80 rocznica męczeńskiej śmierci św. Ojca Maksymiliana Marii Kolbe
Przywrócić Głos Niezłomnym Nieobecnym na lekcjach historii.
Konkurs zorganizowany przez Szkołę Podstawową Nr 21 z oddziałami integracyjnymi im. Św Jana Pawła II w Zespole Szkolno – Przedszkolnym Nr 3 w Nowym Sączu.
W zadumaniu obchodzimy 80 rocznicę męczeńskiej śmierci O. Maksymiliana. Jego życie to opowieść o największych i najpiękniejszych wartościach .
Rys. własny
W małym miasteczku niedaleko Łodzi w biednej, ale religijnej rodzinie urodził się Rajmund Kolbe. Miał 3 braci, z którymi razem psocił. Matka martwiła się co z niego wyrośnie, mimo, że mały Rajmund sumiennie wykonywał swoje obowiązki domowe, rodzinne i religijne oraz kochał swoich rodziców.
Franciszek
Rajmund
Józef
Rys. własny
Moje wizja dzieciństwa Rajmunda
W szkole uczył się dobrze i dlatego z pomocą miejscowych zamożnych sąsiadów wysłali go na dalsze nauki.Pewnego razu,gdy modlił się gorąco do Matki Bożej miał pierwsze objawienie. Matka Boża ukazała mu się trzymając w ręku dwie korony. Biała oznacza czystość a czerwona męczeństwo. Kolbe przyjął obydwie. Nieco później objawiła mu się jeszcze raz. Odtąd Matka Boża była w każdym zakątku jego życia.
Rys. własny
Będąc w seminarium przyjął imię Maksymilian. Ponieważ był wspaniałym uczniem wysłano go na studia do Krakowa a potem do Rzymu. Na prestiżowym uniwersytecie w Rzymie uzyskał 2 doktoraty: z filozofii oraz teologii. W 1914 r złożył śluby wieczyste i przyjął imię Maria. Jest bardzo aktywny religijnie – w Rzymie założył stowarzyszenie Rycerzy Niepokalanej, które rozszerzyło się na cały świat. Po przyjęciu święceń kapłańskich przyjął imię Maksymilian. Potem wraca z Rzymu do kraju.
Po powrocie do wolnego już kraju w 1919 r. rozpoczyna swoje życie zakonnika. Ożywił działalność franciszkanów, zaczynają wydawać czasopisma, książki religijne oraz modlitewniki. To szybko przynosi efekty w postaci nawróceń,chrztów oraz wielu powołań kapłańskich. Potrafił rozmawiać z ludźmi, czasem nawet prowadził poważne dyskusje w pociągu, bracia zakonni nazywali to “pociągową ewangelizacją”
Wkrótce rozpoczął swoje największe dzieło.Niedaleko Warszawy rozpoczął budowę wielkiego klasztoru, gdyż od księcia Druckiego- Lubeckiego uzyskał ogromny teren pod budowę. To była wielka inwestycja, którą realizował z ogromnym rozmachem. Swoje drukarnie wyposażył w najnowszy sprzęt. Rozpoczynają drukować ogromną ilość gazet. Równo 100 lat temu -w 1922 r. – wydał pierwszy numer miesięcznika „ Rycerza Niepokalanej”
Maksymilian chce zdobyć dla Niepokalanej cały świat i dlatego wyrusza w 1931 r. na misje do krajów orientalnych. W Japonii zbudował drugi Niepokalanów który nazwał „Ogrodem Niepokalanej”.
Rys. własny
Wkrótce potem powstaje seminarium oraz studium teologiczne, w którym był wykładowcą. O. Maksymilian miał dużo obowiązków, bo wydawał również „Rycerza Niepokalanej”po japońsku- chociaż nie znał ich języka-, ale z wszystkimi problemami radził sobie doskonale, mimo, że już wtedy był bardzo chory. Tamtejszy klimat był dla niego niezdrowy, a mimo to był bardzo aktywny.
Po powrocie do Polski rozwija Niepokalanów. Wydaje dużą ilość gazet i aby nie było opóźnień w dostawie planuje zbudować lotnisko- jeden z zakonników szkolił się na pilota. W Japonii zapoznał się z radiofonią i teraz uruchamia radio, które nadaje na całą Polskę. Niestety reszta jego planów nie została zrealizowana, bo nadszedł wrzesień 1939 r.
Niemcy próbują zlikwidować klasztor i aresztują O. Maksymiliana. Po paru miesiącach wraca do Niepokalanowa, ale wszystko jest tu zniszczone. On się jednak nie poddaje i teraz do Niepokalanowa przybywają uciekinierzy,ranni i chorzy. Klasztor chce zapewnić im opiekę i dlatego O. Maksymilian otwiera mnóstwo warsztatów naprawczych – naprawiają rowery, zegarki; jest blacharnia i kuźnia, jest własna piekarnia i pralnia. Ale Niemcom nie chodziło oto, by klasztor był oazą dla potrzebujących i aresztują O. Maksymiliana ponownie.
Najpierw był torturowany na Pawiaku w Warszawie a potem przewieziono go do Oświęcimia.Przywitała go brama z ironicznym napisem” praca czyni wolnym”, a potem były krzyki, wyzwiska i bicie. Odmówił wpisania się na listę Niemców (volksliste) co dałoby mu takie same prawa jak obywatelom niemieckim,poniewaz był pochodzenia niemieckiego. Odebrano mu habit i odziano w pasiaki. Z żalem patrzył na głodnych i wycieńczonych więźniów. Często potem oddawał im część swojego jedzenia. Przydzielono mu obozowy numer 16670 i skierowano go do ciężkich prac.
