Konferencja prasowa,

1983-0308, Melbourne, Australia

Dziennikarz: Myślę, że powinniśmy zacząć od pytań... Czym jest Samorealizacja i jak ją Pani daje?

 

Shri Mataji: Samorealizacja jest ukoronowaniem naszego procesu ewolucji, który jest żywym procesem, poprzez który można osiągnąć wyższy stan świadomości. Nawet Darwin, który był ateistą powiedział, że istoty ludzkie zaszły tak daleko, że mogą osiągnąć doskonałość. A osiągnąć doskonałość, oznacza otrzymać Samorealizację. Cel naszego życia, jego znaczenie, zostaje osiągnięty wtedy, gdy jesteśmy połączeni z Wszechprzenikającą Boską Mocą. Nie trzeba wierzyć w tę Boską Moc, ale można dostrzec manifestację żywej Boskiej Mocy widząc jak kwiat przeistacza się w owoc. Wszystkie życiowe procesy podlegają tej Boskiej Mocy. Ale nie jesteśmy tego świadomi. Na ludzkim etapie rozwoju nie zdajemy sobie z tego sprawy. Lecz kiedy to wydarzenie ma miejsce w waszej świadomości, to nie tylko sprawia, że stajecie się czymś wyjątkowym na poziomie mentalnym, ale to doświadczenie jest odczuwane także w waszej świadomości na poziomie centralnego układu nerwowego. Możecie poczuć, że stajecie się, powtórzę – stajecie się, nie jest to wmówione, ani nie jest to manipulacja, ale stajecie się świadomi na poziomie kolektywnym. Jest to stan, w którym możecie poczuć swoje wewnętrzne "ja" i innych również. Wiedza o tym jest wiedzą o korzeniach. To, co osiągnęliśmy do tej pory jest wiedzą o samym drzewie. Ale jeśli drzewo przerasta swoje korzenie, może umrzeć. A zatem, nadszedł czas, abyśmy poznali korzenie, i aby tego dokonać musimy stać się subtelniejszą istotą. Nie możecie tego zrobić na poziomie ludzkiej świadomości. Ale czasami to wystawia na próbę ludzkie ego. Myślicie: "Czemu nie? Jestem taki to a taki. Czemu nie mam wiedzieć?" Ale nie możecie. Tak jak trzeba mikroskopu, żeby zobaczyć rzeczy w powiększeniu, w ten sam sposób musicie rozwinąć w sobie tę nową świadomość, tę dynamiczną świadomość. Oczywiście, naturą "ja" jest to, że jest ono kolektywnie świadome, że jest źródłem pokoju i szczęścia, że jest prawdą i miłością. Taka jest jego natura. I tym się stajecie. Stajecie się. Nie tylko na poziomie mentalnym, ale naprawdę stajecie się. Bo wszystko co mentalne, zrobione przez człowieka, jest sztuczne.

 

Dziennikarka: Czy można dostrzec tę kolektywną podświadomość lub tę kolektywną świadomość mentalnie?

 

Shri Mataji: Tak. Nieświadome staje się świadomym, to znaczy staje się częścią waszego centralnego układu nerwowego. To jest wewnątrz was. Każdy o tym mówił. Chrystus o tym mówił, Mahomet o tym mówił, Buddha o tym mówił, Mahavira o tym mówił. Każdy mówił o tym samym. Tak jak Lao Tse, system Zen można powiedzieć. Każdy mówił, że narodzicie się na nowo, że musi nastąpić jakaś transformacja. Nie okłamywali nas. Ale problem w tym, że ludzie mogą tego używać do swoich własnych celów i wprowadzać w błąd innych. Ale to jest inna kwestia. Logicznie ujmując, uczniowie lub poszukiwacze powinni zdawać sobie sprawę, że muszą czuć swoje własne moce, muszą czuć swoje "ja". W przeciwnym razie, jaki jest sens w podążaniu za kimś bez osiągnięcia czegokolwiek samemu? To co osiągnęliście jest sednem, które powinniście widzieć.

 

Dziennikarka:  Jak daje Pani Samorealizację na masową skalę?

 

Shri Mataji: Jedyną nową rzeczą w dzisiejszych czasach jest to, że można to robić na skalę masową. Dlatego w Indiach jest to nazywane Maha Yoga. Dawniej robiono to dla jednej lub dwóch osób, ale teraz można to robić na skalę masową. Kiedyś mieliśmy sześć tysięcy ludzi w wiosce zwanej ... i wszyscy otrzymali Realizację. W Indiach jest to bardzo proste, ponieważ ludzie nie są tak skomplikowani. Indusi uznają to za coś oczywistego. Wiedzą, co to jest Sahaja Yoga. Wiedzą, co to jest Realizacja. To znaczy, są wychowani w ten sposób, lub powinnam powiedzieć, są uwarunkowani w ten sposób, że szybciej rozumieją te rzeczy. Ale kiedy dostają to ludzie z Zachodu, czasami oni są trudni, ale jak już to się stanie, jest to bardzo głębokie. I myślą, że jest to jedyne rozwiązanie, jedyne remedium na wszystkie nieszczęścia. Więc traktują to bardzo poważnie i naprawdę osiągają bardzo dobre rezultaty.

 

Dziennikarka:  Czy trudniej jest dawać Samorealizację ludziom z Zachodu?

 

Też tak myślałam, ale pewnego dnia w Adelajdzie byłam zdumiona, gdy oni dostali to bez żadnego problemu, tak wielu z nich. Musiało być około trzystu osób w tamtej sali. Cała była wypełniona po brzegi i wszyscy to dostali. Więc moje przemyślenia na ten temat ostatnio też się zmieniają, gdyż nagle spotykam właściwe osoby, tak sądzę.

 

Dziennikarz; :   Ale jak właściwie łączy się Pani z masami na tym poziomie świadomości?

 

Yogin:  Jak to robisz, Matko?

 

Shri Mataji: Jak to robię? Tak jak powiedziałam, to jest spontaniczny proces. Tak jak nasionko, które zasadzacie w Matce Ziemi kiełkuje samoistnie. Nie możesz powiedzieć jak to robisz, oprócz tego, że jesteś już na to gotowy. Podobnie jak od jednej zapalonej świecy można zapalić inne. Nawet jeśli wyciągniesz ręce w moim kierunku w ten sposób, możesz dostać Realizację. To takie proste. A potem możesz dawać ją innym. Jak już to dostaniesz, to możesz przekazywać to innym.

 

Dziennikarz: Z całym szacunkiem, wielu przybyszów ze Wschodu przyjeżdża do Australii z różnymi ideologiami lub wyznając różne rodzaje religii.  Skąd wiadomo kto mówi prawdę a kto wprowadza nas w błąd?

 

Shri Mataji: Do wszystkiego musicie używać logicznego myślenia. Bóg dał wam bardzo dobre narzędzie w postaci mózgu oraz zdolność logicznego myślenia. I logicznie rzecz biorąc, musicie wyciągać odpowiednie wnioski odnośnie swojej Realizacji. Przede wszystkim, musicie naprawdę odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcecie dostać Realizację czy nie. Ponieważ, jeśli niektórzy chcą latać w powietrzu, to ja nie mogę tego sprawić. Niektórzy pragną diamentów, tego też nie mogę zrobić. Różnego rodzaju śmieszne cuda, które wyczyniają, wszystkie te sztuczki. Więc przede wszystkim musicie podejść do tego szczerze. Po drugie, musicie wiedzieć, że to jest Boska Miłość i nie można Jej sprzedawać w sklepie. Nie można też Jej kupić. To jedna z najważniejszych rzeczy, które powinniście wiedzieć. Ponieważ rozpieszczają wasze ego w ten sposób, że kupujecie waszego guru, że on jest na wasze zawołanie. Tak to można odebrać. Ale guru nie może być na wasze zawołanie, on musi być wyżej. Potem musicie dowiedzieć się o stylu życia takiego guru. Jaki jest, jak żyje, czy jest uczciwym człowiekiem? Czy jest praworządną osobą? Czy jednak jest... Musicie sprawdzić wiarygodność takiej osoby. Poza tym, musicie również sprawdzić wiarygodność jego uczniów. Co robią? Jest tak wielu guru, którzy mają uczniów od osiemnastu lat, szesnastu lat, którzy są epileptykami. Jeśli taki guru nie może nawet zatroszczyć się o ich zdrowie, to jaki jest pożytek, aby mieć taką osobę jako swojego guru? Ludzie bardzo współzawodniczą ze sobą w pewnych sprawach. Przepraszam, oni naprawdę... Bardzo współzawodniczą ze sobą. To mnie bawi. Na przykład widzą osobę wychodzącą z pubu, przewracającą się do rynsztoka, a jednak wchodzą do tego samego pubu. Tego typu rzeczy. To rodzaj współzawodnictwa, w które się angażują. I myślą: "Dlaczego ten człowiek poszedł do tego guru? Ja też to zrobię". To jest moda. Ludzie rozmawiają: "Kto jest twoim guru?" A ten drugi mówi: "To jest mój guru". Tak jest naprawdę. Nie rozumiem jak ludzie mogą tak postępować.

 

Mężczyzna: No tak, to się w ten sposób objawia.

