Program Publiczny – Czakra Agnya, 18.12.1978, Caxton Hall, Londyn, UK

Dziś mówimy o szóstej czakrze zwaną Agnyą. Agnya, gnya [gyan] – to słowo znaczy „wiedzieć”. Gnya znaczy „wiedzieć”. Litera A oznacza „całość”. Czakra Agnya ma też inne znaczenie. Agnya – to znaczy „posłuszeństwo” lub „nakazywać”. Może oznaczać obie te rzeczy. Jeśli coś komuś nakazujecie, to jest Agnya, a ten, kto słucha nakazu, jest Agnya kari – tym, który wykonuje Agnyę. To szóste centrum zostało stworzone w istotach ludzkich wtedy, gdy zaczęły myśleć.

                Myślenie jest przejawem języka mówionego. Gdybyśmy go nie mieli, nie potrafilibyśmy myśleć. Nie oznacza to jednak, że jeśli nie potrafimy wyrazić myśli, to one do nas nie przychodzą. Nie znaczy to też, że nie zachodzi w nas proces myślowy. Jednakże na tym subtelnym etapie, gdy przychodzą do nas myśli, nie są one ujęte w język, więc nie są nam komunikowane. Dlatego właśnie, bez języka mówionego nie potrafimy zrozumieć, co myślimy. Nie raz widzieliście dzieci, które nie mogą zakomunikować nam, czego chcą, ponieważ nie potrafią tego powiedzieć. Czują ssanie w żołądku i chcą poprosić o wodę czy coś takiego, ale nie potrafią nam tego powiedzieć. Dlatego też nie potrafią pomyśleć, co miałyby  powiedzieć.

                Ale później, gdy zaczynacie myśleć i przekładać to na język mówiony, to magazynuje się on w mózgu, jak pokazano na rysunku po lewej, a także po prawej tego żółtego i czarnego, po czym wraca do nas później jako fale myśli. Jak gdyby ktoś do nas mówił. Zanim jednak powstanie język mówiony, już na bardzo wczesnym etapie przychodzi do nas w różnych formach coś, co możemy nazwać inspiracją lub procesem myślowym. Formy te mają postać światła i cienia, nie zaś języka mówionego, ale światła i cienia.

                Po przyjściu do Sahaja Yogi, jeśli wejdziecie w głąb swoich myśli, stwierdzicie, że są one niczym, jak tylko światłami i cieniem, przesłaniającymi Agnya czakrę. Światło i cień, jedno za drugim – jak kręcąca się w kółko lampa latarni morskiej – wytwarzają w mózgu pewien wzór. Następnie wzory te na bardzo wczesnym etapie zostają przetworzone przez nas na język mówiony i jakby wlane w naczynia, które przechowywane są  w mózgu jako rezerwa, po czym przychodzą do nas. Gdy myślimy, to rozumiemy, dlatego, że przychodzą w formie mówionego języka.

                A jak to jest ze zwierzętami? Czy one myślą, czy nie? Pojawia się u nich myśl, inspiracja, ale one o tym po prostu nie myślą. Inspiracje te przychodzą do nich jako słowa, gdy zaczynają mieszkać razem z ludźmi.  Wtedy te inspiracje znów wchodzą w myśli, tak samo, jak u nas. Na przykład nadajecie mu imię, nazywacie go powiedzmy Tom, albo jakoś inaczej wołacie na psa. Wtedy on wie, że „to słowo oznacza, że mnie wołają”. Wiąże siebie ze słowem. Jeśli jednak tego słowa nie ma, to jest wyłącznie zwierzęciem, po prostu istnieje, nie myśli. Dlatego są one bardzo spontaniczne, a my nie. Zwierzęta są niezwykle spontaniczne, ponieważ one nie myślą w taki sposób, w jaki my myślimy.

                To stworzyło największy problem dla istot ludzkich: jak wyjść poza myśli? Jest to nieco skomplikowane, Ja widzę to jaśniej, bo wy nie potraficie zobaczyć tego światła, które następnie staje się językiem mówionym. Po czym ten język, jak mówiliśmy, staje się myślami. Jednakże te myśli naprawdę nas warunkują i nie są inspirujące. Nie pochodzą z wnętrza i dlatego nie jesteśmy spontaniczni.

                Na przykład, jeśli siedzę tutaj, jako istota ludzka nie mogę być wyciszona. Będę o czymś myśleć. Będę myśleć, co powiem. A potem, czy mam to powiedzieć, czy nie? A co, jeśli to powiem, czy to będzie dobrze, czy nie? Trafi to do ich głów czy nie? Do głowy będą mi przychodzić najróżniejsze myśli. Po czym, z jednej strony będę stawiać sobie pytania. Z drugiej zaś będą przychodzić odpowiedzi: w porządku, powiedz to, a jak to powiesz, to może cię docenią. Idź tędy, tamtędy, zrozumieją. Coś w tym stylu. W naszym mózgu wciąż odbywa się takie rozważanie, na podstawie nabytego w ciągu życia doświadczenia.

                Niezależnie od doświadczenia z ludźmi w zakresie nabywania od nich doświadczeń, wszystko to zostaje uwarunkowane w mózgu i przekształca się w proces myślenia, który przebiega dzięki interakcjom myśli i działania, działania i myśli. Jakie działanie podjąć, jaką myśl dopuścić, jak to rozwiązać – myślimy, że analizujemy siebie. Jest to bardzo powierzchowne. W rzeczywistości niczego nie analizujecie, niczego. Tak jak wam kiedyś mówiłam, wy niczego nie robicie. Zatem wasze myślenie to nic innego, jak ciągłe bulgotanie, ponieważ, to jest tak jak z morzem, które w głębinach jest tak spokojne –a gdy dotyka brzegu, pojawia się akcja i reakcja.

                Tak samo, gdy patrzycie na coś, – ponieważ wasza uwaga jest na zewnątrz, natychmiast powstaje z tego fala myśli, która wraca i daje wam całe to wyobrażenie o tym, wszystko, co wiecie o tej rzeczy, i przychodzi do was z powrotem, jako proces myślowy.

                To zachodzi cały czas. I może dać wam... Może tak doprowadzać do szału, że nie potrafimy zatrzymać naszych myśli. Po prostu pędzą jak szalone. Nie możecie spać, ponieważ myśli napływają. Czasem mogą być one przerażające, czasem są przyjemne, czasem romantyczne, czasami całkowicie negatywne, a czasem bardzo pozytywne. Czasami czujecie, że  “muszę coś zrobić”, a czasem, że “nie powinienem tego robić”. Gdy jednak naprawdę robicie, to nie myślicie. Zaskakujące, że nigdy nie dostrzegamy, iż gdy robimy daną rzecz... Przypuśćmy, że zamierzam mówić, coś w tym rodzaju. Gdy jakieś dziesięć minut wcześniej pomyślałam o tym, co zamierzałam powiedzieć, to gdy mówię, to nie myślę, co chcę powiedzieć. Już, bowiem wtedy wbudowałam ten proces myślowy w swój mózg i odłożyłam gdzieś na bok, po czym, gdy zaczęłam mówić, to płynie bezpośrednio.

                Ludzie rozwinęli – powiedziałabym - proces, który może naprawdę wzbudzać odrazę. Bardzo, bardzo obrzydliwy. A bierze się to z tych obu. Tego po lewej, - nazywamy go ego - który przechodzi na tę stronę, oraz po prawej - nazywamy go superego. Wszystkie uwarunkowania superego na prawej stronie [głowy] dają nam lęki, zagrożenia, sytuacje, jakich doświadczyliśmy wcześniej. Jak to mówią, kto się sparzył gorącym mlekiem, ten dmucha na zimne. Ponieważ wcześniej się oparzyliście, wiecie, że płyn może was oparzyć, więc sądzicie, że ten napój też może sparzyć wam język.

                A więc będziecie próbowali tak robić. Jest to tak spontaniczne, że myślicie „Och, to jest bardzo spontaniczne”, ale nie jest. Zostało zmagazynowane wcześniej, wskutek waszych doświadczeń i jest tam coś, co sprawia, że się boicie i dlatego tak robicie. Jeśli sobie to uświadomicie, to będziecie wiedzieć, że ten proces myślowy jest nam zupełnie niepotrzebny do istnienia.

