Celestia sama w zamku [Comedy] [Random] [Oneshot]
Autor: Sajback
Korekta: SoulsTornado
Pierwsze promienie porannego słońca poczęły delikatnie wdzierać się do sypialni Celestii, ogłaszając nadejście nowego dnia. Zmęczona księżniczka co chwilę obracała się z boku na bok z powodu niechęci rozpoczęcia nowego dnia. Nic dziwnego, w końcu wczorajsze przyjęcie było wyjątkowo męczące, nawet dla takiego monarchy jak ona. Po kilku obrotach z jednej strony łoża na drugą zdała sobie z czegoś sprawę. Chwila moment… Jeśli to nie ona wzniosła słońce, to kto?! Zaskoczony alicorn otrzeźwiał niczym alkoholik po aspirynie i zerwał się z łóżka. Następnie klacz szybko udała się do sypialni swojej siostry, przy okazji trzaskając drzwiami. Jednak w połowie drogi klacz zdała sobie sprawę, że jest naga i błyskawicznie wróciła do pokoju. Chwila moment, przecież na co dzień i tak nie nosi ubrań… Po głębszym przemyśleniu tej kwestii wróciła do podróży w kierunku sypialni Luny. Ku jej zaskoczeniu, sypialnia była całkiem pusta, a łóżko ładnie pościelone. Gdzie też ona mogła się podziać? Takie i inne myśli zaczęły krążyć po głowie alicorna.
– Straże! – Krzyknęła Celestia w celu przywołania swoich podwładnych.
Niestety, wyjątkowo tym razem nikt się nie zjawił. Klacz krzyknęła jeszcze parę razy z tym samym skutkiem, głuchą ciszą. Zdezorientowana, zaczęła rozglądać się po zamku w poszukiwaniu jakiś śladów strażników lub jej siostry, jednak okazało się, że w całym zamku nikogo nie ma. Ani pokojówek, ani kelnerów, ani kamerdynerów, ani strażników, ani masażystów… A co gorsza, nigdzie nie było jej kosmetyczki… i Luny też nie było. Zmieszana księżniczka postanowiła usiąść przy stole i wtedy zauważyła jakąś karteczkę, na której było napisane:
Witaj, siostro! Zapewne zastanawiasz się, gdzie się wszyscy podziali. Otóż rozmawiałam z naszą służbą i doszliśmy do wniosku, że należą się nam drobne ferie świąteczne i postanowiliśmy je sobie zorganizować. Nie będzie nas przez cały dzisiejszy dzień, a wrócimy jutro rano. Jestem pewna, że do tego czasu obejdziesz się bez nas.
Ściskam, Luna
Nie na co dzień można było zobaczyć Celestię bez swojego słynnego pokerface’a, jednak takiej miny nie było na jej twarzy już od kilku setek lat.
– Co?! Jak oni mogą tak bez konsultacji ze mną zostawić mnie tu całkiem samą! – Krzyknął alicorn sam do siebie, bo przecież nikogo tam nie było. – Chwila moment… całkiem samą? Całkiem samą. – Nagle szeroki uśmiech zagościł na ustach klaczy. – Jestem sama w zamku! I nikt mnie nie podgląda! – Stwierdziła uradowana.
Zadowolona, pokłusowała do swojej sypialni. Na miejscu poczęła przeszukiwać swój pokój w poszukiwaniu czegoś, co rok temu ukryła przed swoją służbą, a o czym wiedziała tylko ona. Usiadła na fotelu i skierowała swoje kopytko w dół. Chwilę później poczęła wydawać z siebie odgłosy zadowolenia. Nie czuła takiej przyjemności od śmierci ogiera, który kiedyś tu pracował. Mimo że był jedynie ogrodnikiem, to tylko on potrafił w pełni ją zadowolić. Jego umiejętności były niesamowite, dlatego było jej bardzo smutno, kiedy umarł. Kiedy poczuła, że ma już dość, ponownie skierowała kopytko w dół i wyłączyła fotel do masażu.