 

Shri Mataji: Tak. To co mówię dotyczy wyjątkowego momentu, czasu waszego zbawienia, czasu waszego sądu. Powodem jest, powodem jest ... Jednak ludzie są tacy wrażliwi i tacy naiwni. Powiedziałabym, że bardzo naiwni nie wiedząc kto ma rację a kto nie. To bardzo proste. Ludzie wychodzą z więzienia, dziwnie ubrani jadą do Ameryki, siadają w parku i zaczynają coś dziwnego śpiewać. Każdy powie: "O, spójrzcie na niego, jaki on jest wspaniały". Co więcej, myślę że to rodzaj kompleksu niższości, który występuje u zwykłych zjadaczy chleba. Myślą, że są bardzo samolubni wychowując swoje dzieci i zajmując się domem. Nic bardziej mylnego. To jedno z najważniejszych zadań, zawrzeć właściwy związek małżeński i mieć grzeczne dzieci. Ale jeśli widzicie kogoś ubranego w ten sposób, widzicie że porzucił wszystko na tym świecie, czujecie się tym tak zauroczeni. To powierzchowne, nie możecie tego ocenić.

 

Dziennikarz:  Zapytałem, czy wierzy Pani, że jest jedynym prawdziwym guru czy inne organizacje też oferują oświecenie? Czy wierzy Pani, że jest jedynym prawdziwym guru i czy istnieją inne organizacje, które oferują oświecenie?

 

Shri Mataji: Jest również wielu prawdziwych guru. Nie jest tak, że ja jestem jedynym prawdziwym guru, ale jestem jedyną Matką. Ponieważ ci prawdziwi guru, którzy są może w Himalajach albo w innych miejscach, w jaskiniach, nie chcą stamtąd zejść. Nie chcą mieszać się z ludźmi. Wysłałam jednego człowieka z wielkim darem przekonywania i perswazji do Ameryki, uciekł stamtąd po trzech dniach. Powiedział: "Oni sami siebie nie rozumieją. Wszystko mają postawione na głowie. Nie pojmują Boga. Znają się tylko na dolarach". A zatem jest wielu guru i rozpoznają mnie całkiem dobrze. To dlatego kiedy mówią, że "Ona jest, jak to powiedziałeś, największą Świętą albo czymś takim", to wszystko mówią ci guru, tylko kto im to powiedział?

 

Dziennikarka:  A na Zachodzie? Czy sądzi Pani, że istnieją guru, a raczej nie guru, ale czy sądzi Pani, że istnieją organizacje religijne?

 

Shri Mataji: Tak. Niektórzy ludzie ... To dobry interes, na którym można zarobić dużo pieniędzy. Wyobraźcie sobie, że jeden guru zarobił sześć tysięcy krorów rupii. Kror to sto, jeszcze sto i jeszcze... Sześć, tysiąc a potem... Multi milion... Tysiąc, sto tysięcy i jeszcze sto razy tyle, to jest jeden kror. Sześć tysięcy krorów rupii, tyle zarobił w samych tylko Indiach. Bóg wie ile ma w banku w Szwajcarii. Inny ma pięćdziesiąt dziewięć Rolls Royce’ów. Jeszcze inny, który uciekł z Indii kupił trzy samoloty i trzydzieści pięć Rolls Royce’ów. Wydaje się, że szczególnie upodobali sobie Rolls Royce’a. A zatem trzeba zrozumieć, że jest to wielki biznes. Nawet ... nie może sobie na to pozwolić.

 

Dziennikarz:  Zatem ma to wysoką wartość na rynku.

 

Shri Mataji: Tak. Tak. Oni to wiedzą i są bardzo sprytni. Nie tylko zatrudnili ludzi, żeby o tym mówili, zatrudnili także dział reklamy. Mają różnego rodzaju działy. To jest wielki biznes.

 

Dziennikarz:  Bycie guru?

 

Shri Mataji:  Słucham?

 

Dziennikarz:  Bycie guru to wielki biznes.

 

Inny dziennikarz:  Bycie guru to wielki biznes.

 

Shri Mataji: Bardzo duży. Jeśli się zaryzykuje, naprawdę... To znaczy, niektórzy Anglicy próbowali. I odnieśli sukces, chociaż nie jako liderzy. Myślę, że Indusi bardziej się do tego nadają.

 

Dziennikarz:  Nie zrozumiała Pani pytania. Ona zapytała, czy są na Zachodzie jacyś oświeceni guru?

 

Dziennikarka: Takie było pytanie? Czy są prawdziwymi duchowymi przywódcami?

 

Shri Mataji:  Tak, tak. Tak myślę. Jest ich wielu. Tak, jest ich wielu. Na całym świecie, nie tylko w Indiach.

 

Dziennikarka: Czy uważa Pani niektóre z zachodnich organizacji religijnych za prawdziwe?

 

Shri Mataji: Wszystkie są prawdziwe, ponieważ tak siebie postrzegają, ale problem w tym, że nie tworzą prawdziwych efektów. Będąc ignorantem można wierzyć, że coś jest prawdziwe. Przykładowo, można uwierzyć, że dany diament jest prawdziwy, nie posiadając wystarczającej wiedzy na temat klejnotów. Ale jeśli zechce się go sprzedać to okazuje się, że jest inaczej. To właśnie dzieje się dziś z religiami. Chodzi o to, że religie powinny zgłębiać siebie, żeby dotrzeć do Samorealizacji, a tego nie robią. Mają również nieruchomości, mają też organizacje, mają także, jak to nazywacie, wielkie rynki zbytu. Wszystko to prowadzi znowu w stronę ekonomii, lub polityki, co najwyżej, ale nie do Boga.

 

Dziennikarz: Dlaczego niektórzy guru nie przyjadą na Zachód? Dlaczego Pani przyjechała na Zachód?

 

Shri Mataji: Ja? Jest wielu takich, którzy na Zachód nie przyjadą.

 

Dziennikarz: Dlaczego przyjechała Pani na Zachód?

 

Shri Mataji: Ponieważ jako jedyna jestem gotowa na ryzyko, tak myślę.

 

Dziennikarz: Przepraszam, nie usłyszałem.

 

Shri Mataji: Powiedziałam, że jako jedyna jestem gotowa na ryzyko. Ale oprócz tego, muszę powiedzieć, iż tak się złożyło, że mój mąż został wybrany i podjął pracę w Anglii. Został jednomyślnie wybrany na to stanowisko przez reprezentantów 134 krajów, czwarty raz z rzędu.

 

Dziennikarz: Od jak dawna mieszka Pani na Zachodzie?

 

Shri Mataji: Niezbyt długo. Jeżdżę także do Indii. Wiele podróżowałam. Byłam w Indiach, w wielu innych miejscach, podróżuję także z mężem. Byłam w Rosji, w Chinach, w wielu miejscach, w Argentynie.

 

Dziennikarze: Oprócz materialnego aspektu życia, jakie są według Pani jeszcze inne znaczące różnice pomiędzy Wschodem a Zachodem? Zapominając na chwilę o materialnym aspekcie, co według Pani jeszcze odróżnia... Ludzi z Zachodu? ...od ludzi ze Wschodu? Oprócz materialnego aspektu...

 

Shri Mataji: Są bardzo uczciwi, bardzo uczciwi.

 

Dziennikarze: Ludzie z Zachodu?

 

Shri Mataji: Ludzie z Zachodu. Bardzo uczciwi. Są bardzo uczciwi. Naprawdę, oni są uczciwi, niewątpliwie. Są również szczerzy wobec siebie. I mam dla nich za to wielki szacunek. Prawdziwi indyjscy guru, tak można ich nazwać, boją się Indusów, a co dopiero ludzi z Zachodu. Myślą, że będą ukrzyżowani lub skończą z poderżniętymi gardłami. Muszę przyznać, że... byli też torturowani. Jeden z nich, generał Forbe, miał połamane nogi i ręce, ponieważ toczy się zacięta walka pomiędzy rzeczywistością a światem urojonym. Ponieważ ci ludzie dostają propozycje biznesowe. Zrozumcie, to jest wielki biznes. Więc jeśli ktokolwiek ośmieli się wystąpić przeciwko temu, może być prześladowany przez opłaconych do tego celu ludzi. Mogą cię zabić, mogą zrobić z tobą wszystko, co tylko zechcą. To jest mafia. Nie jest łatwo stawić czoła tym strasznym ludziom. Wszyscy są multimilionerami.

 

Dziennikarz: Czy doświadczyłaś czegoś podobnego, czy próbowali Cię atakować lub...?

 

Shri Mataji: Próbowali, ale im się nie powiodło. Na przykład wczoraj na spotkaniu byli dwaj chłopcy z TM [Medytacja Transcendentalna], myślę, że byli opłaceni przez TM, czy coś podobnego. Próbowali nam przeszkadzać i powiedziałam... Cała publiczność była przeciwko nim; oni uciekli. Oni powiedzieli: "Obecnie nie możesz autorytatywnie dyktować głównej strategii, którą teraz masz. Nie możesz, więc przynajmniej pozwól nam". Próbowali. W porządku. To znaczy powinnam się tego spodziewać.

 

Dziennikarz: Proszę nam opowiedzieć coś o swojej szkole Yogi, pochodzi od...

 

Yogin: To nie jest szkoła Yogi. Otrzymujesz Realizację i stajesz się osobą, która jest Zrealizowana.

 

Dziennikarz: Po prostu... Zaczęło się to od... pod wpływem...