                Żeby istnieć jako istota ludzka, nie trzeba myśleć o przyszłości albo o przeszłości. Zwierzęta się nie przejmują. Na przykład one wiedzą, że idą przez dżunglę. Nagle widzą, że nadchodzi jakieś inne zwierzę i wiedzą, że nadchodzicie. Jaki jest sens myśleć o zwierzęciu, które może nadejść? Przypuśćmy, że nie nadejdzie, co za marnotrawstwo. Ale one mają tutaj dziurę i nie przejmują się problemami jak my, ponieważ przez tę dziurę wszystko wylatuje. Nie trzyma się ich dłużej niż minutę. Możecie jednak także je uwarunkować. Poprzez doświadczenia one się warunkują. Poprzez doświadczenia ze zwierzętami i innymi rzeczami zostają uwarunkowane. I zgodnie z tym działają.

                Istnieje, więc ogromna różnica między nami a nimi, polegająca na tym, że my o wszystkim myślimy. Chodzi Mi o to, że uważamy, to za wielką rzecz, że siedzimy i o tym myślimy. Sądzimy, że to bardzo mądre siedzieć i myśleć. Pojawia się jakiś problem, to lepiej usiąść i pomyśleć o nim. Ale co robimy, gdy problem się pojawia? Myślimy o nim w nawiązaniu do tego, co robiliśmy i czego doświadczyliśmy przedtem.

                Tak samo też chcą myśleć o Sahaja Yodze. Tyle, że nie da się myśleć o Sahaja Yodze. Przede wszystkim w Sahaja Yodze na początku stajecie się świadomi bez myśli. Nie myślicie. Jest to wydarzenie, o którym nie możecie myśleć. Jest to żywe wydarzenie, myślenie jest ruchem martwym, a nie żywym. Wszystko, co jest w nas martwe, powraca do nas jako myśl. Inspiracja jest czymś żywym, a myślenie nie. Inspiracja jest czymś całkiem odmiennym od myśli. Na przykład, książki znajdują się w bibliotece, wszystko, co pomyśleliśmy, osiągnęliśmy lub doświadczyliśmy, jest w książkach. Wszystko, co przychodzi do nas nowego, to inspiracja.

                Zastanówcie się, o ilu nowych rzeczach myślicie. Przypuszczalnie ani jednego zdania. Głównie o tym, że ten powiedział to, a tamten tamto, ten powiedział to, a ja tamto. Gdybyście mieli myśleć o tym, co właśnie do was przychodzi, to nie musicie, to po prostu przychodzi. Jest w was, po prostu wyłania się i przejawia siebie. Jest to, więc spontaniczna, żywa rzecz. To właśnie nazywamy inspiracją. Jest to nagłe mignięcie wiedzy, którą otrzymujemy. Zaś to wszystko, co pomyśleliśmy, jest grą tego, co martwe.

                A zatem jest to ośrodek Chrystusa. On rezyduje w centrum Agnya. Jeżeli czytaliście, On też występuje w Devipuranie, urodził się dawno, dawno temu. Został stworzony znacznie wcześniej i możecie sobie również o tym przeczytać, jak rozwinął się w Mahavishnu, ponieważ jest to obszerny rozdział. I życzę wam, żebyście wszyscy się tego dowiedzieli, przeczytali o tym i odkryli, jak On rozwinął się w Mahavishnu. To bardzo interesujące. Wszystko to napisano w sanskrycie, więc nie możemy mówić, że Mahavishnu nie występuje w Biblii. Nie pisała jej jedna osoba. Ta część jest tą częścią stworzenia Chrystusa, która poprzedza Jego przybycie na Ziemię jako Chrystusa.

[Nagranie zaczyna się stąd]

           

        Chrześcijanie tak naprawdę nie wiedzą nic o Jego powstaniu. Jak On stał się Chrystusem, ani dlaczego Chrystus, czyli syn musiał zstąpić. Dlaczego sam Bóg nie mógł wykonać tego zadania. Dlatego właśnie prosiłabym was, żebyście przeczytali o inkarnacji Mahavishnu, wtedy uświadomicie sobie, dlaczego Chrystus się narodził.

                   Jest to najważniejsza inkarnacja, ponieważ On jest podstawą. On jest podstawą stworzenia. Tattwą, jak nazywają to w sanskrycie. On jest tattwą [zasadą]. Ganesha, który rezyduje w Mooladharze stopniowo ewoluuje, żeby na tym poziomie stać się Chrystusem. Od tej czerwonej czakry do tej czakry staje się Chrystusem. On jest podstawą. A czym jest podstawa? Co jest podstawą w nas? Czy można powiedzieć, że jest nią Kundalini? Tutaj podstawą jest elektryczność. Podstawą wszystkiego, co zostało stworzone, całego stworzenia jako takiego, i jest wsparciem dla tego stworzenia. On reprezentuje, reprezentuje esencję, istotę stworzenia. Powiedzmy, że mamy rodzinę, męża, żonę i dziecko. Dziecko jest wówczas sednem męża i żony. Jest esencją rodziny, całego domostwa. Wszystko jest utrzymywane dla niego, stworzone dla niego. Dopóki nie będą mieli dziecka, taki dom nie ma znaczenia, ich życie nie ma sensu. Ale kiedy mają dziecko, wtedy oni mają znaczenie. Tak samo Chrystus jest esencją, jest tattwą samą w sobie. Jest Omkarą, jak to nazywają. Jest pierwszym dźwiękiem, pierwszym dźwiękiem, który został stworzony: AUM, gdy Praojciec i Pramatka się rozdzielili. Wytworzyli oni ten dźwięk. I on jest właśnie tym dźwiękiem, który wypełnił Wszechprzenikającą Siłę i troszczy się, oraz wspiera – tak naprawdę jest bardziej wsparciem, ponieważ opiekę, można powiedzieć, sprawuje ojciec lub matka. Natomiast On jest wsparciem dla całego Wszechświata, a ponieważ jest jego esencją, esencja nigdy nie umiera. Powiedzmy, moją esencją jest Mój Duch, on nigdy nie umrze. Ciało umiera lub całe stworzenie umrze, ale esencja musi istnieć. Gdyby zginęła esencja, to nic nie mogłoby istnieć – dlatego On jest najważniejszą inkarnacją. Ponieważ On jest wsparciem.

                   Inkarnacja ta jest umieszczona w naszej czakrze Agnya. Tutaj, w tym centrum, gdzie krzyżują się nerwy wzrokowe. W tym centrum znajduje się bardzo subtelny punkt, który przemieszcza się w dwie strony – tak i tak – i wytwarza dwa dźwięki: Ham, Ksham, Ham, Ksham, Ham, Ksham. Ham jest po prawej stronie [głowy], gdzie widzicie superego, a Ksham po lewej, gdzie jest ego. Każdy z tych dźwięków wytwarza inne wibracje. Dźwięk Ham tworzy wibracje, przez które myślimy: "ja jestem, ja jestem, Ham, ja jestem". To pochodzi z naszej mocy istnienia, z tego, że wiemy, iż mamy żyć na tym świecie, że nie umrzemy. Każda istota ludzka, która próbuje się zabić, jest nienormalna. Normalnie, każdy człowiek, a nawet każde zwierzę i każdy żywy organizm stara się podtrzymać swoje życie. Dzieje się tak za sprawą tej mocy Ham – ja jestem. Zatem superego jest od lewej strony, a ego od strony prawej – Ksham.