O. Kolbe trafił do komendanta obozu Babice z rozkazem „masz tego księdza darmozjada nauczyć pracować”. Zakonnik nosił więc ogromne drewniane bale a gdy chciał odpocząć otrzymywał cios, po którym upadał krwawiąc. Był bity i wyśmiewany, ale zachowywał spokój i pogodę ducha. Z bólem patrzył na tych, których torturowano i modlił się za nich. Gdy tylko mógł to pomagał innym, mówił im o Bogu i Niepokalanej; spowiadał i dzielił się swoją porcją żywności.
Współwięzień, malarz M. Kościelniak wspominał, że O. Maksymilian tak do nich mówił:”.....przecież duszy w nas nie zabito, godności katolika i Polaka również”. Pamięta, że zakonnik modlił się półgłosem za zmarłych, których wywożono do krematorium. Gdyby O. Kolbe został złapany przy spowiedzi to trafiłby do komory gazowej.
Pewnego dnia okrutny kapo pobił go do nieprzytomności. Litościwi współwięźniowie zanieśli go do obozowego szpitala. Bliski śmierci zakonnik nie martwił się o siebie ale o pozostałych chorych. Spowiadał ich i udzielał rozgrzeszenia, gdyż z tego bloku chorzy trafiali wprost do krematorium.
Pewnego lipcowego wieczoru doszło do sytuacji, która na zawsze pozostanie w pamięci więźniów.Po ucieczce jednego z więźniów wszystkich wezwano na apel.Strażnicy strasznie krzyczeli, syreny wyły; wszystkich ogarnął strach. Ci ,którzy nie mieli sił długo stać, padali na ziemię i ich los był już przesądzony. Gdyby udało się złapać uciekiniera to byłby powieszony na oczach więźniów. Jeśli uciekiniera nie schwytano wówczas wybierano 10 współwięźniów na śmierć głodową.
Wśród wybranych na tę okrutną śmierć był Franciszek Gajowniczek, który rozpaczał, że nie spotka już więcej ani żony, ani dzieci. Stojący obok niego O. Kolbe wyszedł z szeregu i podszedł do Niemca mówiąc, że chce się zamienić z Gajowniczkiem miejscami. Niemiec Fritz – okrutny sadysta-kiwnął głową, co wywołało zdziwienie nie tylko więźniów,ale też esesmanów.
Nie do pomyślenia było, by więzień sam, bez rozkazu wyszedł z szeregu; mógł za to zostać ukarany śmiercią. Zakonnik, nie dbając o własne życie stanął przed Niemcem i powiedział po niemiecku, że jest polskim księdzem i chce umrzeć za wybranego więźnia. Niemiec Fritz, który słynął z okrucieństwa szczególnie wobec duchownych wyraził zgodę. Zdaniem wszystkich wydarzył się cud.
Moja wizja rozmowy O.MMK z Niemcem
Rys. własny
W tym okrutnym piekle,w którym pozbawiono ludzi imion i nazwisk; w tych straszliwych warunkach sanitarnych znalazł się ktoś, kto udowodnił,że życie ludzkie ma jednak wartość najwyższą. To O. Maksymilian; to on, tym jednym gestem złączył ze sobą „dwie korony” – czystość i męczeństwo. Udowodnił,że Niemcy odbierając ludziom życie i mienie nie byli w stanie odebrać ludzkiej godności. Udowodnił, że jesteśmy narodem z charakterem.
Wtrącono ich do bunkra, rozkazano zdjąć pasiaki i wrzucono ich nagich na zimną, cementową posadzkę. Początkowo więźniowie buntowali się; oni wiedzieli,że nie wyjdą już stąd żywi. Potem coraz bardziej zbliżali się do zakonnika, który zachęcał ich do modlitwy i wspólnych maryjnych śpiewów. Spowiadał ich, a oni czuli się przy nim bezpieczniej; łatwiej im było umierać, gdyż czuli, że nie są sami.
14 sierpnia 1941r O. Maksymilian Kolbe odszedł do swej Patronki, której całe życie służył. Umierał w potwornych mękach ale nie skarżył się, cierpienia znosił z godnością. Gdy po dwóch tygodniach jeszcze żył wówczas Niemcy dobili Go zastrzykiem z fenolu. Maryja zabrała swego Rycerza do nieba. Odtąd towarzyszy Mu śpiew aniołów.
Po zakończeniu II wojny światowej postać zakonnika- męczennika z Auschwitz została otoczona szerokim kultem na całym świecie. Uroczystość beatyfikacyjna miała miejsce w rzymskiej bazylice św.Piotra w 1971 r., a kanonizacja pod przewodnictwem papieża Jana Pawła II odbyła się w 1982 r. O. Kolbe został również pośmiertnie odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari.
Postać św. O. Maksymiliana Kolbe jest w świecie powszechnie znana i szanowana – liczne kościoły i szkoły obrały jego postać jako patrona. W stulecie jego urodzin wybito pamiątkowe monety
Dąbrowa Górnicza
Oświęcim
Warszawa
Kraków
Toruń
Swoją pracę multimedialną konsultowałam ze swym nauczycielem historii. Obejrzałam wybrane i polecane filmy na You Tube. Korzystałam z informacji zawartych w książkach „Mój święty Maksymilian” oraz „Maksymilian M. Kolbe – biografia św. Męczennika”. Zamieszczone rysunki wykonałam własnoręcznie, natomiast zdjęcia pochodzą z zasobów Internetu. Podkład muzyczny to wersja instrumentalna utworu Schuberta - ,,Ave Maria’’
Św. Ojcze Maksymilianie,
Wszystkie Twoje mądre myśli umieszczę w pobliżu serca. Zrozumiałam, że o prawdziwej wartości człowieka nie mówi jego ubranie, ale to, co wypływa z serca.
Zadumana.