 

Yogin: Nie, nie przez wpływ. Dostałem Realizację, kiedy byłem w Indiach. Poszukiwałem, byłem u tych wszystkich fałszywych guru, w tych wszystkich miejscach, gdzie widziałem różne okropne rzeczy i byłem całkowicie zaszokowany, zaszokowany i rozczarowany. Miałem właśnie wracać do domu, ale dostałem od kogoś numer telefonu do Mataji. Była wtedy w Indiach, więc pojechałem, aby zobaczyć się z Nią i pomyślałem: "Mój Boże, to wszystko jest takie inne". Zacząłem odczuwać niewiarygodny spokój, radość i niesamowite rzeczy zachodziły wewnątrz mnie, które były tak wspaniałe a jednocześnie tak normalne.

 

Shri Mataji: Zdrowotnie. Przede wszystkim poprawiło mu się zdrowie.

 

Dziennikarz: Jaki był pana zawód?

 

Yogin: Jestem lekarzem. Dlatego byłem nastawiony bardzo sceptycznie.

 

Dziennikarz: Jest pan lekarzem pierwszego kontaktu?

 

Yogin: Nie, otrzymałem takie wykształcenie, ale praktykuję medycynę naturalną, ponieważ jestem trochę rozczarowany dzisiejszą medycyną. Wielu z moich pacjentów jeździło na duchowe pielgrzymki do Indii i wracało w gorszym stanie. A ja zastanawiałem się dlaczego, ponieważ czytałem te wszystkie książki, które opisywały wielu wspaniałych guru, i które mówiły o Chrystusie, Mahomecie, Krishnie i tych wszystkich sprawach. A oni wracali w gorszym stanie niż przed wyjazdem. Więc pomyślałem, że coś tu się nie zgadza. Z jednej strony, wydawali się oni być duchowymi mistrzami, z drugiej zaś, ci ludzie wracali. Ale mieli bardzo dobre wytłumaczenie. Mówili, że się oczyszczali albo że przechodzili różne karmy lub coś podobnego. Więc nie mogłem tego pojąć i pojechałem do Indii. Przebywałem tam kilka miesięcy i w końcu spotkałem Matkę i wszystko wydało się takie logiczne, odczuwalne i naukowe. Chodzi o to, że to współgra ze współczesną medycyną. Podtrzymuje współczesną medycynę.

 

Shri Mataji: Również studiowałam medycynę.

 

Yogin: To było niewiarygodne. A teraz wydaje się takie proste...

 

Dziennikarz: Czy włączyłeś praktykowanie Yogi do swoich codziennych zajęć?

 

Yogin: Medytację, w bardzo uproszczonej formie. Kiedy poczujesz chłodne wibracje na dłoniach ponad głową i w ciele, to wiesz, że osiągnąłeś stan medytacji. To wszystko.

 

Dziennikarz: Czy praktykujesz też surya asana?

 

Yogin: Nie za wiele. Tylko kilka i tylko wtedy, gdy mam konkretny problem.

 

Shri Mataji: Widzisz, to wszystko zależy. To można wytłumaczyć w sposób naukowy. Zależy gdzie masz problem. Załóżmy, że w żołądku. A zatem musisz wykonywać odpowiednie ćwiczenia cztery razy przez krótki okres, dopóki się tego nie pozbędziesz. Ewentualnie możesz dodatkowo wypowiedzieć odpowiednie mantry, żeby pobudzić albo obudzić tę część w tobie, aby się ożywiła. W taki sposób można do tego podejść naukowo. Staje się to łatwiejsze, gdy stopniowo to poznajesz. Wszystko staje się prostsze, ponieważ kiedy rozrastasz się ku obrzeżom, cała rzecz staje się skomplikowana, natomiast kiedy przenosisz uwagę do centrum, wtedy wszystko jest bardzo proste. Musisz tylko używać kilku prostych zasad. A jak już wiesz w jaki sposób to kontrolować... Na przykład stan równowagi. Równowaga jest... Stan równowagi nie jest czymś najistotniejszym w zachodniej medycynie. Mamy jedną medycynę, poza tym mamy też psychologów. Macie to i tamto. Macie jednego lekarza od jednego oka a innego od drugiego oka. Tutaj jest jedna osoba, która cię leczy, stawia diagnozę, daje Realizację, robi wszystko. To laboratorium wewnątrz ludzkiego ciała jest kompletnym instrumentem i jest stworzone w nas przez Boga. W cudowny sposób jest w nas i czeka, żeby być podłączonym do prądu. To wszystko już tam jest. Chodzi o to, że dla mnie to nic nowego, bo wiedziałam o tym od dawna. Ale jak tylko to otrzymacie, będziecie zdumieni jak wszystko zacznie się układać w jedną całość. Ponieważ nie jesteśmy świadomi samych siebie. Każdy z was może to dostać. Każdy.

 

 Dziennikarz: Jak opracowała Pani Samorealizację? Czy urodziła się Pani z tym, czy...?

 

Shri Mataji: Urodziłam się z tym.

 

Dziennikarz: A zatem, wiedziała Pani o tym od dnia narodzin?

 

Shri Mataji: Tak.

 

Dziennikarka: Od kiedy wiedziała Pani, że się z tym urodziła? Kiedy Pani to odkryła?

 

Shri Mataji: Widzisz, to tak jakbym zadała tobie pytanie, kiedy odkryłaś, że jesteś istotą ludzką. Nie umiałabyś odpowiedzieć. Z tym jest podobnie. Po prostu byłam tego świadoma.

 

Dziennikarz: Kiedy mówi Pani "ja", w znaczeniu "wiem, że jestem istotą ludzką", co Pani rozumie przez Samorealizację?

 

Shri Mataji: Każdy może ją dostać. Jeśli tylko jesteś istotą ludzką, możesz ją dostać. To wszystko.

 

Yogin: To jest wyższy stan świadomości niż ludzka świadomość. Nie używa się do tego myślącej części mózgu. Ani jego emocjonalnej części. Używa się tego, co można nazwać Wszechprzenikającą Boską Mocą. Nieświadomą część nas... Która jest w nas odzwierciedlona. …o której mówił Jung.

 

Shri Mataji: Ta Moc jest w was odzwierciedlona jako Kundalini, tak ją nazywamy. W Sanskrycie nazywa się Kundalini. Ale to słowo także bardzo przeraża ludzi. Ci, którzy czytali o Kundalini, dostawali dreszczy. Ona jest naszą Matką, tą, dzięki której rodzimy się na nowo. Istnieją ludzie, którzy napisali tyle grubych książek, a nie wiedzą, gdzie znajduje się Kundalini. Wyobraźcie to sobie! Niewiarygodne. Można zobaczyć jak Kundalini pulsuje w niektórych osobach. Także na nagraniach video, różnego rodzaju zakłócenia, które widoczne są na niektórych osobach, swego rodzaju pulsacje. Te pulsacje można zobaczyć czasami na wysokości kości krzyżowej. Wyobraźcie sobie, że ta kość została nazwana sacrum, co znaczy "święta". Zapytałam Greków, dlaczego nazwali tę kość sacrum? Odpowiedzieli, że dowiedzieli się o tym od Indo-Arian, zanim jeszcze Aleksander Wielki przybył do Indii. Oni im powiedzieli, że ta kość jest święta.

 

Yogin: Ta kość jest tak twarda, że jeśli poddać ją działaniu ognia, to spala się jako ostatnia.

 

Shri Mataji: Trzeba bardzo wysokiej temperatury by ją spalić.

 

Dziennikarka: Pracowała Pani z Gandhim, czyż nie? Jakie wrażenie wywarł na Pani?

 

Shri Mataji: Jakie wrażenie?

 

Dziennikarka: Tak.

 

Shri Mataji: Był wielkim człowiekiem, bardzo potrzebnym w tamtych czasach i gdyby dziś żył, bez wątpienia poparłby Sahaja Yogę, nie ma co do tego wątpliwości. Gdyby żył, na pewno całkowicie poparłby Sahaja Yogę.

 

Dziennikarz: Jak często spotykała się Pani z Gandhim?

 

Shri Mataji: Dosyć często. Jako dziecko byłam blisko niego i nazywał mnie Nepali, ponieważ mój wygląd oraz moja cera na to wskazywały. Dlatego nazywał mnie Nepali. Był bardzo czuły w stosunku do dzieci, bardzo. Poza tym był bardzo surowym nauczycielem, w stosunku do siebie oraz innych, ale był bardzo miłym człowiekiem jeśli chodzi o dzieci. Do tego stopnia, że można go było skłonić do czegoś wbrew jego woli. Przykładowo, jeśli mówił: "Nie mam teraz ochoty na sok", a ja mówiłam: "Bapu, tylko trochę, w przeciwnym razie też się nie napiję", od razu się zgadzał. Taki był słodki.

 

Dziennikarz: Czy widziała Pani film o nim?

 

Shri Mataji: Tak, widziałam.

 

Dziennikarz: Co Pani o nim sadzi?

 

Shri Mataji: Film jest bardzo dobry, naprawdę.

 

Dziennikarka: Czy opisuje dokładnie jego życie?

 

Shri Mataji: Tak, bardzo dokładnie, ale niekiedy... Widzicie, przykładowo Gandhi był Indusem, a styl w jakim mówią Indusi różni się od stylu w jakim mówicie wy, ponieważ jesteście bardzo inteligentni i bystrzy. Macie duży zasób słów, jesteście oczytani, więc wypowiadacie się w bardzo błyskotliwy sposób. Natychmiast odpowiadacie w sposób, powiedziałabym dokładny i precyzyjny. Ale on był Indusem a Indusi nie mówią w taki sposób... Nie wysławiają się w tak inteligentny i precyzyjny sposób. Myślę, że są łagodniejsi. Mówią w sposób bardziej łagodny, subtelny i nie wprost.