                   A teraz opowiem wam o prawej stronie [głowy], gdzie jest superego. W tym superego, gdy jesteście uwarunkowani przez mnóstwo rzeczy, to jesteście zalęknieni i martwicie się, ponieważ doświadczenia czynią z was osobę, która ma w umyśle lęk. A lęk ten w całości odkłada się w superego. To zaczyna się od etapu ameby, można powiedzieć, i do dzisiaj nadal jest tam zmagazynowane. Boicie się policji, boicie się tego, czy boicie się tamtego. Niektórzy ludzie nie boją się takich rzeczy, ale boją się czegoś innego. Ponieważ wszelkie wasze uwarunkowania, wszelkie doświadczenia są tu składowane. Co więcej, gdy ktoś czyta książkę o Drakuli, to potem boi się słowa "Drakula", ale dzieci, które tego nie czytały, nie wiedzą, co to jest Drakula. Gdy im powiecie, że przyjdzie Drakula, to odpowiedzą: "świetnie, przyjrzyjmy mu się". Ale te dzieci, które czytały o Drakuli, dosłownie się boją i mówią: "O, Boże, idzie Drakula, stanie się coś strasznego". Zobaczcie, więc wszystko, co czytacie, wszystko, przez co przeszliście, wszystkie doświadczenia, jakie mieliście, wszystko to jest w superego. Zatem to superego, w tym centrum wysyła wiadomość: Ja jestem, ty jesteś, ty jesteś, Ham, Ham, nie bój się, nie bój się, ty jesteś.

                   Tak, więc ludzie, którzy do Mnie przychodzą, widzieliście, że część ludzi, która do mnie przychodzi, jest ofiarami uwarunkowania superego. Są to ludzie... Tak naprawdę to tylko na tym etapie można rozróżnić oba typy. Jedni sąbardzo agresywni, a drudzy tacy, można powiedzieć, podporządkowani, przestraszeni. Gdy przychodzą do mnie, płaczą i szlochają: "Matko, Ty wiesz, to się stało, tamto się stało", naprawdę jestem zmęczona rozmawianiem z nimi. Jest ich tylu, że jako Sahaja yogini powinniście naprawdę zwrócić na nich uwagę, ponieważ będziecie wiedzieć jak się nimi zajmować, umieć sobie z nimi radzić i wypracowywać to. Jeśli w tych czasach Sahaja yogin mówi: "teraz powtarzaj Ham, Ham, Ham", jeśli mówi to Sahaja yogin, to wibracje wypędzą ten lęk. Nawet, jeśli sam się czegoś boisz, idziesz i czujesz, że jest jakiś lęk, po prostu powiedz Ham, Ham, Ham. A wówczas wibracje bardzo ładnie oczyszczą tę stronę. Oprócz tego, mówienie Ham, jest sposobem na otrzymanie pomocy od Boga. Jest wiele rzeczy na temat Ham i Ksham, ale jak wiecie, czas jest... więc nie chcę wchodzić w szczegóły. Powiem tyle, że mantrą na prawą stronę [głowy] jest Ham, a na lewą – Ksham.

                   Prawa strona [ciała] to jest ego, które stanowi prawdziwy problem, rozumiecie to, naprawdę kolosalny, chodzi o to, że musicie stawić temu czoła. Mówię coś drobnego tu i tam i stwierdzam, że wszystko to wchodzi mi na głowę. Jaka jest rada na to kolosalne ego? Kolosalne ego można pokonać tylko przebaczając innym. Ci, którzy mają ego, muszą się nauczyć, że gdy czują się zranieni, muszą powiedzieć: "Przebaczam". Po czym, gdy następna osoba ich rani, niech mówią: "Przebaczam". I nie tylko przebaczać, ale prosić o przebaczenie. Trzeba zrobić jedno i drugie, bardziej trzeba prosić o przebaczenie. Powinniście prosić o przebaczenie, jeśli macie za duże ego. To bardzo ważne. Jeśli bowiem masz za duże ego, co to oznacza? To, że za bardzo mu dogadzałeś. Oznacza to, że za bardzo go używałeś. Zdominowałeś ludzi i dlatego masz takie wielkie ego. Jeśli masz aż takie ego, musisz cały czas starać się spokornieć w swoim sercu. W sercu zaś rezyduje Duch. Ego, za duże ego danej osoby zawsze odciąga was od Ducha. Dlatego powiedziano: "Spokorniej w swoim sercu". Powód jest taki, że w sercu rezyduje ta część was, która zostaje całkowicie zatarta lub zapomniana, gdy tylko zaczniecie pompować swoje ego.

                   Ego ma jednak swoje ograniczenia, kończy się głupotą i bałwaństwem. Weźcie kogokolwiek, kto jest egoistyczny i się przechwala. Natychmiast go rozpoznacie, bo będzie głupkiem. Bez zrozumienia, co tak naprawdę robi, będzie robił tak głupie rzeczy, że zaczniecie się zastanawiać, a zwłaszcza dzieci:, „Co jest z tym człowiekiem, jest strasznie śmieszny?" Następnie zaś ta głupota staje przed tą osobą, która wówczas siebie widzi: "O, Boże! Jak stałem się taki głupi?" Stajecie się głupi, ponieważ zapominacie o istnieniu Boga i swojej relacji z całością.

                   Myślicie: "Sam decyduję o sobie. Dlaczego mam tego nie zrobić? Co w tym złego? Co złego w tamtym? Powinienem to robić". Chodzi mi o to, jak ludzie w tym kraju walczą ze sobą o różne rzeczy. Chodzi o to, że te tak zwane kraje rozwinięte nie rozumieją, co się dzieje z ludźmi. Pewnego razu mój zięć czytał artykuł o tym, że ludzie domagają się, żeby zięć miał prawo poślubić swoją teściową. I nie mógł zrozumieć, jak to możliwe, że ci ludzie zebrali się i prosili o taki absurd. Ona jest twoją matką. Jak możesz powiedzieć coś takiego? Chodzi o to, że coś takiego jest niemożliwością dla normalnych ludzi. Żeby zięć mógł poślubić swoją teściową. Co za sens uchwalać w związku z tym prawo i w ogóle o tym mówić. To bardzo trudna sprawa.

                   W tym kraju robimy różne głupie rzeczy, które naprawdę budzą gromki śmiech. To przez towarzystwo waszego pana Ego. Niełatwo zrozumieć, jak on nas ogłupia. Ogłupia nas cały czas, A my myślimy:, „Co w tym złego?" Osiemdziesięcioletni mężczyzna uganiający się za dwudziestoletnią dziewczyną. A ta dwudziestoletnia dziewczyna ogłupiająca tego 80-letniego mężczyznę, przypuszczalnie jakiegoś męża stanu, czy kogoś takiego, a gdzieś tam stoi jego pomnik. Jak to możliwe?

                   Tylko ego skłania was do robienia takich bzdurnych i głupich rzeczy. Będąc w Sahaja Yodze, czasem nie wiecie, jak się powstrzymać od śmiechu, widząc, jak głupi są ludzie. Skrajnie głupi. Tak właśnie jest; kończy się na głupocie, kompletnej głupocie. Chodzi o to, że nawet, gdy chcecie napisać powieść, nie będziecie mieli tak świetnych postaci, jak te wokół was, gdy ich słuchacie. I przeżywacie szok: "O, Boże, co tu się dzieje". Budzi to też zakłopotanie. Ogromne zakłopotanie, oni całkiem głupieją od tego ego, że aż trudno zrozumieć, jak człowiek myślący (bo to przez myślenie dostajecie ego) staje się głupcem.

                   Nie ma mądrości w osobie, której ego jest w pełni rozbudowane. Jeśli ktoś ma takie ego, to nie ma w nim mądrości. Widać, że on nie ma pojęcia, czym jest mądrość. Tak niedojrzale się zachowuje. Może być starszym człowiekiem, pradziadkiem albo kimś takim, ale gdy otworzy usta, przeżywamy szok. Zastanawiacie się, skąd wziął się ten błazen? Całkowity brak dojrzałości. Pewnego dnia ktoś mi powiedział: "Matko, jak to jest, że nasi rodzice są tak głupi, a my poszukujemy Boga. Starsi ludzie są tacy głupi, a my poszukujemy Boga?"

                   Odpowiedziałam: "Być może wasi rodzice są tacy z powodu wojny". Większość rodziców doznała wstrząsu podczas wojny. A oni na to: "Większość taka jest. Młodsi ludzie poszukują Boga i są znacznie mądrzejsi. Nie wiemy, jak z nimi postępować, ponieważ oni nie poszukują Boga. Dlaczego oni nie poszukują Boga, a my tak? A jeśli część z nich poszukuje, to bardzo niewielu". Stwierdziłam, że być może to z powodu wojny, ale ktoś powiedział: "W takim razie, co z Ameryką? Przecież w Ameryce ludzie za bardzo się z wojną nie zetknęli, a ich głupota jest czasem zaskakująca".