– Ten ogier potrafił masować… – Powiedziała, wstając.
Następnie skierowała się do kuchni, by przyrządzić sobie coś do jedzenia, myśląc po drodze, jak używa się piekarnika.
* * *
Tymczasem w rezydencji Mascarpone
Ogier w czarnym garniturze powoli począł wchodzić przez masywne drzwi niedawno odmalowanego biura rodziny. Następnie podszedł do fotela, na którym siedział główny przedstawiciel rodziny.
– Kucu chrzestny, przychodzę do ciebie w dniu ślubu twojej córki z powodu ważnej sprawy… Oddaj mi moją kosiarkę…
– Niestety, ale nie mogę tego zrobić.
– No proszę… przecież masz dwie.
– Tutaj chodzi o zasady.
– No nie bądź taki. Ogród zarósł mi jak las Everfree…
– Wiesz… możemy się jakoś dogadać, ale będziesz mi winny przysługę.
– Dziękuję, kucu chrzestny! – Powiedział pegaz, całując kopyto głowy rodziny, a następnie wyszedł z pokoju.
Wychodząc z pomieszczenia, dostrzegł innego pegaza, który właśnie zmierzał w kierunku gabinetu.
– Kucu chrzestny, mam wspaniałe wieści! Według naszych informatorów Celestia jest sama w zamku, a jej służba i siostra wyjechała na wakacje.
– Czy to są potwierdzone informacje?
– Oczywiście.
– A więc wiesz, co masz robić.
– Ale sam nie dam rady, potrzebuję pomocy.
– Chyba znam idealnego kandydata do tego zadania.
– Dziękuję, kucu chrzestny.
– Aha, i jeszcze jedno.
– Tak?
– Niech to wygląda na wypadek.
* * *
Celestia weszła do kuchni i zaczęła zastanawiać się, co by tu można zjeść. Może upiecze sobie ciasteczka! A nie… nie umie obsługiwać piekarnika. Albo zrobi sobie sałatkę! A nie… nie umie sprawnie posługiwać się nożem. Kanapka! Otóż to, kanapka będzie najlepszym rozwiązaniem, bo nie wymaga specjalnych umiejętności kucharskich. Na początek chleb! Tylko gdzie on jest? Tyle tu tych szuflad, że wieki miną, zanim alicorn znajdzie wszystkie składniki. Dlaczego nie kazała pozaznaczać poszczególnych szafek, gdzie co się znajduje? Przecież wtedy służba byłaby z pewnością efektywniejsza. Tymczasem u podnóża zamku dwa pegazy poczęły zbliżać się w kierunku drzwi frontowych.
– Skoro to takie ważne, to dlaczego nie robimy tego w nocy, gdy wszyscy śpią?
– Już ci mówiłem, że Celestia jest sama i nie musimy się martwić, że ktoś nas zauważy.
– Ale ona może nas zauważyć, czyż nie?
– Ona jest zbyt zajęta różnymi rzeczami, które na co dzień robi za nią służba.
– A czy naprawdę musimy to robić?
– Znasz polecenie szefa, a poza tym zobowiązałeś się przysługą.
– W sumie racja… Ale nie chcesz chyba po prostu zapukać, prawda?
– Oczywiście, że nie! Podlecimy do okna, głuptasie.
W tym czasie Celestia poczęła przygotowywać sobie posiłek w formie kanapkowej. Po dość długiej chwili zdała sobie sprawę, że nie znajdzie poszczególnych składników, więc używając magii przeniosła całe jedzenie, które znajdowało się w kuchni, na wielki metalowy stół. Na początek jej uwagę przykuła jakaś purpurowa kapusta, stwierdziła, że jest zepsuta i wyrzuciła ją przez okno.
– A więc ty jako pierwszy weźmiesz się za robotę. – Powiedział ogier, podlatując w stronę okna.
– Uważaj, latająca sałata!
– Tak, pewnie, latająca sa… „plask”. – Uderzony warzywem, spadł na ziemię.
– Nic ci nie jest? – Spytał drugi pegaz, podlatując do niego.