 

Dziennikarz: Nie potrafił siedzieć na podłodze.

 

Shri Mataji: Możecie się również dowiedzieć, że nie mógł właściwie siedzieć na podłodze. To dlatego... Ale to nie jest takie istotne. Ale to, co czułam...

 

Dziennikarz: To jest na filmie. Ja nie... To jest na filmie.    

 

Shri Mataji: To tylko jedna z rzeczy, a sednem tego jest, widzicie, że cokolwiek by to nie było, w tak krótkim czasie pokazał taki głęboki temat. Myślę, że oddał mu sprawiedliwość, za wyjątkiem jednej rzeczy, Gandhi nigdy nie chciał prowokować. Nigdy nie używał złych metod, żeby prowokować innych. Myślę, że był bardzo autentyczną postacią. I sądzę, że tego trochę zabrakło. Jego działania nie miały na celu prowokowania innych. Nie, to nie było w jego zamyśle. Wydaje się, że nie mógł obrać innej metody, ponieważ nie zdajecie sobie sprawy jakie to były czasy. Mam na myśli to, że film tego nie mógł przekazać. To było aż 300 lat zniewolenia, możecie w to uwierzyć? Nie było wolności słowa. Mój ojciec był w więzieniu wiele razy. Moja matka była w areszcie 5 razy. Oczywiście, później był członkiem Zgromadzenia Ustawodawczego w Parlamencie. Mój brat jest teraz Ministrem d/s stali w Indiach. Ale w tamtych czasach było ciężko, bardzo ciężko. Ludzie byli torturowani w znacznie większym stopniu niż to zostało pokazane. Szczuli nas.

 

Dziennikarz: Czy zna Pani panią Gandhi?

 

Shri Mataji: Oczywiście, lubię ją.

 

Dziennikarz: Czy poznała ją Pani osobiście?

 

Shri Mataji: Tak, spotkałyśmy się raz lub dwa razy. Ale nie wiem czy mnie jeszcze pamięta. Jest bardzo zapracowaną osobą. Jest naszą nadzieją w dzisiejszych czasach, tak można powiedzieć.

 

Dziennikarz: Jakie Pani zdaniem są obecnie największe problemy nękające Indie?

 

Shri Mataji: Jeśli ludzie zaczną się interesować Sahaja Yogą, wszystkie one mogą zostać rozwiązane, ponieważ daje ona materialną niezależność. A także materialny dobrobyt. Widzicie, w naszym kraju jest za dużo czarnej magii i tym podobnych rzeczy. To bardzo trudne. A kiedy już człowiek wpadnie w te rzeczy, spotyka go ubóstwo.

 

Dziennikarz: Jeśli chodzi o ten punkt Matko, to kilka lat temu pewien człowiek mówił o Samorealizacji i kładł wtedy duży nacisk na tak zwane grupowe cudowne uzdrowienia. Zauważyłem, że w prasie kładzie się duży nacisk na uzdrowienia. Czy zrobiłaś to w celu wzmocnienia znaczenia twoich słów?

 

Shri Mataji: Których?

 

Yogin: On mówi o tym, że prasa wydaje się podkreślać znaczenie uzdrowień.

 

Shri Mataji: Nie, nie robiłam tego. Tak to odebrałeś? Boże, nie robię tego. Naprawdę.

 

Yogin: Czy kładłaś nacisk na coś innego – to jest jego pytanie?

 

Dziennikarz: To co chcę powiedzieć dotyczy tego, co było przed 2 laty, czego Pani nie podkreśla.

 

Shri Mataji: Nie, nigdy.

 

Dziennikarz: Lecz artykuł prasowy, który opisuje Pani podróż tutaj, ukazuje inną stronę tego zjawiska, które oczywiście, spowodowało więcej sceptycznych opinii.

 

Shri Mataji: To jest produkt uboczny. Uzdrawianie jest produktem ubocznym Samorealizacji. Samorealizacja jest najważniejsza. Bóg nie jest zainteresowany uzdrawianiem byle kogo. Powiedzmy, że Hitler chciałby być wyleczony. Czy powinien? Lepszym lekarstwem dla niego jest pójście do piekła, przynajmniej na okres jednego życia, a potem wrócić, żeby zobaczyć ile ludzie wycierpieli. A zatem nacisk nie jest kładziony na uzdrawianie, robię to ze współczucia, ponieważ to działa. Robię to, ale to nie jest najważniejsze. Nie wiem dlaczego odebrałeś to w ten sposób. Nie wiem, co ci powiedzieli. Nie mam pojęcia, co zostało powiedziane i zaakcentowane, ale jeśli o mnie chodzi, dla mnie Samorealizacja jest najważniejsza. To moja praca.

 

Dziennikarz: Można nawet powiedzieć, że Matka nie jest zainteresowana uzdrawianiem podczas publicznych wystąpień.

 

Shri Mataji: Powiedziałam im, żeby przestali leczyć. Jeśli chcą leczyć, niech pracują z moją fotografią. Niech fotografia absorbuje wszystkie złe energie. Nie bierzcie na siebie brzemienia związanego z leczeniem.

 

Dziennikarz: Może lepiej omówić tę sytuację z ludźmi od PR.

 

Shri Mataji: Nie mamy takich. Nie mamy żadnego działu reklamy ani niczego takiego. Oni to robią sami, spontanicznie. Jeśli zdadzą sobie sprawę z tego, że popełniają błędy to następnym razem się poprawią. Ja nie posiadam wiedzy o tym, co się dzieje. Nic o tym nie wiem. Pracują na własną rękę. Niech się uczą. Stopniowo uczą się metod, jak najlepiej leczyć itp. W końcu się nauczą.

 

Dziennikarz: Możemy wyjaśnić, czy prawdą jest, że twierdziła Pani, że potrafi uzdrawiać albo leczyć?

 

Shri Mataji: Nie twierdzę tego, ja to robię. Bez dwóch zdań. Robię to. Robiłam to. Ty też możesz to robić. Każdy może. Tutaj obecny dr Warren to robi. Wyleczył już wiele osób.

 

Dziennikarz: Wspomniała Pani, że można to robić przy pomocy zdjęcia. Czy może Pani wyjaśnić w jaki sposób?

 

Shri Mataji: Tak, to zadziwiające. Byłam zaskoczona, tak jak ty, że moje zdjęcia również posiadają wibracje i ludzie zostają wyleczeni przy ich pomocy. Kiedy przybyłam do waszego kraju, prasa była bardzo życzliwa w stosunku do mnie. Powodem tego była pewna kobieta, która była w śpiączce. Powiedziano mi, że ma tętniaka mózgu. Tętniaka. Jeden z moich uczniów wziął moją fotografię i włożył tej kobiecie pod głowę. I poczuła się lepiej, to znaczy zaczęła otwierać oczy. Lekarze się przestraszyli. Zaczęli mówić: "Nawet jeśli wyzdrowieje, będzie sparaliżowana. Nie będzie w stanie chodzić". Ale dziś ta kobieta czuje się całkiem dobrze. Nie tylko to, również bardzo udziela się w Sahaja Yodze.

 

Dziennikarz: Jak to działa?

 

Shri Mataji: Słucham?

 

Dziennikarz: Jak to działa? Jak to działa z tego zdjęcia?

 

Shri Mataji: Z tego zdjęcia? To zdjęcie jest prawdziwym obrazem mnie, a moje ciało ma składowe, które emitują wibracje. Tak samo jest ze zdjęciem. Ono też ma takie same składowe. Oczywiście, nie jest trójwymiarowe, ale też emituje wibracje, ponieważ jego składowe są takie same. Weźmy na przykład fotografię Jezusa, nie jest prawdziwa, ponieważ to wzięło się z nieświadomości, poza tym w dużej mierze jest ona wytworem wyobraźni. Ze zdjęciem jakiejkolwiek osoby jest podobnie. Ale widziałam tyle rzeczy, które pochodzą od Matki Ziemi, które emitują wibracje. Na przykład Stonehenge w Anglii. Wiele podobnych miejsc emituje wibracje, nie tak silne jak moje, ponieważ ja jestem żywą osobą.

 

Dziennikarka: Jak Pani wyobraża sobie Boga?

 

Shri Mataji: Jak sobie wyobrażam... To nie jest tylko koncepcja, ale prawdziwe odczuwanie Boga. Boga trudno jest wyrazić w słowach. Jest świadkiem gry toczącej się pod dyktando Jego mocy. Jest odseparowany od Swojej Mocy i jest tylko obserwatorem gry tworzonej przez Jego Moc. A ta Moc tworzy, otacza opieką, troszczy się o wszelkie Stworzenie i rozwija je. Tak długo, jak gra toczy się w świecie zwierząt, wszystko jest pod kontrolą. Ale żeby nadać temu większą wolność, muszą najpierw obdarować wolnością istoty ludzkie. Zatem obdarzono was tą wolnością, żebyście się dowiedzieli na czym polega wasz błąd, co jest dla was właściwe. Wy decydujecie. Dzięki temu się rozwijacie. Stwarzacie w sobie równowagę. A wtedy wznosicie się ku Duchowi, dzięki któremu wiecie, że przepływa przez was Boska Moc. To jest cała gra. Mówię wam o tym w skrócie. A ten Bóg jest świadkiem tej gry. Można powiedzieć, że On jest Ojcem a Jego Moc jest Duchem Świętym. I wysłał Swego Syna na Ziemię, żeby zbawić ludzi, by odegrał bardzo ważną rolę w naszym życiu. I wszystkie inne inkarnacje mają swoje znaczenie oraz miejsce wewnątrz nas. Chrystus także zajmuje specjalne miejsce tworzące bramę w układzie limbicznym.