 

                   To jest to samo, co już powiedziałam: rozwój ego u istot ludzkich. Ego jest to coś takiego, co sprawia, że myślicie o wszystkim. Na przykład, powiedzmy, że mamy dojechać stąd do Birmingham. Zastanawiamy się więc, jak to zrobić? Prosty sposób jest taki, że wsiadam do pociągu albo do samochodu i jadę. Jeśli nie potrzeba rezerwacji, po prostu wskakuję do pociągu albo jadę samochodem. Jeśli jest do dyspozycji samochód, pojadę samochodem, albo pojadę pociągiem, koniec kropka. O czym tu myśleć? Ale nie, przecież trzeba to zaplanować. "Zaprogramowałem się i muszę jechać". Idziecie na stację, ale tam się okazuje, że pociągu nie ma, bo był wypadek i pociąg nie jedzie. Strasznie się denerwujecie, bo myślicie, że pociąg już odjechał i co teraz robić? W tym zdenerwowaniu nawet nie pamiętacie, że macie samochód i że możecie jechać samochodem. Wszystko to was złości, bo mieliście plan, żeby jechać pociągiem i wszystko już zaplanowaliście, a teraz nie możecie tam dotrzeć, co to będzie? No i w końcu siedzicie i martwicie się.

                   Jako osoba spontaniczna, co moglibyście zrobić? To zależy, mogę jechać pociągiem, ale mogę też samochodem, jak mi przyjdzie ochota w danym momencie. On będzie czekał cierpliwie. Pojedzie, więc pociągiem, jeśli ten się pojawi. Jeśli tak, i jeśli będzie miejsce, to do niego wsiądzie. Jeśli nie ma, wraca do domu i bierze samochód. Poza tym poinformowaliście już ludzi, że macie się z nimi spotkać w tym i w tym miejscu. Tak też jest, widzicie. Tak, więc ci ludzie biegiem pędzą na wyznaczone miejsce, bo najpierw przyszli na dworzec. O co w tym chodzi? Przecież, na dworcu też można się z nimi spotkać. Jedziecie pociągiem, możecie się z nimi spotkać. Co to za powód, żeby się tak denerwować? Przecież zawsze można się z nimi skontaktować. Przez to całe zdenerwowanie zepsuliśmy cały plan wyjazdu do Birmingham, który był świetny. A mamy przecież spotkać nowych ludzi, wielu ludzi, mamy się cieszyć sobą. Wszystko to przepadło, bo zaplanowaliśmy coś, a to nie zadziałało i jesteśmy załatwieni.

                   Przez to wszystko robimy się ponurzy i nieszczęśliwi. Jesteśmy tak nieszczęśliwi, tak zgorzkniali i nudni, że ludzie obok was mają tego dość i mówią: "Zamknij się. Jeśli nie jedziesz do Birmingham, to nie jedź. Ale nie zawracaj mi tym głowy". Wielu tego doświadczyło. Ten pan Ego nie chce, żebyście byli szczęśliwi. Nie chce, żebyście byli zrelaksowani. Cały czas podsuwa wam idee i mówi: "Zrób to, zrób tamto, to musi być zrobione, tamto musi być zrobione, lepiej uprzedź tamtą osobę, bądź przy tym skrupulatny". Wchodzi przy tym w takie szczegóły, że gdy cokolwiek się nie uda, jesteście skończeni, bo wasze nerwy już są zszargane. Niech cokolwiek się stanie, jakaś odrobina kłopotów albo ździebełko zakłóceń, a z wami koniec.

                   Każdy klepie jak pacierz: "Żyjemy w napięciu. Mamy problemy". Dlaczego? Jaka jest korzyść z robienia takich rzeczy? Żadna, wiecie o tym. No to, dlaczego to robicie? Bo macie wielkie ego. Ono nie pozwala wam odpocząć. Żebyście nie wiem jak próbowali, nie pozwoli. Jakie jest wyjście? Od rana do wieczora proście Boga o przebaczenie. Pociągnijcie się za uszy i powiedzcie: "O, Boże, przebacz mi. O, Boże, przebacz mi. O, Boże, przebacz mi", a wtedy ten balon ego trochę zmaleje.

                   Pamiętajcie o Nim rano i wieczorem, zawsze. Pamiętajcie, że Chrystus bardzo zmniejsza wasze ego. On zrobił wszystko, co było możliwe, żebyście nie rozwijali tego ego. Wszystko, co było możliwe. Urodził się jako syn zwykłego cieśli. Żył w najskromniejszych warunkach. Trzymał się z tyłu całej tej gry. Mógł się urodzić jako rzymski cesarz. Mógł być kimkolwiek. Ale nie, urodził się sobą. Wiecie, że urodził się w miejscu, gdzie nie rodzą się nawet zwykli ludzie. Ale tam również było światło. Gdziekolwiek by się narodził, byłoby światło i radość. I to jest coś, co powinniście wiedzieć, że utraciliście radość, ponieważ zapomnieliście o Bogu Wszechmogącym. Gdy zapominamy o Nim, że jest On miłością, że jest On radością, zostaje zapomniana również radość. A wtedy ludzie w ogóle nie są szczęśliwi. Żyją w dostatku, mają pieniądze, mają wszystko, ale nadal nie są szczęśliwi. Cały czas żyją w takim zamęcie, że nie wiadomo, jak do nich mówić. Jeśli się powie takie słowo, wściekną się. Jeśli siakie, to też się wściekną. Oni w ogóle nie są normalnymi istotami ludzkimi. To są chorzy ludzie. Chorzy od własnego ego. To bardzo proste, poprosić o przebaczenie. Ile razy to robimy? Nawet nie raz dziennie, nawet nie raz w miesiącu, a nawet nie raz w roku.

                   Nawet, jeśli tylko w dzień Bożego Narodzenia powiedzielibyśmy: "Przebacz nam Panie to, co dotychczas uczyniliśmy", to zadziała. Ale tego dnia musimy pić szampana, żeby bardziej mu przebaczyć. I muszą być plotki i cała ta arogancja zanim Boże Narodzenie dobiegnie końca.

                   To właśnie ego, to żółte po tej stronie, uciska nadmiernie wasze superego. Tak się dzieje. Uciska czasem tak mocno, że dana osoba zapomina, iż inni cierpią z powodu tego, co im mówi. Wręcz przeciwnie, obmyślają metody mówienia rzeczy tak, żeby innych raniły i bolały. Stale mówią takie rzeczy. Ktoś, kto przyjechałby ze wsi, pomyślałby: "Czy oni się kłócą? Co oni robią?" Chodzi mi o to, że cała dyskusja, nawet w parlamencie – zaskakuje mnie. Ten sposób, w jaki ze sobą rozmawiają, żaden byk nie potraktowałby tak innego byka. Nawet pies zwykle nie warczy na innego psa. Żadne zwierzę na świecie nie warczy na okrągło na swojego pobratymca. Żadne zwierzę na całym świecie, mówię wam. Tylko istoty ludzkie, – jeśli jest dwóch ludzi, to cały czas tylko hau hau hau hau, cały czas. Jako to możliwe? Jego ego i jej ego lub może ego obydwojga rzucają się na siebie. Istnieje takie dziwaczne poczucie, że "och, jestem mistrzem tego, rozumiem to jak nikt, doskonale się w tym poruszam. Udowodniłem to". Ale w tym wszystkim zatraciłem wszystko, co było takie piękne i dawało mi tyle wewnętrznej radości. Tak naprawdę, rozsądna osoba wycofa się z miejsca, gdzie dwóch ludzi się kłóci.

                   Kłótnia jest oznaką głupoty. Nie widziałam żadnej kłótni, która by doprowadziła do rozstrzygnięcia. Gdyby doprowadziła, to w porządku, ale tak się nigdy nie dzieje. Powiedzmy, że Mnie o coś pytacie, a Ja wam odpowiadam. Jeśli nie podoba się wam odpowiedź, dajcie sobie spokój. Jeśli jednak nadal się ze Mną sprzeczacie, a Ja sprzeczam się z wami, to gdzie skończycie? Kłótnia nie doprowadzi was do żadnej wiedzy, ale rozwinie się w was okropne ego. Cała nowoczesna koncepcja jest oparta na ego. Wszystkie zachodnie kraje oparte są na ego.