– Nie, dostałem tylko kapustą w głowę!
– Mogło być gorzej, mogłeś dostać kokosem.
Celestia dalej poczęła szukać swoich składników do idealnej kanapki, aż natrafiła na dziwny brązowy przedmiot.
– Co tu robi kamień? – Stwierdziła, wyrzucając przedmiot przez okno.
– Weź się nie wymądrzaj, skąd wziąłby się tu ko… „bum” – Tym razem ogier padł nieprzytomny na ziemię.
– A, chociażby stąd. – Dodał drugi pegaz z lekkim uśmiechem na ustach, po czym zaciągnął kompana na tyły zamku.
Po około godzinie Celestii udało się znaleźć wszystkie składniki potrzebne do zrobienia idealnej kanapki. Z jej przygotowaniem klacz nie miała już większych trudności, ponieważ już kiedy była małym źrebięciem, robiła swojej młodszej siostrze to i owo na obiad. Po posileniu się postanowiła się nieco rozerwać i poszła do głównego salonu zamkowego. Tymczasem, czekając na przebudzenie się kolegi, pegaz postanowił posłuchać, co też majestatyczna władczyni Equestrii teraz robi i przyłożył ucho do jednej ze ścian. Alicorn właśnie znalazł to, czego szukał, czyli ogromne głośniki, dawno temu pożyczone od Vinyl Scratch.
– Zaszalejmy! – Krzyknęła klacz włączając głośniki na niemal maksymalny poziom dźwięku i puszczając głośny dubstep.
– O kurna, moje ucho! – Krzyknął pegaz, ogłuszony potężną falą bitów.
Celestia zaczęła tańczyć po wszystkich pomieszczeniach zamku, bawiąc się jak nigdy przedtem. Po drodze udawała Lunę lub próbowała zaśpiewać kilka popowych hitów. W końcu w euforii kopnęła w okoliczną ścianę, z której wyleciała cegła.
– Auuu… moje ucho, co ona tam rob… „bum” – Pegaz upadł na ziemię, ogłuszony cegłą.
Następne kilka godzin księżniczka spędziła na szalonym tańcu i zabawach w całym zamku, aż wieczorem zrobiła się zmęczona i postanowiła, że pogrzebie sobie w rzeczach Luny.
– Koleś! Obudź się! – Krzyknął jeden z ogierów.
– Co… się stało?
– Nie wiem. Znalazłem cię nieprzytomnego z cegłą obok.
– Która godzina?
– Chyba już po ósmej.
– A mówiłem, że lepiej będzie się tym zająć w nocy, ale co ja tam wiem.
– Miałem przewidzieć spadające warzywa?!
– Powinieneś być przygotowany na wszystko!
– Dobra! Dajmy sobie z tym spokój. Teraz jest noc i już nic nas nie powstrzyma.
– Chyba że spadająca dynia… .
– Patrz! Światło pali się w tej wieży! Ona na pewno tam jest.
– To na co jeszcze czekamy? Lećmy tam!
Alicorn wszedł do pokoju swojej siostry z zamiarem dowiedzenia się, czy czasami czegoś przed nią nie ukrywa. W jej szafie nie znalazła niczego ciekawego, tylko stroje wieczorowe i ozdoby. Jednak kiedy sięgnęła głębiej, odkryła coś wyjątkowo długiego i masywnego. Przypominało w dotyku banan, ale gdy Celestia go wyciągnęła, okazało się, że to nie był banan. Klacz bardzo zdziwiło znalezisko. Co ogórek robi w szafie jej siostry? Postanowiła odłożyć warzywo tam, gdzie jego miejsce, czyli do lodówki. W końcu jeszcze się zepsuje i zacznie wydzielać nieprzyjemny zapach. Dwóch pegazów zaczęło zbliżać się do okna od sypialni Luny.
– Ok, teraz otwórz to okno.
– Ale czemu ja, może lepiej ty to zrób.
– Żeby znowu oberwać jakimś warzywem?!
– Ja za to oberwałem cegłą!