 

Dziennikarką: A zatem jest Pani chrześcijanką będąc równocześnie Induską?

 

Shri Mataji: Nie jestem chrześcijanką w takim znaczeniu, że należę do Kościoła. Nie jestem ani prawdziwą Induską ani chrześcijanką, ani niczym takim, ponieważ one wszystkie bazują na tej samej zasadzie Boga. Widzicie, te wszystkie kwiaty wyrosły z tego samego drzewa życia. Lecz ludzie ścięli je, mówiąc: "To jest moje. Ja jestem tym. Ja jestem tamtym". A potem kwiaty zwiędły i... umarły. Dlatego ludzie uważają, że Chrześcijaństwo upada, Hinduizm was zawodzi, Islam was zawodzi. To nie prorocy, to nie inkarnacje, to my przez posiadanie... Nie możemy posiąść na własność Boga. Nie możemy posiąść na własność religii. To, że jesteśmy wyznawcami religii oznacza, że religia jest naszą wartościowością. Tak jak atom węgla ma wartościowość 4, my mamy wartościowość 10. To jest w tej części naszego jestestwa, gdzie jest uwaga. I jeśli jesteśmy zbalansowanymi ludźmi, jeśli żyjemy skromnie, to nasz wzrost będzie szybszy. Ale nawet najbardziej niezbalansowani dostają Realizację, ponieważ łaska uzyskania tego, spływa bardzo hojnie, powiedziałabym. Nawet alkoholicy, którzy do mnie przychodzą w stanie upojenia alkoholowego, z dnia na dzień stają się innymi ludźmi.

 

Dziennikarz: Z dnia na dzień?

 

Shri Mataji: Z dnia na dzień. Zdziwicie się, ale z dnia na dzień. Są to narkomani, lekomani i palacze.

 

Dziennikarz: Palacze papierosów?

 

Shri Mataji: Tak, tak.

 

Dziennikarka: Czy uważa Pani siebie za świętą albo za proroka?

 

Shri Mataji: Jakie to ma znaczenie? Nie rozumiem. Każdy pyta: "Czy uważa Pani...?" Czy wykonywałabym tę pracę, gdybym tak nie uważała? Czy myślę, że jestem złodziejem? Albo co sobie myślę? To dziwne pytanie, nieprawdaż? To ty mi odpowiedz. Nie widzę związku. Bo wszyscy mnie pytają: "Czy uważa Pani...?" Co to jest? Muszę coś o tym myśleć. Muszę być świadoma siebie, inaczej nie podjęłabym się tej roli. Mam męża, który mnie bardzo kocha, mam bardzo wygodny dom, mam dzieci i wnuki. Nic nie dostaję w zamian oprócz satysfakcji, że mogę podzielić się moją radością z wami wszystkimi. A zatem myślisz, że robiłabym to co robię, nie będąc świadomą siebie? Czy ktokolwiek z was robiłby to samo bezinteresownie? Powiedzcie, czy ktokolwiek na tym świecie postępowałby podobnie nie czerpiąc z tego żadnych korzyści?

 

Dziennikarz: Hmm, myślę, że ktoś właśnie nazwał Panią najwspanialszą żyjącą świętą i...

 

Shri Mataji: Tak. To znaczy, mogą mnie nazywać jakkolwiek. Ale co chcę powiedzieć, załóżmy iż moja odpowiedź brzmi: "Tak, tak sądzę". Wtedy moglibyście powiedzieć: "Ma wielkie ego". Czyż nie tak? Jeśli powiem: "Nie sądzę", wtedy powiecie: "Wątpi w swoje możliwości". A zatem to bardzo dziwna rzecz. To tak jak... To pytanie jest bez związku. Dopóki nie będę tego świadoma, po co mam to robić?

 

Dziennikarz: Zakładam, iż na Zachodzie myślimy, że święci mają aureole wokół głowy.

 

Shri Mataji: Tak, również kiedy otrzymasz Realizację można ją zobaczyć. Wielu może ją zobaczyć. Pokażę ci pewne zdjęcie. Spójrz na nie. Możesz to wytłumaczyć?

 

Dziennikarz: Słucham?

 

Shri Mataji: Na tej fotografii... Siedzę w wiosce, na dworze. A to światło spadło na mnie siedem razy. Widziałeś Chrystusa modlącego się w ogrodzie?

 

Dziennikarz: Tak.

 

Shri Mataji: A to jest to zdjęcie. Teraz widzisz? Jest wiele innych rzeczy, które ludzie widzieli na moich zdjęciach. Na jednym z nich widzieli światło wychodzące z moich palców u rąk i nóg. Posiadają te zdjęcia. Zatem są dla was...

 

Dziennikarz: Czy to może być spowodowane jakimś odblaskiem?

 

Shri Mataji: Nie. To się pojawiło siedmiokrotnie. A kiedy opuściłam głowę... Nikt nie mógł tego wtedy zobaczyć. To nie odbicie. Zapytaj fotografa, czy może to wyjaśnić. Widzicie, wszyscy fałszywi prorocy próbowali tej sztuczki.

 

Dziennikarz: Rozumiem, że zaczęła Pani nauczać o Samorealizacji w 1970? Czy to prawda ...

 

Shri Mataji: Nie, nie o Samorealizacji. Daję ludziom Realizację. Wtedy zrozumiałam ludzi. Muszę przyznać, że są bardzo skomplikowani. Tyle permutacji i kombinacji, musiałam dogłębnie ich poznać. Ponieważ mój ojciec, który sam był Zrealizowaną Duszą powiedział mi, że nie ma sensu rozmawiać o Bogu, opowiadać o Nim. Powstanie z tego jeszcze jedna Biblia, druga Gita. "Musisz wynaleźć metodę dającą Realizację na skalę masową. To musi działać na rzesze ludzi". Tak samo jak widzieliście wynalazki, które nie będąc używanymi przez masy, przepadają. Powiedział też: "W przeciwnym razie, historia się powtórzy. Będziesz ukrzyżowana albo cię zabiją. Będziesz skończona". A ja wiedziałam, że zostałam stworzona do tej pracy, żeby to osiągnąć. Więc zaczęłam studiować, wypracowywać metodę, dzięki której ewolucja na skalę masową mogłaby zostać osiągnięta. A kiedy to zrobiłam, powiedziałabym, że była to moja realizacja jako człowieka w tym sensie, że znalazłam właściwy czas, żeby zacząć.

 

Dziennikarz: Czy będzie Pani podróżować po świecie do końca życia, czy...?

 

Shri Mataji: Słucham?

 

Dziennikarz: Czy będzie Pani do końca życia podróżować po świecie robiąc to co robi?

 

Shri Mataji: To daleka przyszłość. Nie wybiegam myślami tak daleko. Będę to robić tak długo, jak będę mogła, ale jeśli ludzie dostaną Realizację, to myślę, że dadzą mi chwilę wytchnienia. Ja również muszę trochę odpocząć. Mam już 60 lat. To, jak długo będę żyła zależy od was. Jeśli przejmiecie moją rolę, odejdę.

 

Dziennikarz: Spędza Pani teraz dużo czasu w Londynie, jak sądzę.

 

Shri Mataji: Tak, ponieważ mój mąż oraz rodzina tam są. A on jest bardzo zapracowanym człowiekiem.

 

Dziennikarz: Z której części Indii Pani pochodzi?

 

Shri Mataji: Słucham?

 

Dziennikarz: Z jakiej części Indii Pani pochodzi?

 

Shri Mataji: Niedaleko Ahmednagaru skąd pochodzi nasza dynastia.

 

Dziennikarz:  Czy nie ma w pobliżu jakiegoś większego miasta? Czy jest w pobliżu duże miasto?

 

Shri Mataji: To jest miasto powiatowe. Ale Ahmednagar nie jest zbyt dużym miastem. Jest bardzo blisko...

 

Dziennikarz: Jakie jest największe miasto w pobliżu?

 

Shri Mataji: Mieszkałam z mężem w Delhi, ponieważ był on urzędnikiem w gabinecie poprzedniego premiera, Lal Bahadura Shastri'ego. Był jego sekretarzem.

 

Dziennikarz: O!

 

Shri Mataji: Tak. A potem mieszkałam... pojechał z nim także do Taszkientu. Cały czas był przy nim. A potem mieszkałam w Bombaju, ponieważ mąż był w tym czasie prezesem korporacji okrętowej [SCI]. Przez wiele lat mieszkałam w miastach. Studiowałam w akademii medycznej w Lucknow... to znaczy, w Lahore. A więc mieszkałam w miastach, ale cała moja rodzina pochodzi z Ahmednagaru. Urodziłam się w niewielkiej górskiej miejscowości, która leży na zwrotniku Raka.

 

Dziennikarz: Matko, czy reinkarnacja jest częścią Twojej filozofii? Czy reinkarnacja jest częścią Twojej filozofii? Reinkarnacja.

 

Shri Mataji: Kogo?

 

Dziennikarz: Każdego z nas. Kiedy nasze ciało umiera, czy wracamy jako inni....

 

Shri Mataji: Tak.

 

Shri Mataji: Masz na myśli istotę ludzką?

 

Dziennikarz: Tak.

 

Shri Mataji: Oczywiście.