                   Chcą rozwijać swoje ego i rozpieszczają je. Istnieje na to mnóstwo różnych sposobów. Dlaczego mówię o tym tak dokładnie, ponieważ wszyscy ponoć jesteśmy ludźmi Zachodu i to ludźmi zamożnymi. Jesteśmy ponoć bardzo mądrzy w prowadzeniu i sprowadzaniu na manowce, nie wiem, krajów rozwijających się. Musimy, więc zrozumieć siebie, gdzie jesteśmy, jeśli chodzi o rozumienie spraw.

                   Jak to ego jest w nas rozpieszczane na tak wielką skalę? Oddziałuje się na nie cały czas, żeby mogły istnieć wszystkie te tzw. przedsiębiorstwa. Na przykład kobietom powiedzą: "Och, musisz mieć dokładnie taką talię, musisz mieć dokładnie taką twarz i musisz mieć...", a mężczyźnie: "Musisz mieć dokładnie takie ciało. Musisz być Mister Uniwersum" albo "Musisz być kimś", a mężczyzna natychmiast zaczyna nad tym pracować. Widziałam mnóstwo ludzi biegających po drogach w tym zimnie, nie pojmuję po co? Jak wariaci, a niektórzy z nich są członkami parlamentu. Całą noc nie śpią i cały dzień ganiają. Pytam, co robicie? Po co to? "Musisz to robić, żeby zachować zdrowie". Żeby utrzymać dobre zdrowie, nie pracuj jak szalony, bądź rozsądny i mądry. Trzeba szukać mądrości, żeby utrzymać dobre zdrowie, żeby być w porządku, a nie takim czymś szalonym, działającym przez ego. Jedną metodą jest pobudzanie ego poprzez fizyczność.

                   Następnie jest ten ego, zgodnie, z którym musicie mieć wielki samochód. Widzicie, jak ludzie starają się popisywać tym, co posiadają. Masz duży samochód, po czym się nim przechwalasz. Dla mnie tacy ludzie są jak błazny, tylko tym są. Chodzi mi o to, że rozumiem, samochód jest udogodnieniem, a jeśli stać was na dobry samochód, to powinniście go mieć, bo to straszny kłopot mieć zły samochód. Tak jest, więc w porządku. Ale przez posiadanie samochodu stajecie się czymś wspaniałym. Możecie nie mieć w domu jedzenia, ale musicie mieć bardzo dobry samochód, żeby się pokazać. Pojawiają się te wszystkie pomysły. Następnie będą to reklamować – że to bardzo dobry samochód dla ciebie. Czym to dla was jest? Niczym, tylko rozpieszczaniem ego. Wszystkie te reklamy to nic innego, tylko sposoby na rozpieszczanie waszego ego.

                   Wszystkie te rzeczy są [tak] traktowane. W Ameryce, każda klamka musi być inna. Wszystko musi być inne. Po co tyle różnic we wszystkim? Dlaczego chcecie mieć wszystko takie inne? Czy waszym zdaniem jest w tym jakieś piękno? Żadnego piękna, tylko sposób na rozpieszczanie waszego ego. Nawet ci tak zwani koneserzy sztuki to nic innego, jak rozpieszczacze ego. Wasza kolekcja znaczków, to, tamto, wszystko to jest niczym, jak rozpieszczaniem ego. A jakie marnotrawstwo czasu, pomyślcie o tym. To całe ego pojawia się dlatego, że przede wszystkim jesteśmy... jak mówiłam, na Zachodzie życie było bardzo trudne. Trzeba było walczyć z przyrodą. A gdy musicie walczyć z przyrodą, to musicie rozwijać ego, żeby móc to robić. Inaczej mówiąc, gdy walczycie z przyrodą, rozwija się w was ego. A gdy ten ruch już się w was zaczął, bardzo trudno go ukrócić. To jest taka straszna choroba, że ludzie uznali za oczywiste, iż to stanowi element ich życia. Nie jesteście swoim ego. Nie jesteście.

                   Gdy mówię, że musicie poddać się Bogu, to oni myślą: "Matko, dlaczego mamy siebie poddawać?" To "siebie" oznacza to ego, z którym się utożsamiacie. Nie mówię, żebyście poddali swoją mądrość. Właściwie, powiedziałabym, żebyście poddali ego swojej mądrości. Ale bardzo trudno jest z tego zrezygnować, ponieważ nauczyliśmy się z tym żyć, utożsamiać się z tym. Po prostu nie umiemy nawet pomyśleć o życiu bez ego, po prostu nie umiemy. Doszło już do tego, że nawet nie uświadamiamy sobie, jak daleko zaszliśmy w tym okrucieństwie. Jak: "Podoba mi się to, podoba mi się tamto". Wchodzicie do czyjegoś domu i mówicie coś takiego. To nieprzyzwoite, mówić takie rzeczy. To wulgarne, mówić: "Lubię, podoba mi się". Kim jesteś? Jesteś Bogiem? "Chcę tego. Chcę tamtego. Przywiązuję dużą wagę do tego. Jestem bardzo...".

                   Kim jesteś? Po prostu zadaj sobie pytanie:, „Kim jestem?" "Jestem Duchem. Jestem wieczną istotą. Czy tym się stałem?" Zamiast tego, poprzez swoje ego ranimy Ducha wszystkich innych. W każdym momencie, rozmawiając z innymi, ranimy ich. Faktem jest, że ludzie utracili wiarę w Boga, ponieważ ci, którzy są "odpowiedzialni" za Boga, są tak aroganccy i tak pełni ego, że dla wszystkich innych niemożliwością jest myślenie o Bogu, który jest ponad waszym ego. Nie uwierzylibyście, ale ego jest absolutnie powierzchowne, jak bańka mydlana. Jest jak balon, który ot tak może pęknąć. I powinno odejść. Powinno zniknąć, żebyście mogli się wznieść. Powinno zniknąć, żeby wasza uwaga wzniosła się do waszego Ducha. I żebyście ujrzeli cały świat jako część Ducha, którym jesteście.  To jest granica, którą musicie przekroczyć, i w tym celu powinniśmy skorzystać z pomocy Chrystusa.

                   Chrystus siebie ukrzyżował. Dlaczego? Co tak naprawdę zrobił? Czy ograbił ludzi? Dziś macie tysiące tych zbirów, którzy was łupią. Ich nikt nie krzyżuje. Co On takiego zrobił? On tylko sprowokował ego tych Rzymian i Żydów, tych, którzy byli na Niego źli. Dlatego został ukrzyżowany. A my teraz powinniśmy ukrzyżować swoje ego poprzez Jego krzyż. W przeciwnym razie znów zrobimy sobie to samo, w swojej własnej istocie ukrzyżujemy Chrystusa przez swoje ego.

                   Bardzo symbolicznym gestem Chrystusa są jego narodziny w najskromniejszym możliwym miejscu, w bardzo skromnym miejscu. On rodzi się, można powiedzieć, we wzgórzu wzrokowym, jest to miejsce w mózgu, gdzie zbiegają się wszystkie działania i wszystkie dokuczające wam problemy – On tu żyje i powinniście tylko Go obudzić, żeby wasze ego raz na zawsze zostało ukrzyżowane.

                   Nie ma potrzeby, abyście walczyli ze swoim ego, ponieważ walka nie jest ważna. Walczycie z własnym cieniem. Macie cień, który nazywa się ego, z którym nie należy walczyć, trwonić nań energii. Nie ma po co walczyć, wystarczy stanąć pośrodku światła, a nie będziecie widzieć żadnego cienia. To takie proste. Gdy staniecie w centrum światła, którym jest Chrystus, nie widzicie nigdzie żadnego cienia. Gdy to mówię, może to brzmieć jak mowa ludzi głoszących kazania: “Stań w cieniu Chrystusa lub stań w świetle Chrystusa". Co to naprawdę znaczy? Gdzie jest to światło, czyli gdzie jest to miejsce, w którym macie stanąć? To miejsce znajduje się tutaj – w centrum wzgórza wzrokowego, gdzie nie ma myśli. Powinniście stanąć w świadomości bez myśli. Wielu ludzi, którzy mieli problem z Agnyą, wielu ludzi, którzy przyszli….

