Szanowni Państwo,
Sytuacja polskich przedsiębiorców w ostatnich miesiącach pogarsza się dramatycznie z powodu masowego napływu produktów sprzedawanych w naszym kraju, a w zasadzie w całej Unii Europejskiej, przez azjatyckie
internetowe platformy sprzedażowe (przykładowo Temu, Aliexpress, Shein,
Wish, Pandabuy).
Branża zabawek bardzo zmieniła się w ostatnich latach, jeśli chodzi o kanały
sprzedaży. Pandemia oraz inflacja wpłynęły na olbrzymi rozwój sprzedaży
internetowej, a konsumenci ze względu na trudną sytuację ekonomiczną częściej
zaczęli poszukiwać produktów, które są dla nich przystępne cenowo.
Konkurowanie na równych zasadach unijnych przedsiębiorców z tymi, którzy
zdalnie spoza UE oferują produkty stało się niemożliwe. Mamy do czynienia
bowiem z sytuacją, w której olbrzymie ilości produktów, nie tylko są stale oferowane w drastycznie niższych praktycznie antydumpingowych cenach, ale również dostarczane bezpośrednio z Chin w ciągu maksymalnie 9 dni za darmo, z możliwością darmowego zwrotu.
Na przedsiębiorcach unijnych oferujących zabawki ciąży coraz większa ilość
obowiązków np. w zakresie bezpieczeństwa, jakości, ochrony środowiska, których
wykonanie powoduje, że cena produktu dla odbiorcy końcowego/konsumenta jest
wyższa.
Nie jest natomiast jasne czy internetowi sprzedawcy spoza UE dostarczający zabawki bezpośrednio do odbiorcy końcowego/konsumenta spełniają te wszystkie obowiązki – zgodnie z prawem nie powinno się oferować
produktów niezgodnych (źle oznakowanych, niebezpiecznych), ale w naszej ocenie żadna instytucja unijna ani polska nie kontroluje skutecznie na szeroką skalę pod kątem zgodności z wymaganiami bezpieczeństwa, jakości, ochrony środowiska produktów dostarczanych na podstawie zakupów prywatnych za pośrednictwem azjatyckich internetowych platform sprzedażowych.
To powoduje,że towary unijnych przedsiębiorców stają się całkowicie niekonkurencyjne iprowadzi do upadku branży zabawek i artykułów dziecięcych, a co za tym idzie utraty przez wielu pracowników miejsc pracy.
Należy podkreślić, że wiele podmiotów w naszej branży to firmy rodzinne z bogatą tradycją, doceniane także na zagranicznych rynkach.
Ostatnie miesiące dostarczyły nam wielu informacji, które są zatrważające i
wskazują na konieczność pilnej kontroli działalności azjatyckich internetowych
platform sprzedażowych, jak Temu, Aliexpress, Shein, Wish, Pandabuy jak też produktów na nich oferowanych.
Przede wszystkim pojawia się istotna wątpliwość czy każdy produkt oferowany
konsumentom w Polsce na w/w platformach jest zgodny z obowiązującymi
przepisami np. w przypadku zabawek sprawdzenia wymaga kwestia oznaczeń
oraz zgodności z wymaganiami bezpieczeństwa.
W opublikowanym raporcie Toy Industries of Europe (TIE) informuje o kontrolowanym zakupie 19 zabawek na internetowej platformie TEMU, które następnie zostały poddane badaniom laboratoryjnym w UE - okazało się, że żadna z nich nie była legalnie sprzedawana
w UE, a 18 stanowiło rzeczywiste zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci.
Wielokrotnie sygnalizowaliśmy, że obecnie trwające prace nad rozporządzeniem
w sprawie bezpieczeństwa zabawek (zastąpi dyrektywę ws. bezpieczeństwa zabawek), wbrew szumnym zapowiedziom, nie wprowadzają żadnego rozwiązania, które realnie chroniłoby unijnych konsumentów przed napływem niebezpiecznych zabawek.
Wprowadzenie cyfrowego paszportu produktu będzie kolejnym obciążeniem administracyjnym podnoszącym koszt wyprodukowania i
wprowadzenia zabawek na rynek przez odpowiedzialnych przedsiębiorców.
Nie będzie on natomiast barierą dla nieuczciwych firm i sprzedawców internetowych.
Podobnie - zaostrzenie przepisów chemicznych – zwiększy koszty produkcji
odpowiedzialnym przedsiębiorcom, ale nie będzie przestrzegane przez
nieuczciwe firmy i sprzedawców internetowych.
Niestety, w naszej ocenie Unia
Europejska zamiast polepszyć sytuację konsumentów i przedsiębiorców z
własnego rynku to znacznie ją pogarsza.
Naszym zdaniem planowane
rozporządzenie doprowadzi do znaczącego wzrostu cen produktów oferowanych
przez unijnych producentów i importerów oraz zwiększy tym samym atrakcyjność
ofert tzw. online marketplace. W dalszym ciągu te produkty będą wchodziły na
rynek europejski.