 

Dziennikarz: Czy mogłabyś przyjrzeć się następującej sytuacji. To jedna z wielu zagadek tego świata. Jest wielu ludzi, którzy wydają się być uczciwi, szczerzy, którzy pracują ciężko a doświadczają niewyobrażalnych tragedii itd. Ale są również ludzie, mógłbym przytoczyć kilka nazwisk, ale tego nie zrobię, którzy najwyraźniej świetnie sobie radzą, ale nie są tacy jak ci pierwsi. Jaka jest tego przyczyna? Może to wpływ złych duchów lub tym podobnych rzeczy?

 

Shri Mataji: Chodzenie do fałszywych guru jest bardzo niebezpieczne. Bardzo. To nie jest tylko zewnętrzne niebezpieczeństwo. Widzicie, nie chodzi o pieniądze. Jeśli są łotrami, trudno. Jest wielu bandytów na świecie, jest mafia, różnego rodzaju rzeczy. To nie ma znaczenia. Niech sobie będą zbirami. To nie takie proste jak się wydaje. To sięga bardzo głęboko. Mogą sprowadzić choroby, które są nieuleczalne. Powiedzmy polio, raka czy atak serca. Różnego rodzaju nieuleczalne choroby. Również depresje i stres. Mogą oni także sprowadzać - bardzo wielu z nich - epilepsję i nienormalne zachowanie. Nawet lecąc samolotem, widuję ludzi, którzy wykonują takie lub tym podobne ruchy. Większość z nich praktykowała TM [Transcendentalną Medytację]. Zapłacili mnóstwo pieniędzy, żeby uzyskać coś tak dziwacznego w tym centrum, przez co ich szyja wychodzi w ten sposób, a oni sami trzęsą się lub podskakują.

 

Yogin: Matko, on zapytał także o opętanie przez duchy. Oni zapytali o opętanie przez duchy.

 

Shri Mataji: Oczywiście, że ma to związek z opętaniem. To jest opętanie przez duchy. Oni nie...

 

Dziennikarz: Czy zna Pani metodę na odpędzenie tych duchów?

 

Shri Mataji: Tak, znam. Próbuję. Widzicie, nawet...

 

Dziennikarz: A zatem to jest klucz do wyleczenia wielu z tych chorób.

 

Shri Mataji: Tak, oczywiście. Ponieważ czasami warzywo ma się lepiej niż oni. Ci biedacy są tak przytłoczeni, że nawet gdy im pokazać czosnek to się boją i zaczynają się trząść. Czosnek, dacie wiarę? Boją się czosnku, boją się cebuli. Skąd oni się biorą? Niektórzy to tylko obiekty seksualne, bez żadnego seksu. Straszne przypadki. Nie są ani ludźmi ani zwierzętami. Bez wątpienia strasznie opętani. Ale można ich wyleczyć. Uleczyliśmy wielu takich. Można wskazać wielu... Nie uwierzylibyście, że zachowywali się w ten sposób. Jest tutaj jeden jegomość...

 

Yogin: Był "lataczem" w TM.

 

Dziennikarka: Kto to jest "latacz"?

 

Shri Mataji: To znaczy... Lewitujący. Ponieważ lewitują, tak to nazywają. Trzeba podskoczyć, siedząc na podłodze i wtedy myślisz, że latasz. Ale zostajesz opętany. Siadają na podłodze... I po prostu wyskakują z miejsca, jakby ich ktoś wystrzelił. To ma być latanie.

 

Shri Mataji: Słucham?

 

Dziennikarz: Można popaść w histerię.

 

Shri Mataji: W różne straszne rzeczy. W jednym z naszych ashramów pojawił się człowiek, który będąc u fryzjera miał... Więc musiał poczekać trochę na zewnątrz. Zobaczył wtedy czasopismo z artykułem o Sahaja Yodze. Czasopismo o Yodze. Ci ludzie mają powiedziane, że nie powinni czytać nic innego. Wszystko inne jest złe. Wszystko jest tajemnicą. To jest jak mafia. A zatem ten biedny człowiek, wahając się wziął to czasopismo i zaczął je przeglądać. W artykule było moje zdjęcie i podpis, który mówił: "Jeśli czujesz zimny powiew od tego zdjęcia to znaczy, że jesteś Duszą Zrealizowaną". Spróbował wyciągnąć dłonie u tego fryzjera, spróbował i poczuł się okropnie ... Tak się przestraszył, że zadzwonił do naszego ashramu, a człowiek, który odebrał, wcześniej zajmował się czymś podobnym do TM. Zapytał go: "Czy czujesz gorąco?" Odpowiedział: "Czuję gorąco z tej strony". Na pytanie "Czy praktykowałeś TM?" Tamten odrzekł: "Tak, ale skąd o tym wiesz?" Rozmówca odparł: "My wiemy". Kiedy się pojawił w ashramie i ktoś tylko wypowiedział moje imię, a ten człowiek zaczął się tak wykrzywiać i szczekać jak pies, że obserwujący to Sahaja Yogini przestraszyli się i zawołali mnie na pomoc: "Matko, prosimy przyjdź nam z pomocą!" Ale tego dnia spodziewałam się wielu osób na kolacji. Zapytałam: "Co się dzieje?" Odpowiedzieli: "Jest tutaj jeden człowiek, który zachowuje się w taki sposób, że się go boimy". Powiedziałam im co trzeba zrobić, żeby go uspokoić. Ten człowiek jest dzisiaj gorliwym Sahaja Yoginem w Londynie. Był menadżerem w bardzo dużej firmie zajmującej się nieruchomościami. Stracił pracę, stracił pieniądze. Został bez grosza praktykując TM. Z tego co wiem, ten Rajneesh [TM guru] ma przyjechać do Australii, żeby dać wam wszystkim błogosławieństwo. Ten sam Rajneesh, który został wygnany z Ameryki.

 

Yogin: Są nazywani pomarańczowymi ludźmi.

 

Shri Mataji: Pomarańczowi ludzie. Stara się o przyjazd do Australii, więc strzeżcie się. Wasz rząd jest w trakcie opracowywania odpowiednich regulacji... Kupił sobie tylko 36 Rolls-Royce’ów i 3 samoloty. Nie wiem, jakie ma ambicje odnośnie Australijczyków.

 

Yogin: Został wyrzucony z Indii...

 

Shri Mataji: Nie wyrzucony, uciekł...

 

Yogin: Przepraszam, uciekł. W USA jest nakaz jego deportacji. A teraz ma zamiar przyjechać tutaj. Jak się nazywa? Rajneesh. To pomarańczowi ludzie.

 

Dziennikarz: Co jest złego w tym Rajneeshu?

 

Shri Mataji: Jest straszny.

 

Dziennikarz: Ale co konkretnie?

 

Shri Mataji: Widzicie, to co robi, robi z człowieka obiekt seksualny. Uprawia zbiorowy seks, zbiorowy seks, macie pojęcie. Niektórzy sądzą, że to jest w porządku. Ci, którym się to podoba, jadą tam i stają się szaleni. To wszystko. I tyle. I jeszcze za to płacą. Mamy film, tak mi się zdaje, który możemy wam pokazać. Ktoś nakręcił z ukrycia co się tam dzieje. Jeden z nich, ktoś, kogo to rozczarowało nakręcił z ukrycia film, pokazujący co tam robią. Został on zatytułowany "God Who Ran Away" i wyświetlony w Londynie. Pokazano w nim to zbiorowe coś i wszystko inne. Robi z ludzi całkowitych impotentów. Oni stają się impotentami, ponieważ on opętuje ich na punkcie seksu i cały czas mówi o seksie, więc całkowicie tracą spokój. A potem stają się obłąkani i dają mu tyle pieniędzy, ile tylko zażąda. Wmówił wielu kobietom, że był ich mężem w poprzednich życiach, więc oddały mu wszystkie ozdoby. Jedna Induska oddała mu wszystkie kosztowności, niektóre bardzo drogie. A więc ona, brat męża - ona była wdową - jej brat i jej szwagier przyszli do mnie i poprosili, żebym ją wyleczyła. Zapytałam ją: "Dlaczego to zrobiłaś?" Odpowiedziała: "Ponieważ on był moim mężem w poprzednim życiu". Zapytałam: "Kto ci tak powiedział?" Odpowiedziała: "On". Zapytałam: "Dlaczego w to wierzysz?" Ona na to: "Czuję to samo". Powiedziałam wtedy: "A co z mężem, którego poślubiłaś, z którym masz dzieci, od którego dostałaś te wszystkie kosztowności? Dlaczego miałabyś oddać to wszystko mężczyźnie, którego nigdy nie poślubiłaś?" "Bo w to wierzę! Co w tym złego?" Była całkowicie pod jego kontrolą. A teraz nikt nie wie, gdzie ona przebywa.

 

Dziennikarz: Istnieją jeszcze innego rodzaju grupy religijne w Australii łącznie z sektą Moona i Hare Krishna. Co Pani o nich sądzi?

 

Shri Mataji: Jeśli chodzi o sektę Moona, to chyba wszyscy go dobrze znacie, nie muszę o nim opowiadać.

 

Dziennikarka: Nie akceptuje Pani sekty Moona?

 

Shri Mataji: Oczywiście, że nie.

Kiedy stajecie się Sahaja Yoginami zaczynacie kochać swoich rodziców, swoje dzieci, kochać każdego, rozwiązujecie swoje problemy. Nie nienawidzicie nikogo, nie uciekacie przed nikim. Wręcz przeciwnie, jeśli coś takiego ma miejsce to jest to działalność przeciwko Bogu, działalność absolutnie przeciwko Bogu. Całkowicie odwracacie się od swoich rodzin, nie chcecie mieć z nikim nic wspólnego. To jest całkowicie przeciwko Bogu.