[Nagranie jest tu przerwane i kilku słów brakuje]

                   ...myśli ustaną i oni będą ponad myślami. To jest bardzo ważna czakra dla Sahaja yoginów, ponieważ gdy Kundalini uniesie się ponad, ponad Agnya czakrę, natychmiast nie ma myśli. Nie otrzymujecie żadnych myśli z ego ani z superego. Jednakże w Agny jest chwiejność, z powodu waszego braku równowagi. Polega to na tym, że czasem jesteście z ego, a czasem z superego. To przytrafia się naszym ludziom z Zachodu, ponieważ mieliśmy już tak dużo ego, że jesteśmy tym zmęczeni. Boimy się go. Bierzemy się więc, za prochy i inne rzeczy, żeby zwiększyć superego. Jednakże wtedy, spychamy jeden koniec i przyciągamy drugi, dlatego chwiejemy swoim ego i superego, czym wcale sobie nie pomagamy. Trzeba, zatem wznieść się do poziomu Agny i starać się ustabilizować Agnyę.

                   Wielu zadawało Mi pytanie: "Jak ustabilizować Agnyę? Agnya jest zlokalizowana na skrzyżowaniu nerwów wzrokowych, a także we wzgórzu wzrokowym. Dlatego powiedziano, że jeśli macie chwiejne oczy, to będziecie mieć chwiejną Agnyę. Musicie ustabilizować oczy. Musicie je uspokoić. To jest bardzo staroświeckie, starożytne, stare i jak jeszcze tam to nazywacie, ale musicie ustabilizować oczy, i to w sposób bardzo kojący dla oczu. Najbardziej kojąca dla oczu jest zielona trawa. Jeśli macie możliwość patrzenia na trawę, to chodźcie z oczami opuszczonymi ku ziemi. Oczy zostaną ukojone, Agnya będzie w porządku. Dlatego Chrystus powiedział: "Mówię wam o pożądliwych oczach". Mówił o pożądliwych oczach. O oczach, którymi popełniacie cudzołóstwo.

                   W dzisiejszych czasach to bardzo powszechne. Kobieta musi spojrzeć na każdego mężczyznę. Mężczyzna musi spojrzeć na każdą kobietę. Jakby to było najważniejsze zadanie. Jeśli nie spojrzeliście na jedną kobietę, koniec. Mam na myśli, że to jest nowoczesne. Ale Ja jestem staroświecką panią. A w swoich czasach Chrystus powiedział: "Nie powinniście mieć pożądliwych oczu". A ci, którzy mają pożądliwe oczy, to nie kto inny, jak nasi zachodni chrześcijanie. Cały czas, nawet w kościele, nawet, gdy wygłaszają kazanie, ich oczy błądzą pożądliwie. Oczy powinny być bardzo, bardzo czyste, bardzo, bardzo głębokie i bardzo kochające, jeśli chcecie mieć Agnyę w porządku. Odbieracie, bowiem przez oczy.

                   Przypuśćmy, że zamkniecie oczy, to wtedy nie zwracacie na nic uwagi, bo oczy są zamknięte. Nie dokładacie sobie myśli. Gdy jednak są otwarte, dokładacie sobie myśli, gdyż wszędzie tam, gdzie patrzą oczy, tam idzie uwaga, widzicie różne rzeczy i tworzycie myśli. Zatem uwaga, która powinna zwrócić się ku Duchowi, zwrócić się ku Bogu, która powinna jaśnieć przez okno Boskości, ta piękna rzecz jest zrujnowana przez sposób, w jaki używamy oczu i nie szanujemy jej. Nie ma nic równie pięknego, jak trawa na ziemi lub sama ziemia, która nosi nasze stopy, która nas podpiera, która się o nas troszczy, wzbogaca nas. Powinniśmy zwrócić oczy ku Matce Ziemi, zamiast patrzeć na wszystkich dookoła.

                   Jednakże wielu z was już wie, z punktu widzenia Sahaja Yogi, co się dzieje z oczami, gdy na kogoś patrzycie. Może wniknąć w nie jakaś istota. I tak się dzieje. Będziecie zaskoczeni, ale tak zwane flirtowanie, to jest właśnie gra takiej istoty. Mówiłam o tym już wcześniej i ludziom się to nie podobało, kiedy im o tym powiedziałam. Ja jednak widziałam takie istoty przechodzące z oczu do oczu. Widziałam bardzo prostych ludzi, przybywających do takich miejsc, powiedzmy na jakieś przyjęcie. Na przyjęciu ludzie po prostu wymieniają się tymi istotami z oczu do oczu. Kiedy to przejdzie do kolejnej osoby, ona przekazuje to następnej osobie, a z trzeciej osoby przechodzi to do kolejnej. Cały czas nasza uwaga jest odwracana. I czujecie się przyciągani ku czemuś, ale nie wiecie, dlaczego to jest atrakcyjne. Pewne symbole są tak zrobione, aby dołożyć problemów. Widzicie, całe społeczeństwo w ten sposób działa.

                   Przyjęte jest, żebyście wyglądali tak, że każdy mężczyzna na was spojrzy. Każda kobieta powinna na was spojrzeć. Dlaczego? Po co? Przypuśćmy, że spojrzę na was, co z tego mam? Co mam z patrzenia na inną osobę? Co za korzyść z patrzenia na drugą osobę? Marnujemy tak mnóstwo energii, po co? Tak samo, gdy chodzicie ulicami, widzimy różne piękne rzeczy, w porządku. Jeśli macie coś kupić, idźcie i oglądajcie, cokolwiek macie wybrać. Jednak robicie to cały czas, tylko dlatego, że macie takie oczy. Robicie to i nie znacie przyczyny robienia tego. Cały czas wasze oczy błądzą. To zaś jest pewną oznaką, tego że taka osoba oszaleje. Absolutnie, to jest najpewniejsza oznaka, która pozwala poznać, że dany człowiek jest szalony. Jak stwierdzić, że ten człowiek jest wariatem? Jeśli spojrzycie na jego oczy, tęczówki, cały czas są rozbiegane. Tacy ludzie nie mogą utrzymać oczu nieruchomo. Jak ktoś jest chory, możecie zobaczyć, że jego oczy są chwiejne? Nie ma stabilności. Nie tylko to, ale widziałam też ludzi, którzy przyszli do Sahaja Yogi – gdy zamknęli oczy, okazało się, że cały czas mrugają. Powieki im drżały. To znaczy, że jest jakieś zakłócenie w unoszeniu się Kundalini. Jeśli przyjmiemy całe napięcie jako 100 procent, to przynajmniej 80% przychodzi przez oczy. Ważne jest, więc, żeby chronić oczy przed wszelką bezużyteczną aktywnością, jakiej się oddajemy.

                   Chrystus – życie Chrystusa ukazuje tak wiele aspektów związanych z szanowaniem innych. Jeden z nich został bardzo źle wykorzystany. Chodzi o prostytutkę. On uratował prostytutkę, uratował ją, bez wątpienia. Jednak to wy je psujecie. Z dobrej kobiety robicie prostytutkę. Wpajacie jej poglądy, przez które staje się prostytutką. Przyzwoita pani domu zmienia się w prostytutkę przez egoistycznego mężczyznę. Małe dziewczynki, które są niewinnymi dziewicami, niszczycie swoimi brudnymi spojrzeniami. Czy uświadamiacie to sobie? Że robicie coś całkiem odwrotnego do tego, co zrobił Chrystus? Mówicie, że On nas uratuje, nawet jeśli jesteśmy prostytutkami. Ale dlaczego mamy być prostytutkami? To taki głupi sposób myślenia, że powinniśmy stać się prostytutkami, a wtedy Chrystus nas uratuje.