– Tak, ale tylko raz, za to ja dwukrotnie!
– Uważasz, że to jakieś zawody?!
– Nie marudź, tylko bierz się do roboty!
– No dobra… – Powiedział pegaz, spokojnie otwierając okno.
Ogier powoli zaczął penetrować pomieszczenie w poszukiwaniu jakichkolwiek alarmów lub pułapek, które mogłyby przeszkodzić w pozostaniu niezauważonym. Po dokładnym przeszukaniu pomieszczenia doszedł do bardzo ważnego wniosku, te księżniczki to dopiero mają full wypas sypialnie. Dwie łazienki, ogromne łóżko, czternaście okien, wysuwany dach i zmodyfikowana klimatyzacja, o jacuzzi nie wspominając… Tak czy inaczej, musi teraz powiadomić swojego partnera o tym, że jest czysto… Chociaż z drugiej strony…
20 minut później…
– Stary, co tak długo?! Jesteś już tam z pół godziny! – Powiedział zniecierpliwiony pegaz.
Wnerwiony oczekiwaniem ogier postanowił wejść przez okno w poszukiwaniu swojego partnera. Jego uwagę przykuło od razu światło palące się w łazience.
– To na pewno ona! – Pomyślał, powoli otwierając drzwi.
Jednak okazało się, że w pomieszczeniu nie znajduje się Celestia, tylko jego śpiący partner i do tego w jakiejś małej wannie.
– Obudź się!
– CO? Gdzie? Jak?! – Krzyknął, brutalnie wyrwany ze snu.
– To ja czekam za oknem, a ty się tu kąpiesz?!
– Odprężałem się w jacuzzi. Spróbuj, woda jest świetna!
– Nie mam zamiaru się kąpać!
30 minut później…
Po odłożeniu ogórka do lodówki Celestia postanowiła, że wejdzie na dach i poobserwuje sobie nocne niebo. Wpatrywała się w nie przez prawie godzinę, a po pewnym czasie stwierdziła, że to jest strasznie nudne i raczej położy się już spać. Jednak tym razem, żeby było bardziej odmiennie, zrobi to w sypialni swojej siostry. Najpierw musiała jednak pogasić wszystkie światła w zamku, co zajęło jej kolejne dziesięć minut. Zmęczona, nareszcie przyczołgała się do sypialni Luny, lecz z jakiegoś niewyjaśnionego powodu w łazience paliło się światło. Zaciekawiona tym faktem zaczęła zbliżać się do pomieszczenia. Przecież kiedy wychodziła, światło się nie paliło. O co chodzi? O nie! To na pewno jacyś włamywacze! Ostatnia myśl bardzo ją przestraszyła. Spokojnie poczęła otwierać drzwi w obawie przed tym, co zobaczy. Ku jej zaskoczeniu, w jacuzzi jej siostry siedziało dwóch ogierów. Alicorn uspokoił się ty widokiem, to tylko para homoseksualistów kąpiąca się w jacuzzi, zawsze mogło być gorzej.
– Przepraszam, ale czy mogłabym wiedzieć, dlaczego para homoseksualistów kąpie się w jacuzzi mojej siostry?
Dwa pegazy zareagowały bardzo gwałtownie na słowa Celestii i od razu się od siebie odsunęły, patrząc na nią wielkimi oczami.
– Nie jestem homoseksualistą! – Powiedzieli jednocześnie, patrząc na klacz.
– Trzeba było tak od razu. – Powiedział alicorn, uśmiechając się i wchodząc do jacuzzi.
Obaj od razu zrobili się czerwoni przez zaistniałą sytuację i zaczęli coś do siebie szeptać.
– To wszystko twoja wina.
– Ale to ty nie chciałeś stąd wyjść.
– Bo ty mnie namawiałeś.
– I co teraz zrobimy?
– Wszystko zgodnie z planem, musimy tylko jakoś ją uśpić.
– Czy mogłabym wiedzieć, po co tu jesteście? – Spytała księżniczka.
– Pomyliły nam się zamki. Myśleliśmy, że to zamek w… Uzbekistanie.