Następną sektą są nasi wspaniali, ci tzw. Hare Rama. Pierwszym błędem, który popełniają, jest mówienie, że wegetarianizm ma sprawiać radość Bogu, w szczególności Krishnie. Ponieważ to Shri Krishna, w pierwszym rozdziale Gity powiedział Arjunie: "Musisz zabijać ludzi, a co dopiero zwierzęta". Tamten zaś powiedział: "Jak mogę ich zabić skoro są moimi guru i moimi krewnymi?" Usłyszał w odpowiedzi: "Musisz ich zabić! Żeby osiągnąć wyższy cel, powinieneś poświęcić niższe cele”. Dokładnie tak to powiedział. A potem w Gicie zostało napisane, że wegetarianizm prowadzi do Boga, nie wiem w jaki sposób. Ponieważ mówi się, że ludzie, którzy są lewostronni, skłonni do emocjonalnych zachowań, jedzą więcej mięsa, co jest nieprawdą z naukowego punktu widzenia. Ci, którzy są chorowici, którzy są lewostronni, czyli którzy są, można powiedzieć, ludźmi uwarunkowanymi, oni rzadko jedzą mięso. Ludzie, którzy jedzą mięso są pracoholikami, są osobami bardziej agresywnymi, bardziej aktywnymi. A zatem mniej aktywni ludzie jedzą mniej mięsa, ponieważ białko wspomaga aktywność. To jest naukowo dowiedzione. Ale oni nie rozumieją nauki. Mają powiedziane: "Nie wolno wam jeść mięsa". Koniec, kropka. W Indiach, z powodu biedy, mnóstwo ludzi nie je mięsa. Jeśli poprzez niejedzenie mięsa idzie się do Boga, to znaczy, że Oni wszyscy się mylili, bo przecież sam Krishna jadał mięso, Rama również je jadł. Nawet Budda jadł mięso, ponieważ zmarł na...

 

Dziennikarz: Budda jadł mięso?

 

Shri Mataji: Słucham?

 

Dziennikarz: Jadł mięso?

 

Shri Mataji: Tak, i umarł, ponieważ zjadł przez pomyłkę surową wieprzowinę, a właściwie surowe mięso z dzika, z dzika, z dzika. A więc on jadał... W Indiach tylko tzw. Bramini nie jedzą mięsa. Ponieważ uważają, że jest ono najlepszym sposobem na ogłupianie ludzi. Nie chodzi o to, że namawiam do jedzenia mięsa lub jedzenia warzyw. To zależy od twojego usposobienia, jakiego rodzaju masz usposobienie. W przypadku, gdy jesteś osobą agresywną, lepiej żebyś jadł warzywa.

 

Mężczyzna: Marchewkę.

 

Shri Mataji: Tak. Zieleninę. Ale jeśli nie jesteś osobą agresywną, jesteś zamknięty w sobie, łatwo ulegasz wpływom, lepiej żebyś jadł mięso.

 

Yogin: Obawiam się, że musimy na tym poprzestać. Ci, którzy chcą, mogą się umówić z Matką prywatnie na spotkanie. Możemy to zrobić później. A zatem możemy w tym miejscu skończyć czy są jeszcze jakieś...

 

Shri Mataji: Powiem o nich jeszcze tylko jedno, to, co ci ludzie wyprawiają w Indiach jest szokujące. Byłam w wielu miejscach, czasami odległych i ludzie tacy jak wy, dziennikarze, przychodzili i pytali: "Matko, dlaczego prowadzisz tych ludzi ze sobą do naszych wiosek? Mamy ich dość". Zapytałam: "Dlaczego? Co się stało?" Odpowiedzieli: "Mamy tylu żebraków włóczących się. Ci ludzie chodzą po wioskach i żebrzą. I wszystkich męczą, ponieważ nasze wioski nie mają tylu pieniędzy, żeby się o nich zatroszczyć. Na początku próbowali oczywiście. I wszyscy oni bombardowali mnie pytaniami typu: "Dlaczego prowadzisz te osoby?" Oni też przyjdą tutaj jako żebracy". Odpowiedziałam: "Nie, oni wszyscy mają pracę, nie są żebrakami. Nie martwcie się". Nie mogli uwierzyć. Mówili: "Najpierw przybyli jako agresorzy, teraz przychodzą, żeby nas nękać jako żebracy". I te osoby żebrzą pod twoim domem...

 

Mężczyzna: ...Hippisi.

 

Shri Mataji: Tak, Hippisi, a także ci Hare Rama [Krisznowcy]. To ich specjalność i twierdzą, że są świętymi. Ludzie mówią: "Nie możemy nawet zjeść w spokoju, bo stoją pod drzwiami prosząc o jałmużnę. Co tylko mamy, to im oddajemy. Niech ktoś nas od nich uwolni". Wyobraźcie sobie! Na dodatek myślą, że prowadzą bardzo cnotliwe życie. Myślą, że są bardzo święci, bo jedzą tylko wegetariańskie jedzenie. Ludzie Boga nigdy nie żebrzą. Muszą mieć więcej poszanowania i szacunku dla samych siebie. Jeśli czują się urażeni to powinni zaprzestać to robić.

 

Dziennikarz: Ci, którzy chcą się jeszcze widzieć z Matką, niech skontaktują się z Ianem. Jest na zapleczu. I wtedy będziemy mogli kontynuować.

 

Shri Mataji: Bardzo dziękuję.

 

Dziennikarze: Dziękujemy.

 

Shri Mataji: Dziękuję wam wszystkim. Dziękuję bardzo. Mam nadzieję, że przekażecie usłyszane wiadomości i wielu ludzi dostanie Realizację, a wy nie będziecie cierpieć więcej z powodu chorób ani niczego takiego.

 

Yogin: Jeszcze jedno. Dziś wieczór, jutro wieczorem i w czwartek Matka będzie mieć wykład w hali wystawowej, w pawilonie wystawowym w ... Po programie daje Realizację.

 

Shri Mataji: I to działa. Najważniejsze jest to, że to działa.

 

Yogin: Pozwala doświadczyć Samorealizacji. Tak, to prawda. To działa. Przynajmniej taka jest różnica między innymi a mną. Każdy może tego doświadczyć. To natychmiast zmienia cię w innego człowieka. Wczoraj mieliśmy jedną osobę chorą na raka wątroby. Powinniśmy się przyjrzeć temu przypadkowi. Powiedział, że lekarze postawili diagnozę: "Umrze pan w ciągu miesiąca", a ja odparłam: "Zobaczmy". Poprosiłam, żeby usiadł i skierował lewą rękę w moim kierunku a prawą na zewnątrz. Poczuł się dużo lepiej. I jeśli wyzdrowieje, potwierdzi to prawdę.

 

Yogin: Zdarzyło się to wielokrotnie u pacjentów będących pod kontrolą lekarza.

 

Shri Mataji: Wyleczyłam również naszego prezydenta, pana Sanjeeva Reddy. Jeśli chcecie, napiszcie do niego i sami się dowiedzcie o jego chorobie nowotworowej.

 

Dziennikarz: Gdzie jest ta osoba chora na raka, którą widziałaś w Australii?

 

Tutaj w Adelajdzie. Przyszła do mnie wczoraj i od razu poczuła się lepiej. Wiele osób odczuło różnicę. Niektóre miały problemy żołądkowe, niektóre odmrożenia rąk. Wszystkie poczuły się lepiej. Stan ich rąk automatycznie się polepszył.

 

Dziennikarz: Kiedy opowiadasz o tych przypadkach uzdrowień to czy lekarze tego nie kwestionują?

 

Shri Mataji: Nie. Wielu z nich jest teraz moimi uczniami, wielu lekarzy. Widzicie, jest wiele spraw, które ciągle jeszcze są domeną lekarzy. Nie jestem zainteresowana przyjmowaniem pacjentów. Ale jeśli oni przychodzą na moje wykłady, wtedy ich stan się poprawia. Nie odwiedzam szpitali.

 

Yogin: Jest to duże wyzwanie dla naszej wiedzy.

 

Shri Mataji: Nie, nie sądzę, żeby byli na mnie źli, ponieważ mają bardzo dużo pacjentów. Nie będą się złościć. To prawda. Nie jestem zainteresowana uzdrawianiem, ale jeśli wyzdrowieją, to co zrobić? To efekt uboczny, automatyczny.

 

Yogin: Z pewnością osoby, które otrzymują Realizację czują się lepiej. Nie ma co do tego wątpliwości. Mamy jedną kamerę.

 

Dziennikarz: Tak ludzie powinni to robić. Wyciągnąć ręce w ten sposób.

 

Shri Mataji: Tak i ustawić stopy w ten sposób. I tak trzymać ręce. W ten sposób. Tak, to może zadziałać.

 

Dziennikarz: W porządku, zaczynamy kręcić. Palce powinny być rozłożone czy razem?

 

Shri Mataji: Luźno, zrelaksowane. Tak jakbyś o coś prosił.