                   Trzeba myśleć o tych wszystkich rzeczach we właściwym świetle Sahaja Yogi. Dopóty, dopóki nie jesteście zrealizowani, Moje wykłady są dla was bezużyteczne. Jednak, gdy tylko staniecie się zrealizowani, będziecie wiedzieć, że gdy spojrzycie na kogoś, to możecie poczuć nagły ból z tyłu głowy. Możecie poczuć strzałę przeszywającą wam głowę, albo coś się stanie. Możecie poczuć, że oślepia was czyjaś twarz i doświadczycie najróżniejszych rzeczy, dzięki którym przekonacie się, jak ważne są oczy. Całą waszą nerwowość i tym podobne, można wyleczyć, jeśli macie czyste oczy. Jest to jednak błędne koło, bo przez oczy gromadzicie wszystko co złe i to gromadzi się w Agny. Musicie wyczyścić Agnyę, żeby oczy zrobiły się czyste. To jest błędne koło. Możecie jednak zacząć od tego, o czym mówiłam – musimy prosić o przebaczenie. Po drugie, powinniśmy Chrystusa wprowadzić do Agni. Po trzecie, powinniśmy porzucić wszelkie prochy i upijanie się oraz palenie.

                   Gdy jesteś Sahaja yoginem, to dzieje się automatycznie, wypracuje się. Jednak oczy wyrażają całą waszą istotę, wasz mózg, wasze ciało, kończyny, wszystko. A gdy Agnya jest w porządku, to oczy są w doskonałym stanie.                

                   Emitują wyłącznie miłość w każdym spojrzeniu. Samym spojrzeniem możecie podnosić Kundalini. Samym spojrzeniem możecie leczyć ludzi. Już samo wasze spojrzenie może przynieść radość zniszczonym i zrujnowanym ludziom Oczy są, więc oknami waszej istoty, waszego serca. Gdy przez oczy wyraża się Duch, pewnie sami spostrzegliście, że gdy Kundalini się podnosi, źrenice się rozszerzają. Zrealizowana Dusza ma czarne oczy, bo źrenice są rozszerzone. Przynajmniej, gdy Ja ich spotykam, to wszyscy mają rozszerzone czarne oczy. Oprócz tego, Duszę Zrealizowaną można poznać po oczach, które błyszczą. Iskrzą się jak diamenty. Iskrzą się przez cały czas i po oczach można poznać, że dana osoba jest zrealizowana. Istnieje ogromna różnica między oczami duszy niezrealizowanej a zrealizowanej. Wyobraźcie sobie, jak wasz Duch widzi przez wasze oczy. Ale jeśli oczy nie są czyste, to taki stan rzeczy nie utrzymuje się długo. Jeśli więc mamy fizycznie zrozumieć Chrystusa, powinniśmy szanować oczy. Mentalnie musimy porzucić wszystko, co jest nieczyste w naszym umyśle.

                   Przeszliśmy, zatem do nieczystości umysłu. A jeśli chodzi o nieczystości w umyśle to jest tyle trucizn, wiecie o tym. Chodzi o to, że jest mnóstwo książek napisanych o truciznach. A psycholodzy mają wszystkie te trucizny usunąć. Nie wiem, czy w ogóle potrafią to zrobić. Poza tym mają najgorszą Agnyę. Wszyscy psycholodzy mają najgorszą Agnyę i nie sądzę, aby byli zdolni naprawdę przynieść jakąkolwiek ulgę ludziom cierpiącym psychicznie. Cierpienia psychiczne są dwojakiego typu. Powiedzmy, tak samo jest z tym, że...

(Wibracje są tak mocne, że trudno Mi wytrzymać.)

                   Jeden z rodzajów psychicznych problemów polega na tym, że ludzie bardzo was gnębią. Wciąż musicie nieść krzyż. To bardzo zła koncepcja ludzi na temat Chrystusa. Niesienie krzyża nie oznacza, że jak tylko ktoś próbuje was ciemiężyć, bierzecie na siebie to niewolnictwo. Nie macie być niczyimi niewolnikami, nigdy. Każdemu, kto próbuje zrobić z was niewolnika, powinniście absolutnie odmówić. Powinniście powiedzieć Ham, "ja jestem". Kim ty jesteś, żeby mnie dominować? Nikt, niezależnie od tego, czy jesteś czarno-, czerwono- czy żółtoskóry nikt nie ma prawa dominować nikogo na tym świecie. Jeśli ktokolwiek to robi: "Och, co tu zrobić, w końcu jesteśmy biednymi ludźmi” albo "jesteśmy tacy", albo "on nas wspiera" i takie tam. Wszyscy uciekają od obowiązku wobec samych siebie. Tacy ludzie nie dostaną realizacji.

                   Niewolnicy nie zostaną królami. Zatem niewolnictwo, mylone z niesieniem krzyża, jest kolejnym nieporozumieniem współczesnych czasów. Musimy zwiększyć szacunek do samych siebie. Powinniśmy też wiedzieć, że nikt na tym świecie nie ma prawa nas dominować.

                   Zatem, co to znaczy, nosić krzyż? Przede wszystkim ludzie Jego poziomu nigdy nie cierpią. To jest dla nich jak żart. To jest Leela, tocząca się dla nich gra. Nigdy nie cierpią i nawet, jeśli zachowują się tak, jakby cierpieli, to robią to tylko, dlatego, że chcą. Nie są bezsilni. Nie są niewolnikami. A ci, którzy sądzą, że przez niesienie tego i przez cierpienie mamy stać się chrześcijanami, powinni wiedzieć, że są psychiczni. Jeśli płaczą i szlochają i cały czas mówią:, „Co robić, widzisz, jestem zakochany i mój kochanek mnie torturuje". Nie jesteś zakochany ani nie masz kochanka. To tylko taki psychologiczny clubbing. On jest dominującym mężczyzną, a tobie podoba się jego dominacja, dlatego jesteście razem. To prosty fakt. Zatem każda istota ludzka ma szacunek do własnej osoby. Musi też szanować swoje "ja", które jest Duchem w niej. Nic nie powinno jej dominować. Niezależnie, czy należysz do tego czy innego kraju, do tego czy tamtego -izmu. Wszystko to się rozpadnie. Pod rządami Boga nikt nie ma prawa dominować niczyjego Ducha.

                   Gdy jednak dostajecie wolność, przechodzicie na drugą stronę, którą jest pan Ego. Nie wiecie, jak wykorzystywać swoją wolność. Próbujecie, więc dominować innych. Wasza wolność jest... wolność wszystkich jest zagrożona. Jesteście nad wszystkimi i torturujecie duszę każdego. Dominujecie poprzez ziemię i nieruchomości lub przez to, co posiadacie. Albo w ten lub inny sposób. Jeśli psychicznie należycie do tej czy tamtej kategorii, jesteście przeciwko samemu sobie. Po prostu, bądźcie w centrum i sami się przekonajcie. Po prostu przyglądając się temu. Czy emitujecie miłość wobec innej osoby? Jeśli jesteś niewolnikiem, jak możesz kochać? Nie potrafisz. Jeśli jesteś wolny i opuszczony, to jak możesz kochać? Miłość ma własne ograniczenia, niezwykle urocze i piękne. Powinniście z nimi żyć. Cieszcie się tymi ograniczeniami.

 

                   Na przykład, gdy małe dziecko przyjdzie do waszego domu, to popsuje wam ten dom, na pewno, powinno to zrobić. A wy powinniście się cieszyć tym zniszczeniem. Jeśli zaś płacz małego dziecka jest wyzwaniem dla waszej wolności, to nie jesteście mądrzy. To jest zaniedbanie. Powiedziałabym nawet, że jest to samotność. To odcięcie od pierwotnego, od tego, co wielkie, od tej wielkości, jaką jesteście. To nie jest zdolność do tolerowania wolności innych. Dziecko nie ma wolności, żeby płakać w domu. Co za wolność proponujecie? Matka nie ma prawa powiedzieć tego, co chce, na temat swojego dziecka, gdy jej obowiązkiem jest powiedzieć mu, co jest dobre, a co złe. Jeśli w rodzinie własnej matki syn nie ma prawa jeść tego, co lubi, to co to jest za wolność? To całkowite pomieszanie rzeczy.