– Pierwsze słyszę.
– To taki daleki kraj, mało kucyków go zna.
– A dlaczego weszliście przez okno?
– W naszym kraju tradycją jest wchodzić przez okno, to taki znak szacunku dla gospodarza. – Dodał drugi pegaz.
– Macie naprawdę ciekawy kraj… ale skoro już tu jesteście, to może zagramy w pewną grę.
– Jaką grę?
– W szachy, Mam nawet jeden komplet w tej łazience. – Powiedział alicorn, wyciągając z półki szachownicę.
– Ja z nią zagram, a ty rób swoje. – Wyszeptał pegaz do partnera.
Rozpoczęła się gra. Oboje byli bardzo pewni siebie podczas początku. Każdy z nich dysponował wielką dawką energi,i którą musieli mądrze dysponować podczas tego pojedynku. Zaczęli spokojnie, nie śpiesząc się, w końcu na prawdziwy wysiłek przyjdzie jeszcze czas. W środku gry nawet nie zauważyli, kiedy drugi pegaz opuścił jacuzzi. Gra trwała tak długo, że w końcu oboje zasnęli, oparci o ściany baseniku. Tymczasem drugi pegaz zdążył wykonać powierzone mu zadanie. Widząc swojego śpiącego kolegę, powoli wyciągnął go z wody, nie budząc Celestii, i trzymając go na grzbiecie, wyleciał przez okno.
Rano…
Luna i służba zamku, wypoczęci i zrelaksowani, wreszcie wrócili do zamku. Od razu uderzyło ich, w jakim stanie go zastali. Sponiewierana kuchnia, dziury w ścianach, porozrzucane jedzenie i zniszczone głośniki. Luna zaczęła martwić się o swoją siostrę, ponieważ nie było jej w pokoju. A co, jeśli ją porwali?! Szukała jej w całym zamku, ale nigdzie jej nie było. W końcu znalazła ją, śpiącą w swojej sypialni, a raczej w łazience w jej pokoju i to jeszcze w jacuzzi!
– Siostro, obudź się!
– „ziew” Co tam, siostrzyczko?
– Możesz mi wytłumaczyć, co tu robisz?
– Grałam sobie w szachy z jednym ogierem, ale musiałam zasnąć i…
– Z ogierem w jacuzzi?! Coś ty wczoraj wymyśliła…
– Spokojnie, potem sobie poszedł, wybacz, ale muszę pójść do swojego pokoju.
Luna jedynie przewróciła oczami i postanowiła rozpakować swoje rzeczy, Celestia natomiast udała się do swojego pokoju. Po drodze można było zobaczyć wielkie oczy służby, wpatrzone w niedbale wyglądającą falującą grzywę księżniczki. Kiedy klacz weszła do swojej sypialni, zobaczyła dziwne pudełko leżące na jej łóżku. Na pudełku widniała także kartka z napisem:
Wesołych świąt, Celestio! Od dawna chciałem dać ci ten prezent, ale zawsze różne okoliczności nie pozwalały mi tego zrobić. Kiedy usłyszałem, że będziesz sama, nie mogłem się oprzeć i kazałem to dostarczyć, mam nadzieję, że ci się spodoba.
Smooth, głowa rodziny Mascarpone
Księżniczka bardzo ucieszyła się z tego prezentu i od razu zabrała się za jego rozpakowywanie. Przyjrzała się podarunkowi i z lekką irytacją powiedziała:
– No nie, kolejny banan! –
Obrażona, wyszła z pokoju, mijając Lunę.
– Co się stało, siostro? Co to za prezent?
– Jak chcesz, to możesz sobie go wziąć!
Luna podeszła do pudełka i nagle zorientowała się, co jest w jego środku.
– Dziękuję, siostro! Skąd wiedziałaś?
– Hę? Eeeee… zgadywałam. Wesołych świąt.
Zdezorientowana władczyni słońca poszła wznieść… słońce i poważnie zastanowić się nad zwyczajami żywnościowymi swojej siostry.