 

Shri Mataji: Dokładnie. Niedługo zaczniesz coś odczuwać. Trochę się trzęsą. To oznacza, że ciężko pracujesz. Tak, zbyt ciężko. Twój system nerwowy jest przepracowany, ale teraz się uspokoi. Widzisz, drżenie pochodzi od zbytniego obciążenia układu nerwowego, zwłaszcza jego prawej strony. Musisz przebaczyć. Przebaczyć wszystkim bez wyjątku. Po prostu przebacz, tylko przebacz. Ciągle się trzęsą. Muszą przestać się trząść, wtedy to zadziała. Przywracam ci teraz równowagę wewnętrzną, działając na twoją lewą stronę, odpowiedzialną za emocje. Prawa strona, odpowiedzialna za działanie jest teraz równoważona. Zamknij oczy, czy czujesz spokój?

 

Dziennikarz: Czy moje ręce przestały się trząść?

 

Shri Mataji: Tak, trochę, ale nie całkowicie. Teraz lepiej. Trochę przesadzamy, nie powinieneś tak robić. Teraz lepiej. Widzisz, przestały.

 

Dziennikarz: Ile czasu muszę siedzieć w tej pozycji?

 

Shri Mataji: Czujesz zimny powiew na dłoniach? Czy w ogóle odczuwasz gdzieś chłód?

 

Dziennikarz: Czuję się zrelaksowany.

 

Shri Mataji: Zrelaksowany?

 

Dziennikarz: Spokojny.

 

Shri Mataji: Nie czujesz zimna na dłoniach? Widzę pulsowanie tutaj, na czubku twojej głowy. Pomódl się. Zajmie to dosłownie chwilę. Ciągle się trzęsiesz. W porządku, powiedz po prostu: "Matko, daj mi moją Realizację".

 

Dziennikarz: Daj mi moją Realizację.

 

Shri Mataji: Jeszcze raz.

 

Dziennikarz: Daj mi moją Realizację.

 

Shri Mataji: Powtórz.

 

Dziennikarz: Daj mi moją Realizację. Daj mi moją Realizację. Daj mi moją Realizację.

 

Shri Mataji: Lepiej.

 

Dziennikarz: Daj mi moją Realizację.

 

Shri Mataji: Czujesz się zrelaksowany? Lekki, czujesz się lekki. Lżejszy.

 

Dziennikarz: Hmm.

 

Shri Mataji: Musisz przebaczyć. Zbyt dużo pracujesz. Od ilu lat pracujesz w ten sposób? Martwiąc się dniami i nocami, po co? Wszystko robi Bóg. To On wykonuje całą pracę. Teraz jest lepiej.

 

Dziennikarz: Czuję mrowienie na dłoni.

 

Shri Mataji: Mrowienie to nie jest zły znak. Oznacza, że to się zaczęło. Ten ruch jest właściwy. Tak jest w porządku. Tak ma być. Tak jest w porządku. A tu jest jeszcze mrowienie. Ale przestała się trząść. Lepiej. Teraz jest lepiej. W porządku? To działa. To działa. Teraz nie myśl, po prostu patrz na mnie. Nie myśl. Mogę myśleć. Jeśli chcesz możesz myśleć. O tak. Lecz także możesz nie myśleć.

 

Dziennikarz: Naprawdę?

 

Shri Mataji: Dokładnie tak, nie martw się. W porządku?

 

Dziennikarz: Tak.

 

Shri Mataji: Czujesz zimny powiew?

 

Dziennikarz: Przeprowadźmy wywiad, a potem zobaczymy czy się zrelaksuję.

 

Shri Mataji: O tak. Będziesz jeszcze bardziej zrelaksowany.

 

Dziennikarz: Kiedy tylko będziesz gotów, Chris.

 

Dziennikarz: Matko, jeśli chodzi o ludzi oglądających nas w tej chwili, co oni z tego mogą wynieść dla siebie?

 

Shri Mataji: Co oni...?

 

Dziennikarz: Co możesz powiedzieć ludziom oglądającym nas w tej chwili w telewizji?

 

Shri Mataji: Osoby, które nas w tej chwili oglądają mogą wyciągnąć w ten sposób dłonie w kierunku ekranu i sprawdzić czy czują chłodny powiew na dłoniach. Jeśli tak, powinni wiedzieć, że to co czują, to Moc Boskiej Miłości. To Wszechprzenikająca Moc, o której wszyscy mówili. Teraz nadszedł czas, żebyśmy wszyscy Jej doświadczyli. To jest ukoronowanie naszego procesu ewolucji, procesu, dzięki któremu odnajdziemy siebie, nasz Absolut, znaczenie i cel naszego istnienia. Po raz pierwszy możemy poczuć Wszechprzenikającą Moc, która wykonuje całą żywą pracę, np. zmieniając kwiat w owoc. Wszystko to jest tworzone przez Boga. To, co my tworzymy jest martwe, przetwarzamy jedną martwą rzecz w drugą. Jedynie Bóg wykonuje całą żywą pracę. Kiedy zaczynamy odczuwać tę Moc po raz pierwszy, musimy się uczyć, jak jej używać do tworzenia żywego dzieła na Ziemi.

 

Dziennikarz: Czy mogę spodziewać się, że osoby przed telewizorami, które teraz wyciągną dłonie w Pani kierunku, otrzymają Samorealizację?

 

Shri Mataji: Oczywiście.

 

Dziennikarz: I czy przy okazji może polepszyć się ich stan zdrowia?

 

Shri Mataji: Tak. Oczywiście, że może.

 

Dziennikarz: Mogą być uzdrowieni?

 

Shri Mataji: Tak, oczywiście. Ale muszą dostrzec, która dłoń jest cięższa, a która nie. Wszyscy mogą otrzymać Realizację w sposób spontaniczny, ale powinni potem się ze mną spotkać, żeby zrozumieć jak ten stan podtrzymywać, jak go rozumieć oraz jak przekazywać go innym. Ponieważ Bóg jest zainteresowany tymi z nas, którzy będą kontynuować to dzieło, którzy są jak światło. Nie trzyma się światła pod stołem. A zatem takie osoby otrzymają Realizację bardzo szybko, jeśli będą tego chciały. Bardzo ważne są chęci.

 

Dziennikarz: A zatem są teraz wśród oglądających nas telewidzów osoby, które to otrzymały?

 

Shri Mataji: Tak, oczywiście. To jest wszędzie, jest wszechprzenikające. Tak jak eter, dzięki któremu oglądają teraz telewizję. Na tej samej zasadzie Moc Boga jest wszędzie. Można ją poczuć.

 

Dziennikarz: I te osoby wcale nie muszą być w Pani obecności. Mogą to osiągnąć przez wyciągnięcie rąk w kierunku telewizora lub Pani zdjęcia.

 

Shri Mataji: Tak, moje zdjęcie tutaj jest. To wystarczy, aby to zadziałało. To wystarczy, aby to zadziałało. Ale powinni się ze mną spotkać, żebym pomogła im w interpretacji tego, czym to jest, w jaki sposób to odczuwać, i jaki jest problem. Ponieważ na samym początku, z tego co zaobserwowałam, ten proces przebiega bardzo gwałtownie i można bardzo szybko coś poczuć. Ale potem następuje powrót do problemów, które macie. Więc lepiej jest zrozumieć, że się wszystkiego o tym uczycie. I nie trzeba za to płacić, nic z tych rzeczy. To jest bardzo proste. Nie ma w tym nic trudnego ani skomplikowanego.

 

Dziennikarz: Dobrze. Bardzo dziękuję. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu.

Co teraz? Wystarczy? Jeszcze jedno ujęcie. Ostatnie ujęcie. Jedna minuta. Prawdopodobnie trwało to dłużej. Trochę dłużej.

Lepiej sprawdźmy czy moje dłonie znowu drżą.

 

Shri Mataji: Ciągle się trzęsą. Widzisz co sobie robisz? Musisz się nauczyć relaksować.

 

Dziennikarz: Hmm, zbyt dużo pracy.

 

Shri Mataji: Tak, za dużo. Zbyt ciężko pracujesz. Teraz to widać, wyraźnie. Czy jest powód, żeby się tak trzęsły? Jesteś młodym mężczyzną a ja starą kobietą. Zobacz jak bardzo się trzęsą. Popatrz tylko. Niedobrze.

 

Dziennikarz: Najlepiej, jeśli nauczę się choć trochę relaksować.

 

Shri Mataji: Teraz powinieneś używać mojego zdjęcia. To najlepszy sposób na relaks. Możesz je gdzieś postawić, zapalić przed nim świeczkę i wyciągnąć dłonie w jego kierunku. Włożyć stopy do wody z solą. Cała negatywna energia zostanie w wodzie, którą należy wylać. Wszystko będzie dobrze. Myślę, że on to dostał. Na czubku głowy, on to dostał, ale jego ręce nadal są ciężkie. Na początek, powinniśmy rozmawiać z różnymi ludźmi, nauczyć się również czegoś od nich. Palisz?

 

Dziennikarz: Nie.

 

Shri Mataji: Hmm, w takim razie to nie powinno mieć miejsca.

 

Dziennikarz: To tylko zdenerwowanie. Hmm.

 

 

Shri Mataji: Lepiej. Czujesz to?

 

Dziennikarz: Tak, już jest.

 

Shri Mataji: Trochę cię zrównoważyłam. Za dużo pracujesz umysłowo i bardzo wybiegasz w przyszłość, jesteś również osobą, która jest wiecznie w ruchu. Dobrze? Teraz lepiej.

 

Dziennikarz: Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Shri Mataji: Dziękuję. Mam nadzieję, że przekażesz to ludziom. Niech Australijczycy tego doświadczą. Mają prawo to dostać.

 

Dziennikarz: Tak jest. Powiedziała nam to. W porządku. Bardzo dziękuję.