                   Zatem ten rodzaj wolności jest czymś odwrotnym i skrajnym zniewoleniem. Ale w centrum jest miłość, tam jesteście związani ze wszystkimi. Jestem związana ze swoimi dziećmi. Tak, Jestem. Jestem z nich dumna. Łączy je ze Mną więź, a Mnie z nimi także. Jest to wzajemna więź, którą cieszymy się między sobą. Tam, gdzie jest ta więź miłości, istnieje także wzajemne branie i dawanie. Ale czy rozumiemy wagę tej więzi miłości? Pod najdrobniejszym pretekstem ją zrywamy. Powiedzmy, że żona mówi: "Chciałabym gdzieś dziś wyjść". Mąż na to:, „Po co. Jestem bardzo zmęczony, nie rozumiesz?" Albo, gdy mąż powie: "Chciałbym coś zjeść". Jakąś określoną rzecz, naleśnika albo coś takiego, jakiś drobiazg. "Och, jestem taka zmęczona, a ty ciągle wymagasz". Gdyby tylko pomyślała, że jak zrobi mu tę drobną przyjemność, to będzie taki szczęśliwy. Powinna tylko czekać, żeby dowiedzieć się, czego by chciał. A on powinien tylko czekać, żeby dowiedzieć się, czego ona chce. A do tego cieszyć się własnym towarzystwem, bo jak nie, to marnujecie wszystko, co macie jako istoty ludzkie. Nie wiecie, ile marnujecie z siebie nawzajem. Każdą chwilę wypełniają takie piękne więzi, gdy następuje wymiana. Co zyskaliście? Sposób, w jaki walczycie. Jak się zachowujecie? Co zyskaliście, niech zobaczę. Gdy umieracie, musicie dawać ogłoszenie w gazecie, że XYZ nie żyje i stwierdzacie, że nikogo nie ma. Nawet musicie płacić za to, żeby ktoś przyszedł, kiedy umrzecie. Tak to dzisiaj wygląda. Taka oschłość, taka pustka, taka samotność. Co przez to osiągnęliście?             

                   Więc powinniśmy mieć tę więź. I nie ma kwestii poświęcania się. Musimy poświęcać się dla rodziny. Co poświęcacie? Chodzi o to, że gdy płacicie na swoją rodzinę, to macie z tego radość. Dlatego to robicie. Jeśli macie prowadzić dobre, przyjemne życie, to niczego nie poświęcacie, ale otrzymujecie – przez to, że prowadzicie takie życie. Jeśli żona wam powie: "Nie idź do pubu" a wy tam nie pójdziecie, to nie powinniście mówić, że ona jest ortodoksyjna i staroświecka, to i tamto. Zamiast tego, powinniście podziękować gwiazdom, że w tych nowoczesnych czasach jest ktoś, kto mówi wam prawdę. Czy dlatego, że wszystko wyszło na jaw uważacie, że teraz nie powinno się już mówić tej prawdy? To wszystko, w czym żyjecie, jest fałszem. Jeśli macie być szczęśliwi, wróćcie do rzeczywistości.

                   To samo z przyjaciółmi. Jakie mamy relacje z przyjaciółmi? Czego od nich oczekujemy? Wysyłamy im bożonarodzeniową kartkę, a jak oni nam nie przyślą, to mamy o to żal. Nie ma głębszych więzi, nie żyliśmy z nimi. Jeśli pozwolimy sobie na więź z nimi, oni będą związani z nami. Spróbujcie tego. Starajcie się mieć z nimi więź. Nie bójcie się innych. Spróbujcie związać się z innymi i z zaskoczeniem stwierdzicie, ile będą wam dawać. Jestem tego żywym przykładem. Mówię wam, jestem tego żywym przykładem. Jestem związana z wami wszystkimi. Jeśli ktoś powie: "Matko, kiedy zamierzasz nas zostawić?" Nie, nie mogę. Nie potrafię. Jestem z wami związana. Nie chcę was zostawiać, bo bardzo was kocham. Jak mogłabym was zostawić? To dla Mnie niemożliwe. Zatem, co zyskuję z takiego życia? Wszystko, co jest na tym świecie. Co wy chcielibyście, żebym zyskała? Nie potrafię nawet zliczyć, ile na tym zyskuję. Niezmierzoność, ocean. Sama staję się oceanem.

                   Zerwijcie ze swoimi koncepcjami własnej, osobistej wolności i wyzwolenia. To wyzwoli waszą inteligencję. Wyzwalacie swoją mądrość. A także słodycz i piękno, nigdy nieprzemijające, niezależnie od tego, czy jesteście starzy czy młodzi. To będzie wasze własne. Ale wyrzućcie te trucizny, które zaczynają się gromadzić na zewnątrz i wewnątrz was. To są mentalne trucizny. Poprzez Agnyę możecie je usunąć. Widzicie, to jest też otwarcie, przez które wiele rzeczy może wyjść. Spróbujcie to wypracować. Patrzcie z miłością na drzewo, a przekonacie się, że drzewo samo w sobie daje wam radość swojego stworzenia, ponieważ stajecie się bez myśli. A Stwórca, który stworzył to piękne drzewo, wleje w was całą tę nagromadzoną w drzewie radość. Każda istota ludzka jest skarbnicą radości. Bezgranicznej, zapewniam was, wierzcie Mi. Nie marnujcie, więc ich, tylko dlatego, że ktoś nie jest odpowiednio ubrany albo nie zachowuje się w sposób, w jaki byście chcieli, tak jak nauczyliście się w szkole. Na każdym progu, wszędzie leży piękno, nie przegapcie go. Jeśli jednak macie podejście posiadacza, jakąś żądzę wobec tego, to nigdy nie będziecie się nimi cieszyć. Nie będziecie się cieszyć tym pięknem, całym tym bogactwem, jakie w każdym momencie tętni w każdej istocie ludzkiej.

                   Dla Agnyi to dobrze, że nadchodzi Boże Narodzenie. A w czasie, kiedy powinnam życzyć wam Wesołych Świąt, przy tej okazji mówię o Agnya czakrze, w której, jak powiedziałam, każdy musi wiedzieć, co rozkazywać i jak być posłusznym. Posłusznym Bogu. Posłusznym swoim starszym. Posłusznym sobie, a nie swojemu ego. Wtedy możecie też rozkazywać innym. Nie tylko ludziom, lecz nawet słońcu i księżycowi, wszystkim wiatrom i wszystkiemu na świecie. Wszystkim możecie rządzić, wszystkim – przez tę Agnyę. Spróbujcie jednej z tych rzeczy. Jeśli znacie kogoś, kto chce zrobić coś złego, po prostu wypowiedzcie jego imię i umieśćcie w Agnyi. Zrezygnuje z tego czynu, spróbujcie. To jest trik do zastosowania wobec Dusz Zrealizowanych, nie tych, którzy nie są zrealizowani, ale wobec zrealizowanych możecie wypróbować. Jeśli ktoś robi coś złego, możecie wypróbować swoją Agnyę. Wszystko, co rozkażecie, przez Agnyę, będzie uszanowane, ale w waszej Agnyi musi być Chrystus. Macie, bowiem obudzone w sobie wielkie wsparcie, które nie istnieje tylko tutaj, ale w głowie każdego człowieka. Przenika we wszystkie małe atomy i cząsteczki, jest wszędzie, w słońcu i w każdym miejscu, w którym się znajdziecie. Istnieje. Postarajcie się, więc rozwinąć swoją Agnyę, co oznacza opanowanie siebie. Ci, którzy mają dobrą Agnyę, są w stanie rządzić wszystkim i rozumieją, że ze wszystkich rzeczy, jak rządzenie światowymi sprawami, ludźmi, rzeczami niektórzy z nich są mistrzami, powiedzmy, w innych rzemiosłach i rzeczach, najlepsze jest mistrzostwo własnej Agny. A wtedy naprawdę staniecie się mistrzem siebie, dzięki czemu opanujecie wiele rzeczy. Dziś, w tym wielkim dniu, gdy życzę wam Wesołych Świąt, życzę wam także jak najmocniejszej Agnyi, żeby ludzie widząc wasze czoła wiedzieli, że Chrystus narodził się w was ponownie.

 

Niech Bóg was błogosławi.