewna. Znajduje się tam też studnia, kurnik oraz budynek, w którym mój pradziadek, a później dziadek, mielili zboże na osypkę.
Krajzega
Kurnik
Budynek, w którym stoi młynek
Młynek do mielenia zboża
W domu znajduje się 6 pomieszczeń: 3 pokoje, kuchnia, przedsionek i komora. Pokoje pełniły rolę sypialni, a w komorze przechowywano przetwory na zimę. Interesującą częścią domu była piwnica, która znajduje się pod podłogą w kuchni. Przechowywano tam głównie ziemniaki.
W kuchni znajdował się duży piec kaflowy, który odgrywał ważną rolę, ponieważ miał wiele zastosowań. Służył przede wszystkim do gotowania posiłków, pieczenia chleba oraz do ogrzewania domu.
Piec miał również zapiecek, który domo- wnicy wykorzystywali do ogrzania się i spania, ponieważ było tam po prostu ciepło.
Obecnie w chacie nikt nie mieszka i pełni ona rolę "składzika". Wnętrze jest dosyć zniszczone, ale całe wyposażenie domu i ozdoby zostały na swoim miejscu. Aktualnie chata nadaje się do rozbiórki.
Przedsionek
Kuchnia
Łącznie dom zamieszkiwały 3 pokolenia. Na co dzień mieszkało tam 8 osób. Obecnie chata od ok. 9 lat stoi pusta.
Mówiąc o domu trzeba wspomnieć także o domownikach. W końcu dom to nie tylko cztery ściany, ale też ludzie, którzy w nim mieszkają oraz o niego dbają.
Zdjęcie bliższej i dalszej rodziny - lata 60 -te
Wiera i Włodzimierz Koszel wzięli ślub w 1946 r. Mieli czwórkę dzieci, trzech synów i jedną córkę. Wiera głównie dbała o dom i wychowanie dzieci, regularnie udzielała się także w miejscowym zespole Orzeszki z Orzeszkowa. Natomiast Włodzimierz był rolnikiem i zajmowali się gospodarstwem, uprawiał pole oraz zajmował się hodowlą zwierząt.
Włodzimierz i Wiera Koszel, 1946 r.
Zespół Orzeszki z Orzeszkowa
Pierwsza od prawej: Wiera Koszel
Jednym z synów Wiery i Włodzimierza Koszel był Jerzy Koszel (mój dziadek). W 1973 r. trafił do wojska. W 1984 r. wziął ślub, a po śmierci ojca przejął po nim gospodarstwo. Obok, na tej samej działce wybudował dom i do tej pory mieszka tam wraz ze swoją żoną (moją babcią) Lillą Koszel.
Jerzy Koszel, 1972 r .
Jerzy Koszel, 2019 r.
Wiera i Włodzimierz Koszel odprawiają syna Jerzego Koszel do wojska, 1973 r.
Na pierwszym planie, pierwszy od lewej: Jerzy Koszel w wojsku podczas prac przy cięciu drzew 1974 r.
Góra, trzeci od prawej: Jerzy Koszel
Helena Koszel, najmłodsza z rodzeństwa, pracowała w sklepie jako kasjerka. Eugeniusz - najstarszy z czwórki - był kierowcą autobusów, a Mikołaj pracował w Hajnówce przy rozładunku towarów.
Helena Koszel,
1957 r.
Eugeniusz Koszel, 1962 r.
Mikołaj Koszel,
1959 r.
Góra, od lewej: Wiera Koszel, Eugeniusz Koszel, Mikołaj Koszel, Nadzieja Łobanowska, Mikołaj Gierasimiuk,
Dół, od lewej: Helena Koszel, Włodzimierz Koszel, Jerzy Koszel, Michał Gierasimiuk, Włodzimierz Łobanowski, 1960 r.
Udział w konkursie sprawił, że odwiedziłam dziadków i odświeżyłam z nimi relacje. Poczuli się potrzebni, ich wiedza i wspomnienia były najważniejszym źródłem mojej pracy. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o mojej rodzinie, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Zgłębiłam historię domu, na który wcześniej nie zwracałam nawet uwagi, był stary i opuszczony. Pomimo to tak naprawdę, nigdy nie był mi obojętny, zawsze przypominał mi dzieciństwo.