Działania wspomnianych platform mogą mieć wpływ na interesy przedsiębiorców mających siedzibę lub miejsce prowadzenia działalności w Polsce poprzez:
- wzrost liczby likwidowanych przedsiębiorstw, które nie wytrzymały
nierównej konkurencji oraz przypadków przenoszenia działalności do
innych państw, a to z kolei przyczynia się do potencjalnego wzrostu
bezrobocia w wyniku likwidacji miejsc pracy,
- napływ ogromnych ilości produktów, które nie są kontrolowane na
masową skalę,
- niewłaściwe przetwarzanie danych użytkowników aplikacji
sprzedażowej.
Wyjaśnienia wymaga czy Platformy te stosują techniki manipulacyjne w celu
nakłonienia konsumentów, aby wydawali jeszcze więcej. Przykładowo w Temu
konsumenci są zapraszani do gry (kręcące się koła fortuny), aby odblokować
dodatkowe kupony i rabaty.
Ponadto stwierdzono już, że platforma narusza nowy unijny akt prawny o usługach cyfrowych (DSA) m.in.:
- nie dostarcza konsumentom niezbędnych informacji o przedsiębiorcach i w
związku z tym nie jest w stanie poinformować, czy produkt spełnia wymogi UE
w zakresie bezpieczeństwa produktów;
- stosuje techniki manipulacyjne w celu nakłonienia konsumentów do wydawania
większej kwoty,
- utrudnia zamknięcie konta w przypadku chęci opuszczenia aplikacji/konta.
Ponadto masowa ilość przesyłek spowodowała, że firmy kurierskie rezygnują z
obsługi polskich przedsiębiorców lub nie są w stanie realizować ich przesyłek.
Wymaga się zmiany umów ze względu na mniejszą ilość wysyłanych paczek.
Niepokojące jest też zjawisko darmowej i szybkiej dostawy z Chin, niezależnie od
wartości zamówienia. Obecnie przesyłki z Chin docierają do Polski w 9 dni (średnia
dla ok. 70% przesyłek w TEMU), nie jak kiedyś ponad 20 dni.
Z naszych obserwacji wynika, że np. platforma TEMU masowo reklamuje się w
mediach społecznościowych. Pojawia się tu wątpliwość czy reklamy te są
oznaczane zgodnie z zasadami wskazanymi przez UOKiK. Sprawdzenia wymaga
czy oferowane są rabaty lub umieszczane linki do ofert bez oznaczenia, że
przekierowanie następuje na platformę spoza UE, co mogłoby wprowadzać
konsumenta w błąd.
Aplikacje omawianych sklepów wymagają weryfikacji co do tego czy są
zagrożeniem dla danych osobowych i prywatności. Przeciwko Temu złożono już
pozwy zbiorowe dotyczące prywatności, twierdząc, że uzyskuje dostęp do
dosłownie całej zawartości danych w telefonie, a aplikacja zawiera niebezpieczne
złośliwe oprogramowanie szpiegujące.
Z doniesień prasowych wiemy, że Francja opracowuje nałożenie opłaty na
przesyłki z azjatyckich portali w celu ograniczenia zjawiska tzw. "ultra fast
fashion". Komisja Europejska po licznych skargach podobno przygotowuje projekt
oclenia każdej takiej przesyłki. Jednak żadna z tych propozycji nie rozwiąże
problemu, bo to nadal będą mniejsze obowiązki i koszty niż te, które ciążą na
unijnych przedsiębiorcach, takie jak: rozszerzona odpowiedzialność producenta
(ROP), ponoszenie kosztów transportu (w tym ubezpieczenia), przeprowadzanie
badań i kontroli, sporządzanie deklaracji zgodności, docelowo rejestracja zabawek
(a konkretnie unikalnego identyfikatora produktu i unikalnego identyfikatora
operatora) w unijnym rejestrze. Skoro w przypadku zabawek bardzo
rygorystycznie sprawdza się polskich przedsiębiorców to należy z co najmniej taką
samą starannością sprawdzać także podmioty spoza UE oferujące produkty
naszym konsumentom.
Należy także analogicznie traktować takie podmioty w
sytuacji wykrycia braku zgodności z wymaganiami – polscy przedsiębiorcy muszą
wycofywać niezgodne produkty z obrotu, zwracać koszty badań, ponosić koszty
zamieszczania ogłoszeń w ogólnopolskiej prasie czy ponosić koszty utylizacji,
podczas gdy podmioty spoza UE sprzedające produkty przez azjatyckie portale
(ale także np. przez Amazon) – mają po prostu produkt usuwany z oferty portalu,
jak wynika z unijnego rejestru produktów niebezpiecznych.
(https://ec.europa.eu/safety-gatealerts/
screen/webReport/alertDetail/10013644?lang=en
Safety Gate: the EU rapid alert system for dangerous non-food products
(europa.eu))